Relacja Joszuy Kejlesa o wystąpieniach antyżydowskich w lipcu 1941 r. w Siemiatyczach

Na zdjeciu 

Klasyczna synagoga z XVIIIw. Obecnie Muzeum Regionalne

 

Przyslal Tomasz Kassina

Przekazane przez Joszuę Kejlesa, ur. w 1905 r. w Grodzisku (wieś), powiat Bielsk Podlaski. Do okupacji niemieckiej żył w Siemiatyczach. Przeżył u chrześcijanina w Siemia­tyczach.

Siemiatycze leżą w województwie białostockim, w powiecie Bielsk Podlaski. Do cza­su okupacji niemieckiej mieszkało tam 4330 Żydów.


23 czerwca 1941 r. niemieccy mordercy zajęli okolice Siemiatycz. Większość miej­scowej ludności polskiej z otwartymi ramionami, z kwiatami w ręku, serdecznie woła­ła: „Niech żyją wyzwoliciele!”.

Tego samego dnia, kiedy Niemcy wkroczyli, tzn. w poniedziałek, spalili we wsi Wiercień całą rodzinę Tykockich, złożoną z ojca, matki i dwojga dzieci. Oprócz nich zamor­dowano jeszcze 4-5 osób, ich nazwisk świadek nie pamięta.

29 czerwca, w niedzielę, Niemcy zebrali w obozie przy stacji kolejowej całą mło­dzież z miasteczka (Żydów i chrześcijan). W obozie oddzielono Żydów od chrześcijan. Chrześcijan zwolniono nazajutrz, 30 czerwca, w poniedziałek; pozwolono im też wejść do obozu żydowskiego i spośród Żydów wybrać znanych im przestępców, tzn. komunistów. Chrześcijanie od razu wykorzystali daną im okazję i wybrali następujące osoby: Szymona Grynberga z synem, Izraela Solańskiego z synem Lejblem, Mosze Bosza, Józefa Fisza i 4 innych, których nazwisk nasz świadek nie pamięta. Z tych dziesięciu Żydów zabito 7. We wtorek, l lipca, uwolniono cały obóz.

4 lipca Lejbla Marmara z synem Chaimem, związawszy im ręce z tyłu, wrzucono żywcem do dołu i zasypano. (Po wojnie, w 1944 r., wykopano ich i pogrzebano na cmentarzu żydowskim). Koło polskiej szkoły w taki sam bestialski sposób pogrzebano wielu innych, nieznanych Żydów.

5 lipca 1941 r. Polacy zaczęli rabować żydowskie mieszkania, bić i zabijać Żydów. Polacy: Janek Malinowski, szofer Józek i inni zabili kijami żydowskiego szewca o imie­niu Michał.

10 lipca Polacy z własnej inicjatywy zebrali wszystkich Żydów przy pomniku Leni­na. Na czele zebranych Żydów polscy mordercy postawili dyrektora szkoły hebrajskiej Tarbut2, nauczyciela Koguta. Ubrali go i wszystkich pozostałych Żydów w tałesy, dali im w ręce młoty i siekiery i kazali rozbić pomnik Lenina. Zdjęte części zburzonego po­mnika Żydzi musieli owinąć w prześcieradła i przenieść na cmentarz. Niosąc je, Żydzi musieli głośno płakać. Droga na cmentarz prowadziła przez rzekę, w trakcie przecho­dzenia przez nią wrzucano Żydów żywcem do rzeki, przy czym na skutek uderzenia o słup mostu został zabity Żyd nazwiskiem Kusidowicz, szklarz; pozostali wyszli z tego żywi. Pogrzeb Lenina zorganizowała głównie miejscowa inteligencja. Nauczyciel Gilewski był głównym organizatorem całego pogromu. Przez kilka tygodni Polacy mieli całą władzę w swoich rękach.

Do końca lipca trwały rabunki i morderstwa w żydowskich domach.

W pierwszych dniach sierpnia 1941 r. władzę przejęła niemiecka żandarmeria polo­wa. Wkrótce przystąpiono do tworzenia Judenratu, było to około 10 sierpnia 1941 r. Judenrat składał się z 12 osób, przewodniczącym został Izrael Rozencwajg. Nazwiska członków: L. Szuster, Rafał Kirsznblum, Dawid Winter, Kalman Szepic, Nachum Tejtelbojm, Szalom Cypelewicz, Dawid Meir Gryskin, Fiszelzon, Federman, M. Farber, Pesach Sztejnberg, Meir Szereszewski. W czasie tworzenia Judenratu Niemcy mocno pobili jego członków. Utworzono także policję żydowską z komendantem Alkiem Wajnbergiem na czele. Natychmiast po wybraniu Judenratu Niemcy z polską policją poszli robić porządek na ulicach. Napotkaną po drodze kobietę żydowską, żonę Berla Rubowskiego, zabili nahajkami; drugą ofiarą był stolarz z ulicy Rogatkowej, którego zamordowano w ten sam sposób.

Wkrótce życie się ustabilizowało. Judenrat pozostawał w kontakcie z żandarmerią polową i Schutzpolizei3. Żydzi chodzili do pracy do różnych niemieckich placówek, ci, którzy nie pracowali, mogli się poruszać po ulicach tylko od godziny 12 do 2 w dzień.

W pierwszych dniach maja 1942 r. zażądano 50 Żydów. Dostarczono ich i pracowa­li przy szosie Białystok-Mińsk.

W czerwcu 1942 r. zgodnie z rozkazem landrata prowadzono rozmowy w sprawie getta. Po interwencji Polaków dano po 0,95 m2 na osobę (Żydzi żądali 1,95 m2).

l sierpnia 1942 r. w poniedziałek4 przeniesiono Żydów do getta. Z getta chodzono codziennie do pracy. W piątek, kiedy wszyscy Żydzi, nawet dzieci i chrome kobiety, pod nadzorem Schutzpolizei, polskiej policji i znanego z nienawiści do Żydów Waldka Nowaka pracowali przy rozbieraniu spalonych murów, szczuto ich psami. Napadały na Żydów, którzy w pocie czoła nosili ciężkie cegły, gryzły ich i wyrywały kawałki ciała. Panika i krzyki były nie do opisania.

Życie w getcie toczyło się swym normalnym torem do l listopada 1942 r. W niedzie­lę po południu osławiony morderca Żydów, Rudolf z niemieckiej Schutzpolizei, przy­szedł do przewodniczącego Judenratu Rozencwajga i powiedział mu: „Coś musi się stać z Żydami”. Przewodniczący natychmiast poszedł do Schutzpolizei, do żandarme­rii polowej i do innych instancji dowiedzieć się, co grozi gettu, ale zapewniono go, że wszystko jest w porządku.

W poniedziałek 2 listopada o wpół do szóstej rano siemiatyckie getto zostało otoczo­ne i ostrzelane przez gestapo. Żydzi dostrzegli niebezpieczeństwo i chcąc się ratować, zaczęli uciekać przez płot. Nieszczęśnicy zostali zastrzeleni przez policję. Padło wiele ofiar. O godzinie 8 przyjechała także żandarmeria polowa z bronią maszynową, całe getto oświetlono reflektorami. Do Siemiatycz sprowadzono Żydów ze wszystkich oko­licznych miasteczek: Drohiczyna, Grodziska, ze wsi Simonin [?]. Około godziny 10 rano wzięto blisko 20 Żydów do pochowania ciał ofiar, które padły przy ujarzmianiu [getta]; wśród trupów znaleziono dwoje dzieci, które siedziały koło swoich zamordowa­nych rodziców. Polski policjant zabrał je do getta, były to 3-letnie dzieci. Jedno dziec­ko było Meira Zabłudowskiego, w dziecięcy sposób tłumaczyło, że tata, mama i babcia śpią, ale ono nie rozumie, dlaczego leżą w rzece krwi.

Przez kolejnych 8 dni getto było otoczone. Jednego dnia złapano kobietę, Jaspę Kapelusznik, przy paleniu swoich rzeczy. Doprowadzono ją do drzwi i zastrzelono. Trup musiał tak leżeć całą dobę, aby wszyscy widzieli.

W niedzielę 8 listopada wywieziono z getta 2400 Żydów. Należy zauważyć, że wszy­scy Żydzi starali się być pierwsi, wiedząc, że [idą] na śmierć. Nie mieli już więcej siły przyglądać się cierpieniu. Ale [wszystkich] nie wzięto, część odepchnięto z powrotem. Kiedy transport zatrzymał się przed odjazdem, Polak Sawicki, fabrykant dachówek, wyraził się, że jest to prawdziwy ogród zoologiczny.

We wtorek 10 listopada 1942 r. wszystkich Żydów wywieziono z getta5. Należy za­uważyć, że Żydzi, którym udało się wcześniej uciec, nie znalazłszy miejsca u chrześci­jan i utraciwszy swe mienie, musieli wrócić do getta i także zostali wywiezieni tym transportem6.

Jak się później dowiedziano, transporty pojechały do Treblinki, do pieców. Ostatni transport został zgładzony 11 listopada o godzinie 10, w środę rano. Przekazał to uciekinier z Treblinki. Świadek ukrył się w schronie w getcie, w ostatniej chwili uciekając z rąk żandarma. Ukrywał się z Chaimem Marmarem i Chackielem Rozencwajgiem; ten ostatni zginął pod Berlinem, idąc dobrowolnie na wojnę w szeregach Armii Czerwonej.

12 listopada o drugiej w nocy nasz świadek wyszedł ze schronu i poszedł do chrześcijanina, u którego przeżył do końca wojny. Ten chrześcijanin uratował życie 7 Żydom.

Z siemiatyckiej społeczności żydowskiej pozostało przy życiu 70 Żydów.

[b]

Źródło: AŻIH, Relacje, 1463, k. 1-11, jidysz, rkps; k. 1–3, kopia, mps. Tłumaczyła Sylwia Szymańska

a W rękopisie trzy nieczytelne wyrazy. W maszynopisie w tym miejscu Wojewódzka Komisja Historyczna, Bia­łystok, 5 III 1946 r., l.p. 34/6.

1 Siemiatycze – miasto w powiecie bielskim, przed drugą wojna światową liczyło ok. 7 tys. mieszkańców, w 1939 r. znalazło się tam prawie 2 tys. żydowskich uciekinierów z centralnej Polski (bieżeńców). Zob. tak­że księga pamięci Siemiatycz – Kehilat Semyatits’, red. E. Tash, Tel Aviv 1965.

2 Tarbut (hebr. kultura) – Żydowskie Stowarzyszenie Kulturalno-Oświatowe „Tarbut”, założone w Polsce w 1922 r. przez działaczy syjonistycznych, utrzymujące przedszkola, szkoły powszechne, gimnazja i seminaria nauczycielskie z hebrajskim językiem wykładowym. Władze sowieckie przekształciły je w szkoły z językiem jidysz. W 1945 r. Tarbut wznowił działalność, został zlikwidowany w 1949 r.

3 Schutzpolizei (niem.) – policja ochronna, formacja policyjna w Niemczech i na terytoriach okupowanych, posiadająca placówki w miastach (na wsiach stacjonowały posterunki żandarmerii – Gendarmerie). Podle­gała komendantowi Policji Porządkowej (Ordnungspolizei) na danym terenie.

4 l VIII 1942 r. to była sobota.

b W maszynopisie Świadek – Kejles. Protokolant – D[ora] Kagan. Przewodniczący Wojewódzkiej Komisji Historycznej – mgr Turek, odręczne podpisy.

5 8 i 10 XI 1942 r. Żydów z getta w Siemiatyczach wywieziono do Treblinki (S. Datner, op. cit., tabela nr 3).

6 Według relacji Kalmana Krawca podczas likwidacji getta w Siemiatyczach uciekło ok. 300 Żydów. Polscy policjanci bili Żydów, łapali uciekinierów (AŻIH, Relacje, 4086, k. 1-37, Kalman Krawiec, Przeżycia w obo­zie pracy w Treblince, Łódź, 15 V 1948, jidysz, rkps).

http://www.kirkuty.xip.pl/siemiatycze_holocaust.htm

3 komentarze to “Relacja Joszuy Kejlesa o wystąpieniach antyżydowskich w lipcu 1941 r. w Siemiatyczach”

  1. To samo działo się we wszystkich miasteczkach. Warto zobaczyć na Utube film „Neighbors & Murderers” I też przeczytac na tym blogu Reunion69 „Jestem znów Żydem” Kto śie od faktów uchyla, jest współczyńcą. Historję jaka by nie była nie wolno zapomnieć a trzym gorzej zmienić.

  2. Biadolenie nie pomoze. Niechaj kazdy w miare swoich mozliwosci cos uczyni cos…chocby rozpowszechnienie tej prawdy.
    Zlo istnieje takze dzieki tym (nam), ktorzy sa bierni i nic nie robia-tolerujac je tym samym.

  3. Straszne to, bardzo straszne!!!!

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

%d bloggers like this: