Cały świat składał się na tę tablicę.

W Wyszogrodzie upamiętniono smutny dzień 6 marca 1941 r

 

Przyslal Arnold Walfisz


Z wyszogrodzkiego rynku Niemcy wywieźli wtedy do obozów koncentracyjnych ponad 2,3 tys. Żydów. Do tego kilkudziesięciu Polaków, reprezentantów miejskiej elity intelektualnej. Na pamiątkę tego wydarzenia, na budynku Muzeum Wisły Środkowej i Ziemi Wyszogrodzkiej, zawisła tablica.

Obejrzyjcie zdjęcia z uroczystości

Wiosną 1941 r. hitlerowcy wywieźli także 1,3 tys. Żydów z Bodzanowa i ok. 70 polskich mieszkańców ówczesnej gminy Mąkolin. „Dla wszystkich oznaczało to nieludzkie cierpienie, śmierć, a dla Żydów drogę ku Zagładzie” – czytamy na tablicy. Jest tam jeszcze dopisek: „Nasi przodkowie żyją tak długo, jak długo żyje pamięć o nich”.

Tablicę odsłonili wspólnie Krzysztof Cichocki i Arnold Walfisz.

Krzysztof Cichocki reprezentował grupę Polaków wywiezionych z Wyszogrodu 6 marca 1941 r. Miał wtedy siedem lat, był synem długoletniego wyszogrodzkiego organisty Franciszka Cichockiego.

Życie zawdzięcza cudownym zbiegom okoliczności – gdy w momencie wybuchu wojny uciekał z rodziną za Wisłę, tuż obok niego spadła bomba, małego chłopca przysypała ziemia. Ładunek jednak – na szczęście – nie wybuchł.

Cichockim udało się wrócić do Wyszogrodu, miasto było już jednak zajęte przez Niemców. Okupanci wyrzucili organistę i jego bliskich ich domu, podobnie jak innych reprezentantów intelektualnych elit z Wyszogrodu. Wywózka zbiegła się z likwidacją żydowskich dzielnic w okolicznych miejscowościach. Wszystkich – Polaków i Żydów – Niemcy zgromadzili na miejskim rynku. Potem wsadzili do ciężarówek i wywieźli do obozu w Działdowie.

Stamtąd szły transporty – pociągami do obozów śmierci. W jednym z takich pociągów znalazła się rodzina Cichockich. Doszło jednak do kolejnego cudu. Pod Warszawą doszło do wypadku – jeden skład zderzył się z drugim, zrobiło się zamieszanie. Rodzinie pana Krzysztofa udało się uciec.

Dziś w Wyszogrodzie nie mieszka już nikt z jego rodziny, ale on sam wraca tu często w poszukiwaniu dzieciństwa i wspomnień. Od dawna zabiegał o tablicę upamiętniającą straszny czas wywózek.

Podobny cel przyświecał Alfredowi Walfiszowi, który stanął na czele międzynarodowego komitetu wspierającego wmurowanie tego znaku pamięci. On sam urodził się po wojnie, ale jego rodzice – Adam i Celina, pochodzili z Wyszogrodu. Wojnę przeżyli w ZSRR.

Fundatorami tablicy były strony polska i żydowska. Powstał międzynarodowy komitet – polskiej grupie przewodził dyrektor Muzeum Mazowieckiego w Płocku Leonard Sobieraj (muzeum w Wyszogrodzie to placówka podlegająca pod płockie muzeum), a grupie żydowskiej właśnie Arnold Walfisz.

– Zbiórkę pieniędzy prowadzono na całym świecie – podkreśla kierownik Muzeum Wisły Środkowej i Ziemi Wyszogrodzkiej Zdzisław Leszczyński. – W ten sposób udało się zdobyć fundusze także na wykonanie części ekspozycji poświęconej Żydom ziemi wyszogrodzkiej w naszym muzeum.

Tablicę odsłonięto w piątek, w uroczystości wzięli udział m.in. ambasador Izraela w Polsce Anna Azari, rabin Yehoshua Ellis, przedstawiciele Muzeum Historii Żydów Polskich POLIN i Narodowego Instytutu Dziedzictwa, Żydzi ze Szwecji, Izraela i Kanady oraz młodzież z wyszogrodzkich szkół.

One Response to “Cały świat składał się na tę tablicę.”

  1. Piękna uroczystość choć szkoda że związana z tak smutnym wydarzeniem jkie miało miejsce na terenie naszego miasta

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

%d bloggers like this: