miłość (ojczyzny) w czasach zarazy

 

Natan Gurfinkiel

 


Rok 203*. rus spuścił pigułę na polskę, bo ani brat czech, ani tym bardziej inni bracia słowianie, jak to franczkowie lub angielczycy nie byli skorzy do umierania za gdanskzig — całkiem jak w ’39.

dziwnym zrządzeniem losu jaroslaw czyński ocalał z kataklizmu i po zrzuceniu piguły wędrował pieszo przez morze ruin, wypatrując daremnie jakichś oznak życia. niezbyt sprawny fizycznie zmęczył się było wędrówką i już zaczął zdejmować kubraczek, by podłożyć go sobie pod głowę na czas drzemki, gdy dobiegł go damski glos:

— prezesie czyyyyński!
— tak, to ja
— to niech pan zaczeka…

po chwili z gruzów wyłoniła się zakonnica w habicie

—ach, siostrzyczko droga, tak się cieszę, że przynajmniej ty ocalałaś z pożogi.
—ja też, panie prezesie. rada jestem, że przynajmniej jeden polak i do tego tak wybitny ocalał z tego koszmaru. ale nie mamy tak wiele czasu. przypuszczam, że jesteśmy jedynymi reprezentantami polskiej nacji, więc spoczywa na nas patriotyczny obowiązek ponownego zaludnienia kraju. to właśnie nam pan bóg powierzył zainicjowanie tej patriotycznej misji, więc do dzieła, prezesie czyński. niech się pan tylko odwróci na chwilę, bym mogła zrzucić habit…
— dobrze, siostro, dobrze. ale tylko pod jednym warunkiem…
— warunek, jaki warunek? czy nie widzi pan…
— widzę, ale musi siostra zaakceptować zasadę, że żadna unia europejska nie ma prawa się wtrącać do naszej reformy sądownictwa.

amen!


Wszystkie wpisy Natana

TUTAJ

No comments yet... Be the first to leave a reply!

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

%d bloggers like this: