Wiersz na dzisiejszy wieczór – odc. 109

Jaroslaw

-Wiersze, piosenki i opowiadania zbieram od czasów szkolnych. Wyszperane z najbardziej zapomnianych zakamarków opuszczonych strychów oraz zakurzonych bibliotecznych półek, znalezione przypadkowo w starych czasopismach i książkach… Wpisywane mozolnie do zeszytów aż do 1996 roku, kiedy to postanowiłem „wrzucić” je do Internetu. Tak powstała strona „Listów z krainy snów…” (www.wiersze.co). Niech ponownie ożyją i będą źródłem nadziei i siły dla innych…


 

Dziś chciałbym zachęcić Was do lektury pewnej książki. Jest bardzo gruba, pewnie dlatego, że dotyczy niezwykłego miejsca o długiej historii. To „Jerozolima” Simona Sebaga Montefiore (Wydawnictwo Magnum, 2011). Poniżej fragment książki ze strony 558.

„Przez tysiąc lat Jerozolima była wyłącznie żydowska, przez czterysta chrześcijańska i przez tysiąc trzysta islamska, a żadna z tych religii nie zdobyła Jerozolimy bez miecza, balisty albo haubicy. Nacjonalistyczne wersje historii mówią zawsze o nieuchronnej drodze do bohaterskich triumfów i nagłych klęsk, ale w tej książce starałem się pokazać, że nic nie było nieuchronne, że wydarzenia zawsze mogły potoczyć się inaczej. Losy i tożsamość jerozolimczyków rzadko dają się jednoznacznie ocenić. Życie w Jerozolimie za czasów Heroda, wypraw krzyżowych i mandatu brytyjskiego było zawsze równie skomplikowane i pełne niuansów jak w czasach dzisiejszych.

Na historię miasta składały się ciche, niedostrzegalne przeobrażenia i gwałtowne rewolucje. Czasami oblicze Jerozolimy zmieniało się od dynamitu, stali i krwi, innym razem wszystko odbywało się spokojnie. Kolejne generacje następowały po sobie, śpiewano pieśni i przekazywano je z pokolenia na pokolenie, snuto opowieści, recytowano wiersze, tworzono rzeźby i przez stulecia mieszkańcy chodzili co dzień wokół swoich powszednich spraw, przebiegając drobnymi kroczkami kręte schody, przeskakując sąsiedzkie progi i polerując stopami szorstkie kamienie, które dziś błyszczą gładką powierzchnią.

Jerozolima, tak urocza pod pewnymi względami i tak odpychająca pod innymi, zawsze pełna tego, co wzniosłe i co przyziemne, tego, co ordynarne i co piękne, wydaje się żyć bardziej intensywnie niż inne miasta. Wszystko zostaje po staremu, choć nic nie stoi w miejscu. Codziennie o świcie trzy świątynie trzech religii ożywają na swój sposób…”.

A propos książek przypomnę po raz kolejny starą anegdotę.

Któregoś dnia turysta odwiedził słynnego rabina. Zadziwił go widok domu rabina: wszystkie pokoje wypełniały jedynie książki, zaś całe umeblowanie stanowił… stół i krzesło.

– Rabbi, gdzie są twoje meble? – spytał turysta.

– A gdzie są twoje? – odpowiedział rabin.

– Moje? Ależ ja jestem tutaj jedynie przejazdem!

– Ja także – odparł rabin.

 

Życzę Wam, abyście w pogoni za codziennymi, ważnymi i mniej ważnymi sprawami, znaleźli czas na dobrą książkę…

 

Miłych snów

 

Jarosław Kosiaty

Wszystkie wpisy Jarka

TUTAJ

„Listy z krainy snów” – www.wiersze.co

One Response to “Wiersz na dzisiejszy wieczór – odc. 109”

  1. Dziekuje bardzo…jak zwykle jestes dla mnie Jarkiem Wspanialym.
    Tak wiele dobrych ksiazek i … tak niewiele czasu.
    Parafrazujac tekst piosenki Edyty Gepert :
    Ty Panie tyle czsu masz…
    a my na ziemi mnostwo spraw i na to wszystko, jedno zycie…

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

%d bloggers like this: