Epidemia koronawirusa na Bliskim Wschódzie

 

 


Epidemia koronawirusa zaskoczyła Bliski Wschód w najbardziej niespodziewanym momencie, i należy oczekiwać, że konsekwencje porażki w walce z wirusem w którymś z sąsiednich państw, boleśnie odbiją się na Izraelu.

Na chwilę przed wybuchem pandemii, Liban ogłosił niezdolność spłaty swoich długów, co jest równoznaczne z bankructwem tego państwa. Tymczasem Egipt na początku 2020 roku przekroczył próg 100 milionów mieszkańców, co władze w Kairze uznały za zagrożenie dla bezpieczeństwa narodowego. Irak od wielu lat tkwi w głębokim kryzysie gospodarczym, a w Bagdadzie nie ustają protesty z powodu niezadowolenia społeczeństwa z nieudolności proirańskiego rządu. W Jordanii również wzrosło niezadowolenie społeczne, mające swoje źródło we wzroście kosztów utrzymania, wysokim bezrobociu i słabej infrastrukturze kraju. A jeśli chodzi o Syrię, wszyscy dobrze znamy tragedię wojny domowej wyniszczającej ten kraj.

Wielkim pytaniem jest, w jaki sposób Bliski Wschód poradzi sobie z pandemią koronawirusa. A jeszcze większym wyzwaniem będzie globalna recesja, która grozi całej światowej gospodarce.

Jordania i Egipt są jedynymi sąsiadami z którymi Izrael zawarł porozumienia pokojowe. Już tylko ten sam fakt powoduje, że oba te państwa są strategicznymi partnerami Izraela. Jordania i Egipt są także dwoma bardzo wpływowymi państwami, odgrywającymi znaczną rolę w całym regionie. Dlatego wszystko, co stanie się w tych państwach podczas pandemii i podczas następującej po niej recesji, będzie prawdopodobnie oddziaływać na sytuację w Izraelu i Autonomii Palestyńskiej, a także na cały Bliski Wschód.

Egipt zamknął już szkoły i centra handlowe, a także poddał kwarantannie kilka miejscowości i wiosek, w których potwierdzono obecność koronawirusa. Ale czy kraj, w którym stopa bezrobocia wynosi 11,5%, może przetrwać przedłużającą się kwarantannę połączoną z całkowitym wstrzymaniem ruchu turystycznego i paraliżem finansów? Co się stanie, jeśli włoski scenariusz powtórzy się w Egipcie? Jest to przecież kraj z bardzo słabo rozwiniętym systemem opieki zdrowotnej i niskim poziomem życia. Wszyscy zdają sobie także sprawę z zagrożenia ze strony radykalnego islamskiego ekstremizmu, który wymusza na egipskim rządzie nieustanne przedłużanie stanu wyjątkowego. Jeśli cały świat pogrąży się w kryzysie ekonomicznym, z pewnością Egipt będzie potrzebować wsparcia finansowego, aby poradzić z kryzysem i nie upaść pod ciężarem trudności. Tymczasem określenie przez Egipt wzrostu populacji kraju do 100 milionów jako zagrożenie dla bezpieczeństwa narodowego, wskazuje, że rząd w Kairze może nie być zainteresowany kosztowną walką z koronawirusem. Może być zainteresowany spadkiem populacji. Czy to nie straszna wizja?

W Jordanii przebywają setki tysięcy uchodźców z Syrii i Iraku. Umieszczono ich w obozach uchodźców, w których brakuje żywności, czystej wody i dostępu do pomocy medycznej. Obok istnieją obozy uchodźców palestyńskich, w których sytuacja humanitarna wcale nie jest lepsza. Oficjalnie Jordania mówi o 34 przypadkach koronawirusa, jednak nie ma sposobu, aby dowiedzieć się, jaka jest rzeczywista sytuacja w obozach dla uchodźców, najbiedniejszych dzielnicach i miastach położonych daleko od Ammanu. Jordania zamknęła swoje granice, a rejony zagrożone wybuchem epidemii zamknięto w kwarantannie, ale jasne jest, że poważny wybuch w tym kraju to tylko kwestia czasu. Na krótko przed obecnym kryzysem, Jordania otrzymała duży pakiet pomocy finansowej z Kataru, który obejmował między innymi zatrudnienie tysięcy Jordańczyków w tym niezwykle bogatym kraju. Jednak koronawirus zmusił także Katar do zamknięcia swoich granic, w wyniku czego Jordania zostało pozostawiona sama sobie. Wielce prawdopodobne staje się zagrożenie pogrążenia Jordanii w wewnętrznym chaosie. Rząd w Ammanie zdaje sobie z tego sprawę, czego najlepszym dowodem jest obecność od kilku dni wojska na ulicach.

Pandemia z pewnością mocno zaszkodzi najsłabszym krajom na Bliskim Wschodzie. Syria, Liban, Irak i Libia są w rozsypce. Żadne zachodnie państwo nie chce wiązać się z bankrutami, tym bardziej, że brak stabilności wewnętrznej i bezpieczeństwa uniemożliwiają inwestowanie przez międzynarodowe korporacje. Z tego powodu, kraje te mogą liczyć tylko na bardzo ograniczoną pomoc w tym niezwykle dramatycznym czasie. Jedynymi, którzy mogliby interweniować są Chiny, nie jest jednak jasne, czy zdecydują się im pomóc i dlaczego.

Z pewnością Bliski Wschód zmieni się po pandemii koronawirusa. Być może któreś z reżimów upadną, infrastruktura któregoś z tych państw załamie się i zapanuje chaos. Izrael musi uważać na wszystkie potencjalnie niepokojące wydarzenia, aby chronić własne bezpieczeństwo narodowe.

Przykładem tego co może się wydarzyć jest Iran. Wśród arabskich państw Iran słynął ze stosunkowo dobrej opieki zdrowotnej. A jednak oficjalnie przyznaje się do prawie 15 000 osób zarażonych i co najmniej 853 zgonów. Istnieją uzasadnione obawy, że liczby te są mocno zaniżone, a wirus w Iranie szybko się rozprzestrzenia i może zabić o wiele więcej osób starszych oraz osób z problemami zdrowotnymi. Teheran zwrócił się o międzynarodową pomoc, a także zwrócił się do Międzynarodowego Funduszu Walutowego o 5 miliardów dolarów pożyczki – pierwszy raz od 1962 roku. Ekspert od spraw Iranu na George Washington University dr Amir A. Afkhami powiedział: „Sądząc po tym, że Iran poprosił Międzynarodowy Fundusz Walutowy o pożyczkę w wysokości 5 miliardów dolarów, świadczy to o tym, jak straszna jest tam sytuacja i oni zdają sobie sprawę, że wymknęła się spod kontroli.”

Wszystkie informacje wskazują, że epidemia w Iranie rozpoczęła się od miasta Qom, 125 km na południowy zachód od Teheranu. Miasto jest położone na centralnym płaskowyżu pośrodku pustyni. Nie wiadomo, w jaki sposób przybył tam wirus. Władze zasugerowały, że być może irański biznesmen powrócił z Chin z wirusem. W Qom znajdują się ważne szyickie seminaria, które przyciągają chińskich studentów. Jest to także trasa szybkiego pociągu, którą chińska firma buduje za 2,7 miliarda dolarów. Pokazuje to, jak bardzo Chiny weszły do Iranu, który został osłabiony przez sankcje gospodarcze Stanów Zjednoczonych. Chiny budują tam również elektrownię słoneczną.

Pierwsze dwa przypadki koronawirusa zgłoszono w Qom już 19 lutego. Ponieważ pojawienie się objawów może nastąpić do dwóch tygodni od czasu zarażenia, mogli oni już od początku lutego rozsiewać wirusa w regionie. Władze Iranu nie podały żadnych szczegółów. Irańscy analitycy sugerują jednak, że mogło tak być, gdyż w tym okresie obchodzono 41. rocznicę rewolucji islamskiej, czemu towarzyszyły liczne imprezy masowe. Iran przeprowadził także 21 lutego wybory parlamentarne. Rząd desperacko chciał uzyskać jak najwyższą frekwencję, aby zwiększyć swoją legitymację po zestrzeleniu ukraińskiego samolotu pasażerskiego, na pokładzie którego zginęło 176 osób. Kilka dni wcześniej nalot amerykańskich dronów w Bagdadzie zabił irańskiego generała Qassema Suleimaniego. W całym Iranie organizowano wtedy masowe „spontaniczne” protesty. Przygotowując w takich okolicznościach kampanię wyborczą, władze oskarżały zagranicznych wrogów o próbę wpłynięcia na frekwencję. Chamenei powiedział: „Wykorzystują pretekst choroby i wirusa, a ich media nie przegapiły najmniejszej okazji, aby zniechęcić naszych ludzi do głosowania.” Frekwencja była niższa, a media odnotowały fakt, że niektórzy wyborcy nosili maski ochronne na twarzach. Wirus już wtedy się rozprzestrzenianiał, a ludzie umierali.

Qoma jest ważnym ośrodkiem duchowym irańskiego szyityzmu. W tamtejszych meczetach ludzie modlą się 24 godziny na dobę, siedem dni w tygodniu, dotykając i całując święte miejsca. Zwiększało to ryzyko zarażenia wiernych, jednak w Qoma i innych częściach Iranu sanktuaria pozostały otwarte, a duchowieństwo wzywało do okazywania fanatycznej wiary poprzez całowanie ścian i słupów wewnątrz meczetów. Mówiono, że wzywanie do zamykania sanktuariów było częścią amerykańskiego spisku przeciwko szyitom. Ta decyzja prawdopodobnie dała wirusowi czas na rozprzestrzenienie się. Później policja aresztowała tych, którzy publikowali filmy online o lizaniu i całowaniu ścian w świątyniach. Podobnie jak krew z bijącego serca, infekcja koronawirusa z Qom rozprzestrzeniła się po całym Iranie. I liczby ofiar zaczęły rosnąć. Śmiertelność z powodu koronawirusa w Iranie jest teraz wyższa niż w innych dotkniętych nim krajach.

Cała ta sytuacja pokazuje jak wielkim zagrożeniem na Bliskim Wschodzie jest pandemia koronawirusa. Trudno jest przewidzieć konsekwencje tego wszystkiego, tym bardziej, że nikt nie jest w stanie określić skali ewentualnej recesji i globalnego kryzysu gospodarczego. Tym bardziej Izrael musi zachować czujność i gotowość na wszelkie możliwe scenariusze.


Efraim

 

 

 

 

 


Zródło YnetNews

One Response to “Epidemia koronawirusa na Bliskim Wschódzie”

  1. Autor zapomniał o Turcji która jest bardzo ważnym, może najważniejszym, aktorem na BW dzisiaj.
    Eliminacja Iranu z balansu sił bliskowschodnich pozostawia Izrael i Egipt wobec szalonego watażki tureckiego mającego jedną z najsilniejszych armii na świecie.

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

%d bloggers like this: