Moje serce jest w Izraelu

Fred Maroun

Fred Maroun (w środku), przed wyjazdem do Kanady.

Urodziłem się w Libanie w 1961 roku i dorastałem na ulicach Bejrutu. Przed wojną domową, która zaczęła się w 1975 roku bawiliśmy się na ulicach, bez nadzoru, nieświadomi wzbierającej, bratobójczej nienawiści. Podczas wojny widziałem Arabów zabijających Arabów, muzułmanów zabijających muzułmanów i chrześcijan zabijających chrześcijan. Kiedy wojna skończyła się w 1990 roku, zginęło ćwierć miliona ludzi.

Wzięliśmy piękny, kwitnący kraj i zamieniliśmy go w ruiny. Mój Liban nadal nie odbudował się, minęło 27 lat od zakończenia wojny.

Tuż obok Libanu widziałem kraj walczący o życie, odpierający jeden arabski atak za drugim. Kiedy nie walczyli z napastnikami, budowali kraj. W ciągu zaledwie kilku dziesięcioleci spowodowali, że pustynia zakwitła i byli światłem przewodnim dla narodów.

My, Arabowie, wybraliśmy walkę wzajem ze sobą i wybraliśmy walkę z Żydami. Wybraliśmy zrobienie z nich naszych wrogów zamiast przyjaciół i wybraliśmy burzenie zamiast budowania.

Teraz żyję w Kanadzie, wspaniałym, pięknym i odnoszącym sukcesy kraju, ale nigdy nie będzie on naprawdę mój. Kiedy obserwuję zdarzenia dziejące się na Bliskim Wschodzie, moje ciało jest tutaj, ale moje serce podróżuje i nieodmiennie zabiera mnie do Izraela.

Kiedy Izraelczycy żyją z codziennymi atakami rakietowymi, moje serce jest w Izraelu.

Kiedy Izraelczycy są dźgani nożami za zbrodnię bycia Żydami, moje serce jest w Izraelu.

Kiedy Izrael musi walczyć w kolejnej wojnie, której nie chciał, moje serce jest w Izraelu.

Kiedy kolejny zamach terrorystyczny zabija Izraelczyków, którzy szli do szkoły lub szli do pracy, albo szli się modlić, moje serce jest w Izraelu.

Kiedy świat potępia Izrael za to, że się broni, ale ignoruje fakt, że Arabowie odrzucali pokój raz za razem, moje serce jest w Izraelu.

Kiedy mój Liban i inne zbrodnicze reżimy arabskie zmawiają się w próbie wymazania żydowskiej historii w odwiecznie żydowskim mieście, Jerozolimie, moje serce jest w Izraelu, przy Zachodniej Ścianie w Jerozolimie, w budynku biurowym w Hajfie lub w autobusie na ruchliwych ulicach Tel Awiwu.

Moje serce żyje w Izraelu, w budynku biurowym w Hajfie lub w autobusie na ruchliwych ulicach Tel Awiwu.

Jak długo Izrael musi walczyć o prawo do istnienia, moje serce będzie w Izraelu. Jak długo Izrael rośnie, wprowadza w życie nowe wynalazki i kwitnie mimo bomb i nienawiści, moje serce będzie w Izraelu. Jak długo Liban jest częścią problemu, a nie częścią rozwiązania, moje serce będzie w Izraelu.


My heart lives in Israel

Times of Israel, 20 września 2016

Tłumaczenie: Małgorzata Koraszewska

Fred Maroun

Pochodzący z Libanu Kanadyjczyk. Wyemigrował do Kanady w 1984 roku, po 10 latach wojny domowej. Jest działaczem na rzecz liberalizacji społeczeństw Bliskiego Wschodu. Prowadzi stronę internetową fredmaroun.blogspot.com

4 komentarze to “Moje serce jest w Izraelu”

  1. Odpowiedz Włodkowi Manuskrypt kśiążki ” Żołnierz w Sandałach” przetłumaczony na Polskie posłałem wydawnictwu KARTA jako pierwsza możliwość bo oni w 2015 roku opublikowali w egzemplarzu 82 częś kśiążki pod nazwą „W ćieniu Władzy” dlatego czuje do nich sentyment i dałem im jak się mówi po Angielsku „First refusal. Ma nadzieję że wkrótce dostanę odpowiadz. Tymczasem zwróć się do nich może to przyśpieszy ich decyzję.

  2. Natalia Zylberstein Banko 21/01/2019 at 09:35

    Wlasnie tak ! Takie maja zamiary ci wszyscy uchodzcy musulmanscy ! Pragna i chca zagarnac cala Europé w swoje posiadanie i zaczynaja od Szwecji ! To by bylo straszne
    dla naszych dzieci i wnukow ! Serdecznie pozdrawiam ! Natalia

  3. Szlomo, wszyscy czytamy twoje wspaniale opowiadanie „Znow jestem Zydem”. Jestem pewny, ze to o ktorym tu piszesz „Żołnierz w Sandałach” jest rownie interesujace. Moze podasz wiecej danych na temat wydawnictwa, sposobu i miejsca zakupu tej ksiazki.

  4. Wielka szkoda ze jego współwyznawcy niezbyt zgadzają się znim. Oto krótki wyciąg z moiej książki „Żołnierz w Sandałach”: Zapraszam czytelnika na fascynującą podróż poprzez słowa, określającą ścieżkę,
    po której szło wielu imigrantów w powstałym nowym państwie Izrael.
    Radzę szanownemu czytelnikowi aby czytając tą książkę, pozostawił dla tego opowiadania jakiś skrawek gdzieś w mózgu, aby przetrawić to opowiadanie:
    806,000 mieszkańców żyło w mandatowej Palestynie nim powstało państwo Izrael około 74, 8 procent byli to Żydzi. Jeszcze nie powstałe panstwo, i po powstaniu, pomimo wojny i ograniczeń ekonomicznych Państwo Israel zaabsorbowało w Latach 1947-49 Przeszło milion imigrantów z całego świata. Ogromnej większości udało się w ciągu pierwszych dwóch do trzech lat zupełnie zintegrować się. Po wojenni uciekinierzy, którzy przeżyli Holocaust byli w ogromnej nędzy, i wielu z nich nie mjało krewnych aby im pomogli. Ani jeden nie pozostał w obozach przejściowych dla uchodźców.
    W przeciwieństwie do tego, świat arabski upamiętniaje sytuację przejściową, w formie obozów dla uchodźców w Syrii, Libanie, Jordanji i w Strefie Gazy. Wielu z nich to uchodźcy Palestyńsscy, którym nie umożliwiono integracji a którzy uciekli ze swoich wiosek i miasteczek na rozkaz swoich przywódców którzy objecali im że za dwa tygodnie powrócą do swoich domów, gdy Israel jest zdruzgotany. Ciekawe, prawda?
    Czy muzułmańscy uchodźcy. którzy przybywają obecnie do Europy, aby osiedlić się, i zintegrować? Albo że i tam upamiętniona zostanie „kultura”obozów dla uchodźców, nie potrzebujących pracować bo UNRA da im gołombki do gombki. ? A może chcą oni cofnąć Europę wstecz do 14 stowiecza i stac sie jej władcami?

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

%d bloggers like this: