Lzy cisną się do oczu.

Mama Anny Lewandowskiej nakręciła film [RECENZJA]

Przyslal Matias Czarek


Rozkaz był jasny. Miała zabijać każde nowo narodzone dziecko w obozie Auschwitz. Nie odcinać pępowiny, nie dbać o matki. Stanisława Leszczyńska nigdy nie posłuchała rozkazu Mengele. W obozowym piekle odebrała 3 tysiące porodów. Tę historię przybliża teraz jej krewna – Maria Stachurska, mama Ani Lewandowskiej.
Anna Lewandowska może być dumna z mamy. Maria Stachurska zrobiła piękny film

Anna Lewandowska może być dumna z mamy. Maria Stachurska zrobiła piękny film (Materiały prasowe, East News)

„Położna” to film, który trzeba zobaczyć. Poruszający, wyciskający wręcz łzy obraz namalowany przez Marię Stachurską to pozycja obowiązkowa szczególnie dla tych, którzy jeszcze nie słyszeli o historii Stanisławy LeszczyńskiejPołożna z Auschwitz była ciocią Stachurskiej. Dobrze ją znała z czasów powojennych. Tylko mama Lewandowskiej mogła więc stworzyć tak piękny, wzruszający film o tej niezwykłej kobiecie.

Stanisława Leszczyńska trafiła do obozu Auschwitz-Birkenau razem ze swoją mamą. Skazano je na piekło za to, że jej rodzina pomagała osadzonym w łódzkim getcie. Leszczyńska, która miała papiery świadczące o tym, że jest położną, przekonała dr Josefa Mengele, że może zostać obozową akuszerką.

W nieludzkich warunkach Leszczyńska pomogła przyjść na świat 3 tys. dzieci. Tak, te liczby zaskoczyły wtedy, w latach 40. Mengele, zaskakują i dziś. A w „Położnej” odczytywane są listy, w których kobiety opisują, w jak strasznych, koszmarnych wręcz warunkach musiały rodzić.

W relacjach kobiet przewija się często jeden obrazek: kładły się na piecu w baraku, na cienkim kocyku pełnym wszy i robactwa, a Leszczyńska robiła wszystko w miarę możliwości, by w tym piekle dać im trochę wytchnienia i – jeśli w ogóle można używać takiego słowa – komfortu.

„Położna” to film wyjątkowy. Z kilku powodów. Po pierwsze Stachurska, jako członek rodziny Leszczyńskiej, ma dostęp do prywatnych dokumentów i relacji z życia Stanisławy. Po drugie, mama Lewandowskiej wykazuje się potężną wrażliwością, dzięki czemu otwierają się przed nią bohaterowie wydarzeń sprzed lat.

Dotarła do 5 kobiet i jednego mężczyzny, którzy urodzili się w Auschwitz. Najpierw przedstawiają datę urodzenia, potem opowiadają, co usłyszeli o porodzie od swoich matek czy rodziny. Jedna z kobiet opowiada, jak obozowy numer, który wytatuowano jej na nóżce, z czasem zaczął rozmazywać się, aż w końcu zostały jej tylko fioletowe plamki.

„Poród był bardzo ciężki. Bardzo się mama wykrwawiła. Nie liczył nikt, że przeżyję. Mówiły kobiety, że urodziłam się w czepku. Tak bardzo były szczęśliwe. Mówiły mamie, że dziecko może to wszystko przeżyje” – opowiada jedna z kobiet, które dziś być może żyją właśnie dzięki Leszczyńskiej.

W obozie położna dokonywała wielu cudów. Zdobywała dla maluchów kawałki materiałów lub papier, w które świeżo upieczone mamy mogły choć trochę owinąć maleństwa. Ryzykowała swoim życiem, by pomagać ciężarnym. A opiekowała się też swoją córką. Ta w pewnym momencie była tak wychudzona i wyniszczona obozowym życiem, że dwa razy była odsyłana do gazu. Za każdym ratowała ją Leszczyńska.

Materiały prasowe

„Chwyciła ją i powiedziała, że razem zginą. Nie poprosiła o ratunek. Powiedziała, że jeśli córka ma zginąć, to ona też. Lekarz stwierdził, że babcia jest jeszcze potrzebna. Obie został uratowane” – wspomina wnuczka Leszczyńskiej.

Wnuczka opowiada też o niezwykłej sile swojej babci. O tym, jak odbierała setki porodów, bo do obozu wciąż napływały kolejne kobiety „przy nadziei”. A przecież więźniarki były też gwałcone przez strażników. Porody Leszczyńska odbierała codziennie przez dwa lata uwięzienia w obozie. Ostatnie dziecko przyjęła na świat w momencie, gdy naziści palili za sobą obóz. W płonącym baraku Leszczyńska uratowała jeszcze więźniarkę i jej malucha.

„Położną” naprawdę warto zobaczyć. Maria Stachurska wykonała bardzo ważną pracę. A to wszystko poruszające jest tym bardziej, że przecież dopiero co rodziła drugi raz Ania Lewandowska. Może być dumna ze swojej mamy.

Film mamy Ani Lewandowskiej, w którego produkcję włączył się też brat sportsmenki, można będzie obejrzeć podczas zbliżającego się Krakowskiego Festiwalu Filmowego. W tym roku festiwal odbywa się online. „Położna” wyświetlana będzie 1 i 4 czerwca. Więcej informacji o biletach i dostępach możecie znaleźć na stronie festiwalu: www.krakowfilmfestival.pl.


https://film.wp.pl/anna-lewandowska-maria-stachurska-film-polozna-stanislawa-leszczynska-premiera-recenzja-6514276813702785a

One Response to “Lzy cisną się do oczu.”

  1. Co ma tu do rzeczy fakt,ze chodzi o mame Anny Lewandowskiej? Potrzeba przyciagniecia czytelnika uzywajac znanego nazwiska?…
    O ile sie nie myle wyszla tez ksiazka o tej niezwyklej Pani Stanislawie Leszczynskiej.

Leave a Reply

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

%d bloggers like this: