Do ambasadora RP w Berlinie w sprawie antysemityzmu

 

 niedzielnym internetowym wydaniu z dn. 17.11.2019 “Welt am Sonntag” ukazał się artykuł p.t. „Europa ist krank. Besserung ist nicht in Sicht”, traktujący o wzroście fali antysemityzmu w niektórych krajach Europy, w tym również w Polsce (dwa zdania w jednym z akapitów). Poniżej dostęp do niego:

Ambasador Polski w Berlinie zareagował na to swoim listem protestacyjnym do redakcji “Die Welt” z dn. 18.11.2019 , opublikowanym na portalu internetowym ambasady. Poniżej dostęp do niego:

KOMUNIKAT PRASOWY AMBASADORA RP, PROF. ANDRZEJA PRZYŁĘBSKIEGO, WS. PUBLIKACJI DIE WELT

W tekście redaktora naczelnego Welt am Sonntag, Johannesa Boie, „Europa jest chora. Poprawy nie widać” („Europa ist krank. Besserung ist nicht in Sicht”: https://www.welt.de/debatte/kommentare/article203570340/Antisemitismus-Europa-ist-krank-Besserung-ist-nicht-in-Sicht.html), zamieszczonym na portalu internetowym Die Welt w dniu 17.11.2019 r.

 

W tej sprawie napisałem i wysłałem mój list do ambasadora Andrzeja Przyłębskiego z dn. 24.11.2019. Poniżej ten list:

Andrzej Wiłun Berlin

Szanowny Panie Ambasadorze,

przeczytawszy publikację w niedzielnym wydaniu „Welt am Sonntag” z dn. 17.11.2019 p.t. „Europa ist krank. Besserung ist nicht in Sicht” i zestawiając jej treść z wymową Pańskiego protestu z dn. 18.11.2019, kierowanego do redaktora naczelnego tego czasopisma, opublikowanego na portalu internetowym Ambasady RP w Berlinie, nie rozumiem Pańskiej manifestacji sprzeciwu.

[…]

Przede wszystkim wątkiem przewodnim przedmiotowego artykułu w „Welt am Sonntag” było naświetlenie narastającej fali antysemityzmu w Niemczech i kilku innych krajach Europy w ciągu ostatnich dni przed datą jego opublikowania. Zjawisku temu w Polsce poświęcono zaledwie kilka zdań (dwa) jednego z akapitów, w odniesieniu do wydarzeń związanych z obchodami kolejnej rocznicy odzyskania niepodległości.

Powołanie się autora na owe rocznicowe wydarzenia nie jest bezpodstawne w świetle kolejnych awantur we Wrocławiu: tamtejszy marsz niepodległości musiał zostać rozwiązany między innymi z powodu antysemickich wystąpień niektórych jego uczestników.

Nie ma tutaj znaczenia liczba owych wystąpień, bo jeśli jednym z jego organizatorów był na przykład były ksiądz Jacek Międlar, to można było niemal w ciemno zakładać, że istnieje poważne zagrożenie demonstracją antysemityzmu, co wzmaga czujność służb odpowiedzialnych za niezakłócony przebieg tego rodzaju zgromadzeń. Wśród pozostałych organizatorów tego marszu znajdowali się również inni jego uczestnicy, znani organom i instytucjom odpowiedzialnym za wydanie pozwolenia na tego rodzaju pochody w miejscach publicznych z wcześniejszych prezentacji ich antysemickich objawień.

Traktuję treść niniejszego akapitu jako odniesienie do Pańskiego swoistego rozumienia prawdy, o której Pan opowiada w swym liście protestacyjnym do redakcji „Die Welt”. Pańskie obecne wystąpienie przywodzi mi na myśl analogiczne wydarzenia sprzed dziesięciu lat, związane z publikacją artykułu w tygodniku „Der Spiegel” (nr: 21/2009), p.t. „Hitlers europäische Helfer beim Judenmord. Die dunkle Kontinent”, gdy reakcje ze strony polskiej usiłowały nie dopuszczać żadnej rysy na obrazie polskiej hekatomby, a wszelkie odchylenia od tego wizerunku kłaść na karb polonofobii.

Należy tutaj zauważyć, że skoro pod tego rodzaju demonstracje uliczne podłączają się inni jego uczestnicy, których określa Pan manifestującymi miłość do ojczyzny i patriotyzm, to ich niemal obowiązkiem jest wiedzieć, pod czyim szyldem występują, by ten ich wzniosły stosunek do ich ojczyzny nie uległ dewaluacji. Gdyby poddać się głębszym tego rodzaju rozważaniom, to tak jak Pan twierdzi o wyłącznym uczestnictwie w owych marszach patriotów, mógłbym dowodzić, że są one manifestacją środowisk związanych z LGBT, czy działających na rzecz rozpowszechniania teorii gender.

W dalszej części mej korespondencji oddam się nieco szerszemu komentarzowi wobec tego zjawiska, w świetle Pańskich wynurzeń. […]

pragnę zwrócić Pańską uwagę, iż tak jak patriota może być nacjonalistą, tak samo nacjonalista może być patriotą. Mało tego […] nacjonalista wcale nie musi być patriotą, podobnie jak patriota nie musi być nacjonalistą. To na razie tyle.

[…] Nacjonalizm, jak i wywodzący się od tego określenia osobnik wierny jego zasadom nacjonalista, jest niczym innym, jak zlatynizowanym odpowiednikiem polskiego narodowca, czy niemieckiego Nationalist i to jeszcze nie musi dowodzić jego antysemityzmu. Natomiast polski nazista stanowi formę przejętą z niemieckiego Nazi, odnoszącą się do członka ruchu narodowosocjalistycznego w Niemczech w latach 1933-1945 i w okresie je poprzedzającym, gdy ten ruch aspirował do przejęcia władzy w Republice Weimarskiej. W pewnym uproszczeniu można by traktować nazistę, jak zmierzającego ku negatywnej ekstremie nacjonalistę (narodowca), którego w coraz większym stopniu przenika antysemityzm. Natomiast teoretycznie możliwe jest zatrzymanie się narodowca na tym jego etapie i jego silne poczucie przynależności narodowej nie musi być warunkowane jego antysemityzmem.[…] W tak przedłożonym Panu kontekście, towarzyszącym Pańskiemu protestacyjnemu wystąpieniu do redakcji „Die Welt”, kładę nadzieję uzmysłowienia Panu, iż Pański protest nosi charakter nieprzemyślanego wyskoku, którego źródłem jest Pańska fałszywa ocena, dotycząca wzrostu nastrojów antysemickich, bo o tym była publikacja w „Welt am Sonntag” i Polska nie stanowi w tym zjawisku wyjątku. Natomiast mogę Pana zapewnić, że jest gorzej, czego dowodzą chociażby najnowsze wyniki badania, przeprowadzonego przez amerykańską Ligę Przeciw Zniesławieniom w 18 krajach (w większości europejskich), dowodzącego o powszechnym zjawisku wzrostu postaw antysemickich w odniesieniu do roku 1964. W przyroście tych semickich fobii Polska znajduje się w niechlubnej czołówce tych krajów.

Jeśli nawet w Pańskim odczuciu publikacja w „Welt am Sonntag” nosiła jakieś śladowe symptomy fałszywie ocenianej skali zjawiska judeofobii, to należało swoje wystąpienie skonsultować w Pańskim kręgu zawodowym, nim zdecydował się Pan na nie oraz jego publikację.

Nie wykluczam, że taka konsultacja miała miejsce, ale wtedy sugerowałbym zmianę konsultantów, pomimo przyjęcia przez nich na siebie utrzymywania Pana w stanie dobrego samopoczucia. […]

Z poważaniem

Andrzej Wiłun


Do ambasadora

4 komentarze to “Do ambasadora RP w Berlinie w sprawie antysemityzmu”

  1. Robert Ackermann 28/11/2019 at 18:33

    Szanowni Panstwo, podaje mojego SKYPE elizabethisrael2 bardzo chetnie podyskutuje
    na ten i nietylko temat Pozdrawiam Robert

  2. Ja też wolę Żydów w Izraelu.
    Antysemityzm jest częścią kultur chrześcijańskich i muzułmańskich i centralnym artykułem ich katechizmu.

    Moim zdaniem, całkiem nie wyjątkowym, antysemityzmu nie można wyeliminować z tych dwóch kultur nie zmieniając je do niepoznania.

    Antysemityzm w każdym pokoleniu adoptuje się do bieżących opinii i ideologii. Rodzaj ewolucji społecznej.
    Żydzi rozumieli antysemityzm od zarania dziejów i najbardziej przyjętą opinią na ten temat (Hagada na Pesach) jest że antysemityzm jest wieczny i że ma pozytywny wpływ na spójność narodu żydowskiego.

    O tym toczyły się już niekończące dyskusje do znudzenia i nie ma co dodać.

    Wobec takich pewników, Żydzi europejscy mają trzy opcje:
    1. Przechrzcić się albo zislamizować. Wnuki będą zadowolone.
    2. Wyemigrować w inne miejsce. Najlepiej do kultur nie-monoteistycznych jak Indie czy Chiny.
    3. Wyemigrować do Izraela. Gorąco i wojny i przyszłość mętna. Ale jest kilka zalet.

    Ostatnią rzeczą którą powinni robić Żydzi europejscy to zanosić się płaczem u elit europejskich. To kwestia honoru. Ci co myślą że honor jest pustym słowem mają wygodną opcję (1).

  3. do pana Roberta Akermana z prosba o rade. Co ma zrobic polski patriota, narodowiec jesli uwaze ze antysemityzm jest szkodliwy dla Polski?. Tez pojechac do Izraela, gdzie spotka sie antypolonizmem?
    Przypomne ze glowny przywodca ONR, pan Edward Kemnitz, wiezien PLR, w wywiadzie
    zarejestrowanym w YOUTUBie powiedzial, ze jest antysemita, ale to co robili Niemcy, bylo cos strasznego. Kemnitz jak i wielu innych uwazalo ze Zydzi powinni miec swoj kraj, Kemnitz i jego ojciec ratowali Zydow w czasie okupacji , Zostali za to odznaczeni medalem YADVASHEM w Montrealu. Prosze sprawdzic, tylko nie u pana ambasadora w Berlinie.
    Osobiscie sadze ze panski dlugi list do ambasadora powinien byc napisany po niemiecku i wyslany do niemieckiego pisma. Niemcy listu panskiego nie beda czytac. I po co pisac do ambasadora? zeby zmienil wspopracownikow, tylko na takich ktorzy beda zgodnio z pana opinia? ze Zydzi polscy powinni opuscic Polske i leciec do ich prawdziwej ojczyzny Izrael?

    Drogi panie Ackerman, koniecznie radze zmienic swoich doradcow.
    i zastanowic na tym antysemityzmem, bo gdyby go w ogole nie bylo? Moze nastapila by calkowita asymilacja, tak jak w Dani, gdzie dzieci Zydow polskich juz nie mowia po polsku, mysla jak dunczycy i nie rozumenia jak ich rodzice mowia po polsku.

    Wypowiedz Edwarda Kemnitza moze pan zobaczyc w YOU TUBie wystukujac: tele polonica, lub marcin edward kemnitz.
    pozdrawiam.

  4. Robert Ackermann 28/11/2019 at 00:34

    Szanowny Panie , Moim zdaniem Pan Ambasador tego nie rozumie czm jest antysemityzm
    pozatym jezeli Polska daje nam do zrozumienia ze nie chce Zydow. to mamy dzieki Bogu nasz kraj IZRAEL
    Shalom
    Robert Ackermann
    SKYPE elizabethisrael2

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

%d bloggers like this: