Wiersz na dzisiejszy wieczór – odc. 114

Jaroslaw

-Wiersze, piosenki i opowiadania zbieram od czasów szkolnych. Wyszperane z najbardziej zapomnianych zakamarków opuszczonych strychów oraz zakurzonych bibliotecznych półek, znalezione przypadkowo w starych czasopismach i książkach… Wpisywane mozolnie do zeszytów aż do 1996 roku, kiedy to postanowiłem „wrzucić” je do Internetu. Tak powstała strona „Listów z krainy snów…” (www.wiersze.co). Niech ponownie ożyją i będą źródłem nadziei i siły dla innych…

Witam serdecznie. Za nami Dzień Dziecka. Dlatego dzisiejszy odcinek postanowiłem poświęcić małym ludziom o wielkich sercach i otwartych umysłach. Oto garść cytatów, przysłów i anegdot:


Dzisiaj chciałbym Wam przedstawić jednego z moich ulubionych poetów. Adam Zagajewski (urodzony 21 czerwca 1945 roku we Lwowie) należy do pokolenia Nowej Fali, sygnatariusz „Listu 59”, od 1976 roku objęty cenzurą, w latach 1982-2002 na emigracji we Francji, od 1983 roku redaktor „Zeszytów Literackich”. Od 2002 roku mieszka na stałe w Krakowie. Prowadził gościnnie warsztaty poetyckie w Studium Literacko-Artystycznym na Uniwersytecie Jagiellońskim w tym mieście. Wykładał także w Committee on Social Thought na Uniwersytecie w Chicago oraz jako profesor wizytujący na University of Houston.

Ciekawostka: młodszym czytelnikom wypada przypomnieć, czym był ów tajemniczy „List 59”. Otóż był to podpisywany na przełomie 1975/1976 list otwarty 66 (początkowo 59, stąd nazwa) intelektualistów polskich, którego sygnatariusze protestowali przeciwko zmianom w Konstytucji PRL, zwłaszcza wpisaniu do niej kierowniczej roli PZPR i wieczystego sojuszu z ZSRR. Tekst listu zredagowali: Jan Olszewski (jego pomysłodawca) oraz Jakub Karpiński i Jacek Kuroń. Sygnatariusze wykorzystali fakt, że polskie prawo zapewniało bezpieczeństwo autorom listów do władz państwowych. Ale zostawmy politykę (której nie cierpię 🙂 i wróćmy do zupełnie innego świata – pięknych wierszy, esejów i powieści Adama Zagajewskiego.

Fragment książki „Lekka przesada”:

„I znowu był czerwiec – łagodne, długie, wolno gasnące wieczory, wieczory które tak wiele obiecują, że cokolwiek się z nimi zrobi, ma się zawsze wrażenie porażki, zmarnowanego czasu. Nie wiadomo jak najlepiej je przeżyć. Iść przed siebie, albo może zostać w domu i siedzieć przy szeroko otwartym oknie, tak żeby ciepłe powietrze, nasycone dźwiękami lata, weszło do pokoju i zmieszało się z książkami, z ideami, z metaforami, z naszym oddechem. Ale nie, to także nie jest sposób, to nie jest możliwe. Można ich – tych niekończących się wieczorów – tylko żałować, kiedy już przeminą, kiedy dzień będzie coraz krótszy. Są nieuchwytne”.

Poniżej kilka moich ulubionych wierszy Adama Zagajewskiego:

O matce

O mojej matce nie umiałbym nic powiedzieć ?
jak powtarzała, będziesz kiedyś żałował,
gdy mnie już nie będzie, i jak nie wierzyłem
ani w „już”, ani w „nie będzie”,

jak lubiłem patrzeć, kiedy czytała modną powieść
zaglądając od razu do ostatniego rozdziału,
jak w kuchni – uważając, że to nie jest
dla niej odpowiednie miejsce – przyrządza niedzielną kawę
albo – jeszcze gorzej – filety z dorsza,

jak czeka na przyjście gości i patrzy w lustro,
robiąc tę minę, która skutecznie chroniła ją
przed zobaczeniem siebie naprawdę – co, zdaję się,
odziedziczyłem po niej – jak i kilka innych słabości,

jak potem swobodnie rozprawia o rzeczach, które nie były jej forte,
jak ja jej niemądrze dokuczałem – tak jak wtedy, kiedy ona
porównała siebie do Beethovena głuchnącego,
a ja powiedziałem okrutnie – Ale wiesz, on miał talent…

jak wszystko mi wybaczała
jak ja to pamiętam
jak leciałem z Huston na jej pogrzeb
jak nic nie umiałem powiedzieć
i wciąż nie umiem


List od czytelnika

Za dużo o śmierci,
o cieniach.

Napisz o życiu,
o zwykłym dniu,
o pragnieniu ładu.

Dzwonek szkolny
może być wzorem
umiarkowania,
nawet erudycji.

Za dużo śmierci,
zbyt wiele
czarnego olśnienia.

Zobacz, narody stłoczone
na ciasnych stadionach
śpiewają hymny nienawiści.

Za dużo muzyki
za mało zgody, spokoju,
rozumu.

Napisz o chwilach, kiedy kładki przyjaźni
zdają się trwalsze
niż rozpacz.

Napisz o miłości,
o długich wieczorach,
o poranku,
o drzewach,
o nieskończonej cierpliwości
światła.


Wspomnienia

Odwiedzaj swoje wspomnienia,
Uszyj dla niech płócienne pokrowce.
Odsłoń okna i otwórz powietrze.
Bądź dla nich serdeczny i nigdy
nie daj im poznać po sobie.

To są twoje wspomnienia.
Myśl o tym, kiedy płyniesz
w sargassowym morzu pamięci
i trawa morska zarasta ci usta.
To są twoje wspomnienia, których
nie zapomnisz aż do końca życia.


Miłych snów…

Jarosław Kosiaty

„Listy z krainy snów” – www.wiersze.co


Wszystkie wpisy Jarka

TUTAJ

One Response to “Wiersz na dzisiejszy wieczór – odc. 114”

  1. „O matce”, to piekny poemat w ktorym autor oplakuje jego niezdolnosc opowiedziec o swojej matce. Ale on opowiada, i pieknie, Ilu z nas to zrobilo dla naszej wlasnej Matki ktora niesiemy w sobie a ktora odpoczywa w jej grobie od lat?

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

%d bloggers like this: