KIEDY MORZE ROZSTĄPIŁO SIĘ NA ULICY WAŁOWEJ

Ludwik Lewin

 

 

 

 


Sur l’absence sans désir
Sur la solitude nue
Sur les marches de la mort
J’écris ton nom

Liberté

Na nieobecności bez pragnień

Na nagiej samotności

Na stopniach śmierci

Wypisuję twe imię

Wolności

Paul Eluard, Liberté

 

Mówi Tora o wyjściu z Egiptu: A Pan szedł przed nimi podczas dnia jako słup obłoku, by ich prowadzić drogą, podczas nocy zaś jako słup ognia, aby im świecić, żeby mogli iść we dnie i w nocy. Nie ustępował sprzed ludu słup obłoku we dnie ani słup ognia w nocy.

Boscy ci posłańcy nie tylko prowadzili dzieci Izraela szlakiem wyznaczonym przez Błogosławione Imię Jego, ale oczyszczali przed nimi drogę, by łatwą była i bezpieczną.

Egipt jest Egiptem każdego z nas, gdyż oznacza zniewolenie, zniewolenie serca i umysłu. Inaczej mówiąc, wplątując się w sieć alienacji materialnej i moralnej, człowiek staje się niewolnikiem faraona, który dzień w dzień, coraz głębiej wpycha go w otchłań tego, co negatywne.

Ron Margolin profesor filozofii żydowskiej Uniwersytetu Telawiwskiego, powtarzając i parafrazując to, co przed nim powiedział niejeden cadyk, niejeden rabin, niejeden z naszych dziadków i niejeden z nas, tłumaczył znaczenie zdania, „każde pokolenie ma się uważać za to, które osobiście wyszło z Egiptu”.

Hamec – wyjasniał filozof – znaczy zaczyn, bierze się z drożdży, które fermentują i zakwaszają ciasto. Od czasów talmudycznych zaczyn ten stał się metaforą złych skłonności ludzkich. Jedzenie macy podczas Pesach to wyraz pragnienia nowego startu, by zacząć wszystko raz jeszcze od początku.

Niewolnikami jesteśmy również z powodu naszych nawyków, wad i złych wspomnień, na skutek naszych popędów i nadmiernych namiętności. Dążenie do odkupienia jest zbiorowe, ale nie da się osiągnąć bez wyzwolenia jednostek. „Każdy sam musi wyzbyć się swego zniewolenia” – brzmi, nie wiem, religijna czy filozoficzna egzegeza eksodusu prof. Margolina.

W wieczór sederowy i przez cały okrągły rok, każdy uważać ma się za odkupionego, to znaczy za tego, który wyszedł z Egiptu. Nakaz Tory – I będziesz pamiętał, że byłeś niewolnikiem w Egipcie, jest podstawą wszelkich nakazów moralnych. Ci, którzy wyzwoleni zostali z niewolnictwa muszą pamiętać smak niewoli, aby móc współczuć tym, którzy teraz są w poddaństwie.

Powiedziane jest w Talmudzie (Berachot 5b), że więzień nigdy sam się nie może wyzwolić. Ci, którzy wierzą, wierzą, że to wiara umożliwia wyjście z Egiptu.

Czas i przestrzeń dzielą się na trzy części:

Wczoraj byliśmy niewolnikami w Egipcie.

Dziś, tu jesteśmy wolni, a w przyszłym roku w Jerozolimie.

Mówimy o Pesach, że to czas naszej wolności. Wyjście z Egiptu jest bowiem czymś więcej niż jeszcze jednym wybawieniem pośród innych. To – uczą nas nasi mędrcy – pierwsze i całkowite darowanie człowiekowi wolności. I dlatego, że przeżył to wyjście, Żyd jest ostatecznie i nieodwołalnie wolny i nie ma takiej siły, która mogłaby go zniewolić.

„Mamy tylko jedną wolność: wolność bicia się o zdobycie wolności” – głosił Henri Jeanson, francuski pisarz, pacyfista, wtrącony w czasie niemieckiej okupacji do więzienia za to, że odmówił pisania antysemickich artykułów w kolaboracyjnym pisemku.

„Podstawą szczęścia jest wolność, a podstawą wolności odwaga” – pisał Tukidydes. „Nie ma szczęścia bez wolności, nie ma wolności bez odwagi” – uczył Perykles , a dwa i pół tysiąca lat później Charles Péguy odpowiadał mu, że wolność to odwaga i cnota biedaków.

„Jacyż absurdalni są ludzie!” – dziwił się duński filozof Sören Kierkegaard – „nigdy nie korzystają ze swobód jakie posiadają, ale żądają tych, których nie mają; mają wolność myśli, żądają wolności słowa”.

„Wolności nie można darować, wolność samemu się bierze, ludzie są wolni na tyle, na ile wolnymi być pragną” – stwierdzał po ucieczce do Francji amerykański pisarz James Baldwin – Czarny i gej.

Tłumaczył Hegel, że prawdziwym niewolnikiem jest ten, kto wegetację przedkłada ponad grozę walki.

Powstanie zaczęło się w przeddzień Pesach.

Polscy twórcy – Hering w Śladach, Andrzejewski w Wielkim Tygodniu, Miłosz wreszcie w Campo di Fiori, tak samo jak żydowscy pamiętnikarze, a wśród nich Chil Kirszenbaum, patrząc na Getto z aryjskiej strony, opisują czarny słup dymu, jaki w dzień wydobywał się z Getta i nocny słup ognia nad dzielnicą żydowskiej walki.

Czytam na stronie Żydowskiego Instytutu Historycznego: 4 maja za pośrednictwem radia BBC, premier Sikorski daremnie zwracał się z apelem: Proszę rodaków o użyczenie wszelkiej pomocy i ochrony mordowanym, a równocześnie piętnuję wobec całej zachowującej zbyt długie milczenie ludzkości te wszystkie okrucieństwa. 12 maja w proteście przeciw obojętności świata, członek Rady Narodowej przy Rządzie na Uchodźstwie, bundowiec, Szmul Zygielbojm popełnił samobójstwo.

Wcześniej jest tam opis pierwszych dni powstania: Brama prowadząca do środka od ulicy Wałowej została zaminowana. Bomba wybuchła, kiedy Niemcy próbowali przedostać się do środka kamienicy. Kiedy Niemcy uderzyli po raz drugi, udało im się osaczyć grupę bojowców. Michał Klepfisz, aby umożliwić kolegom ucieczkę, odwrócił uwagę Niemców. Zginął od kul karabinu maszynowego. Za odwagę został odznaczony orderem Virtuti Militari. Walki toczyły się także na Miłej i na głównym terenie szopów. Na placu Muranowskim zawisły dwie flagi, biało-czerwona i niebiesko-biała.

Wiadomo było o tym w Warszawie po aryjskiej stronie. Chil Kirszenbaum odnotował w swym pamiętniku: „Flaga, która powinna była budzić naród do solidarności, wywołała po drugiej stronie muru kpiny z przelewających krew. Żydowska krew się nie liczyła. Zastanawia mnie tylko, jak w czasie tak wielkich pożarów ludzie mogli siedzieć na balkonach, pić wódkę i jeść?”

„Po wojnie dużo znalazło się polskich bohaterów, którzy nieśli pomoc. Gorzej było z tymi bohaterami w czasie powstania. Nawet podziemne gazetki nie chwaliły się tak tą pomocą. Z każdym rokiem wzrasta bohaterstwo Polaków w akcji pomocy Żydom podczas powstania w getcie”.

„Gospodarz nasz codziennie wychodził z domu, żeby być blisko getta i wiedzieć, co się tam dzieje. Wracał zawsze zdenerwowany i codziennie rósł jego strach, że nas przechowuje. Opowiadał o zabawach na balkonach i śpiewach, że «pluskwy się palą». Ogromna część społeczeństwa cieszyła się z tej tragedii, nieznanej w historii. Opowiadał, jak w tramwaju wyśmiewano tych palących się w getcie. Ludzie cieszyli się, że Niemcy strzelają jak do kaczek. Zupełnie, jakby to wszystko działo się na księżycu. Patefony grały na balkonach i pito za likwidację Żydów”.

Wiele lat temu w londyńskim „Polskim Ognisku” znalazłem broszurkę zatytułowaną „Samoobrona w Getcie Warszawskim”. Do przyjaciela rodziców, który z Andersem przeszedł cały szlak od Uzbekistanu do Monte Casino, zwróciłem się oburzony, że tak umniejsza się powstanie żydowskie. A ten – przed wojną miał na imię Szloma, a w Anglii zmienił na Stanisław – o arbitraż poprosił eleganckiego pana, prawnika i nieco wcześniej ministra rządu emigracyjnego.

„Oczywiście, o powstaniu nie może być mowy” – odpowiedział znajomy kombatanta. – „Przecież ci ludzie nie mieli planu taktycznego, a tym bardziej strategicznego”. I dodał bez śladu uznania: „do wyboru mieli śmierć albo śmierć”.

Odrzuciłem mu, że przed żydowską Warszawą, żadne inne miasto w okupowanej Europie nie powstało przeciw Niemcom. Dodałem, że w innych warunkach mogliby mieć taktyczny plan ucieczki z zamknięcia, ale strategia sąsiadów takie zamiary wykluczała.

Neo-Stanisław nie chciał mnie już znać i musiałem szukać nowej kwatery na resztę londyńskich wakacji. A przecież wtedy nie potrafiłem sformułować tego co najważniejsze, co jest absolutnym dementi bełkotu panów z Polish Hearth Club.

Nie, powstańcy getta do wyboru mieli nie śmierć albo śmierć, ale wolność albo niewolę. A wybierali za nas wszystkich, tych których już nie było i tych jeszcze nieurodzonych.

Pierwodruk ukazal sie w kwietniowym Slowie Zydowskim

Wszystkie historyjki Ludwika

TUTAJ

One Response to “KIEDY MORZE ROZSTĄPIŁO SIĘ NA ULICY WAŁOWEJ”

  1. Ryszard K. 21/04/2019 at 11:26

    Piekny tekst, smutny, pelen podanej z godnoscia gorzkiej prawdy. Przy okazji chce zwrocic uwage na pewien szczegol wynikajacy z wlasnosci zawilego zydowskiego kalendarza. W tym roku (2019 wedlug kalendarza Geregorianskiego, czyli 5779 wedlug kalendarza Zydowskiego) pierwszy dzien Pesach przypada na 19-ty kwietnia, w piatek – czyli erew szabat. Dokladnie 19-go kwietnia 1943-go roku Niemcy rozpoczeli akcje ostatecznej likwidacji Getta Warszawskiego, ktora opoznila zbrojna odpowiedz powstancow pod przywodztwem Mordechaja Anielewicza. Wybor daty przez Niemcow nie byl przypadkowy: to byl jeszcze jeden sposob ponizania i nekania Zydow, nawet skazanych na smierc. Arabscy uczniowie hitlerowcow postepowali podobnie: atak na Izrael w 1973-m roku zaplanowali w Jom Kipur.
    Powracajac do zbieznosci daty 19-go kwietnia w tym roku, chce przypomniec pewna charakterystyczna osobliwosc zydowskiego kalebndarza. Poniewaz jest on oparty na liczeniu mesiecy ksiezycowych, ktore maja po 29,56 dni kazdy, co roku zostaje okolo
    10 dni, przez co nastepny rok – po zakonczeniu 12-tu miesiecy ksiezycowych – zaczyna sie o te 10 dni wczesniej. Zeby przywrocic rachunek lat zgodnie z czasem slonecznym, tak
    zeby po pewnym czasie miesiac Nissan w ktorym swietuje sie Pesach nie zaczynal sie w zimie, a Tiszri w ktorym ma byc Rosz Haszana (Nowy Rok) i Jom Kipur nie zaczal wypadac na wiosne, co trzy lata dodaje sie jeden dodatkowy miesiac Adar II, dla wyrownania.
    Wtedy taki rok przestepny pozwala powrocic do zgodnych z porami roku miesiecy. Oczywiscie samo to nie wystarcza, wiec ustalono dodatkowe reguly wedle ktorych miesiac Adar II raz jest krotszy o dzien czy dwa, a innym razem nie, by osiagnac jak najwieksza precyzje i zgodnoisc z rokiem slonecznym.
    Wynikiem tych wszystkich zabiegow jest cylk 19-to letni, po ktorym zgodnosc z kalendarzem slonecznym (a zatem i z bardzo dokladnym kalendarzem Gergorianskim) osiagana jest na nowo.
    No i w tym roku mamy taka wlasnie okazje: jak latwo policzyc, 2019-1943 = 76. Ta liczba jest podzielna bez reszty przez 19: jak latwo policzyc, 4×19=76. Czyli mija wlasnie czwarty cykl 19-letni od poczatku Powstania w Getcie Warszawskim. Piaty cykl przypadnie na rok 2036… ale to juz chyba nie dla nas.

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

%d bloggers like this: