Dlaczego ”New York Times” próbuje storpedować plan pokojowy Trumpa?

Alan M. Dershowitz

(Zdjęcie: Mario Tama/Getty Images)
Przyslala Katharina Dr.Gasinska-Lepsien

”New York Times” wydaje się zdecydowany na storpedowanie proponowanego przez Trumpa bliskowschodniego planu pokojowego, zanim jeszcze ten plan został podany do publicznej wiadomości. W niedawnym artykule cytował tylko tych, którzy mówią „nie”, oraz krytyków, którzy jeszcze nie widząc planu, już ogłosili jego zgon. Pod przykrywką wiadomości „New York Times” dał analizę w dziale wiadomości, która jest w rzeczywistości artykułem redakcyjnym. To zdarza się coraz częściej w dziale wiadomości na stronach „New York Timesa”. Oddzielenie wiadomości od opinii należy do najstarszych tradycji dziennikarstwa, ale ”New York Times” wydaje się zdecydowany na rozwalenie rozdzielającego muru, szczególnie, kiedy chodzi o sprawy, o których redaktorzy i wydawcy mają żarliwe opinie. Wśród tych tematów jest Izrael, który nigdy nie może zrobić niczego dobrze, i Donald Trump, który nigdy nie ma racji. Kiedy te dwa tematy zbiegają się, jak w sprawie planu pokojowego Trumpa, czytelnik musi mieć się na baczności i nie akceptować tych relacji jako obiektywne.

Wszyscy eksperci cytowani w artykule przepowiadają, że plan nie powiedzie się. Wielu z tych ekspertów było w przeszłości zaangażowanych w nieudane wysiłki doprowadzenia do rozwiązania izraelsko-palestyńskiego konfliktu. Nic dziwnego, że ci eksperci nie chcieliby zobaczyć, jak inni odnoszą sukces tam, gdzie oni ponieśli porażkę, szczególnie jeśli ci inni są członkami administracji Trumpa. Jeden z ekspertów posunął się tak daleko, że powiedział: „Jedynym sposobem chronienia długofalowej wykonalności najlepszych aspektów planu Kushnera jest wycofanie tego planu”.

Niebezpieczeństwem takiego uprzedzonego relacjonowania jest to, że staje się samospełniającą się przepowiednią. Jeśli „New York Times” mówi, że plan nie powiedzie się, sama taka relacja prawdopodobnie wpływa na strony w negocjacjach. Nikt nie chce ryzykować swojej wiarygodności przez bycie stroną w skazanym na niepowodzenie wysiłku.

„New York Times” odmówił starania się o opinie tych spośród nas, którzy istotnie konsultowali się z administracją Trumpa na temat niektórych aspektów tego planu. Wydają się świadomie unikać cytowania każdego, kto patrzy pozytywnie na starania administracji Trumpa.

Nikt nigdy nie stracił pieniędzy zakładając się, że kolejny plan doprowadzenia do pokoju między Izraelczykami a Palestyńczykami będzie niepowodzeniem, a wyrażana niechęć ze strony Palestyńczyków, by chociażby rozważyć plan Trumpa, nie jest zachęcającą oznaką mimo opublikowanych informacji, że plan zawiera znaczące inicjatywy ekonomiczne, które mogą poprawić życie wszystkich Palestyńczyków. Istnieje nadzieja, że inne narody Arabów sunnickich w regionie dojrzą zalety planu i będą naciskać na Palestyńczyków, by siedli do stołu i zaczęli negocjować.

Mimo prawdopodobieństwa, że izraelski premier Benjamin Netanjahu stworzy kolejny prawicowy rząd, jest prawdopodobne, że Izrael będzie patrzył pozytywnie na starania Trumpa, choć może nie na wszystkie aspekty tego planu.

Każdy plan pokojowy wymaga kompromisów od obu stron. Byłoby znacznie lepiej, gdyby „New York Times” poczekał do upublicznienia planu i wtedy komentował jego konkretne propozycje, zamiast ustawiać się wrogo i cytować tylko jego najbardziej wojowniczych krytyków.

Będą ludzie, którzy będą krytykować każdy plan, niezależnie od tego, jak może być pozytywny, jeśli jest to inicjatywa administracji Trumpa. Kiedy prezydent Trump przeniósł ambasadę USA do Jerozolimy i uznał suwerenność Izraela na Wzgórzach Golan, wielu Demokratów, którzy byliby za takimi posunięciami, gdyby podjął je  Barack Obama, przeciwstawiali się tym krokom tylko dlatego, że dokonał ich prezydent Trump. Ci Demokraci nie chcą, by Trump odniósł jakikolwiek sukces, nawet jeśli ten sukces byłby dobry dla Ameryki, dla Izraela i dla pokoju.

Taka postawa odzwierciedla nadzwyczaj stronniczą postawę zarówno w dzisiejszej polityce, jak w dzisiejszych mediach.

Jeśli redaktorzy”New York Timesa odmawiają oddzielenia opinii i analiz od relacjonowania faktów, każdy czytelnik ma obowiązek samodzielnego dokonania takiego rozdzielenia. Warto o tym pamiętać, kiedy czytacie „New York Times”.


http://www.listyznaszegosadu.pl/m/notatki/dlaczego-new-york-times-pralbuje-storpedowac-plan-pokojowy-trumpa

Why is The New York Times Trying to Abort Trump Peace Pl;an?

Gatestone Institute, 24 maja 2019

Tłumaczenie: Małgorzata Koraszewska

Alan M. DershowitzAmerykański prawnik i komentator spraw międzynarodowych. Emerytowany wykładowca prawa konstytucyjnego (w 1967 roku w wieku lat 28 został najmłodszym profesorem zwyczajnym prawa w historii Harvard Law School).

Dershowitz jest autorem wielu książek, wśród których najgłośniejszą jest The Case for Israel (2003). Jest to książka, z którą można się zgadzać lub nie, ale która jest obowiązkową lekturą dla każdego, kto próbuje zrozumieć zawikłany obraz konfliktu na Bliskim Wschodzie oraz sposobu postrzegania Izraela przez resztę świata.

12 komentarzy to “Dlaczego ”New York Times” próbuje storpedować plan pokojowy Trumpa?”

  1. Co by było gdyby? Warto o tym myśleć aby nie być zaskoczonym. Gdyby Konrad Mazowiecki nie sprowadził Krzyżaków, nie byłoby Bismarcka ani I wojny światowej.
    Strach pomyśleć co będzie gdy ustanowi się państwo pałestyńskie. Razem z iranem w Libanie i w Syrii będą rzeczywistym niebezpieczeństwem dla istnienie Izraela . I o to chodzi w tej grze „w szachy”. Właściwie, celem Iranu jest władanie światem, jest tak samo niebezpieczny dla Europy jak dla Izraela. Państwo Palestyńskie to mały, ale ważny pionek w grze w szachy, niebezpieczny gdy stoi blisko króla.

    Pierwszy szczebel planu Trumpa, jeśli się uda, rozwiąże kwestię uchodźców palestyńskich w krajach w których się znajdują i to zlikwiduje powód dla powstanie następnego (trzeciego) państwa palestyńskiego. Także dlatego ten plan jest genialny. I jest genialnie przeprowadzany. Nie na poziomie ostatecznych układów politycznych lecz na poziomie prywatnych transakcji ekonomicznych. Może nawet z czasem wpłynie to na zakończenie wojen na Bliskim Wschodzie i Iran się do tego przyłączy.

    Na razie ci co się przeciwstawiają, to krzykacze Praw Człowieka. Jak oni to godzą z własnym sumieniem?

  2. Rysiu:
    Ci chłopi Konopnickiej którzy sprzedali ziemię zrobili świetny interes. Za czerwieńce poszli do Ameryki i do Australii i ich potomkowie są zamożni i bezpieczni. A ci co zostali z ich dumą i poletkiem…No cóż, duża część i tak te poletka straciła, w wyniku najazdów i przemocy. Inni uciekli do miasta bez grosza. Zapomniałem kogoś?
    Aby nie było wątpliwości, to gruba aluzja do Arabów palestyńskich.

  3. Panie Jozefie,
    Dla tej samej przyczyny dla ktorej nie powstalo panstwo Zydowskie w Ugandzie albo na Madagaskarze, nie powstanie panstwo Palestynskie na pustyni Synajskiej, nawet gdyby zlote zamki im tam zbudowali, to nie ich dom. A co do narodu Palestynskiego, tak on nigdy nie istnial, zgadzam sie. Ale zyje dzisiaj okolo 4 milionow Arabow w Gazie, Judei i Szomron. To Izraelski najazd i podboj ich skrystalizowal jako narod Palestynski, narod bez kraju i bez praw. Tylko powtorze co juz powiedzialem: dla dobra Izraela i dla dobra ich samych mam nadzieje ze swoj kraj beda umieli uzyskac.

    Wiem ze sie nie zgadzamy panie Jozefie, ale przeciez nie musimy. Dodam tylko to; jak bylem w szkole podstawowej, w Polsce, to nas uczyli wiersza Marii Konopnickiej: ”Chodziły tu Niemce, chodziły odmieńce, sprzedaj chłopie ziemię będziesz miał czerwieńce. Sprzedaj chłopie ziemię, sprzedaj chłopie pole będziesz miał czerwieńców na calutkim stole.” Tak nas uczyli Polske kochac i nienawidziec najezdzcow Niemieckich i tych zdrajcow ktorzy im ziemie Polskie sprzedawali. No coz, chyba juz do konca zycia nie zgodze sie ani z podbojem ani ze zdrada w jakimkolwiek narodzie, kazdy ma prawo do swojego domu.

  4. Słusznie zauważył MEF. Najpierw Europa powinna zinternalizować (להפנים) fakt istnienia państwa żydowskiego. W tej sytuacji trudno się dziwić Arabom, że odmawiają. Jeśli w dodatku nawet Żydzi (patrz wpisy poniżej)…
    Rysiu, jakoś nie potrafisz skonsumować faktu, że nie ma narodu palestyńskiego, wobec czego tereny między morzem, a rzeką Jordan nie mogą być jego ojczyzną. Fałszywe przesłanki nie mogą prowadzić do sprawiedliwych rozwiązań, szczególnie tu. Przyznaję, że jakaś szansa na zaistnienie państwa „filistyńskiego” (Plisztim, czyli „najeźdźcy”), istnieją. Gdyby Egipt wspaniałomyślnie przeznaczył kawałek Synaju przyległy do Gazy, na stworzenie państwa, od razu przyznałbym nagrodę pokojową Nobla prezydentowi Egiptu. Tak można by było od zera stworzyć Szwajcarię Bliskiego Wschodu – bez wojska, bez dżihadu, ale za to z bankami. Państwo takie musiaoby od razu uznać istnienie państwa żydowskiego. To byłby warunek akceptacji z naszej strony. Wtedy ludność arabska Judei i Szomronu poprostu przeniosłaby się tam. I koniec konfliktu. Co Ty na to Rysiu?

  5. Za wcześnie na formalną akceptację przez państwa muzułmańskie. W sytuacji obecnej wystarczy zmiana tonów i akcentów ze strony Arabów i formalna akceptacja państwa żydowskiego. ze strony EU. Bo takiej jeszcze od Europy nie dostaliśmy.
    Żydowska wojna o prawo powrotu może potrwać jeszcze 100-200 lat.

  6. Tyle nieudanych prób na stworzenie państwa palestyńskiego i zwolennicy takiego rozwiązania nie wyciągają wniosków.

    Trump próbuje inną drogę i robi to genialnie, jak dotąd. Bez prawa powrotu, bez kwestii bezpieczeństwa, bez państwowości, zaczyna od rozkwitu gospodarczego, a kto nie zechce uczestniczyć w zyskach z tego przedsięwzięcia?

    Zaden plan się nie uda, jeśli nie będzie akceptacji większości państw muzułmańskich.

    Ola

  7. R:
    Żydzi są większością od morza do rzeki i ich przewaga rośnie. Zresztą nie będzie trzech państw palestyńskich ale tylko te dwa istniejące: Gaza i Jordania, może z małą kosmetyką terytorialną. a takie są liczby:

    Żydów:
    Halachicznych – około 6.9mln
    Imigrantów na mocy Prawa Powrotu żydowskiego i ich potomków – około 450 tys. Pełni obywatele i syjoniści.
    Razem Żydów: 7.350 mln.

    Chrześcijan izraelskich, większość syjonistów – około 150 tys
    Druzów izraelskich, większość syjonistów – około 145 tys
    Inne mniejszości nie-islamskie – 40-50 tys.
    Razem koalicja syjonistyczna: 7.35 mln + (335 tys – 345 tys): 7.7 mln – 7.8 mln.

    Muzułmanów:
    Obywateli izraelskich – około 1.5 mln
    Gazańczyków – 1.9 mln
    AP -1.9 mln
    Razem muzułmanów: 5.3 mln
    Liczby muzułmanów są zawyżone, bo muzułmanie jerozolimscy są liczeni dwukrotnie i każdy arab palestyński który zdołał uciec z Gazy albo z AP jest liczony dalej jako mieszkaniec.
    Gaza nie zostanie przyłączona do Izraela i już funkcjonuje jako państwo. Wprawdzie państwo zależne od płatnika europejskiego i od Irańskiej Gwardii Rewolucyjnej, ale to mniej więcej sytuacja normalna w odniesieniu do wielu innych państw muzułmańskich.

    Czyli w Izraelu od morza do rzeki żyje dzisiaj prawie 8 mln Żydów i mniejszości pro-syjonistycznych i około 3.5 muzułmanów.”

    Bieżące dane demograficzne wskazują na systematyczny spadek dzietności muzułmanów między morzem i rzeką, tak że demograficzna przewaga Żydów dalej rośnie.

    Źródła
    Rocznik 2018 Centralny Urząd statystyczny Izraela
    CIA the world factbook 2019
    Publikacje UNRWA i ONZ 2015-2018
    Publikacje Ettingera, Fajtelsona i Bechora, 2013-2019

  8. Smieszna jest dyskusja nad czyms czego nigdy nie opublikowano. Pojecia nie mamy co to jest ale sie juz klocimy.. Czymkolwiek ten plan jest (sadzic po tym jak dlugo go nie oglaszaja ze prostym to on nie jest, specjalnie dla Palestynczykow) powiem to: dla dobra Izraela i Palestynczykow, jezeli ten plan nie jest zbudowanym na podstawie dwoch sowerrennych panstw; Izrael i Palestyna, jego prospecty byc przyjetym przez obie strony daza do zera. Jezeli ten plan ( w ktorym nie ma dwoch panstw) bedzie przyjetym tylko przez Izrael to niczego sie nie uzyskalo, bedziemy znow w kwadracie poczatkowym. Izrael bedzie musial rozwiazac problem jak pozostac krajem Zydowskim w ktorym Zydzi sa mniejszoscia i uniknac poelnej demoralizacji kolonialistycznej. Jezeli taki plan (bez dwoch integralnych panstw) bedzie przyjetym przez Palestynczykow to faktycznie oni udowodnia nam ze nic lepszego sie im nie nalezy tylko byc wiekszoscia bez praw, pod przemoca i wyzyskiem. Mysle ze to sie nie stanie i ze Palestynczycy znajda jakas dume aby walczyc o swoje dobro i swoje sprawy, dla nich i dla zdrowego Izraela. Jak rowniez mam nadzieje ze Izraelczycy zrozumieja ze dwa suwerenne panstwa to jedyne rozwiazanie.

  9. Nanesiku …. zadziwia mnie czasami zydowski masochizm. Podobnie jak NYT Ty tez widzisz zawsze te negatywne strony i bledy Izraela. Prawda jest taka, ze Izrael popelnia naprawde duzo bledow. ale ktory kraj jest bezbledny? Dlaczego nie skrytykujesz troszke arabskiej polityki? Trump i tak nie jest uzalezniony od Brooklyna. Brooklyn nigdy nie glosowal za partia Republikanska – ale coraz bardziej przenosi sie w ich strone, chociaz tez dla duzej czesci Zydow w USA los ich (naszych Braci) jest im niemalze obojetny. Najlepszy przyklad to los Zydow w II WS. Nie tylko Brooklyn, ale tez Hollywood itd. Przypomniec Ci historie? Dlatego powtarzam slowa Dershowitza „Byłoby znacznie lepiej, gdyby „New York Times” poczekał do upublicznienia planu”, ale po jaka cholere martwimy sie naszymi wrogami jak mamy takich „przyjaciol” ?

  10. Skąd te 55% panie Nanes? Dorosły człowiek i tak zmyśla.
    Dodatkowo komplikuje sprawę definicja co to ”tereny” i co to ”okupowane”. Masz na myśli te odebrane Egiptowi, Syrii i Jordanii w 1967, czy te odebrane Turkom w 1917? A może masz na myśli okupację Jaffy i Jerozolimy przez Żydów Sefardyjskich już w latach 50 wieku 19? A może masz na myśli tą okupację do której Watykan do dzisiaj ma żal do Żydów, powrót do domu za rządów pierwszych kalifów arabskich?
    Mimo tej ogólnej niejasności, dalej żądam wyjaśnienia jakie 55% i z czego.

  11. Kto to „Rubonsztajn I Rozenkranc” Pane Nanes? A Nanes ,to takie zydlaczenie staropolskiego Bozydara Cycusia ?

  12. Abram Nanes 09/06/2019 at 06:38

    Juz wiemy ze chce anektowac 55% terenow okupowanych. A z reszty stworzyc protectorat . Nawet Tramp juz rozumie w co Rubonsztej I Rozenkranc go wpakowali. Ten plan, to plan przetrwania Trampa. Ale tym razem Brooklin nìe jest z nimi.

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

%d bloggers like this: