О Równości i Nierówności

Fred Mirsky, na bazie Bierdyaeva „The Philosophy of Inequality.”


2-gi paragraf Deklaracji Niepodległości Stanów Zjednoczonych Ameryki zaczyna się od słów: „We hold these truths to be self-evident, that all men are created equal,…” (Uważamy, że jest oczywistą prawdą, iż wszyscy ludzie są stworzeni jako równi,…)
Jest to najsłynniejsze zdanie Deklaracji, która jest jednym z najsłynniejszych dokumentów ludzkości. Mimo to, zdanie o równości ludzi w Deklaracji Niepodległości, nie tylko, że nie jest oczywiste, ale wręcz przeciwnie, w sensie absolutnym nie jest nawet prawdziwe: ludzie są, mogą czy powinni być równi wobec prawa, czy też równi w swym prawie do Życia, Wolności i dążeniu do Szczęśliwości (druga część zdania o równości w Deklaracji,) ale nie są równi pod wieloma innymi względami fizycznymi lub umysłowymi (pomijam równość wobec prawa, która jest lub przynajmniej stara się być podstawą porządku społecznego nowoczesnych państw.)
Ludzie mogą różnić się wzrostem, tuszą, temperamentem, energią osobistą, usposobieniem, erudycją, talentem muzycznym, matematycznym lub jakimś innym, pracowitością, siłą, sprytem. pozycją społeczną, edukacją, kolorem oczu, włosów czy skóry. Można jeszcze znaleźć multitude innych różnic pomiędzy ludźmi, jak uczciwość, zaradność, zdrowie lub długość życia, i td. Ludzie różnią się genami i nie tylko.
Od oczywistego stwierdzenia, że każdy człowiek jest inny, do równie oczywistego, że wszyscy jesteśmy ludźmi, więc jesteśmy równi (tacy sami,) jest cała przestrzeń różnorodności. Od stwierdzenia, że będąc wszyscy ludźmi, od małp czy słoni dzieli nas wszystkich taka sama, nieskończona przestrzeń, więc nasze różnice międzyludzkie są pomijalne i nic nieznaczące, też jest przestrzeń: Między nami są różnice, czasami olbrzymie i fakt, że między nami i małpami różnice są nieskończenie większe, nie zmniejsza naszych różnic.

Bierdyaev o Równości

Nikołai Bierdyaev (1874-1948) wielki Rosyjski Chrześcijański filozof XX wieku, który osobiście doświadczył komunizmu w praktyce (w odróżnieniu od wielu apologetów znających komunizm w teorii,) napisał „The Philosophy of Inequality” (1923) w której analizuje wpływ tendencji równości na społeczeństwo.
Bierdyaev dla swej analizy wybrał trzy ważne cechy nierówności pomiędzy ludźmi: siła, umysł, bogactwo.

Siła

Ludzie różnią się siłą: są silni lub słabi i cała gama możliwości pomiędzy. Jeśli w społeczeństwie ma być równość między silnymi i słabymi, to oznacza to, że silnym nie wolno wykorzystywać swej siły do narzucania czegokolwiek słabszym wbrew ich woli. Można praktycznie to osiągnąć, jeśli nad silnymi jest ktoś silniejszy od nich, ktoś w czyim interesie jest obrona słabszych: król, książę, magnat, policja, i w końcu prawo broniące słabszych przed „widzi-mi-się” silniejszych. Gdy się mówi, że, podczas gdy z wielu krajów Europy, Zydów wyrzucano, lub palono na stosach, lub podjudzano motłoch do ich mordowania za zabicie Chrystusa, za otrucie wody w studni, za szerzenie zarazy, za zabijanie Chrześcijańskich dzieci by mieć krew na macę, zaś Polska ich w tym czasie przyjmowała i Polacy w spokoju z nimi współżyli, historyczną prawdą jest, że to nie Polska i nie Polacy: to król Polski, to książę lub magnat lokalny. To im byli Żydzi potrzebni i dlatego ich bronili. To oni narzucali swoją wolę i siłę, większą od siły poszczgólnych jednostek, tym wszystkim, którzy byliby skłonni Żydów maltretować i przeszkodzić w ich osiedlaniu się w Polsce królewskiej, książęcej czy magnackiej. Gdy, z jakiegokolwiek powodu, obrońcy Żydów przestawali ich bronić, natychmiast motłoch zabierał się do „porachunku” ze słabszymi. Tak było wszędzie i zawsze, dopóki państwa prawa nie zaczęły gwarantować obronę słabszych przed silniejszymi przy pomocy policji, prawa i sądów; tam gdzie policja i prawo nie miały lub nie chciały mieć wstępu, słabych nic nie broniło, stąd pogromy i dyskryminacje różnego rodzaju, jak na przykład ghetto ławkowe czy inne przejawy przemocy.

Umysł

Ludzie bywają wyjątkowo mądrzy i wyjątkowo głupi, z całą gamą możliwości według krzywej Gaussa pomiędzy. Jeśli ktoś chce stworzyć społeczeństwo, gdzie mądrzy i głupi mają takie same możliwości osiąnięcia takiego samego statusu społecznego, to może ten ktoś to osiągnąć tylko i wyłącznie poprzez uniemożliwienie mądrym wykorzystywania swoich możliwości intelektualnych by osiągnąć to, czego głupsi od nich osiągnąć nie są w stanie.
Wydaje się być rzeczą oczywistą, że żadne społeczeństwo nie może stworzyć takich warunków by głupi dorównali mądrym w otwartym współzawodnictwie. Można natomiast przeszkodzić mądrym wykorzystywania swych możliwości… przemocą nad nimi.

Bogactwo

Ludzie są bogaci lub biedni, bardzo bogaci lub bardzo biedni, mogą też być średnio-bogaci. Jak wyrównać stan bogactwa ludzi?
Wydaje się rzeczą oczywistą, że jest bez porównania łatwiej uczynić bogatego biednym niż wzbogacić biednego. Jeśli nie zabiera się bogatym, to wzbogacenie biednych poprzez politykę społeczną jest powolnym, żmudnym procesem.
Jeszcze nie tak dawno, jeszcze jakieś 100 lat temu wielu „postępowym” myślicielom wydawało się, że wiedzą, jak to zrobić: wystarczyłoby, ich zdaniem, wyeliminować pasożytów ze społeczeństwa i uzyskane w ten sposób środki podzielić pomiędzy ludzi pracy, którzy tworzą bogactwa lecz są wyeliminowani z udziału w ich podziale na korzyść pasożytów/wyzyskiwaczy. Spróbowano taki eksperyment w praktyce ku entuzjastycznemu poparciu intelektualistów i „wszystkich ludzi dobrej woli” i okazało się, że bez pasożytów/wyzyskiwaczy, biedni stali się jeszcze biedniejsi, bo na miejsce tych wyeliminowanych bogaczy przyszli nowi amatorzy bogactw i władzy, znacznie mniej dbający o dobrobyt biednych niż wyeliminowani wyzyskiwacze. Ci nowi, którzy zdobyli władzę w imię równości, bo „kto był niczym, stanie się wszystkim…” zdobyli przy okazji nieskończenie więcej władzy i kontroli nad społeczeństwem, niż mieli ich wyeliminowani poprzednicy, i wykorzystali tę władzę nie żeby zmniejszyć różnice w bogactwie, lecz by się samym wzbogacić i uzyskać jak najwięcej przywilejów. Ponieważ bogatych już nie było, więc zabierano biednym, płacąc im za pracę nieskończenie mniej, niż przedtem płacili bogaci wyzyskiwacze.
Tymczasem, społeczeństwa, które nie weszły na drogę eliminacji bogatych, stopniowo, powoli i nie zawsze w linii prostej, podnosiły poziom życia pracujących czyli biednych, którzy w tych warunkach stawali się średnią klasą społeczną.

Reasumując za Bierdyaevym:

Społeczeństwo, które w imię równości, zlikwiduje różnice między silnymi i słabymi, mądrymi i głupimi, oraz bogatymi i biednymi, będzie społeczeństwem słabym, głupim i biednym i, by utrzymać ten stan rzeczy, będzie zmuszone używać stale przemocy; z czasem, przemoc stanie się jego główną, jeśli nie jedyną cechą.

PS: Bierdyaev o Anty-Semityźmie („Christianity and Anti-Semitism” [1938], p.4):
„For us Christians the Jewish problem does not consist in knowing whether the Jews are good or bad, but whether we are good or bad” (Dla nas Chrześcian problem Żydowski sprowadza się nie do wiedzy czy Żydzi są dobrzy czy źli, lecz czy my jesteśmy dobrzy czy źli.)

No comments yet... Be the first to leave a reply!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: