Szczyt na trójkę

Daniel Passent

 

 

 


Gdzie jest deklaracja końcowa? Może ktoś z państwa ją widział? W Warszawie zakończyła się zakrojona z wielkim rozmachem konferencja na temat bezpieczeństwa na Bliskim Wschodzie. Miał być przełom, Stany Zjednoczone miały ogłosić Deal Stulecia – nowatorski plan Trumpa na rozwiązanie kryzysu bliskowschodniego. Teraz okazuje się, że figa z makiem, „deal”, który zna ponoć 5 osób ( z tego 4 były w Warszawie) zostanie ogłoszony po wyborach w Izraelu.

W takim razie jak można dyskutować o bezpieczeństwie w regionie, nie znając planu USA, stanowiska Rosji, Iranu i Palestyńczyków? Czyżby nie udało się uzgodnić dokumentu końcowego? Nawet amerykańsko – polskiego? To by była porażka. Zgromadzenie Ogólne bez uchwały i bez rezolucji. Sukcesem był sam udział Izraela i części państw arabskich, ale mieliśmy nadzieje na więcej – więcej uczestników i chociaż jakieś wspólne konkluzje, zebrane w „deklaracji warszawskiej”. To okazało się nierealne.

Polska odniosła sukces umiarkowany – przyjechali przedstawiciele wielu państw, ale niekoniecznie dla nas najważniejszych (Niemcy, Turcja, Rosja, Francja trzymali się na dystans). Polsce udał się flirt z USA mimo różnic pomiędzy Unią Europejską a Stanami Zjednoczonymi. Umocniła się pozycja Polski wśród sojuszników USA, a także poparcie Waszyngtonu dla idei „Trójmorza”, ale za cenę rosnącej nieufności w Unii Europejskiej, która widzi w tym próby jej osłabienia. Nie doszło na szczęście do skandalu na linii Bruksela – Warszawa, Polska stara się ratować swoją pozycję w Europie i za Atlantykiem, ale Niemcy już dali wyraz swojego krytycyzmu, a wizerunek Polski jako konia trojańskiego Stanów Zjednoczonych został wzmocniony. Polski rząd postawił na maksymalnie bliski sojusz z USA – to jest zrozumiałe i godne poparcia, ale nie oznacza, że mamy się podpisywać pod każdym planem Waszyngtonu, tym razem wobec Bliskiego Wschodu. Polska delegacja musiała przełknąć słowa wiceprezydenta Pence’a, że Lech Wałęsa wielkim bohaterem jest.

Skoro plon konferencji okazał się skromny, to na plan pierwszy wysunęły się skandale. Mam na myśli słowa dziennikarki amerykańskiej, Andrei Mitchell z NBC, która palnęła głupstwo mówiąc, że powstańcy w Getcie walczyli z reżimem nazistowskim i polskim – moim zdaniem powiedziała to z głupoty i ignorancji. Na szczęście przeprosiła. Takie cliché jest na Zachodzie rozpowszechnione. Gorzej, że w tym samym duchu wypowiedział się premier Izraela, Netanyahu, ten sam, który niedawno podpisał wspólne oświadczenie z premierem Morawieckim, uznawane w Polsce za sukces oficjalnej polskiej polityki historycznej. Tego nie można już uznać za ignorancję.

To jest raczej dowód głębokiego przekonania i kalkulacji przed wyborami w Izraelu. Wedle obowiązującego w Polsce prawa, Netanyahu za swoje słowa, że Polacy „pomagali Niemcom zabijać Żydów” , powinien być ścigany przez prawo. Jest to prawo niemądre: ścigać Netanyahu – źle, puścić płazem – też niedobrze.
Jedyne wyjście, żeby prawda o najnowszej historii zwyciężyła, jest samemu jej dociekać i nie bać się ją głosić.

https://passent.blog.polityka.pl/

3 komentarze to “Szczyt na trójkę”

  1. Przychylam się w pełni do wypowiedzi Oli. Tu dam jednak także wyraz swej spontaniczności.
    Panie Danielu (spoufalam się, gdyż zawsze żywiłem spory szacunek dla pańskiego pióra), tym razem jestem zawiedziony. Uległ Pan retoryce nienawiści, mającej rzekomo bronić honoru Polaków. Swoją drogą Polacy już dawno zapomnieli, że o honor walczy się właściwym postępowaniem. Grunt to poprawność polityczna.
    Z jakiej racji według Pana Amerykanie, Rosja, Europa, czy Chiny, mają decydować o losie państwa Izrael. Te wszystkie plany za plecami Izraela są z góry g. warte. Panie Danielu, palestyńczycy (z małej litery bo nie są narodem) w tych różnych „inicjatywach pokojowych”, wymieniani są na równi z Izraelem. Tak, jak konflikt o miedzę. To taka „sprawiedliwa” równowaga… Najważniejsza jest jednak antysemicka retoryka i jeszcze jeden pretekst do ataku na Izrael. Spotkanie to dotyczyło Iranu, a nie jakiegoś iluzorycznego pokoju na Bliskim Wschodzie. Zbrojący się w broń jądrową Iran, deklarujący na każdym kroku zagładę narodu żydowskiego, jeszcze bardziej dosadnie, niż Hitler, to według Pana jakiś kompleks amerykańsko-izraelski? Czy dlatego, gdyż antysemicka Europa chce dalej handlować z tym krajem? A Pan dumny Europejczyk, poprawnie zabiera głos polityczny?
    Czy premier Izraela nie powiedział prawdy? Czy prawda ma być skandalem? To, co powiedział, było skromniutkim eufemizmem. Gdyby powiedział, wszystko co wie i nie tylko myśli, to wolę nie powiedzieć. A co powiedział premier RP (jak mu tam..) przy wielu okazjach? To nie był skandal? Nie, to było wyważone wyznanie polskiej racji stanu… Czy to prawdziwa „racja”? Cała ta polska nagonka i obrażalstwo, to skandal do dziesiątej potęgi. A ile rzygowin antysemickich mamy w Sejmie? Już nie ma sensu pisać o zgodnym chórze polskich autorów i komentatorów internetowych. Czy myśli Pan, że Nataniahu nie wie o tym?
    Przydałby się rachunek sumienia, nie tylko Polakom.

  2. ”Zgromadzenie Ogólne bez uchwały i bez rezolucji. Sukcesem był sam udział Izraela i części państw arabskich,”

    Potrzebna perspektywa historii aby zrozumieć sukces tego spotkania.
    Po pierwsze, tworzy się koalicja antyirańska. W przeciwieństwie do koalicji pro irańskiej, tworzącej się jednocześnie, w tym samym czasie (nie przez przypadek) w Monachium i w Soczi.
    Po drugie: wiadomość wielkiej ważności dla całego Bliskiego Wschodu: oficjalnie spotkali się przedstawiciele Bliskiego Wschodu z Izraelem. Komentarzy o tej ogromnej ważności nie znajdujemy w żadnej prasie, także Daniel Passent tego nie zauważył. Przełamanie dziesięcioleci bojkotu dyplomatycznego i okazja do bezpośredniej wymiany poglądów na temat grzejącego się na małym ogniu porozumienia między Izrelem a Arabami.

    No i dobrze że Trump trzyma karty przy piersi. Bo żadna propozycja nie będzie miała szans realizacji, jeśli Liga Arabska nie wyrazi na to zgody, a im trudno, bo znają czerwone linie Izraela. Też wątpię czy po wyborach już nadejdzie czas na ogłoszenie programu Trumpa, choć jestem optymistką i wierzę, że już w najbliższych latach będziemy mieć pokój, co najmniej normalizację
    z Arabami.

    Zauważcie, że Palestyńczycy odmówili uczestnictwa, także Pani Mogherini.

  3. Ewa Korulska 16/02/2019 at 01:26

    Artykuł negatywny, chaotyczny i niespójny z którego nic nie wynika.

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

%d bloggers like this: