Precz z żydowskim antypolonizmem?

Jan Hartman

Czy sprawę stosunków między oboma narodami, polskim i izraelskim, można postawić na gruncie wspólnej i solidarnej walki z dwoma symetrycznymi zjawiskami: antysemityzmu i antypolonizmu?

 


Na tle nieszczęsnego kryzysu w stosunkach polsko-izraelskich bardzo zaktywizowali się rodzimi antysemici, których zapał najbardziej widać w internecie, choć nie tylko. Podobnie w Izraelu w tych dniach daje się słyszeć więcej niż zwykle nieprzyjemnych wypowiedzi o Polsce i Polakach. Warto więc postawić sobie pytanie, czy sprawę stosunków między oboma narodami można postawić na gruncie wspólnej i solidarnej walki z dwoma symetrycznymi zjawiskami: antysemityzmu i antypolonizmu?

Antysemityzm i antypolonizm to nie są zjawiska symetryczne

Polskie władze, podobnie jak większość Polaków, bardzo życzyłyby sobie takiego postawienia sprawy. Niestety, tego życzenia spełnić się nie da. Nie tylko bowiem symetryzm ów jest naiwnie upraszczający, lecz w dodatku postrzegany jest przez Żydów jako zakamuflowany antysemityzm i całkowicie przez nich odrzucany. Przykro mi, lecz mimo że większość Żydów nie lubi Polaków (jeśli już w ogóle o nich myśli), elity żydowskie są jak najdalsze od traktowania tego problemu na równi z polskim antysemityzmem.

Powody takiej postawy są co najmniej dwojakie. Po pierwsze, elity odpowiedzialne za kształtowanie publicznego dyskursu w Izraelu czy w USA są głęboko przekonane o reaktywnym charakterze antypolonizmu, to znaczy uważają go za dość oczywistą reakcję na polski antysemityzm. Po drugie zaś, gdy Polacy mówią o żydowskim antypolonizmie i podkreślają potrzebę symetrycznego traktowania obu idiosynkrazji, to zdaniem Żydów dokonują poważnego nadużycia. Polega ono na zrównywaniu skali obu zjawisk, na pomijaniu reaktywnego charakteru żydowskiej niechęci do Polaków, a ponadto – i to jest chyba najważniejsze – na swoistym szantażu moralnym.

Szantaż ten zasadza się na uwarunkowywaniu przez polskie elity wybywania się własnego antysemityzmu analogicznym wyzbyciem się antypolonizmu przez Żydów. To tak jakby nasze elity chciały powiedzieć Żydom: patrzcie, my już nie jesteśmy antysemitami, lecz pomóżcie nam wyzbyć się jego resztek, pokazując, że nie akceptujecie antypolonizmu wśród swoich. Jakby mówili: „wybaczamy i prosimy o wybaczenie”. Dla Żydów jest to właśnie szantaż moralny, gdyż widzą w tym stawianie warunków, a także stawianie na jednej płaszczyźnie antysemityzmu i antypolonizmu, tak jakby krzywdy doznane przez Żydów ze strony Polaków mogły być porównywane z krzywdami doznawanymi przez Polaków ze strony Żydów. Stanowisko to jest po stronie żydowskiej tak jednoznaczne, że nawet słowo „antypolonizm” nie jest akceptowanie (tym bardziej że najczęściej słychać je w ustach antysemitów). Podobnie jak polscy antysemici pasjami kochają mówić, że nie są antysemitami i że zarzut antysemityzmu jest przejawem wrogości Żydów do Polaków, również niechętni Polakom Żydzi wzruszają ramionami, gdy wspomina się o jakimś „antypolonizmie”. Mają o tyle rację, że na murach żydowskich miast nie uświadczysz antypolskich napisów, a na murach miast polskich pleni się bezprzykładne żydożerstwo.

Polacy są Żydom całkiem obojętni

Calosc TUTAJ

 

One Response to “Precz z żydowskim antypolonizmem?”

  1. Jestem pełen uznania. Godność, a nie serwilizm wobec władzy, której nie wybraliśmy.

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

%d bloggers like this: