CZŁOWIEK, KTÓRY URATOWAŁ ŚWIAT

Stanisław Pietrow

 

1983 rok… W Polsce zostaje zniesiony stan wojenny, ciężko pobity umiera 19-letni Grzegorz Przemyk, Lech Wałęsa dostaje nagrodę Nobla, władze rozwiązują ZLP i zarząd polskiego PENClubu… Na świecie Ronald Reagan nazywa ZSRR “imperium zła”, pojawia się IBM PC/XT, pierwszy komputer osobisty fabrycznie wyposażony w dysk twardy, w USA pierwszy laptop, wahadłowiec Challenger startuje z przylądka Canaveral z pierwszą misją, na Sycylii wybucha wulkan Etna, Margaret Thatcher wygrywa w wyborach do Izby Gmin, ZSRR zestrzeliwuje koreański samolot z 269 osobami na pokładzie, papież Jan Paweł II spotyka się w więzieniu z Alim Agcą, USA dokonuje inwazji na Grenadę.


Mało kto wie, że niewiele brakowało aby nie wszystkie te wydarzenia miały miejsce, a inne nie miałyby już żadnego znaczenia. Mało kto wie bowiem jak blisko byliśmy końca świata w 1983 roku. Gdyby nie niezwykła decyzja pewnego Rosjanina, nie byłoby nas dzisiaj… Rosyjski wojskowy, podpułkownik Armii Radzieckiej Stanisław Pietrow 26 września 1983 roku zapobiegł wybuchowi globalnego konfliktu nuklearnego.

Krótko po północy Petrow zobaczył na ekranie komputera komunikat alarmowy wskazujący, że USA wystrzeliły pięć uzbrojonych w broń jądrową międzykontynentalnych rakiet balistycznych. Naciskając czerwony przycisk, Pietrow wysłałby informację do głównodowodzącego rosyjskiej tarczy antyrakietowej, a następnie do Jurija Andropowa, pierwszego sekretarza partii, który niewątpliwie wezwałby do kontrataku.

Pietrow wiedział, że ma tylko dwadzieścia minut na podjęcie decyzji, co zrobić, zanim pociski dotrą do terytorium jego kraju. Jeśli nie przekaże tych informacji, będzie to oznaczało, że zignorował rozkazy i że bierze odpowiedzialność w swoje ręce. Protokół, który  napisał
sam Pietrow, wyraźnie wskazywał, że właściwym działaniem byłoby powiadomienie naczelnego wodza. 120 spanikowanych oficerów wojskowych i inżynierów usiadło tuż za nim, patrząc na ekran i czekając na jego decyzję. Przyszłość świata była w rękach 44-letniego rosyjskiego oficera, który zmagał się z decyzją, czy przycisnąć przycisk.

Na szczęście Pietrow podjął właściwą decyzję. Nie wysłał sygnału i nie sporządził raportu…

Mimo że Pietrow zapobiegł katastrofie, dla jego szefów liczyło się przede wszystkim to, że postąpił wbrew rozkazom  przełożonych i naruszył przyjęte procedury operacyjne. Został poddany intensywnym przesłuchaniom, a następnie został odsunięty od służby i ukarany naganą, oficjalnie za nieprawidłowe wypełnienie dokumentacji. Od tego czasu mieszkał w podmoskiewskim mieście Friazino.

Nigdy nie uważał się za bohatera. “To była moja praca” – powiedział. “Ale mieli szczęście, że byłem na zmianie tej nocy.”

77-letni Stanisław Pietrow zmarł w maju 2017 roku, niemal całkowicie zapomniany – świat nie dostrzegł śmierci człowieka, który uratował naszą planetę.

Historia ta została ukazana w 52-minutowym filmie dokumentalnym pt. “Czerwony guzik” (Red Button), którego reżyserem oraz koproducentem jest Sławomir Grünberg – zdobywca nagrody Emmy, producent dokumentów i znakomity operator filmowy. Grünberg ukończył renomowaną Szkołę Filmową w Łodzi, a od 1981 r. pracuje w Stanach Zjednoczonych. Jest autorem wielu nagradzanych filmów.

Rozmawiałam z nim dokładnie 34 lata po tej niezwykłej nocy, kiedy Pietrow uratował nasz świat.

Małgorzata P. Bonikowska: Jak wpadłeś na ślad historii ukazanej w filmie?

Sławomir Grunberg: Z historią tą zetknąłem się dzięki mojej pracy z Ewą Piętą. Była ona polską reżyserką filmową, absolwentką Polskiej Szkoły Filmowej w Katowicach. Pracowaliśmy razem nad kilkoma projektami. Jej partner i producent tego filmu, Mirek Grubek, przeczytał historię w jednej z polskich gazet – była to tylko wzmianka o mężczyźnie nazywającym się Stanisław Pietrow. Mówiąc bardzo skrótowo, ocalił on świat przed III wojną światową. Informacje na jego temat ujrzały światło dzienne dopiero 20 lat później – napisał o tym w swoich pamiętnikach pewien sowiecki generał. Od tej chwili media zainteresowały się tą sprawą. Trzy razy odwiedziłem Stanisława Pietrowa,sfilmowałem jego historię i zostałem współproducentem tego filmu.

Ewa Pięta i Stanisław Pietras

M.P.B.: Kiedy Stanisław Pietrow dostrzegł, że Amerykanie przypuścili atak rakietowy na ZSRR i podjął tę niezwykłą wręcz decyzję o wstrzymaniu się od jakiejkolwiek reakcji, nie przyniosło mu to żadnych wyrazów uznania ze strony rządu – wręcz przeciwnie…

Calosc TUTAJ

No comments yet... Be the first to leave a reply!

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

%d bloggers like this: