Tajemnica Pana Cukra cz. 20

Anna Karolina Klys

 

 

 


Tymczasem w Wilnie trwa trzęsienie ziemi.
Zaczęło się dzień wcześniej. Pod budynek Instytutu Anatomicznego Uniwersytetu Stefana Batorego, w którym odbywały się zajęcia z anatomii, podeszła duża grupa studentów chrześcijan. Zaczęło się jak zwykle od okrzyków: „Precz z Żydami”, „Żądamy odżydzenia polskich wszechnic” i wyciągania żydowskich studentów z sal wykładowych i ćwiczeń.

Na dziecińcu tłukli się pałkami i laskami studenci Obwiepolu i żydowscy, w powietrzu latały kamienie. Krzyki, przekleństwa, pierwsze rany. Kolejny kamień przeleciał nad głowami tłumu, na ziemię upada student pierwszego roku prawa,
mieszkaniec Wilna – Stanisław Wacławski. Leży zakrwawiony, jest nieprzytomny, koledzy pędzą po taksówkę, wiozą go do
szpitala św. Jakuba, ale rana głowy okazała się poważna i Stanisław zmarł po kilku godzinach.

Do momentu śmierci Wacławskiego na wileńskich uczelniach trwały cały czas zamieszki. W Instytucie Chemicznym profesor Wacław Dziewulski stanął w obronie studentów Żydów, w czasie przepychanek został uderzony przez
studenta endeka krzesłem w głowę. Pobity został również profesor Kazimierz Stanisławski. W starciach rannych było
ponad trzydzieści osób, z czego dwudziestu ośmiu Żydów ciężko. Świadectwo udzielenia pierwszej pomocy Pogotowie Ratunkowe wystawiło kilkunastu osobom – z obu stron barykady.

Kiedy Stanisław Wacławski, nie odzyskawszy przytomności, zmarł w szpitalu, Wilno obiegła plotka, że Żydzi ukamienowali dwóch polskich studentów. O szesnastej pochód studentów chrześcijan maszerował ulicami Wilna w stronę
kostnicy, gdzie leżało ciało Wacławskiego. W kilkuset domach i sklepach żydowskich wybito były szyby, a przechodnie, którzy nie zdążyli się ukryć, a wyglądali, według studentów, jak Żydzi, zostali pobici.

Po zajściach na uniwersytecie wojewoda wileński zwołał konferencję prasową. Kiedy prezes syndykatu prasy żydowskiej, dr Maks Weinreich, wracał z konferencji do biura, przy ulicy Adama Mickiewicza trafił na grupę endeków. Pobity
i uderzony kamieniem nie był w stanie sam zawołać dorożki, a chuligani nie pozwolili mu odjechać do szpitala. Dopiero wezwana policja odwiozła dr Weinreicha do lecznicy. Lekarzom nie udało się uratować prawego oka Weinreicha.
Ogólna liczba Żydów poszkodowanych w wyniku zajść z 11, 12 i 13 listopada sięgnęła siedemdziesięciu, z czego pięćdziesiąt osób przebywało w szpitalu.

Związek absolwentów Uniwersytetu Wileńskiego, bez podziału na Żydów i chrześcijan, wydał wspólną odezwę wzywającą do uspokojenia: „Nie na ulicy, nie za pomocą kijów i kamieni i nie przy udziale zbrodniczych szumowin powinni rozstrzygać swe nieporozumienia obywatele rzeczpospolitej akademickiej”.

W związku z krążącymi informacjami o „ukamienowaniu przez Żydów studentów Polaków” władze Wilna wydały oficjalne oświadczenie, że nie doszło do znęcania się nad rannymi. Starosta wileński poinformował, że wobec sześćdziesięciu
aresztowanych osób, oskarżonych o branie udziału w zamieszkach, zostanie zastosowany tryb sądu doraźnego.
A tymczasem informacje z Wilna („dwóch ukamienowanych Polaków”) docierały do kolejnych miast, bili się już nie

tylko studenci, ale także gimnazjaliści. W Krakowie uczniowie gimnazjum pobili laskami do krwi ucznia Ignacego
Wurmana z Borku Fałęckiego, krzycząc przy tym: „Masz, Żydzie, za Wilno”. Demonstrując solidarność z endekami
wileńskimi, grupa studentów pod kuratelą profesora Pigonia, uchwaliła rezolucję wzywającą do bojkotu gospodarczego i towarzyskiego Żydów, zaostrzenia numerus clausus i rozciągnięcia go na wszystkie wydziały, rozwiązania żydowskich stowarzyszeń akademickich, wykluczenia Żydów ze wszystkich kół naukowych itd.

A Żydowska Młodzież Akademicka środowiska krakowskiego odpowiedziała:
ŻMA, zebrana 12 XI w Żydowskim Domu Akademickim, potępia zorganizowane napady młodzieży endeckiej na żydowską młodzież akademicką we wszystkich środowiskach akademickich. Przesyła wyrazy gorącego współczucia kolegom
środowiska wileńskiego i warszawskiego z powodu bolesnychmi tragicznych ofiar poniesionych w obronie kardynalnych i słusznych praw społeczeństwa żydowskiego w Polsce. ŻMA ślubuje wytrwać w walce o swe prawa i oświadcza, że nie ugnie się pod terrorem i gwałtami studentów spod znaku Obwiepola.


Poprzednie watki

TUTAJ


Wszystkie wpisy Anny

TUTAJ

247

One Response to “Tajemnica Pana Cukra cz. 20”

  1. Wspomniany tutaj Profesor Pigon,ten z wezwaniem do bojkotu Zydow,jeden z filarow polonistyki,nie mogl wybczyc Slowackiemu ze ten byl z „matki obcej”..chociaz ona przechrzta byla ,z frankistow.

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

%d bloggers like this: