Nie tylko o cesarzu Teodozjuszu Wielkim

Stanislaw Obirek

 


Redaktor Bogusław Chrabota w ciekawym felietonie Jak upadło miasto Afrodyty(Rzeczpospolita, 03.08.2019) przypomniał ważny epizod w historii religii chrześcijańskiej, którą skutecznie wprowadzał w podległych mu terenach cesarz Teodozjusz (347-395).

Chodzi mianowicie o zniszczenie starożytnej świątyni i brutalne wymordowanie jej wyznawców. Pisze Chrabota:

Najpierw więc cesarz Teodozjusz, nazwany przez następców „wielkim”, zakazał w całym imperium odwiedzania świątyń, składania ofiar i oddawania czci posągom pogańskim. To był jednak tylko początek. Jeszcze brutalniejszy był cesarski dekret z roku następnego, w chronologii chrześcijańskiej oznaczonego jako 392 po Chrystusie. Otóż wtedy właśnie Teodozjusz zakazał uprawiania wszelkich innych kultów niż wiara chrystusowa. W całym cesarstwie doszło do zamieszek. Legioniści i oddziały zbrojne lokalnych urzędników odganiały od świątyń wyznawców dawnych porządków. Obficie lała się krew i trzaskały ludzkie kości. Wielu niepogodzonych z decyzją cesarza położyło głowy. Innych wygoniono na bezludne tereny, gdzie dalej w sekrecie czcili idoli przegranych religii. Całe rody, plemiona uciekały poza rzymski limes, by schować się pod skrzydła barbarzyńskich ludów pustyni, Scytów albo Partów.

Potem już było tylko gorzej, bo gdy wprowadzono jedynie słuszną religię, wszyscy inni musieli albo zginąć, albo pójść precz:

Triumfowali za to chrześcijanie. Chwalili największego z cezarów, że wreszcie poszedł za głosem Pana. W Palaipaphos u stóp wzgórza świątynnego dochodziło do rozdzierających serce dramatów. Kobiety, wczoraj jeszcze pątniczki do świątyni Pięknej Pani, rzucały się na nagie miecze gęsto ustawionych strażników broniących dostępu do miejsc kultu. Przybywały tu z najodleglejszych miast państwa Teodozjusza. Z odległych terenów Grecji, Mezopotamii, Syrii i Mauretanii. Z wotami dla Afrodyty. Z nadzieją, że bogini otoczy swoją opieką ich matki, siostry i córki. Taka podróż była niezwykle kosztowna. Dla uboższych oznaczała poświęcenie całego majątku. Wybierały się tu od niepamiętnych czasów. Pierwsza świątynia Afrodyty istniała na wzgórzach dzisiejszej wioski Kouklia już tysiąc dwieście lat przed Chrystusem. Nie był to jeszcze ów kult grecko-rzymskiej bogini, który znamy świetnie z mitologii. Czczono tu boginię matkę, refleks dawnych matriarchalnych wierzeń Wschodu, symbol macierzyństwa i płodności.

Ale przecież na zniszczeniu świątyni Afrodyty i wymordowaniu jej wyznawców się nie skończyło. Można powiedzieć, że Teodozjusz wprowadził pewien obowiązujący do dzisiaj paradygmat, który można określić jako ekskluzywizm religijny. W praktyce oznaczało to niszczenie, a gdy to się nie udawało, to ośmieszanie zastanych kultów i wprowadzanie jedynej słusznej religii. Oto jak brzmiał stosowny dekret z 380 roku „wielkiego chrześcijańskiego cesarza”:

Chcemy widzieć wszystkie ludy, które podlegają miłościwej władzy Naszej Łaskawości, żyjące w wierze, jaką przekazał Rzymianom Apostoł Piotr i którą głosi się tak jak niegdyś także dzisiaj, i którą wyznaje, jak każdy wie, papież Damazy i biskup Piotr z Aleksandrii (…). Nakazałem, żeby ten tylko, kto przestrzega tego prawa, mógł przybrać imię katolika, a wszyscy inni jako nierozumni i szaleni byli napiętnowani hańbą nauki heretyckiej. Winni oni spodziewać się przede wszystkim pomsty Bożej, a następnie naszej kary stosownie do decyzji, którą powzięliśmy z natchnienia niebieskiego”.

I tak już zostało, przynajmniej w krajach dość późno przecież nawróconych na religię cesarza Teodozjusza, jak chociażby Polska.

U nas również przedstawiciele tej religii chcieliby wprowadzić jedynie słuszne prawo, a tych, którym ono nie odpowiada, najchętniej by usunęli, jak się usuwa insekty lub inną zarazę.Wspomaga ich w tym dzielnie rządząca partia, której dekrety wprowadzane szybko i zdecydowanie (niekiedy nawet nocną porą) stały się ulubionym narzędziem dyscyplinowania suwerena.

Jest też sporo ideologów, którzy te praktyki uzasadniają nader elokwentnie. A że dysponują coraz bogatszymi środkami to i siła perswazji wzrasta. Dysydenci muszą się mieć na baczności, bo nie wiadomo kiedy dosięgnie ich miecz połączony z krzyżem miłościwie panującego.


Nie tylko o cesarzu Teodozjuszu Wielkim

2 komentarze to “Nie tylko o cesarzu Teodozjuszu Wielkim”

  1. Andrzej Koraszewski 20/08/2019 at 17:48

    Masz rację, drogi przdmówco, porównywanie małego szamana z zaplutego zaścianka do rzymskiego cesarza, nawet jeśli oba mocno patologiczni, to jednak przesada. Nadwiślański szaman może spowodować jakieś dramaty w dorzeczu niedorzecza, a cesarz zniszczył cywilizację. Tu cywilizację niszczą inni, a szaman zaledwie papuguje.

  2. Jerzy Bander 20/08/2019 at 12:05

    Ręce opadają.Przyrównywanie Jarosława Kaczyńskiego do Cesarza Teodozjusza Wielkiego jest dowodem na kompletny odlot tego kto pisze te uczone wywody. Ja tam nie ograniczałbym się tak jak P. Obirek i porównałbym przewodniczącego PiS do Hitlera i Stalina bo mamy demokrację i każdy może opluć każdego, jeżeli tylko ma takie życzenie.

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

%d bloggers like this: