Archiwa

Shaping our food

Przyslala Ilona Kryspin Sørensen

ilona

 

reunion 69 .1

 

 

Na wedrowkach w Kaprun Ilona miala wyklad o biotechnologi, temat ktory wzbodzil duze zainteresowanie. 

Ilona  przyslala informacje o ksiazce ktora mozna sciagnac z internetu lub kupic. Jest wersja szwedzka i angielska.

Kim jest Ilona ? Kliknij na ponizszy link

ILONA

 

Shaping our food 
- an overview of crop and livestock breeding

omslag2

You may not have thought about why tomatoes look the way they do, why our pets and farm animals are so calm and friendly, or how it is possible to get a watermelon without any seeds in it. Although the breeding of plants and livestock have shaped more or less everything we eat, few people know about the scientific achievements and the tedious work that results in the food we see on our plates every day.

With this book we wish to give an overview of the background of domestication and breeding, from the beginning of farming more than 10,000 years ago to the molecular work of today. We present the basics of the structures and functions of genes, describe why and how different breeding methods are applied to crops and livestock, and give some insight into legislation surrounding the use of biotechnology in breeding in the EU and in Sweden. We also provide an overview of different products produced through genetic modification, a summary of the economic impact of such crops, and some ethical issues related to breeding in general and to genetic modification in particular.

View online Opens in new window

Download/view Opens in new window

Swedish version: Framtidens mat – om husdjursavel och växtförädling

Order printed copy (note: only on in Swedish)     

Editor: Anna Lehrman

Authors: Anna Lehrman, Sevasti Chatzopoulou, Li Feng, Flavio Forabosco, Elisabeth Jonas, Konstantinos Karantininis, Fredrik Levander, Alessandro Nicolia, Lotta Rydhmer, Helena Röcklinsberg, Per Sandin, Jens Sundström, and Li-Hua Zhu

 

Z Jass do Jerozolimy – recenzja nowej ksiazki

Nadeslal Adam Kraszewski

adam Kraszewskijpg

Leon Volovici był człowiekiem-instytucją, choć zapewne sam zżymałby się na to określenie. Badacz historii antysemityzmu i holokaustu, znawca kultury i historii rumuńskich Żydów, wieloletni pracownik instytutu Yad Vashem, wielki przyjaciel Polski i kultury polskiej…. Po prostu Leon Volovici.

Leon Volovici<br /><br /><br /><br />
Z Jass do Jerozolimy” /></div>
<p><figcaption><br />
</figcaption></figure>
</div>
<p>Jak długo trzeba jechać z rumuńskich Jass do Jerozolimy? Czy do tej podróży konieczny jest pobyt w Warszawie? Współczesne zdobycze techniczne umożliwiają odbycie takiej podróży w kilka godzin bez międzylądowania w stolicy Polski. Jednakże podróżujemy również emocjonalnie. Do każdej podróży należy się przygotować, zwłaszcza jeśli jest to podróż życia, podróż zmieniająca całą przyszłość, całą egzystencję.</p>
<p>Leon Volovici z całą pewnością nie był dobrym materiałem na kogoś, kto mógłby zdecydować się na aliję. W pełni zasymilowany rumuński Żyd nie wyobrażał sobie życia poza rodzinnymi Jassami. W nich się urodził, dojrzewał, przeżył pierwszą traumę związaną z pogromami organizowanymi przez rumuńskich faszystów. W Jassach zdobył wykształcenie, w Jassach pracował i do Jass sprowadził swą żoną. Jassy były miastem, gdzie Leon Volovici trwał mimo okropnej dyktatury Ceausescu . Beznadziejność życia w dyktaturze skłoniła do jednak do wyjazdu z ukochanej Rumunii. Do wyjazdu tego nigdy by nie doszło, gdyby nie wizyta w Polsce, gdzie Leon Volovici poznał nie tylko swą żonę, nieocenioną Hannę Volovici, ale też, na nowo, kulturę środkowoeuropejskich Żydów. Jak więc doszło do tej podróży i dlaczego potrzebny był właśnie ten przystanek w Warszawie dowiemy się z kart książki.</p>
<p>Z Jass do Jerozolimy to książka niezwykła. Jej trzonem jest zapis rozmowy z Sandu Frunzą, rumuńskim naukowcem i intelektualistą, przeplatanej z własnymi tekstami Autora. Jak możemy się domyślić, książka ta ma charakter biograficzny. Nie jest to jednak biografia sensu stricto. Nie znajdziemy tu mniej lub bardziej szczegółowego zapisu życia. Leon Volovici nie chciał zanudzać bowiem ani swego rozmówcy ani czytelników drobnymi, mniej znaczącymi szczegółami własnego życia. Opis życia, który nam przedstawia jest raczej zapisem wrażeń i doświadczeń. W życiu Leona Volovici było różnie. Dolegliwości życia w państwie komunistycznym, których opisywać nie trzeba kompensowały piękne chwile, z których najważniejszymi było poznanie i wspólne życie z Hanią. Pozornie Hani Autor nie poświęca wiele miejsca w rozmowie. Uważny czytelnik spostrzeże jednak, że Jej obecność w życiu Leona trudno przecenić, dlatego samą książkę traktuję jako niedokończony przez Autora pomnik postawiony Hani.</p>
</div>
</div>
</article>
</div>
<p><a href=http://recenzjeksiazek.natemat.pl/100901,z-jass-do-jerozolimy

 

Uwaga , Zyd jest uzbrojony

Nadeslal Moshe Ohrinovitch

****************************

Oba stołeczne powstania czasu drugiej wojny światowej – w getcie oraz warszawskie – przeważnie traktowane są zupełnie oddzielnie. Tymczasem wielu bojowników z getta walczyło także w 1944 roku. Zdaniem niektórych – w niesłusznych szeregach. Legendarny przywódca żydowskiego zrywu zbrojnego, we wspomnieniach „Marek Edelman. Życie. Po prostu”, ujawnia nieznane, wstrząsające kulisy tamtych dni

KONIEC POWSTANIA W GETCIE – 1943. Początek maja

Z końcem kwietnia Żydowska Organizacja Bojowa zmienia taktykę walk w warszawskim Getcie – teraz stara się raczej chronić większe bunkry z cywilami. Bojowcy wraz z ludnością schodzą do schronów, starając się ich nadal bronić z ukrycia. Teraz w dzień getto jest wymarłe, wręcz spokojne, a potyczki odbywają się głównie w nocy, gdy natykają się na siebie patrole bojowców i Niemców.

– Najmłodszy żobowiec? Lusiek, trzynaście czy czternaście lat. Najstarsi? Mieli po dziewiętnaście, dwadzieścia jeden lat. Mniej więcej. To wszystko byli bardzo młodzi chłopcy… Starsi mieli rodziny… Młodszemu zawsze łatwiej. Nie pytajcie mnie o rzeczy oczywiste. Dlaczego do wojska się bierze w dwudziestym pierwszym roku życia, a nie w czterdziestym pierwszym, a pierwsze, sztandarowe, pułki składają się z młodych? Dlaczego? Bo gdy jesteś młody, to nigdy nie masz w głowie, że kula trafi właśnie ciebie. Starzy idą na wojnę z musu – z musu, bo już im ta śmierć zagląda w oczy, bo już widzieli, jak ciocia umarła. Młodzi nawet nie widzieli śmierci cioci, śmierć jest dla nich abstrakcją, więc jak mają w nią wierzyć? A dzieci? Dziecko w ogóle nie ma rozumu. Kiedy w powstaniu warszawskim byłem na Żoliborzu, przy naszym oddziale był taki chłopiec, Wróbel. Nasz łącznik. To był żołnierz! Miał dziesięć lat i mundur: furażerkę, orzełka, opaskę… No, wielki żołnierz był z niego.
I niczego się nie bał.

– Pan się bał?

– Jak się boisz, to nic nie zrobisz. A jak robisz, to się nie boisz. Rozkładacie na czynniki pierwsze decyzję, która trwa moment, sekundę. Nie wiem, no nie wiem, czy się wcześniej boję czy nie. Jak to można wiedzieć? Oczywiście, że nie chcesz dostać kulki i czekasz, by ten Niemiec odwrócił uwagę i żeby wtedy wyskoczyć, ale to ze strachem nie ma nic wspólnego, bo strach, jak ja rozumiem, strach paraliżuje.

29 kwietnia kanałami wychodzi na polską stronę pierwsza, około czterdziestoosobowa, grupa bojowców. Kieruje nią dowódca w szopach Többensa Eliezer Geller. Jednak największy dramat polega na tym, że wychodzący bojowcy właściwie nie mają się gdzie podziać. Hannie Krall Edelman opowie, że jednego ze swych żołnierzy cały czas zwodził, że adres po aryjskiej stronie da mu później. „Nie czas. Jeszcze za wcześnie. (…) Miałem mu powiedzieć, że nie ma takiego miejsca? Więc powiedziałem: „Jeszcze za wcześnie…”

Tak samo wygląda sytuacja grupy Gellera. Gdy kończy się po kilku dniach amunicja, wszystkie grupy zbierają się w piwnicy na Leszno nr 56, gdzie zapada decyzja o wyjściu kanałami na drugą stronę muru.

Dowódcy w gruncie rzeczy muszą udawać, że wszystko jest pod kontrolą: po drugiej stronie czekają łącznicy, samochody i partyzantka leśna. Niestety – wyjść mogą tylko zdrowi. Ranni zostają, ukrywają się w tzw. Szpitalu, ostatniej kryjówce trzymanej w niepodpalonym jeszcze domu. Wejście do niej prowadzi przez kaflowy piec, przez który trzeba się przeczołgać. Dowódca Geller nie mówi jednak rannym, że pozostali wychodzą z getta – mało tego, ze ściśniętym gardłem oszukuje ich, tłumacząc, że wróci po nich za kilka dni.

Jeden z bojowców, Aron Karmi, wspomina Agnieszce i Alicji Maciejowskim:
„Wszyscy stoimy już przed piecem i Eliezer mówi do Guty Kawenoki: – Ty zostajesz z rannymi, nie można zostawić ich bez opieki. A Guta walczyła z nami cały czas, nie była ranna. Zaczyna płakać i mówi: – To dlatego, że jestem kobietą, ty myślisz, że nie będę mogła walczyć w partyzantce? Ale to był rozkaz, rozkaz musi wykonać. Coraz bardziej płacze i pyta: – Eliezer, czemu ty mi to robisz? A wtedy podchodzi Lea Korn, druga dziewczyna z naszej grupy, miesiąc temu straciła męża, i mówi: – Eliezer, ja zostaję. I nie czekając na odpowiedź, wsuwa się do tego kaflowego pieca. Staliśmy tak może jeszcze chwilę, dwie, bo każdy czuł, co się tutaj wydarzyło. Ona wiedziała, gdzie my idziemy, i wiedziała, co się stanie z tym domem”.

Relacje co do przejścia grupy są sprzeczne. Stefan Grajek twierdzi, że to on wyprowadza bojowców, ale inne dostępne relacje mówią, że kanałami przeprowadza żobowców Reginka Fuden „Lilit”. Sam Grajek miał przygotować po aryjskiej stronie bezpieczny przerzut, a załatwił tyle, że znajomy dozorca domu przy ulicy Ogrodowej 29, gdzie wyszli, godzi się wpuścić całą grupę na strych.

Dwoje bojowców – w tym „Lilit” – decyduje się jednak wrócić do getta, by wyprowadzić pozostałych. To się nie udaje – już w trakcie przechodzenia przez getto niemal wszyscy zostają zabici.

Po ponad dwóch dobach dociera wreszcie ciężarówka z Tadkiem Szejngutem, łącznikiem ŻOB z drugiej strony muru, i porucznikiem Tadeuszem Gaikiem „Krzaczkiem” z Gwardii Ludowej. Wywożą ludzi do zagajnika w Łomiankach. Tam dostają karabiny, których nie udało się dostarczyć do getta.

Caly ten ciekawy artykul znajdziesz jak

KLIKNIESZ TUTAJ

 

Zmierzch Czerwonych i Zielonych

Listy z naszego sadu

listy z naszego sadu

Daniel Greenfield 2014-04-14

 

Islamiści są zacofani intelektualnie i moralnie, ale w odróżnieniu od swoich lewicowych kolaborantów, nie są związani sztywną wizją historii. Ich strategia jest elastyczna i są gotowi robić wszystko, co działa. Zupełnie nie przejmują się tym, jakiej taktyki używają ani historycznymi implikacjami ruchów i zdarzeń, jeśli tylko wiodą one ku kalifatowi.
Od Redakcji: Kiedy lewicowość lub prawicowość staje się zasadniczą częścią tożsamości, zachodzi niebezpieczeństwo zarówno postrzegania  świata w krzywym zwierciadle, jak i postrzegania oponentów w sposób karykaturalny. Lewica ma piękną kartę w historii nowożytnej,  ma również całkiem sporo ciemnych stron w swojej historii.  Rewolucyjny romantyzm lewicy jest równie groźny, jak zaślepienie tradycją prawicy. Obraz lewicy przedstawiony przez Greenfielda wydaje się być przerysowany, równocześnie wskazuje na pewne zjawiska, którym warto się bacznie przyglądać.Lewica nigdy nie zrozumiała przejścia od wojen nacjonalistycznych do wojen ideologicznych. Zabrało lewicy sporo czasu, żeby zrozumieć, iż naziści są fundamentalnie inni niż Kajzer i że udawanie, iż II wojna światowa jest tylko jeszcze jedną wojną na korzyść kolonialistów i handlarzy bronią, jest zachowaniem łudzących się szaleńców. Niemniej znaczna część lewicy upierała się przy takiej postawie wobec zbliżającej się wojny i gdyby Hitler nie zaatakował Stalina, mogłaby pozostać w swojej ułudzie.
Zimna wojna była jeszcze gorsza. Umiarkowana lewica nigdy nie pogodziła się z obrazem zbrodniczego charakteru komunizmu. Od procesów moskiewskich do upadku muru berlińskiego lewica powoli wyrzekała się ZSRR, ale odmawiała widzenia w nim czegokolwiek więcej niż niezdarnej dyktatury. Jedynym sposobem, na jaki lewica mogła odrzucić ZSRR, było pomijanie jego ideologii i traktowanie go jako kolejnej zacofanej tyranii rosyjskiej, niepotrzebnie prowokowanej i spychanej na margines przez Europę Zachodnią i Stany Zjednoczone.Po tym dwukrotnym zawaleniu egzaminu nic dziwnego, że lewica nie była w stanie pogodzić się z obrazem wojującego islamu lub że ucieka się do twierdzenia, że – podobnie jak Niemcy i Rosja – świat muzułmański jest tylko jeszcze jedną ofiarą imperializmu i zachodniego podżegania do wojny i jest w potrzebie wsparcia i zachęty ze strony obozu postępowego.Światopogląd pacyfistyczny jest przestarzały o pokolenia. Jest zanurzony w przestarzałych analizach konfliktów imperialnych, które przestały mieć znaczenie wraz z upadkiem państwa narodowego i zastąpieniem go organizacjami międzynarodowymi i ruchami zbudowanymi wokół ideologii. Nazizm nadal luźno pasował do wojskowych buciorów państwa narodowego. Komunizm był czymś całkowicie innym, czerwonym wirusem krążącym po świecie, osadzającym swoje idee w organizacjach i używającym tych organizacji, by przejąć narody.Islamizm jest nawet bardziej internacjonalistyczny niż komunizm, pochodząc mniej lub bardziej z bogatych krajów produkujących ropę naftową, ale zdolny do pojawienia się gdziekolwiek w świecie muzułmańskim. Jego orędowników jeszcze mniej obchodzą państwa narodowe niż obchodziły komunistów. Chcą kalifatu rządzonego przez prawo islamskie; jedną organizację ludzi rozciągającą się nad narodami, regionami, a w końcu nad całym światem.
Czytaj dalej

Mala niebieska ksiazeczka – o dezinformacji

Nadeslala Irena Elster

 

Mały podręcznik :

jak rozpoznać dezinformację

  Przekład uzupełniony z angielskiego i z francuskiego Irena Elster

WSTĘP 

Kiedy natrafiamy na bardzo trudne zagadnienia, bywa, że aby ogarnąć całość, wielokrotnie i znowu wracamy do punktu wyjścia. Współczesne problemy Bliskiego Wschodu są tak zawikłane, że straciliśmy z oczu fundamentalne pytania wyjściowe: prawo do istnienia dla jednych, samorządność dla drugich, prawo do powrotu czy samostanowienia.

W dodatku początkiem wszystkich obecnych trudności, poza wszelkimi prawami cytowanymi poniżej, są fakty.

 

Bardziej niż gdziekolwiek na świecie, na Bliskim Wschodzie konfrontują się przeszłość i teraźniejszość. Fakty historyczne i działania dzisiejsze. Tam  właśnie, pomimo, że historia pisze się z dnia na dzień, z godziny na godzinę, jest ona już wpisana w świadomość od dawna. Od pierwszych rozdziałów Biblii i Koranu, aż do współczesnych wydarzeń. Dziwne

i okrutne dzieje, których końca nikt nie jest w stanie przewidzieć – bo tam cały czas trwa wojna. Jednak z historii wiemy doskonale, że wszystko jest do uzgodnienia.

Tylko co do jednego nie ma żadnych wątpliwości, że tam codziennie cierpią ludzie a ich cierpienia wywołane są działaniami zbrojnymi.

Ta Mała Niebieska Książeczka ma oczywiście swój koloryt, ale pozostawiam Wam samym osądzenie tego, czy fakty w niej przedstawione zadają fundamentalne pytania, dzięki którym problemy te możemy przeanalizować od nowa i zrozumieć lepiej.

 

                                                                                                                              Rafael Jerusalmy  

SIEDEM BRAM

 I.    Judaizm, syjonizm, Izrael

 II.   Arabowie, islam, Jerozolima

  III.  Rachunek strategiczny 2001

 IV.  Uchodźcy

 V.   Proces dyplomatyczny, terytoria, intifad

 VI.  Dezinformacja

 VII. Konkluzje

 

 

Przypisy :

 Krótka chronologia negocjacji izraelsko – palestyńskich

  Trzy dokumenty OWP

Caly podrecznik

KLIKNIJ TUTAJ

 

 

 

Legenda Ślepego Maksa

Nadeslala Ewa Glubinska

ewa Glubinska

Legenda Ślepego Maksa – herszta i łódzkiego Janosika

Krańcówka podmiejskich tramwajów na Bałuckim Rynku, na którym działał gang Ślepego Maksa

Krańcówka podmiejskich tramwajów na Bałuckim Rynku, na którym działał gang Ślepego Maksa

Maks Bornsztajn zmarł 18 maja 1960 roku (pisownia nazwiska Ślepego Maksa jest bardzo różna, występuje w kilku wersjach – Bornsztajn, Borensztajn, Bornstein). Jego grób znajduje się na cmentarzu żydowskim na Bałutach, w sąsiedztwie najbogatszych przemysłowców. Tuż obok grobowca Jarocińskich, znanych filantropów, vis-a-vis mauzoleum Izraela Poznańskiego. Jak to zwykle bywa, król leży obok króla. – Poszłam do gminy żydowskiej i takie mi miejsce wyznaczyli. Tylko ludzie potem się śmiali, że taki biedak leży obok takiego wielkiego bogacza – opowiada żona Ślepego Maksa.

- To Maks był biedakiem?

- No, po wojnie bogaty nie był – mówi pani Alicja. – Nie chcę rozmawiać, bo już tyle razy zostałam skrzywdzona, takie rzeczy o mnie pisano, że mi przykro było. Jak ktoś mógł powiedzieć, że on mnie kupił. Moja matka pracowała u niego po wojnie. Sprzątała w domu, gotowała. Jestem samotna, nie mam dzieci, życie okropnie mnie doświadczyło – denerwuje się i zamyka drzwi. Zdążyła jeszcze tylko powiedzieć, że nic nie wie o współpracy Maksa ze Służbą Bezpieczeństwa.

Jedyne zachowane zdjęcie Maksa Bornsztajna zostało zrobione pod koniec lat 50., niedługo przed jego śmiercią. Autorem był Zdzisław Walter, malarz i fotograf. Maks siedzi przy stole i trzyma podniesiony kieliszek. Po drugiej stronie stołu, tej której nie widzimy w książce, siedział dziennikarz Karol Badziak. – Wiele razy przychodziłem do jego mieszkania na Gdańskiej 26. Zawsze z flaszką. To był sympatyczny, sprytny człowiek, świetnie mi się z nim rozmawiało – wspomina Badziak. – Przed wojną Maks był analfabetą i gangsterem, ale potem nauczył się czytać i pisać.

Manekin z dzwoneczkami

Kamienica przy ul. Gdańskiej 26, pierwsze piętro. Przedwojenne meble, kredens, jakieś szkła. W rogu pokoju stoi manekin ubrany w męski garnitur. Cały obwieszony dzwoneczkami. Młody adept złodziejskiego fachu zdaje „egzamin” przed słynnym gangsterem. Dopiero potem ma prawo dołączyć do grona łódzkich złodziejaszków. Prawda czy fałsz? Karol Badziak twierdzi, że to prawda. Mówi nawet, że parę razy sam próbował niepostrzeżenie wyjąć z kieszeni manekina portfel. Za każdym razem jednak słychać był dźwięk dzwonków. Wyraźnie nie nadawał się do tej roboty.

- Nic takiego u nas w domu nie było. Żadnego manekina – zapewnia pani Alicja. Nie wyklucza jednak, że Maks uczył złodziejskiego fachu. – Ja nie wiem, czym on się zajmował. Pracowałam jako szwaczka na owerloku, siostra też była szwaczką, nawet przodownicą pracy. I także wyszła za mąż za Żyda. Na Gdańskiej i Próchnika mieszkało wielu Żydów – opowiada. Przyznaje, że mieszkała z mamą i siostrą w tej samej kamienicy co Maks Bornsztajn. Jej mama była ciężko chora i jak siostra emigrowała z mężem do Izraela została z nią w Łodzi. Ich ojciec był łódzkim Niemcem. Siostra zmarła 15 lat temu w Hanowerze.

Oficjalnie mówi się, że po wojnie Bornsztajn pracował jako portier. Faktycznie potwierdza się, że był zatrudniony w spółdzielni odzieżowej Lewartowskiego. Wdowa twierdzi, że w latach 50. miał małą tkalnię w Łodzi. Karol Badziak uważa, że Maks miał dość pieniędzy, żeby nie pracować. Handlował złotem w Grand Hotelu. Odkopał przedwojenne złote dolary i z tego mógł żyć.

- Nie był bogaty. Była wojna, a przedtem siedział w więzieniu – mówi żona.

Z literackich opisów wynika, że Maks nosił się bardzo elegancko. Obcisła marynarka z jasnej gabardyny, sztuczkowe spodnie, modny szary melonik, jasnobrązowe pantofle obciągnięte getrami. Na zdjęciu wydaje się drobny, niepozorny. – Przystojny był, kontaktowy, elegancki – wylicza pani Alicja.

Nie wiadomo, dlaczego w najnowszej literaturze – w „Perkalowym dybuku” Konrada Lewandowskiego wydanym przez Wydawnictwo Dolnośląskie w 2009 roku – Ślepy Maks występuje jako barczysty, potężny mężczyzna. „Na widok byczego karku i barów Bornsteina przodownik natychmiast położył palec na cynglu” – czytamy w powieści, której akcja rozgrywa się w Łodzi w latach 30. XX wieku. Może trudno sobie wyobrazić, że taki niewielki człowieczek mógł trząść całą Łodzią. A może autor sięgnął do starych gazet z procesu, w którym był sądzony: „Jest to dobrze zbudowany mężczyzna, lat około 40, wzrostu niskiego, o dużej kędzierzawej głowie i małych, ruchliwych, czarnych oczach. Spogląda na salę i na jego twarzy maluje się nienawiść do tego tłumu, który przyszedł oglądać jego ostateczną klęskę” – czytamy w relacji „Łódzkiego Echa Wieczornego”.

To był już schyłek przewrotnej kariery łódzkiego gangster, którego porównywano zarówno z Alem Caponem, jak i Robin Hoodem.

Maks zaprzysiągł zemstę.

Czytaj dalej

Ciekawostka z USA

Nadeslal Aleksander Rotner

rotner 0

reunion 69 .1

 

 

aleksander Rotner

See Me
Hi Aleksander Rotner,Congrats! Your work is going to be displayed in Times Square! The show is this Thursday, July 24th from 8-9pm!Here’s your images that are going to be featured: https://aleksanderrotner.see.me/post/918862

The billboards are located at 46th St. and Broadway in the heart of NYC.

Such incredible work deserves to be seen, congrats again!

Thanks for making the #SeeMeTakeover possible, we can’t wait!

Stay creative,
SeeMe

P.S. Here’s a flyer to share with your friends!

rotner 1

Najbogatsi dżihadyści świata. To oni podbijają Irak

Nadeslal Eryk Piasecki

gazeta wyborcza

 

z16167825AA,Czlonek-bojowki-Mehdi-Army-trzyma-flage-dzihadysto

 

Członek bojówki Mehdi Army trzyma flagę dżihadystów przed ‚świętym miastem Najaf’ 

Fot. STRINGER/IRAQ / REUTERS

Bagdad ma się czego bać. Powstałe trzy lata temu Islamskie Państwo w Iraku i Lewancie (IPIL) wyrosło nie tylko na najsilniejszą, ale i najbogatszą grupę światowego dżihadu.

IPIL, odłam Al-Kaidy, zyskał globalny rozgłos, gdy tydzień temu zajął Mosul, drugie miasto Iraku. Kontroluje teraz znaczne obszary północnego Iraku i Syrii, podczas gdy rząd w Bagdadzie próbuje zmobilizować swoich żołnierzy i milicje szyickie do kontrofensywy.

- Pod koniec tygodnia zdaliśmy sobie sprawę, że trzeba ich podliczyć – mówi w rozmowie z „Guardianem” iracki oficer wywiadu. – Dotąd aktywa IPIL były wyceniane na 875 mln dol. Po zajęciu Mosulu, wliczając pieniądze zrabowane z banków i wartość przejętego uzbrojenia, należy dodać jeszcze 1,5 mld dol.

To mniej więcej tyle, ile wynosi roczny dochód narodowy brutto takich państw jak Somalia czy Malediwy, albo zeszłoroczny przychód którejś z największych sieci handlowych w Polsce.

Uboga Al-Kaida

Czytaj dalej

Jerusalem: 4000 Years in 5 Minutes

Przyslal Slawek H

Jerusalem, a mosaic of different peoples, faiths, and nationalities. Nevertheless, despite this diversity, under the sovereignty of Israel, Jerusalem is a city that works. But has it always been this way?

Żydzi i życie

Z portalu

listy z naszego sadu

Andrzej Koraszewski
Co wy tak ciągle o tych Żydach i Izraelu – pyta czytelnik, komentując nasz kolejny artykuł o Izraelu i Bliskim Wschodzie, a ja wyrzucam jego komentarz do kosza na śmieci, chociaż mam ochotę po raz tysięczny odpowiedzieć, że Izrael i Żydzi to nie nasza obsesja, a obsesja paranoicznego świata.

 

Ponad miliard dorosłych mieszkańców naszego globu ma silne antysemickie uprzedzenia. Trudno wyjaśnić dlaczego ONZ dyskutuje niemal wyłącznie o Izraelu, dlaczego im bardziej dramatyczny obrót przybiera wojna domowa w Syrii, tym bardziej nasilają się wysiłki Stanów Zjednoczonych w sprawie negocjacji pokojowych między Izraelem, a terrorystami rzekomo reprezentującymi Palestyńczyków. Nie sposób odpowiedzieć racjonalnie na pytanie, dlaczego kraj wielkości małego polskiego województwa nie tylko przyciąga więcej uwagi światowych mediów niż jakikolwiek inny kraj, ale ogniskuje również emocje szarych ludzi, którzy gotowi są uwierzyć w najbardziej absurdalne kłamstwa na temat Żydów i Izraela.
„Czy ktoś widział Żyda rolnika” – pyta polski internauta ni w pięć ni w dziewięć, po prostu żeby nie zapomnieć, czego go babcia nauczyła w dzieciństwie, a co babcia słyszała, to od swojej babci, bo w Polsce przed zaborami i pod zaborami Żydów rolników nie było i być nie mogło z powodu zakazu sprzedaży ziemi Żydom.
Polski żydowski szewc, krawiec, karczmarz, zegarmistrz, lekarz czy prawnik jechał do Palestyny i na początek uczył się rolnictwa, o którym nie miał zielonego pojęcia.
Inny czytelnik prosił mnie, żebym napisał o teologii zastąpienia, o głębokim religijnym przekonaniu chrześcijan i muzułmanów, że jakiś bóg zerwał przymierze z ludem Izraela i zawarł je sobie z chrześcijanami. Chrześcijańscy teolodzy powiadają: „to my jesteśmy teraz Izraelem, a Żydzi ludem potępionym”. Muzułmanie ujmują to trochę inaczej, ale na jedno wychodzi, miłości do Allaha obowiązkowo towarzyszy nienawiść do Żydów i jeśli cokolwiek łączy setki odmian islamu, to jest to nienawiść do Żydów, która jednak łączy ich osobliwie, bo muzułmanie potrafią się wzajemnie zabijać w sporze o to, kto bardziej i lepiej nienawidzi Żydów.
„Czy Żydzi zrobili kiedykolwiek cokolwiek dla innych ludzi?” – pyta mój inny, umiejący już składać literki rodak, wierny przekazywanej mu od kołyski rodzimej tradycji. Z pewnością największym żydowskim grzechem było danie ludzkości fundamentów chrześcijaństwa i islamu, bzdurnych opowieści Starego Testamentu, o dobrym dziadku w chmurach, który rzekomo stworzył świat i okolice, opowieści łatwiejszych do przekazywania ludkowi niż filozofia grecka czy rzymskie prawo, bo do tego wystarczą księża, a to drugie wymaga nauczycieli. Za ten dar dla ludzkości wdzięczność nie ma granic i wyrażała się przez stulecia na dziesiątki sposobów, od zwyczajnego pozbawienia elementarnych praw ludzkich, poprzez gwałty, rabunki, masowe mordy i wygnania aż do obozów zagłady włącznie.
Po niemal dwóch tysiącleciach wygnania i w sto lat po Rewolucji Francuskiej i uznaniu wyższości praw stanowionych nad tzw. prawami boskimi, po uznaniu przez europejskie i amerykańskie warstwy oświecone praw człowieka, Żydzi zaczęli starania o prawo powrotu do Palestyny. Najpierw były to uniżone prośby do tureckiego sułtana, a potem, w związku z upadkiem imperium osmańskiego, do zwycięzców, którzy ustanawiali nowy porządek świata po pierwszej światowej wojnie.
Czytaj dalej

Baronowa Jazzu – recenzja nowej ksiazki

Nadeslala Monika Sznajderman

baronowa jazzu

Przekład z języka angielskiego Dobromiła Jankowska

Pannonica Rothschild urodziła się w 1913 roku w rodzinie, która w ciągu zaledwie pięciu pokoleń przebyła drogę z frankfurckiej dzielnicy żydowskiej do grona bajecznie bogatej arystokracji. Jako dziecko ubrana na biało Nica spacerowała z siostrami oraz guwernantką po parku pełnym kangurów, wielkich żółwi, emu i zebr – zwierząt z egzotycznej kolekcji wuja Waltera. Jako nastoletnia debiutantka poznała i poślubiła barona Julesa de Koenigswartera, który nauczył ją pilotować samolot i porwał do château we Francji. Po wybuchu wojny Nica z dwójką dzieci w ostatniej chwili uciekła do Anglii, ale wkrótce wróciła na front, by działać w ruchu Wolna Francja. Wydawało się, że ma wszystko: dzieci, przystojnego męża i fundusz powierniczy. Ale na początku lat 50. usłyszała ’Round Midnight Theloniousa Monka, legendy jazzu. Musiała go poznać.

http://czarne.com.pl/katalog/ksiazki/baronowa-jazzu

PRZECZTAJ FRAGMENT

Ta trzecia

Pierwszy wspomniał o niej dziadek Victor: pewnego razu próbował nauczyć mnie, jak grać prostego dwunastotaktowego bluesa, lecz dłonie jedenastolatki były na to zbyt niezgrabne i za małe.
– Jesteś jak moja siostra – powiedział. – Kochasz jazz, ale za diabła nie chcesz się uczyć, jak go grać.
– Która siostra? Miriam czy Liberty? – spytałam, ignorując przytyk.
– Nie, ta trzecia.
Czytaj dalej

Krwawy, niekończący się pokój

listy z naszego sadu

listy z naszego sadu

Zwrot „Wojna jest pokojem” wszedł do naszego słownika sześćdziesiąt cztery lata temu. Mniej więcej w tym samym czasie, kiedy arcydzieło Orwella schodziło z pras drukarskich, wynegocjowano zawieszenie broni między Izraelem a najeźdźczymi armiami arabskimi. Zawieszenie broni rozpoczęło długą wojnę pokojową lub wojujący pokój.

Cała ta szarada nie w pełni kwalifikowała się do orwellowskiego królestwa aż do rozpoczęcia procesu pokojowego. Proces pokojowy między Izraelem a terrorystycznymi milicjami finansowanymi przez kraje owych najeźdźczych armii trwa już dłużej niż większość rzeczywistych wojen. Pochłonął również więcej ofiar niż większość wojen.

Wojna ma punkt końcowy. Pokój nie ma. Pokój, w który jesteś stale w stanie wojny, może trwać wiecznie, bo podczas gdy patriotyzm entuzjastów wojny w końcu wyczerpuje się, entuzjaści pokoju nigdy nie zrezygnują ze swoich wysiłków pokojowych.
Podżegacze wojenni mogą zatrzymać się po kilku tysiącach trupów, ale Podżegacze Pokoju będą kręcić swoje piruety na milionie trupów.

Kiedy będziesz to czytać Obama będzie prawdopodobnie przedzierał się przez jakąś ceremonię lub przemówienie w Izraelu (tekst pisany 20 marca 2013). Wszystkie przemówienia powtarzają to samo, ale w rzeczywistości jest tylko jeden cel tej wizyty. W rzeczywistości zawsze był tylko jeden cel takich wizyt. Ponowne odwiedziny niekończącej się wojny pokoju.
Dwadzieścia lat po tym, jak proces pokojowy zawiódł na wszystkie wyobrażalne strony. Dwadzieścia lat po zapełnianiu cmentarzy po obu stronach ofiarami pokoju. Dwadzieścia lat, które stworzyły dwa poronione dwa państwa palestyńskie w stanie wojny ze sobą i z Izraelem.
Dwa dziesięciolecia później nadal jest czas na pokój.
Czytaj dalej

Ciekawostka z Bialegostoku

Nadeslala Basia Jaworski

jaworskan

reunion 69 .1

Białystok: „Zachor-Kolor i Dźwięk”

Relacja z VII Festiwalu Kultury Zydowskiej 

 

 

Halina Birenbaum -wiersze

Nadeslala Halina Birenbaum

birenbaum

 

moje samopoczucie

moje samopoczucie wciąż
zmienia się jak fale
dobrze mi i nagle źle
padam wstaję – wstaję padam
wątpię dalej próbuję
wyzbywam się złudzeń i znów
we wszystko wierzę mimo
tych „ale” różnych

zmagam się bezustanku oczekuję
może znajdzie się coś
jeżeli istnieje
przebijam się przez fale zmian
stawiam czoło złym z powodzeniem
gdy te dobre do mnie
napływają –

******

dźwigam swe życie

dźwigam swe życie
od wojny do wojny
jak ogromny wór
przepełniony po brzegi
bez dna

próbuję się uwolnić
zrzucić wreszcie ciężar
spocząć na chwilę
rozkładam zawartość wora
układam
w długą opowieść
w krótkie wiersze
rzewną piosenkę
ale
jedynie porzerzam pojemność wora
wzmagam ciężar pomnożony
opowiadzianym spisanym przeczytanym
szczelnie związanym
– powrozem dawnego
nicią nowego

W samotności
chciałam być sama
a byłam tak pełna
szukałam wytchnienia
w odludnej ciszy
a potem chciałam mówić
ale nie było nikogo
szukałam nadsłuchiwałam
uciekałam myślą do ludzi
potem od ludzi do siebie
w samotność wypełnioną
duchami cieniami złudzeniami
uciekałam w mrok dnia
wybrałam tak głupio tak niewybaczalnie
chciałam być sama

Jeszcze raz o Mamie mojej…

Ona tam czekała

Ona czekała na mnie tam przy drodze
wiedziała, że kiedyś przyjdę
odczuję wszystkimi zmysłami
matkę swą, piękną i młodą

Ona czekała na mnie tam przy drodze na Majdanku
naprzeciw baraku „dezynfekcja” – pieców krematorium
przybyłam z daleka po czterdziestu latach
a Ona stała tu, jak wtedy – mimo swej śmierci
jak w ów dzień rozstania:
czarnowłosa, niewysoka
długi lok zwieszony nad czołem
i włosy skręcone w wałek okalający głowę
policzki czerwone, oczy wielkie, rozszerzone brakiem snu
zęby białe jak perły odsłaniają uśmiech
najwspanialszy na kuli ziemskiej – uśmiech matki

usiłujący uspokoić dziecko
u wrót komory gazowej i pieców do spalania

szeroki płaszcz pepito okrywa Jej ciało
i mnie w niego wtula, aby w tym piekle
w chwili przedostatniej
wpoić moc ludzkiego ciepła i promień ukojenia
w miejscu, z którego wyjść można było jedynie
jako dym z komina

przybyłam tutaj znowu
z innego kraju, jako dorosła kobieta
i ta sama dziewczynka, którą byłam wtedy,
którą Ona tak kochała i tak drżała o jej los

– wchodząc na żwir tej drogi poczułam obecność Jej postaci
biegłam ku Niej ile tchu w piersiach,
i, jak wtedy, zatrzymałam się nagle, stanęłam
oszalała z bólu i bezradności, pojęłam
– oderwali Ją ode mnie i nie będę Jej miała nigdy!

Majdanek – dziś uśpione królestwo śmierci
razem przywieźli nas tutaj, a teraz stoję sama

obejmuję Jej postać, dotykam
i tonę w tym bólu, że
jestem taka mała i bezradna
stoję tutaj znowu
naprzeciw komory gazowej i krematorium za późno zgaszonego

bezsilna, jak wtedy, choć wolna…

usiadłam na tej ziemi przy drodze,
rozpłakałam się na głos, do nieprzytomności
bez wstydu, bez opanowania
i tulę się do cienia mojej Matki
trzymam się go wszystkimi siłami
zdecydowana wziąć go do domu za morze
mimo że właściwie pragnę pozostać tutaj
ze swoimi łzami

nie wiem, jak wróciłam sama
gdy Ona została tam w tej ciszy śmiertelnej
byłam zdrętwiała
tylko spazm wstrząsał mym ciałem

obcy Polak, pracownik muzeum, przeszedł obok mnie
ze wzgórza przy drodze zawołał:
– „Kogo ci zabili tutaj, że tak rozpaczasz?”
nie dostawszy odpowiedzi – odszedł

zwrócił się do mnie w języku ludzi żyjących
a ja byłam z wizją mojej Matki
z Jej cieniem w przestworzach
z Jej śmiercią na Majdanku – a może i moją…

do Jerozolimy

po nieprzespanej nocy
w autobusie
głowa pełna zbuntowanych myśli
wątpliwości skrupułów -
mam uczesniczyć w konferencji
w Yad Vashem na temat dróg
przekazania przeszłości w Szoah
tonę w refleksjach o tym co wiem
i czego wolałabym nie wiedzieć
w mijanych krajobrazach
wciąż od nowa fascynujących
w słońcu rozjaśniającym promiennym
tutaj także zimą

Izrael patrzy realniej

Przetlumaczyla i przyslala Olga Degani

reunion 69 .1

Realne spojrzenie jest tajemnicą przetrwania narodu żydowskiego w ciągu 4000 lat wojen, wyniszczania, banicji, dyskryminacji i gnębienia. Uaktualnianie widzenia rzeczywistości i uleczenie się z mrzonek serca – są koniecznymi warunkami do przetrwania [...]

[...] państwa żydowskiego w rzeczywistosci środkowego wschodu

Wyniki badań opinii publicznej zrobionych przez think-tank  (maagar-mochot.co.il ) i opublikowanych 12 czerwca w dzienniku „Israel Hayom”, wykazują porzucenie przez izraelską publiczność euforii Oslo i wyciągnięcie wniosków z żywiołowego wybuchu „ulicy arabskiej”

Terror palestyński nasilił  się po porozumieniach w Oslo  : około 450 zamordowanych w okresie 19 lat poprzedzających Oslo wobec 2 tys. zamordowanych w 19 lat po Oslo.

Wychowywanie do nienawiści i podżeganie w meczetach i mediach były zabronione pod władzą izraelską w Judei i Samarii, natomiast wychowanie do nienawiści i podżeganie – produkujące terrorystów i będące autentycznym wyrazem wizji Władzy Palestyńskiej – podniosło się do niebywałego poziomu od czasu powstania Palestyńskich Władz Narodowych.

Dziewiętnaście lat istnienia Autonomii Palestyńskiej charakteryzuje się wychowywaniem do nienawiści, szczuciem, terrorem, korupcją, gnębieniem i nieprzestrzeganiem praw obywateli palestyńskich, utożsamianiem się z architerrorystami takimi jak Osama ibn  Ladin i Saddam Hussajn i sympatią do przeciwników i wrogów demokracji europejskiej takich jak Rosja, Chiny, Korea Północna i Iran.

Wzburzenie arabskiej ulicy ujawniło zabójczą paralelność endemicznych „traktatów pokojowych” zawieranych na Środkowym  Wschodzie. „Ulica arabska”, pomiędzy północną Afryką aż do Zatoki Perskiej, wykazuje cechy charakterystyczne arabskiego wschodu, poczynając od siódmego wieku – i ich niszczące konsekwencje wobec „ugód pokojowych”: brutalność arabska pomiędzy sobą, wiarołomstwo, chwiejność, brutalny rozłam religijny-klanowy-ideologiczny-geograficzny-etniczny, łamanie umów, skrajna nietolerancja i okrutna tyrania.

Społeczeństwo izraelskie, olśnione w 1993 roku marzeniami serca o nowym Środkowym Wschodzie, uświadamia sobie stopniowo rzeczywistość roku 2012: czy logiczne jest zakładanie, że Arabowie nadadzą „heretyckiemu” państwu żydowskiemu to, czego nie przyznają jedno drugiemu przez 1400 ostatnich lat – rzeczywisty pokoj, poszanowanie umów, granic i praw człowieka?!

1. 73% (wobec 64% przed rokiem) sądzi, że „koncepcja dwóch państw” nie rozwiąże konfliktu palestyńskiego,

2. 64% mieszkańców w granicach „zielonej linii” (sprzed 1967 roku) popiera kontynuację budownictwa osiedli w Judei i Samarii. Tylko 15% (wobec 20% w zeszłym roku) popiera zamrożenie budownictwa,

3. tylko 45% popiera wycofanie się, całkowite, lub częściowe z Judei i Samarii (tzw. Zachodniego Brzegu – przyp. FŻP),

4. tylko 5% popiera jednostronne wycofanie się,

5. 46% (wobec 38% w zeszłym roku) sprzeciwia się jakimkolwiek wysiedleniom z osiedli,

Realne spojrzenie jest tajemnicą przetrwania narodu żydowskiego w ciągu 4000 lat wojen, wyniszczenia, wygnania, dyskryminacji i gnębienia. Uaktualnianie widzenia rzeczywistości i wyleczenie się z mrzonek serca są koniecznymi warunkami do przetrwania państwa żydowskiego w rzeczywistości Bliskiego Wschodu.

16.6.2012

ettinger

Yoram Ettinger – ekspert ds. stosunków amerykańsko-izraelskich, konfliktu arabsko-izraelskiego i spraw Bliskiego Wschodu

tłumaczyła z hebrajskiego Olga Degani

http://bit.ly/MxKW5V

http://bit.ly/LVEuSn

http://fzp.net.pl/spoleczenstwo/izrael-patrzy-realniej

Piotr Matywiecki laureatem Nagrody Jana Karskiego i Poli Nirenskiej w roku 2014!

nadeslal ZIH

zih

 18 lipca 2014

Z ogromną radością zawiadamiamy, że w uznaniu prac literackich i działalności naukowej nad okresem Zagłady ludności żydowskiej w Polsce Komitet Nagrody Jana Karskiego i Poli Nireńskiej postanowił uhonorować tym wyróżnieniem Piotra Matywieckiego! Na uroczystość wręczenia Piotrowi Matywieckiemu Nagrody Jana Karskiego i Poli Nirenskiej będziemy mieli zaszczyt zaprosić Państwa do nas na Tłomackie w październiku. 


Prof. Jan Karski ustanowił tę nagrode w roku 1992, aby wyróżniać osoby o szczególnych zasługach dla krzewienia i upowszechniania historii i kultury Żydow polskich. Prof. Karski pragnął także uhonorować w ten sposób pamięć swojej żony, tancerki i choreografki Poli Nirenskiej, która jako jedyna z ponad 70-osobowej rodziny ocalała z Zagłady. Nagroda jest administrowana przez YIVO Instutute For Jewish Research w Nowym Jorku i rokrocznie przyznawana uroczyście w Żydowskim Instytucie Historycznym.

Laureatów wyłania Komitet, w skład którego wchodzą: prof. dr. Paweł Śpiewak (dyrektor ŻIH), dr Jothan Brent (dyrektor YIVO), prof. Jerzy Tomaszewski, prof. Feliks Tych, prof. Szymon Rudnicki, dr Joanna Nalewajko-Kulikov i dr Joachim S. Russek. Sekretarzem Komitetu Nagrody jest Marek Web z YIVO.

Od momentu ustanowienia Nagrody Karskich jej laureatami zostali: Eugenia Prokop-Janiec, Jerzy Ficowski, Michał Friedman, Marek Rostworowski, Henryk Grynberg, Ruta Sakowska, Jerzy Tomaszewski, Hanna Krall, Maria i Kazimierz Piechotkowie, Ksiadz Stanisław Musiał, Leszek Hondo, Michał Jagiełło, Monika Adamczyk-Garbowska, Jan Jagielski, Joanna Tokarska-Bakir, Szymon Rudnicki, Aleksander Skotnicki, Joanna Nalewajko-Kulikov, Marcin Wodziński, Alina Skibińska i Barbara Engelking.

 

Layout_3_full_hd__78b4828

Piotr Matywiecki to wybitny polski poeta i eseista, mający w swoim dorobku zarówno tomy utworów własnych, jak również redagowane przez siebie zbiory polskiej poezji z dwutomową „Od poczatku: Antologia poezji polskiej od średniowiecza do wieku XX” na czele. Jego eseistyka jest skupiona w poważnej mierze wokół tematyki Holokaustu. Urodzony w czerwcu 1943 roku w Warszawie Autor po latach powraca na rożne sposoby do traumy cierpień Żydów w okupowaniej Polsce, do samotności i bezradności wobec zła, jakiej doświadczał skazany na śmierć naród żydowski.

Szczególnie ważna w tym względzie jest jego eseistyka zawarta w szeroko komentowanym, uhonorowanym m.in. prestiżową nagrodą PEN-Clubu tomie „Kamień graniczny” z 1995 r. W obszernym dziele z 2007 „Twarz Tuwima”z niezwykle nowatorskiej perspektywy rozważa Matywiecki temat splątanych w nierozwiązywalny węzeł relacji polsko-żydowskich na przykładzie życia i twórczości Juliana Tuwima. Do tematyki polsko-żydowskiej Laureat tegorocznej Nagrody Karskich powrócił w 2010 roku w esejach zebranych w tomie „Dwa oddechy. Szkice o tożsamości żydowskiej i chrześcijańskiej”.

Basia Jaworski poleca

Nadeslala Basia Jaworski

jaworskan

reunion 69 .1

Lazare Saminsky, born Lazar Iosifovich Saminsky (Russian: Лазарь (Элиэзер) Семенович Саминский; Valegozulovo, near Odessa, 27 October 1882 — Port Chester, New York, 30 June 1959), was a performer, conductor and composer, especially of Jewish music.

Powodzenie „Pokłosia” i „Idy” w Nowym Jorku [Fragment „Pamiętnika II”]

kultura liberalna

Henryk Grynberg

We fragmencie przygotowywanego do druku „Pamiętnika II” Henryk Grynberg wraca do debaty o filmowych reprezentacjach Holocaustu. Jak najgłośniejsze w ostatnich latach polskie filmy poświęcone tej tematyce odebrano w Stanach Zjednoczonych?

W rejonie Waszyngtonu, gdzie mieszkam, polskie filmy holokaustowe pokazują się z opóźnieniem i prędko znikają z ekranu. „Pokłosia” w tutejszych kinach w ogóle nie było, widziałem je na wideo, które znajomi przywieźli z Polski. „Idę” udało mi się niedawno przyłapać w kinie dobrych filmów. Do obejrzenia obu produkcji ponaglali mnie znajomi z Nowego Jorku, największego w świecie skupiska żydowskich widzów, gdzie oba zrobiły mocne wrażenie, a poza tym zaintrygowała mnie bardzo pozytywna recenzja w wychodzącym tam prestiżowym  żydowskim tygodniku „Forward”, który prenumeruję.

Produkt eksportowy?

„Pokłosie”  jest wyraźnie wzorowane na dokumencie Pawła Łozińskiego „Miejsce urodzenia”: przylot z Ameryki na miejsce zbrodni, prywatne śledztwo, opór świadków, odkopanie kości, odjazd. Fabuła opiera się na autentycznej zbrodni w Jedwabnem i nawet dzieje się w Łomżyńskiem, ale w nieprawdopodobnej wsi, gdzie rzekomo dwadzieścia sześć żydowskich rodzin posiadało i uprawiało ziemię. Takie żydowskie kolonie zdarzały się na rzadko zaludnionej Białorusi i na Krymie, ale nie w centralnej Polsce. I jakby jedwabnieński temat był za mało wstrząsający, dramat spotęgowano dosłownym a nieprawdopodobnym ukrzyżowaniem głównego bohatera, lekceważąc do reszty tło historyczne i społeczne. Można coś takiego robić w abstrakcyjnych opowieściach-przypowieściach jak „Malowany ptak” Kosińskiego, ale nie gdy się pretenduje do przedstawiania kontrowersyjnych stosunków polsko-żydowskich. O ukrzyżowaniu opowiada narratorka jednego z opowiadań w moim zbiorze „Drohobycz, Drohobycz” – i kto wie, czy nie stamtąd pożyczono pomysł – ale to się działo na Wołyniu w latach 1943-44 podczas okrutnej polsko-ukraińskiej wojny domowej, a nie na dzisiejszej polskiej wsi. Holokaust naprawdę nie potrzebuje tego rodzaju mocnych wrażeń. Nieprawdziwa jest również scena, gdzie bohater, rzekomo umiejący odczytywać hebrajskie macewy, wskazuje imię „Izaak”, które po hebrajsku brzmi i pisze się Icchak, a nie Izaak.

1 poklosie

Jeśli „Pokłosie” zamierzało szokować, to cel ten osiągnęło, ale jeśli poruszać sumienia, to przeciwnie, bo wywołuje odruchy obronne. Znajomy z Polski pisał mi, że większość publiczności ocenia film jako „nieudany, kiczowaty, przesadzony, z założenia nastawiony na skandal, prowokację i kasowość”. Zdaje się, że jest to produkt przeznaczony przede wszystkim na eksport i słyszę, że zrobił zamierzone mocne wrażenie w Nowym Jorku. Ktoś z żydowskiej opinii nawet zwrócił się do mnie, żebym pomógł lansować go w Ameryce i był rozczarowany, że odmówiłem. Amerykańscy Żydzi dali się już nabrać na „symetryczną” tragedię „Naszej klasy” Słobodzianka (gdzie Polacy i Żydzi w Jedwabnem wzajemnie się krzywdzą), a teraz biorą jak ryba przegięcie w przeciwną stronę.
Czytaj dalej

Rocznica Wielkiej Akcji Likwidacji Getta w Warszawie

Nadeslala Elzbieta Magenheim

Magenheim Elzbieta

 

22 lipca 2014

Pomnik Umschlagplatz, ul. Stawki, Warszawa
Czytanie Trenów Jeremiasza

22 lipca 1942 rozpoczęła się wielka akcja likwidacji Żydów uwięzionych w warszawskim getcie. W ciągu dwóch miesięcy wywieziono i zamordowano w obozie śmierci w Treblince ponad 300 000 osób.

W 72 rocznicę tych wydarzeń – 22 lipca 2014 roku, o godzinie 17.30 członkowie stowarzyszeń „Dzieci Holocaustu” i Drugie Pokolenie-Potomkowie Ocalałych z Holokaustu spotkają się na Umschlagplatz, przy ul. Stawki w Warszawie, gdzie Sławomir Holland odczyta Treny Jeremiasza.

Po odczytaniu Trenów weźmiemy udział w Marszu Pamięci, który wyruszy z Umschlagplatz o godz. 18.00 

http://www.jhi.pl/wydarzenia/spotkania/274

Zapraszamy wszystkich mieszkańców Warszawy.
Prosimy o udostępnianie wydarzenia.

CAMPIONATO ITALIANO DI PASTA PER CUOCHI DILETTANTI ALL’ESTERO

Ludwik Lewin

lewin

reunion 69 .1

CAMPIONATO ITALIANO DI PASTA PER CUOCHI DILETTANTI ALL’ESTERO

czyli

MISTRZOSTWA WŁOSKICH KUCHARZY AMATORÓW NA OBCZYŹNIE

pasta1)

Mistrzostwa włoskich kucharzy amatorów na obczyźnie napisałem bez wahania. Ale w czym? W gotowaniu makaronu? A może powinienem pisać o mistrzostwach kluskowych? Czy wręcz o mistrzostwach w pastowaniu?

Długo zżymałem się na słowo „pasta” wpychające się na karty restauracji (niekoniecznie włoskich), używane w przepisach drukowanych w prasie i szalejące na stronach Internetu. Szczególnie denerwowało mnie, że „pasta” to nie prawdziwy makaronizm, bo ten wyraz, choć makaron oznacza, jest anglicyzmem i do polszczyzny trafił nie z włoskiego, ale z angielskiego. (Prawda, makaron to nie włoszczyzna.)

Paradoksalnie z „pastą” pogodził mnie spór o różnicę między kluskami a makaronem. Różnica jest niewątpliwa, ale trudno stwierdzić jaka. Rosołowy na pewno jest makaronem, świderki i gwiazdki chyba też. Ale lane? A kładzione? – Za nic w świecie. To są kluski i tylko kluski. Ponadto „pasta” to również pierogi, uszka i lasagne, których w polskiej kulturze kulinarnej nie zaliczamy ani do klusek, ani do makaronów.

pasta 31)

 

Wróćmy do mistrzostw. Zorganizował je artysta sztuki życia, mieszkający w Paryżu pisarz Camillo di Monte. Odbyły się w paryskiej restauracji da Fabio – to knajpka proponująca proste, ale wspaniałe potrawy włoskie oraz sklep, w którym nabyć można specjalności z Włoch. Fabio – tak ma na imię właściciel – jest fanatykiem gastronomii rzemieślniczej, tej tradycyjnej i bardzo starannej. Swe „pasta” sprowadza od producenta, który uprawia pszenicę na własnym polu, natychmiast po zbiorze mieli ziarna i zamienia je od razu w spaghetti, fusilli, penne, czy maltagliati (tu się zatrzymam, bo jest tego we Włoszech na każdy dzień roku, a nawet więcej.) Gotowe makarony suszą się powoli, o wiele dłużej niż przemysłowe. Dzięki temu są bardziej chropawe, przez co lepiej wsiąka w nie sos i przede wszystkim, można je gotować trochę krócej, trochę dłużej i wciąż będą „al dente”, czyli twardawe w środku.

pasta 2(1)

Zapewne trzeba być Włochem by pojąć magię doskonałego ugotowania farfelli i papardelli. W paryskim konkursie uczestnicy najpierw bardzo dużo czasu poświęcali sprawdzeniu czy woda jest wystarczająco słona, trochę dolewali, trochę odlewali, a następnie próbowali kilka razy. Operacja jest delikatna. My nawet robiąc „włoskie” spaghetti sosem zalewamy makaron. Włoch patrząc na to zemdleje, gdyż jedyny dlań sposób zmieszania dwóch składników potrawy to wrzucenie makaronu do grzejącego się na patelni sosu. Makaron gotuje się najpierw w wodzie a potem w pykającym sosie. Stąd konieczność – dla znawców – absolutnej niemal precyzji.

Precyzja, prostota, finezja. W ten sposób scharakteryzować można prace konkurentów, a chyba i całą sztukę przygotowywania farfelli, tortiglioni i innych penne rigate.  Sos pomiodorowy , świeże pomidory , kilka oliwek, mini plasterki szynki albo cienki talarek cukinii, odrobina sera, do tego różnorodne zieleniny i powstają niespodziewane i harmonijne połączenia smaków, stwarzające przyjemność wprost niezrównaną.

 

pasta 4(1)

Do finału doszła urocza dziennikarka Sara Rania z Campanii i młodziutki kelner Massimo Chiesa, reprezentujący Lombardię. On okazał się zwycięzcą, ale oboje, łącząc włoską szczodrość i wykwintność sporządzili kompozycje pozwalające zrozumieć, dlaczego dla Włochów „pasta” to więcej niż jedzenie, to narodowy symbol.

ludwik.lewin@orange.fr

 

Wszystkie historyjki Ludwika znajdziesz na stronie Lewina

KLIKNIJ TUTAJ

 

International Day of Solidarity with Israel

day of solidarity

 

Globally we have witnessed increased attacks against Israel.From the Iranian threat to the boycott Israel movement. Israel faces many attacks against its legitimacy and it is time for us all to stand up.
On July 17th you will be asked to come together from the four corners of the world and express your support for Israel. We will be uploading various actions you can take to defend Israel.From Samoa and New Zealand right across to western Hawaii we hope that throughout July 17th that individuals and groups will come together and do something positive for Israel. Please invite your friends to this page. Let us spread the word and help defend Israel.

International Day of Solidarity with Israel

Nie żyje Szymon Szurmiej. Aktor, reżyser i działacz miał 91 lat

Szymon-Szurmiej

W wieku 91 lat zmarł dziś w Warszawie Szymon Szurmiej, aktor, reżyser, działacz społeczności żydowskiej, dyrektor naczelny i artystyczny Teatru Żydowskiego im. Ester Rachel i Idy Kamińskich w Warszawie – poinformował sekretariat teatru.

- Szymon Szurmiej był dumny z tego, że jest Żydem. Nigdy nie zapominał o swoich korzeniach, w bardzo trudnych czasach walczył dla kultury żydowskiej. Był człowiekiem, z którym czasem można było się nie zgadzać, ale on zawsze pamiętał kim jest. Był ciepłym człowiekiem, pamiętam jego uśmiech i zawsze kończyliśmy rozmowę z dowcipem – powiedział naczelny rabin Polski Michael Schudrich.W dorobku Szurmieja znajduje się prawie cały repertuar klasyki żydowskiej, m.in. inscenizacje utworów Szymona Anskiego, Icchaka Lejba Pereca, Szolem Alejchema, Abrahama Goldfadena oraz własne adaptacje literackiej i teatralnej spuścizny żydowskiej. Znany był jako pełen pasji animator życia kulturalnego nie tylko środowisk żydowskich.

Holokaust nie zabił pamięci 

- Holokaust sprawił, że największe skupisko Żydów w Europie stało się największym żydowskim cmentarzem świata. Ale nie zabił pamięci. I my, jako polski teatr żydowski, do niedawna jedyny na świecie, który gra w jidysz, to małe światełko wielkiej kultury nieśliśmy i niesiemy. Przeciw ksenofobii, nietolerancji, zapędom antysemickim, przeciw złu w człowieku – mówił Szurmiej w książkowym wywiadzie-rzece pt. „Szymon Szurmiej” Krystyny Gucewicz.

Pochodził z Wołynia. Urodził się 18 czerwca 1923 roku w Łucku. Jego ojciec Jan Szurmiej był Polakiem, natomiast matka Ryfka z domu Biterman, Żydówką. W czasie wojny, w 1941 roku został wysłany do obozu pracy na Kołymie, a po trzech latach na dalsze zesłanie do miasta Dżambuł w Kazachstanie. Do Polski powrócił w 1946 roku w ramach repatriacji i osiedlił się na Dolnym Śląsku.

Samodzielną twórczość artystyczną, jako reżyser i jako aktor, Szymon Szurmiej rozpoczął w 1951 roku w Teatrze Polskim we Wrocławiu. W roku 1955 został kierownikiem artystycznym Teatru Ziemi Opolskiej w Opolu, a następnie objął kierownictwo artystyczne Teatru Powszechnego we Wrocławiu. Jako aktor współpracował z Państwowym Teatrem Żydowskim im. Estery Rachel Kamińskiej, którym kierowała Ida Kamińska. W 1969 roku przeniósł się do Warszawy, gdzie 1 września 1970 roku został powołany na stanowisko dyrektora tego teatru.

Wyjazd z Polski w 1968 roku Idy Kamińskiej i dużej części zespołu artystycznego teatru, postawił przed nowym dyrektorem zadanie uzupełnienia składu aktorskiego. Szymon Szurmiej powołał więc przy teatrze Studium Aktorskie i po kilku latach uzupełnił zespół nowymi, wykształconymi aktorami i uratował tym samym tę placówkę przed upadkiem.

Wielkie role na scenie Teatru Żydowskiego 

Czytaj dalej

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.

Join 40 other followers