Ewangelia według pana Jeża

Pan Jeż jest prostym tarnowskim biskupem, wiernym tradycji swojego cechu. Jak dowiadujemy się z Wikipedii, jest homiletykiem i teologiem dogmatycznym, znaczy się, pisał i bronił rozprawy o teologii dogmatycznej, za co otrzymał doktorat. Sam tytuł jego rozprawy mnie zachwycił: „Christus Communicator. Próba zbudowania modelu chrystologicznego w oparciu o teorię komunikacji interpersonalnej”.


Jak wiadomo, homiletyka nie jest nauką łatwą ani małą, ale podparta teorią komunikacji interpersonalnej pozwala na przekazywanie tradycji ewangelizowania w sposób najlepszy z najlepszych.

Tradycji swojego fachu uczył się pan Jeż w seminarium dla duchownych w Tarnowie,  terminował potem to tu, to tam, ale zdolny był widać, bo zaledwie w 11 lat po święceniach zaczął wykładać homiletykę na swojej Alma Mater. Ewangelizuje pan Jeż w duchu tradycji, a jako homiletyk zwraca uwagę swoim mistrzostwem.

Ostatnio zwrócił uwagę w Wielki Czwartek, czyli w przeddzień publicznego bicia przez dzieci i dorosłych kukły Żyda w nieodległym Pruchniku. Co łączy te wydarzenia? Wielowątkowa tradycja, której ważnym, a może nawet głównym elementem jest tradycja ewangelizowania. Zaledwie w tydzień po Wielkanocy w łódzkim wydaniu „Gazety Wyborczej” pokazano zdjęcie swastyki wymalowanej na pomniku pomordowanych przez nazistów żydowskich dzieci.

Internauta pod tym zdjęciem napisał:

Co takiego się stało, że przez wiele lat nikomu do głowy nie wpadło rysować w miejscach pamięci swastyk, a teraz pojawiają się? Kto odpowiada za atmosferę przyzwolenia dla hańbiących zachowań, obelg rzucanych na coraz inne grupy społeczne i aprobatę dla faszyzujących kręgów młodzieży? Może wreszcie zaczniemy wszyscy zastanawiać się nad tym, co czynimy młodym ludziom i jaki dajemy im przykład głupoty, nieodpowiedzialności i zwykłego draństwa.

Swastyki pojawiały się na cmentarzach żydowskich nawet bezpośrednio po Zagładzie. Na murach naszych miast powróciły kilkadziesiąt lat temu. W Jedwabnem na pomniku pamięci pomordowanych Żydów pojawiają się regularnie, zwiększyła się częstotliwość tych malunków, co może wskazywać, że kolejne pokolenie młodzieży otrzymało wzmocnioną dawkę toksycznej tradycji. Skąd? Przekazywana jest w rodzinie, od starszych kolegów, w kościele, w internecie, w telewizji. Czy kolejność jest właściwa? Trudno powiedzieć, a rzetelne badania nad siłą wpływu różnych źródeł przekazu antysemickiej tradycji byłyby prawdopodobnie niemożliwe.

Biskup Andrzej Jeż kształcił młodych kleryków. O antysemickiej atmosferze w seminariach słyszałem i czytałem od lat. Oczywiście Kościół katolicki nie jest samotny na placu boju o zachowanie tradycji.

W 1968 roku rozochocony aktyw partyjny wzywał Władysława Gomułkę do odwagi, tłuszcza oczekiwała otwartego antysemityzmu, a „towarzysz Wiesław” zachowywał nadmierną ich zdaniem ostrożność.

Dziś wygłaszanie antysemickich opinii nie wymaga specjalnej odwagi. Chociaż może się spotkać z krytyką, którą można zawsze zlekceważyć, wyjaśniając, że wiadomo kto za nią stoi.

Calosc TUTAJ

Andrzej Koraszewski

No comments yet... Be the first to leave a reply!

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

%d bloggers like this: