STRATEGICZNY RESET USA (2007-2010)

 

 


Stany Zjednoczone uważnie obserwowały rozwój wydarzeń w regionie i poszukiwały sposobu ustabilizowania sytuacji bezpieczeństwa w Iraku. Raport agencji wywiadowczej CIA wyraźnie wskazywały, że sytuacja w Iraku ma bezpośrednie przełożenie na stan bezpieczeństwa całego Bliskiego Wschodu. Dostrzegano przy tym, że lata 1994-2000 stanowiły okres postępu i rozwoju regionu, podczas dla lata 2001-2007 były okresem niepowodzeń amerykańskich starań na rzecz pokoju i stabilizacji. W ciągu tych ostatnich siedmiu lat niepowodzeń doszło do serii niekorzystnych zdarzeń: izraelsko-palestyński proces pokojowy zupełnie się załamał; kryzys procesu pokojowego wykorzystała ekstremalna organizacja terrorystyczna Hamas, która w 2006 roku wygrała wybory w Autonomii Palestyńskiej; przedłużający się kryzys w Iraku przyniósł falę uchodźców wpływających na sytuację wewnętrzną w sąsiednich państwach; całą sytuację wykorzystywał Iran, który coraz bardziej odważnie prowadził globalną politykę i czynił postępy w rozwoju programu jądrowego; rosnący poziom przemocy na Bliskim Wschodzie miał bezpośrednie przełożenie na wzrost cen ropy naftowej, co zagrażało światowej gospodarce. Zrozumiano, że dotychczasowe działania były błędne, ponieważ opierały się na założeniu, że w Iraku jest możliwe stworzenie stabilnej demokracji wzorowanej na Zachodzie. Zwiększano więc liczbę amerykańskich wojsk, udzielano coraz większego wsparcia gospodarczego i dążono do uzyskania postępu politycznego. Starania te jednak zawodziły, a liczba ofiar wojny wciąż rosła. Konieczna była więc jakaś strategiczna zmiana.

W 2007 roku przedstawiono ramy nowej polityki mającej na celu ograniczenie bezproduktywnego zaangażowania Stanów Zjednoczonych w Iraku i wzmocnienia amerykańskiej pozycji na całym Bliskim Wschodzie. Całość planu opierała się na wykorzystaniu amerykańskiej przewagi militarnej, gospodarczej i dyplomatycznej do ochrony krytycznych interesów bezpieczeństwa narodowego Stanów Zjednoczonych, zamiast zużywać te środki w przedłużające się wewnętrzne i zewnętrzne konflikty w Iraku. W ogólnym zarysie plan opierał się więc na czterech kluczowych zagadnieniach.

(1) Uznanie politycznego i demograficznego rozdrobnienia Iraku – oznaczało to konieczność uznania nieudanego pojednania narodowego w Iraku i dostosowania polityki do nieuniknionej decentralizacji irackiej polityki. Stanowiło to także początek procesu przekazywania Irakijczykom odpowiedzialności za swój kraj. Wiązało się z tym jednak rosnące ryzyko, gdyż większość irackich sił zbrojnych składała się z szyitów, będących najbliższym sojusznikiem największego rywala Ameryki na Bliskim Wschodzie – Iranu. Irackie siły zbrojne liczyły wówczas około 500 tys. żołnierzy i według danych wywiadowczych wykazywało znaczny podział lojalności wynikający bezpośrednio z podziałów politycznych w danej części kraju. Wielu irackich żołnierzy było uwikłanych w afery korupcyjne, niejednokrotnie byli członkami szyickich szwadronów śmierci, które odpowiadały za częste ataki na siły koalicyjne. Iracka armia i iracka policja nie posiadały przy tym jednolitego dowództwa i tak naprawdę wspierały regionalnych przywódców politycznych, w ten sposób będąc bardziej lokalnymi szyickimi milicjami niż regularną armią podległą rządowi w Bagdadzie. Uznano, że dalsze dostarczanie broni i środków finansowych będzie przynosić efekt odwrotny od zamierzonego, ponieważ nie posiadano absolutnie żadnych gwarancji, przeciwko komu w przyszłości ta broń zostanie obrócona. Zrezygnowano także z budowy nowej ambasady Stanów Zjednoczonych w Bagdadzie, która miała być jedną z największych na świecie. Zamiast tego zdecydowano się na uruchomienie prowincjonalnych placówek dyplomatycznych, co miało na celu umożliwienie działalności na trzech frontach: zbierania informacji wywiadowczych, udzielania wsparcia konsularnego około 2 milionom osób przesiedlonych wewnątrz Iraku i zbliżenia amerykańskich dyplomatów do lokalnych irackich przywódców.

(2) Szybkie wdrożenie przesunięć sił zbrojnych, które musiało przebiegać etapami – w kategoriach wojskowych plan określono jako „strategiczny reset”, gdyż odnosił się on do serii działań przywracających amerykańskiej armii pożądany poziom zdolności bojowych, współmiernych do przyszłych misji. Znaczna część bojowych sił amerykańskiej armii była zablokowana w Iraku i Afganistanie, gdzie prowadząc niekończące się walki, tracono ludzi, sprzęt i zasoby. Bezwzględnie chciano uniknąć dalszego wyniszczania wojska. Dlatego oddziały miały być etapowo wycofane, zreorganizowane, a po uzupełnieniu zapasów byłyby gotowe do stawienia czoła rosnącemu zagrożeniu globalnego terroryzmu. Strategiczny reset kładł więc nacisk na uczynienie globalnej wojny z terroryzmem jako podstawowego zadania stojącego przed amerykańską armię, która nie miała już więcej być angażowana w regionalne konflikty religijne. Przesunięcie oddziałów wojskowych miało więc kluczowe znaczenie dla powodzenia całego planu, tym bardziej, że obecność wojskowa Stanów Zjednoczonych w Iraku była ideologicznie wykorzystywana przez Al-Kaidę. Oceniano, że wycofanie się z Iraku pozbawi terrorystów ideologicznego uzasadnienia dla dalszego prowadzenia walki. Amerykanie nie zamierzali przy tym utrzymywać stałych baz wojskowych w Iraku, a siły specjalne miały prowadzić misje antyterrorystyczne z baz w Turcji, Afganistanie i Kuwejcie. Dla zachowania zdolności operacyjnych w regionie, planowano pozostawienie w Kuwejcie brygady piechoty i eskadry lotnictwa taktycznego, na północy Iraku na terytoriach kontrolowanych przez Kurdów miały pozostać dwie lekkie brygady zmechanizowane (odstraszały one Turcję, Syrię i Irak), na wodach Zatoki Perskiej na stałe miał operować ekspedycyjny zespół uderzeniowy z lotniskowcem ze wsparciem zespołu desantowego, a w Afganistanie działania przeciwko Al-Kaidziekontynuowałoby pięć brygad bojowych. Stany Zjednoczone posiadałyby więc zachowaną zdolność do atakowania celów terrorystycznych w każdym miejscu w regionie.

(3) Wypracowanie regionalnych metod poprawy bezpieczeństwa i dyplomacji na Bliskim Wschodzie

wymagało to zminimalizowania roli irackiego konfliktu, aby dzięki temu umożliwić podjęcie dyplomatycznych działań na wielu frontach, zwłaszcza konfliktu arabsko-izraelskiego, w celu zbudowania międzynarodowego wsparcia i promowania regionalnej stabilności na Bliskim Wschodzie. W pierwszej kolejności planowano zwiększenie wysiłków na rzecz pozyskania krajów sąsiadujących z Irakiem w podjęcia działań stabilizujących. Strategia zakładała przy tym, że obecność amerykańskich sił w regionie będzie działać odstraszająco na wszystkich tych, którzy chcieliby wykorzystać słabość Iraku. Szczególne środki bezpieczeństwa podjęto na północy Iraku, gdzie w każdej chwili mogło dojść do eskalacji konfliktu między Kurdami, Turkmenami i Arabami. Planowano przeprowadzenie tam referendum, aby dokonać podziału terytoriów między grupy etniczne. Tereny te były bogate w ropę naftową i przewidywano możliwość utworzenia w przyszłości Kurdystanu. Przez cały czas planowano utrzymywać współpracę siatek wywiadowczych z lokalnymi władzami, aby zapobiegać powrotu siłom dżihadystów. W koniecznych sytuacjach interweniować miały amerykańskie siły specjalne. Zagadnienie to obejmowało także udzielenie pomocy humanitarnej ponad 4 milionom irakijskim uchodźcom, którzy uciekli do Egiptu, Syrii, Jordanii i innych krajów Zatoki Perskiej. Ubóstwo doprowadziło wiele kobiet do prostytucji, przyciągając do obozów uchodźców turystów seksualnych z całego regionu. Powodowało to wzrost niezadowolenia, szczególnie silnego w kręgach religijnych. W niezwykle trudnym położeniu znalazła się wówczas Syria, która nie potrafiła sprostać rosnącym potrzebom udzielania pomocy humanitarnej uchodźcom. Strategia zakładała zbudowanie międzynarodowego wsparcia dla tych uchodźców. Wiązało się to także z koniecznością współpracy z międzynarodową społecznością w celu promowania i zachęcania nieagresywnych arabskich rządów do przyjmowania demokratycznego prawa. Miało to zabiec powstawaniu obszarów określanych jako tzw. „próżnie bezpieczeństwa”, które wykorzystywali terroryści Al-Kaidy.

(4) Opracowanie strategii w celu rozwiązania konfliktu arabsko-izraelskiego – konflikt ten był postrzegany jako czynnik najbardziej destabilizujący cały region, a dodatkowo był główną siłą napędową antyamerykańskich nastrojów. Strategia zakładała ustanowienie specjalnego wysłannika ds. Bliskiego Wschodu, który zapewniłby międzynarodowe wsparcie i regionalną koordynację na rzecz rozwiązania kluczowych problemów, takich jak: wewnętrzny palestyński konflikt polityczny między Fatahem a Hamasem; współpraca dyplomatyczna i wojskowa Syrii z Iranem, itp.

—– STRATEGICZNY RESET USA —–

Analizy sporządzone przez CIA wyraźnie stwierdzały, że kluczem do powodzenia całego strategicznego resetu będzie zwiększenie w pierwszym etapie obecności amerykańskich wojsk w Iraku. „Tylko kiedy jesteśmy obecni, jesteśmy w stanie pomóc w rozwiązywaniu lokalnych sporów, zanim one wymkną się spod kontroli, możemy nadzorować nielegalne działania irackich sił, a także pomagać Irakijczykom w wypracowaniu swoich własnych wzorców interakcji.” Dlatego, gdy w styczniu 2007 roku amerykański prezydent Georg W. Bush zapowiedział rozpoczęcie nowej drogi w Iraku, oznaczało to wysłanie dodatkowych 20 tys. amerykańskich żołnierzy i przeznaczeniu kolejnego 1,2 mld dolarów na stabilizację tego kraju. W ciągu kolejnych dziewięciu miesięcy do Iraku przybyło więc sześć amerykańskich brygad, zwiększając ich liczbę z 14 do 20. Pierwszym etapem nowej strategii miało być pozyskanie serc i umysłów Irakijczyków dla planu stabilizacji. W tym celu budowano nowe relacje, zapobiegano aktom terroru, decydowano się na liczne kompromisy, a nawet zatrudniano byłych wrogów. Strategia ta wyraźnie koncentrowała się na cywilnej populacji Iraku. Wierzono, że długotrwała obecność amerykańskich sił wzmocni poczucie bezpieczeństwa i zaufania Irakijczyków dla nowego rządu i administracji. Wśród zastosowanych środków znajdowało się między innymi zatrudnianie byłych terrorystów w lokalnych siłach bezpieczeństwa. Celem było przekonania sunnickich powstańców, aby zaprzestali współpracy z Al-Kaidą.

Powstańcy w owym czasie działali w bardzo zróżnicowanych i mocno rozdrobnionych oddziałach milicji, która poza wzajemnymi starciami, niemal wszystkie występowały przeciwko siłom koalicyjnym i rządowi Iraku. Konflikt zbrojny przebiegał więc dwutorowo, z jednej strony dotyczył walk z amerykańskimi siłami zbrojnymi, a z drugiej strony dotyczył walk religijnych i etnicznych. Była to typowa wojna asymetryczna, dążąca poprzez walkę partyzancką i zamachy terrorystyczne do wyczerpania zasobów wspieranego przez Amerykanów irackiego rządu. Główna dynamika starć wypływała z głębokich podziałów religijnych społeczeństwa, które pogłębiały waśnie narodowe.

Amerykanie rozpoczęli nowe działania operacyjne w lutym 2007 roku od rejonu Bagdadu, aby w połowie czerwca rozszerzyć je na sąsiednie prowincje. Do tej pory siły koalicyjne izolowały się od Irakijczyków, przebywając większość czasu w dobrze strzeżonych bazach wojskowych z dala od skupisk ludności. Kontakt z mieszkańcami miano jedynie podczas przemieszczania się kolumn wojska lub zaopatrzenia. W samym Bagdadzie i innych miastach operowały praktycznie wyłącznie irakijskie siły bezpieczeństwa. W nowej strategii jednostki koalicyjne zostały przypisane do konkretnych obszarów, aby budować długoterminowe relacje z lokalną społecznością i irackimi siłami bezpieczeństwa. Dodatkowe oddziały prowadziły działania operacyjne przeciwko siłom terrorystów. Według raportów Pentagonu przemoc w Iraku do marca 2008 roku została zmniejszona o 40-80%, a przemoc wobec wojsk koalicyjnych spadła do najniższego poziomu od początku amerykańskiej inwazji. Amerykanie przypisywali zasługę tego swoim działaniom, jednak prawdopodobnie przyczyna znajdowała się zupełnie gdzie indziej. Po prostu dotychczasowa wojna domowa doprowadziła do etnicznego oczyszczenia wszystkich irackich miast, powodując powstanie jednolitych wyznaniowo społeczności. W ten sposób znikła większość linii konfliktów, a pozostałe miejsca zapalne były pilnie strzeżone przez amerykańskich żołnierzy. Oczywiście Amerykanie przypisywali spadek przemocy zastosowaniu przez nich najnowszych technik wojskowych i wywiadowczych, dzięki czemu możliwe stało się wytropienie oraz wyeliminowanie wielu przywódców organizacji terrorystycznych. Dzięki temu siły koalicyjne zaczęły przekazywać irackim siłom odpowiedzialność za bezpieczeństwo niektórych regionów. Równocześnie rozpoczął się proces wycofywania sił koalicyjnych z Iraku.

Przy okazji odniesienia sukcesu swojej nowej kampanii, Amerykanie widzieli konieczność zmniejszenia irańskich wpływów na sytuację w Iraku. Oskarżono więc Iran o dostarczanie broni i urządzeń wybuchowym szyickim milicjom oraz oddziałom partyzanckim. Miało wówczas dojść do rzekomego aresztowania lub zabicia kilka irańskich agentów w Iraku. Amerykański wywiad szacował, że około 150 irańskich oficerów wywiadu oraz członków Korpusu Strażników Rewolucji było w tamtym czasie aktywnych w Iraku. Wpływy te były najsilniej odczuwane w rządzie, siłach zbrojnych i szyickich milicjach. Przez ponad rok czasu Amerykanie zatrzymywali podejrzane osoby i rejestrowały ich zdjęcia, odciski palców oraz próbki DNA. Kampania ta miała na celu wywarcie nacisku na przywódców Iranu, by wycofali się z Iraku. Dzięki tym działaniom ilość irańskich materiałów wybuchowych napływających do Iraku miała w 2008 roku zmaleć od jedną czwartą. Być może wiązało się to także ze strategią zachowania bezpiecznej zewnętrznej polityki przez Teheran.

W międzyczasie iracki rząd nieustannie rozbudowywał i szkolił swoje siły zbrojne, które pod koniec 2007 roku osiągnęły pełną sprawność bojową. Na wiosnę 2008 roku rozpoczęły one samodzielną ofensywę przeciwko szyickim milicjom, przywracając porządek w większej części kraju. Irackie siły zbrojne były szkolone przez amerykańskich doradców wojskowych, co wiązało się z koniecznością zakupów amerykańskiego uzbrojenia. W latach 2005-2008 Irak zakupił uzbrojenie o wartości około 20 mld dolarów. Zamówienia obejmowały poza bronią lekką, ponad 400 pojazdów opancerzonych, 24 śmigłowce szturmowe oraz 6 samolotów transportowych C-130J. Pieniądze na broń pochodziły ze sprzedaży ropy naftowej.

—– KRYZYS POLITYCZNY W IRANIE —–

W 2008 roku w Iranie doszło do poważnego konfliktu między prezydentem Mahmoudem Ahmadineżadem a parlamentem. Spór dotyczył trzech przyjętych przez parlament ustaw, regulujących kwestie porozumienia między Iranem a Kirgistanem i Kuwejtem, a także prawa rejestracji wzorów przemysłowych i znaków towarowych. Konflikt był tak poważny, że Ahmadineżad napisał oficjalny list oskarżający przewodniczącego parlamentu o niewytłumaczalny atak na prezydenturę, co miało stanowić naruszenie prawa konstytucyjnego. W sierpniu 2008 roku Ahmadineżad mianował Aliego Kordana ministrem spraw wewnętrznych. Nominacja ta była mocno krytykowana, gdyż ujawniono liczne jego oszustwa. Ostatecznie parlament przegłosował w listopadzie odwołanie Kordana z urzędu. Konsekwencje tego były bardzo poważne dla Ahmadineżada, ponieważ irańska konstytucja wymagała poddania gabinetu rządowego pod kontrolę parlamentu, gdy zastąpionych zostanie połowa ministrów. Taka sytuacja wówczas zaistniała i na czele rządu stanął polityczny przeciwnik prezydenta. Wszystko to stanowiło część brutalnej kampanii przedwyborczej.

W lutym 2009 roku rząd Ahmadineżada oskarżono, że nie przekazał do skarbu państwa 1,1 mld dolarów nadwyżki budżetu ze sprzedaży ropy za lata 2006-2007. Prezydent odpowiedział, że podobne raporty służą jedynie podburzaniu ludu przeciwko rządowi. Na co szef parlamentarnej komisji ds. energii oskarżył rząd o dodatkowe nieuczciwości w handlu ropą naftową. Wszystko to wskazywało na rosnący konflikt między prezydentem Ahmadineżadaem a najwyższym przywódcą Iranu ajatollahem Ali Chameneim. W takich okolicznościach Rada Strażników rewolucji islamskiej zatwierdziła listę kandydatów na prezydenta. Spośród 476 zgłoszonych osób zatwierdzono jedynie czterech kandydatów. Frakcję konserwatywną reprezentował urzędujący prezydent Ahmadineżad oraz były dowódca Korpusu Strażników RewolucjiMohsen Rezaee. Frakcję reformistyczną reprezentował były premier Mir-Hossein Mousavi oraz islamski duchowny Mehdi Karroubi. Kampania wyborcza była niezwykle brutalna i bezkompromisowa. Bardzo szybko na polu walki pozostało dwóch największych rywali. Ahmadineżad kontynuował populistyczną politykę i czerpał poparcie od miejskiej biedoty oraz mieszkańców wsi, podczas gdy Mousavi opowiadał się za dalszą prywatyzacją gospodarki w kierunku wolnego rynku i czerpał poparcie od średnich i wyższych klas. Była to najdroższa kampania wyborcza w historii Iranu, a dwaj głowni kandydaci wydali dziesiątki milionów dolarów, aby przekonać wyborców. Po raz pierwszy zorganizowano także telewizyjne debaty polityczne. Wszystko to przyczyniło się do nieoczekiwanie wysokiej frekwencji podczas wyborów.

Wybory prezydenckie odbyły się 12 czerwca 2009 roku. Głosowanie przedłużono o cztery godziny, ponieważ lokale wyborcze nie nadążały z przyjmowaniem chętnych do oddania głosów. Ahmadineżad zdobył 62% oddanych głosów i wygrał wybory w pierwszej turze. Wyniki zostały jednak podważone, a na ulicach wybuchły starcia demonstrantów z policją. Były to największe niepokoje społeczne w Iranie od 1979 roku. Aby uspokoić sytuację ajatollah Chamenei oficjalnie poparł Ahmadineżada, który dwa dni później został zaprzysiężony na drugą kadencję. W opozycję uderzyła wówczas fala aresztowań, a irańskie służby wywiadowcze i bezpieczeństwa wykorzystały publiczne protesty do przeprowadzenia swoistej czystki politycznej w kraju. Jeden z prokuratorów groził nawet, że dysydenci mogą zostać skazani na śmierć na mocy prawa islamskiego. Wszystkie te niepokoje mocno osłabiały Iran i powodowały, że chwilowo musiał zmniejszyć swoje zaangażowanie w regionalne rozgrywki. Był to więc najlepszy czas dla Amerykanów, aby przeprowadzić zdecydowane działania w Iraku.

—– PRÓBA OGŁOSZENIA SUWERENNOŚCI IRAKU —–

W dniu 1 stycznia 2009 roku Stany Zjednoczone przekazały irackiemu rządowi kontrolę nad Zieloną Strefą w Bagdadzie i pałacem prezydenckim Saddama Husseina. Uroczystość ta została przedstawiona Irakijczykom jako przywrócenie suwerenności Iraku. Następnie 27 lutego amerykański prezydent Barack Obama ogłosił, że do 31 sierpnia 2010 roku zakończy się amerykańska misja bojowa w Iraku. Na miejscu miały pozostać jedynie siły przejściowe, których misja miała polegać na szkoleniu irackich żołnierzy, prowadzeniu operacji antyterrorystycznych i zapewnieniu ogólnego wsparcia do końca 2011 roku. W konsekwencji tych decyzji, 30 kwietnia Wielka Brytania formalnie zakończyła swoje irackie operacje bojowe, a 29 czerwca Amerykanie opuścili Bagdad, przekazując irackim siłom zbrojnym 38 baz wojskowych na terenie całego kraju. W dążeniu do legitymizacji istniejącego irackiego rządu, ONZ zniosła wszystkie sankcje. Oznaczało to, że Irak odzyskał pełną kontrolę nad przemysłem naftowym i mógł swobodnie eksportować ropę naftową i gaz ziemny (wcześniej obowiązywał program ropa za żywność). Nie dysponowano jednak kapitałem wystarczającym do odbudowy i modernizacji pól naftowych, rafinerii, rurociągów przesyłowych i terminali załadowczych dla tankowców. Ogłoszono więc konkurs dla międzynarodowych koncernów naftowych. Koncerny, które wygrały przetargi, rozpoczęły realizację wielomilionowych inwestycji mających na celu zwiększenie wydobycia i eksportu irackiej ropy. Zyski koncernów zostały zabezpieczone umową, która gwarantowała im stałą opłatę dla Iraku w wysokości około 1,40 dolara za baryłkę do czasu osiągnięcia zakładanego poziomu produkcji.

W międzyczasie siły koalicyjne nieustannie wycofywały się z Iraku, natomiast irackie siły zbrojne wspólnie z amerykańskimi siłami specjalnymi polowały na terrorystów z Al-Kaidy i Islamskiego Państwa Iraku. W dniu 18 kwietnia udało się im wyeliminować przywódcę Al-Kaidy w Iraku, Abu Ajjuba al-Masriego. Podczas operacji przejęto komputery z korespondencją elektroniczną z dwoma najważniejszymi terrorystami Al-Kaidy, Osamą bin Ladenem i Ajmanem al-Zawahiri. Był to potencjalnie najbardziej znaczący cios dla Al-Kaidy w Iraku od czasu rozpoczęcia amerykańskiej inwazji. Medialnie przedstawiono to jako dowód sprawności działania irackich sił bezpieczeństwa, wskazując przy tym, że z pewnością utrzymają one spokój w Iraku po wycofaniu się wojsk koalicyjnych.

W dniu 19 sierpnia 2010 roku ostatnia amerykańska brygada bojowa opuściła Irak. Serwisy informacyjne prowadziły relacje na żywo pokazując konwoje amerykańskich wojsk przekraczające granicę Iraku z Kuwejtem. W przemówieniu wygłoszonym w Białym Domu w dniu 31 sierpnia 2010 roku prezydent Barack Obama oświadczył: „Amerykańska misja bojowa w Iraku dobiegła końca. Operacja Wolność Iraku skończyła się, a naród iracki przejął pełną odpowiedzialność za bezpieczeństwo swojego kraju.” Oczywiście, wycofanie brygad bojowych nie oznaczało, że w Iraku nie było już amerykańskich żołnierzy. Wciąż pozostawało tam około 50 tys. amerykańskich doradców wojskowych, sił wsparcia lotniczego, a także żołnierzy sił specjalnych prowadzących działania antyterrorystyczne. Siły wsparcia składały się z dywizji piechoty zmechanizowanej, brygady pancernej i brygady wsparcia. Na mocy porozumienia oddziały te miały opuścić Irak do 31 grudnia 2011 roku.

Wycofanie się Amerykanów przyniosło z sobą nowe zakupy uzbrojenia dla irackiej armii. W 2010 roku zakupiono uzbrojenie o wartości 13 mld dolarów. Były to między innymi 140 czołgi bojowe M1 Abrams (dostawa zrealizowana do końca 2011 r.), 12 łodzi patrolowych klasy Swift (zamówienie zakończone w 2013 r.) oraz 2 statki pomocnicze. Statki posłużyły do ochrony terminali naftowych w Basrze i Khor al-Amija. Dodatkowo złożono zamówienie na 18 samolotów wielozdaniowych F-16 o wartości 4,2 mld dolarów, jednak Amerykanie opóźniali realizację tego zamówienia, aby mieć pewność co do dalszych losów Iraku. Tymczasem przywódca al-Kaidy, Ajman al-Zawahri powiedział, że wycofanie amerykańskich sił z Iraku spowodowało, że bojownicy islamscy „sami złapali się w historyczną pułapkę”.

—– POSTĘPY IRAŃSKIEGO PROGRAMU JĄDROWEGO —–

W międzyczasie, w sierpniu 2009 roku Departament Stanu opublikował raport mówiący, że Iran prawdopodobnie nie będzie posiadał zdolności do wyprodukowania wysoko wzbogaconego uranu, jednak agencja wywiadowcza CIA nie była w stanie określić intencji irańskiego przywództwa. Dlatego Stany Zjednoczone po raz kolejny powtórzyły, że nie pozwolą Iranowi na produkcję własnego paliwa jądrowego, nawet pod ścisłą międzynarodową kontrolą. W raporcie Kongresu USA stwierdzono, że amerykański wywiad doszedł do wniosku, że Iran w 2003 roku zakończył wojskowy program jądrowy. Jednak niektóre elementy tego raportu były podważane i budziły uzasadnione obawy na przyszłość.

Tymczasem Rosjanie kończyli prace nad budową irańskiej elektrowni atomowej w Busharze. We wrześniu 2009 roku poinformowano, że pierwszy reaktor został ukończony w 99% i rozpoczęto testy końcowe. Uruchomienie elektrowni planowano na koniec następnego roku. Również we wrześniu 2009 roku Iran poinformował MAEA, że wybuduje drugi zakład wzbogacania uranu w podziemnej lokalizacji w Fordu. W reakcji Stany Zjednoczone, Wielka Brytania i Francja po raz kolejny skrytykowały Iran. Amerykanie zwrócili przy tym uwagę, że ukrycie zakładu w podziemnych bunkrach wskazuje, że nie jest on przeznaczony do cywilnego programu jądrowego. Informacje wywiadowcze CIA wskazywały, że irańskie zdolności wzbogacania uranu już wkrótce będą pozwalały na produkcję jednej bomby atomowej rocznie. Iran oczywiście zaprzeczał tym wszystkim twierdzeniom i podkreślał, że nowy zakład jest przeznaczony do celów pokojowych. W listopadzie Międzynarodowa Agencja Energii Atomowejzażądała od Iranu wstrzymania budowy nowego zakładu. Podkreślono przy tym, że nie można wykluczyć wojskowego wymiaru irańskiego programu nuklearnego.

W dniu 9 lutego 2010 roku rząd irański ogłosił, że będzie produkował uran wzbogacony do 20%, aby uzyskać paliwo jądrowe do reaktora badawczego wykorzystywanego do produkcji izotopów promieniotwórczych potrzebnych w medycynie. W ten sposób przetwarzano zapas uranu o stężeniu 3,5%, a produkcja wynosiła około 1,5 kg wzbogaconego uranu miesięcznie. W następnych miesiącach Stany Zjednoczone podjęły działania dyplomatyczne i w maju wypracowano porozumienie Iranu, Brazylii i Turcji. Iran zgodził się wysłać swój wzbogacony uran (około 1200 kg) do Turcji w zamian za paliwo jądrowe do reaktora medycznego. Do realizacji powyższej umowy jednak nie doszło, co wskazuje na typowe zagranie w celu uniknięcia sankcji i pozyskania dłuższego czasu na swobodne działania.

Tymczasem w sierpniu 2010 roku Rosjanie dostarczyli paliwo jądrowe do elektrowni atomowej w Busharze, a 27 listopada MAEA potwierdziła, że paliwo zostało załadowane do reaktora. W ten sposób zakład osiągnął gotowość do rozruchu. Elektrownia miała być obsługiwana przez rosyjskich specjalistów. Rosjanie również dostarczała paliwo, a radioaktywne odpady miały być odsyłane do Rosji. Uruchomienie reaktora nastąpiło 8 maja 2011 roku, a 3 września elektrownię podłączono do krajowej sieci energetycznej. Całe wydarzenie komentowano jako wielki sukces muzułmańskiego świata osiągnięty pomimo sprzeciwów Zachodu. W Stanach Zjednoczonych uruchomienie elektrowni wywołało zastanowienie się nad faktem, dlaczego Iran nadal kontynuuje wzbogacanie uranu. Przecież Rosja dostarczała całe paliwo jądrowe i odbierała wszystkie odpady. Wydawało się, że Iran realizuje coś więcej niż tylko pokojowy program jądrowy.


http://www.izrael.badacz.org/fakty/fakty_iran_strategiczny_reset_usa.html

No comments yet... Be the first to leave a reply!

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

%d bloggers like this: