MÓJ MĄŻ ŻYD

 

 

Sylwia Borowska

 


Nie jest łatwo poznać kogoś na całe życie. Tym trudniej ułożyć je sobie z cudzoziemcem. Jeszcze trudniej zakorzenić się w jego ojczyźnie. Im bardziej egzotyczna, tym większe wyzwanie.

Taką przygodę od kilku, kilkunastu, kilkudziesięciu lat przeżywają bohaterki książki Sylwii Borowskiej. Polki, które wyszły za mąż za Izraelczyków i zamieszkały w jedynym demokratycznym kraju na Bliskim Wschodzie.

Mówią, że miłość nie wybiera. Czasami spada na człowieka niczym grom z jasnego nieba, często w najmniej spodziewanym momencie. Miłość do mężczyzny, potem miłość do kraju. Tylko w jednym przypadku było odwrotnie. Zafascynowana Izraelem Karolina M. postanowiła zostać i znaleźć sobie męża.

Czy kiedykolwiek żałowały? Wiele razy! Szczególnie na początku, kiedy wszystko było obce i trudne. Dzisiaj widzą zalety, także niejednej życiowej lekcji.

Religijnym Żydom nie wolno patrzeć na księżyc w pełni, gdyż księżyc czuje się wtedy zakłopotany. Gojka może ugotować obiad, ale gaz pod garnkiem musi zapalić Żyd. W Izraelu obowiązuje niepisany zwyczaj regulowania restauracyjnych rachunków młodych żołnierzy przez kogoś z sąsiedniego stolika.

Ciekawie i niebanalnie (poprzez żart, anegdotę, faux pas) uczymy się z nimi Izraela, czasami także Polski. Czy wiecie, że w naszym kraju najfajniejsze są kioski Ruchu? Motiego – męża Justyny zafascynowała idea sprzedaży nieomal wszystkiego w jednej małej osiedlowej budce. W Polsce mówi się “jidisze mame”, w Izraelu “ima Polanija”. Oba określenia znaczą to samo.

My – beneficjenci XXI wieku doskonale wiemy, że świat jest różnorodny, kolorowy, niejednoznaczny; lecz dopiero zderzenie odmiennych mentalności i doświadczeń uczy nas tego naprawdę.

Rozmówczynie Borowskiej musiały zjeść niejedną opuncję, żeby dostrzec prostą prawdę: w środku wszyscy jesteśmy tacy sami. To bodaj najważniejsze przesłanie “Mojego męża Żyda”. Niby truizm, a jednak głęboka mądrość. W końcu za podobne, tyle że poetyckie stwierdzenie Szymborska dostała Nobla.

Przyjemna, chwilami wzruszająca, to znowu zabawna, pouczająca lektura. Wspaniały dodatek do klasycznego przewodnika turysty. W sam raz na czterogodzinny lot do Tel Awiwu.

Aleksandra Buchaniec-Bartczak

Dzięki uprzejmości Wydawnictwa Pascal.

http://www.fzp.net.pl/ksiazki/moj-maz-zyd?fbclid=IwAR0O35Mpzp8FTKDyrVUnM-tU2AYS5QFgarcoEPt3w-Gz8J_e-x9Aek1iUm0

No comments yet... Be the first to leave a reply!

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

%d bloggers like this: