U Marii, niczym w mieszkaniu u Matki Bożej, przy stole siadało pełno żydowskich dzieci. I to w czasie wojny

Przyslala Rimma Kaul


Znalazłam świadectwo Czesława Miłosza, który odwiedzał Marię Flukowską. Była żoną jednego z jego bliskich kolegów. I napisał, że u Marii, niczym w mieszkaniu u Matki Bożej, przy stole siada pełno żydowskich dzieci.

 

Ewa Podgajna: Lubi pani pożyczać książki z domowej biblioteki?

Cecylia Judek*: Książka powinna żyć, dotrzeć ze swym słowem do jak największej liczby odbiorców. Dlatego pożyczam, ale prowadzę zeszyt z zapiskami, kto i kiedy wypożyczył dany tytuł. Choć czasem nie notuję i wówczas jest kłopot.

Ostatnio nie mogłam odnaleźć książki „Skok dla życia” autorstwa Ruth Altbeker Cyprys.

To książka, dzięki której wystarała się pani dla Marii Flukowskiej o tytuł „Sprawiedliwy Wśród Narodów Świata”.

– Kiedy zdecydowałam się na podjęcie pracy w Książnicy Pomorskiej w 1981 r., trafiłam do Działu Zbiorów Specjalnych. A od jesieni 1983 r. zaczęłam pracę w nowo powstałym Oddziale Rękopisów – Muzeum Literackim. Funkcję czytelni oddziału, a jednocześnie – jak mówiło się w Szczecinie – nieoficjalnego salonu literackiego pełniła Sala Stefana Flukowskiego, będąca muzealną rekonstrukcją pracowni pisarza związanego z grupą literacką Kwadryga. Chciałam się o nim jak najwięcej dowiedzieć.

Flukowski okres wojny spędził w obozie jenieckim w Woldenbergu (obecnie Dobiegniew). Był serdecznie zaprzyjaźniony ze szczecińskimi twórcami, szczególnie z Jerzym Pachowskim i jego rodziną. Zasłabł na spotkaniu z czytelnikami i zmarł 8 maja 1972 r. w świnoujskim szpitalu. Miejska Biblioteka Publiczna w Świnoujściu nosi jego imię.

Główną donatorką Książnicy i inicjatorką stworzenia sali, która by go upamiętniała, była żona poety Maria Flukowska. Otwarcie Sali Flukowskiego nastąpiło w piątą rocznicę jego śmierci [w 1977 r. zmarła też Maria Flukowska – red.].

Poznałam jej córkę z pierwszego małżeństwa, panią Halinę Leszczyńską, pasierbicę Flukowskiego. Zaprzyjaźniłyśmy się. Chociaż nie był mi dany dar długiej przyjaźni, to jednak istotny nie jest czas trwania, a jej intensywność. Poznałyśmy się na początku 1984 r., a 16 października 1988 r. pani Halinka zmarła. Jako sanitariuszka uczestniczyła w Powstaniu Warszawskim. Podczas akcji ratowania rannych kolegów została wielokrotnie obsypana i pokiereszowana odłamkami. Większe odłamki wydobyto z jej ciała tuż po wojnie. Małe szpileczki metalu tkwiły w niej do końca życia. Być może to one wyzwoliły w organizmie reakcję, której skutkiem był gościec postępujący. Choroba po pewnym czasie uniemożliwiła jej pracę zawodową, by w końcu unieruchomić ją całkowicie. Była doktorem onkologii, autorką publikacji o chorobach nowotworowych. Spędziłam z panią Halinką wiele godzin, słuchając opowieści o jej rodzicach i kręgu ich przyjaciół.

I im bardziej poznawałam postać Marii Flukowskiej, tym bardziej byłam nią zafascynowana.

Calosc TUTAJ


No comments yet... Be the first to leave a reply!

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

%d bloggers like this: