Kochana Anitko,

Marian Marzynski

 


Znów jestem w Miami i znów twoja książka leży na moim nocnym stoliku tam, gdzie zostawiłem ja trzy lata temu. Jej tylna okładka na wierzchu z twoim uroczo-zawadiackim zdjęciem przy kieliszku czerwonego wina w jednej z warszawskich kawiarni, gdzie w latach 60 zbierali się tak zwani „wszyscy”, albo „górne 5 tysięcy”, elita warszawskiej inteligencji. Pod tym zdjęciem jest tekst wydrukowany tak małymi czcionkami (wstydziłaś się promocji?), ze nawet moje #3 okulary, ledwo go odczytują, Tłumaczę z angielskiego.

Więc które życie jest moje? Rozpieszczone dzieciństwo w przedwojennej Warszawie? Lata mojej niewolniczej pracy na Syberii? Mój świat dyplomatyczny? Praca w Polskim Radiu? To co w życiu napisałam? A może tylko to, co w tej chwili naciskając klawisze komputera, piszę?

Jeżeli myślisz, że ta książeczka tylko sobie tam leży, mylisz się. Przeczytałem ja po raz trzeci za każdym razem odkrywając jej nowe głębie. Zły jestem na siebie za moje poprzednie szukanie dziury w całym, tego czego w twoim niezwykłym życiorysie mi brakowało. Sama piszesz w rozdziale syberyjskim o takim czytelniku.

W tym momencie redaktor przerwałby czytanie i zażądał, żebym opisała moją podroż w detalach: Co widziałam naokoło? Jak wyglądały drzewa i liście w lesie? Jaki był zapach? Co czułam i co myślałam? Nie widziałam ani drzew, ani liści. Sama czerń. Moje okulary były potłuczone, Bałam się oglądać za siebie. Wypatrywałam gwiazd, mojego jedynego kompasu, celu i nadziei. Jak się zgubisz, zaatakują cię zwierzęta. Nawet mrozu nie czułam. Moje uczucia były jednym lodowym soplem.

Wycofuje również moje poprzednie podejrzenia o kamuflowanie twojego żydostwa. Przecież już na początku piszesz:

Nigdy nie rozmawialiśmy w domu o planie naszej ucieczki. Wiedzieliśmy, że ściany maja uszy. Ożywione rozmowy były w kawiarniach. Nasi żydowscy przyjaciele spotykali nas tam mówiąc: „hahaha, wiemy o czym rozmawiacie”. Atmosfera w Polsce była toksyczna.

Doczytałem się też wymiaru twojej znakomitej sceny selekcji Polaków w Krasnowodsku do armii Andersa, do której nie przyjmowano polskich Żydów. Padają nazwiska kobiet wywoływanych do wejścia na statek:

Maria Kowalska, Helena Sarnecka. Wanda Kapusta. Jedna za druga, polskie kobiety , młode i stare, żony i narzeczone, przekraczają próg wolności. „Anna”, znajoma szepcze mi do ucha, „Zofia Bronowska się nie zgłasza, zdejmij okulary, idź i udawaj, że to ty, nie zorientują się”. „Nawet bez okularów nie będę wyglądała na Polkę”, odpowiadam jej.

Niedaleko od twojej książki leży na mojej półce Shlomo Adlera „Znowu jestem Żydem”, mrożąca krew historia uratowania się z zagłady kilkunastoletniego chłopca, który po wojnie wyrywa się z rak bezpieki, aby znaleźć się w Izraelu. Dla Szlomo ograbienie go z jego żydostwa i potem odzyskanie go, jest równie głębokie, jak twoje (i moje) odzyskanie człowieczeństwa. Żydami byliśmy „przy okazji”. Nie udało się nam być Polakami. Dziś wymieszaliśmy się ze wszystkimi innymi, których wygnały ich ojczyzny.

Kochana Anitko,

6 komentarzy to “Kochana Anitko,”

  1. Odpowiedz Pani Fredy. Nie przypominam sobje tego urywku “ nie udało się”. Bendę wdzięczny jeśłi SP zacytuje zdanie przed “ nie udało się”. izdanie po. za co serdecznie dziękuję

  2. Na pytanie Pana Leona Shatz. Nie wiem oczym Pan mówi. Jest możliwe że padła jakaś pomyłka. Bendę wdzięczny jeśli Pan zacytuje specyficznie to zdanie. Jakby nie było jest to moja historia, i nie mjałem inicjatywy kogoś któremu się nie należy obraźać. Jeśli Pana czymś uraźiłem, przepraszam.

  3. Zbyt zawikłane abym mógł się sprzeczać. Fakt urodziłem się u Żydowskich rodziców. W dzieciństwie czułem się Polakiem. Następnz fakt to że po wyzwoleniu. Zmobilizowałem się do wojska polskiego. Mogłem pozostać tam do dzisiaj, ale jak mnie aresztowano i oskarżano że jestem faszystą, odkryłem moją Żydowską tożsamość, za co dostałem jeszcze więcej bicia. Radzę Pani przeczytać moją kśiążke „Jestem Znów Żydem” do konca a wtedy reagować.

  4. Leon Schatz 10/12/2018 at 09:02

    Do autora :

    Niezrozumiale jest dlaczego pisze pan o sobie w liczbie mnogiej :

    ” Nie udalo sie nam byc Polakami”.

    Powinno byc :

    Nie udalo mi sie byc Polakiem.

    Wiec co pana uprawnia do wypowiadania sie w imieniu innych, bez ich zgody ?

  5. Z nie ukrytym zadowoleniem czytałem Mariana Marzyńskiego (mój daleki krewny) Pt. ”Kochana Anitko” Niewiem czy to zbieg okoliczności czy to odpowiedz na mój otwarty mail. Odpowiedz na artykół w polkiej gazecie: Prawda-zydow-w-oczy-kole-kolaboracja-zydow-z-Niemcami-podczas-ii-wojny-światowej.
    Drogi Marianie byłeś i jesteś świetny. Shlomo

  6. Freda Rozenbaum Uziyel 06/12/2018 at 06:41

    Okazyjna to jest w handlu przecena.
    Komu nie udało się być Polakiem ?
    Ja jestem bardzo zadowolona z faktu, ze bylam i i gdziekolwiek jestem, zostałam polska Zydowka. Na pewno czyni mnie to wrażliwsza na pewne tematy, niż próbowałabym zostać „okazyjna” tylko Polka.

    Nieprawda tez jest iż jesteśmy Żydami okazyjnie czy tez przez przypadek. Poza faktem , oczywiście samego przyjścia na świat. Potem już każdy z nas nosi w sobie historie poprzednich pokoleń . Wmawianie nieprawd, zaprzeczanie swojej przeszłości, jak się okazuje, nie zdaje egzaminu. Jak pan napisał: “ nie udało się”.
    Właśnie powrót do żydostwa, jest jednocześnie powrotem do człowieczeństwa ( mam nadzieje , ze nie odbiera pan zydostwu człowieczeństwa lub dzieli ludzkość na ludzi i Zydow). Życie w kłamstwie i pozostanie w nim bez życiowej ptrzeby, bo mówię tutaj juz o czasach powojennych, ( kiedy wlasnie ma nowo mozna bylo zostac czlowiekiem), odbiera nam ludzkość, bo zmuszeni jesteśmy do wiecznego zaprzeczenia naszemu ‘ja’.

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

%d bloggers like this: