Wielki eksperyment: „Nasz Dom” Maryny Falskiej

Przyslala Rimma Kaul

.


Dom Dziecka przy al. Zjednoczenia 34. W tym domu mieściło się Towarzystwo "Nasz Dom" założone w 1921 przez Janusza Korczaka i Marynę Falska, fot. Jerzy Michalski/Forum

Dom Dziecka przy al. Zjednoczenia 34. W tym domu mieściło się Towarzystwo „Nasz Dom” założone w 1921 przez Janusza Korczaka i Marynę Falska, fot. Jerzy Michalski/Forum


Autor: Polina Justova

Wpobliżu stacji metra Stare Bielany w Warszawie stoi zwyczajny na pierwszy rzut oka, szary budynek, przypominający szkołę lub gmach innej instytucji. Dopiero gdy podejdzie się bliżej, można dostrzec czarną tabliczkę. W napisie „Nasz Dom imienia Maryny Falskiej” streszcza się niezwykła historia budynku, który był świadkiem wielu tragicznych wydarzeń XX wieku.

Janusz Korczak wraz z wychowankami i pracownikami Domu Sierot na obozie letnim "Mała Róża", Wawer (wówczas przedmieścia Warszawy), 1938; oryginalne negatywy są przechowywane w Izraelu, w Muzeum Bojowników Getta "Beit Lohamei ha-ghettaot". Zdjęcie: Centrum Badań i Dokumentacji "Korczakianum".

Janusz Korczak wraz z wychowankami i pracownikami Domu Sierot na obozie letnim „Mała Róża”, Wawer (wówczas przedmieścia Warszawy), 1938; oryginalne negatywy są przechowywane w Izraelu, w Muzeum Bojowników Getta „Beit Lohamei ha-ghettaot”, fot. Centrum Badań i Dokumentacji „Korczakianum”.

Korczak – pedagog

„Nie ma dzieci, są ludzie”, „prawo dziecka do szacunku”, „prawo by było, czym jest” – te hasła trafnie ujmują korczakowskie credo wychowawcze. Co jednak naprawdę znaczą?Czytaj więcejprzejdź na stronę kategorii#dla dzieciprzejdź na stronę kategorii#cultureCzytaj więcej

W cieniu Korczaka

Gdy mowa o wychowaniu dziecka, jego prawach, właściwościach psychiki i rozwoju, wspomina się często „Starego Doktora”, czyli Janusza Korczaka – wybitnego pisarza, pedagoga i lekarza, który zginął razem ze swoimi podopiecznymi w komorze gazowej w Treblince. Korczakowi nie udałoby się jednak zrewolucjonizować systemu wychowania bez pomocy dwóch kobiet: Stefanii Wilczyńskiej („Pani Stefy”), która pracowała razem z nim w Domu Sierot przy ulicy Krochmalnej, oraz Marii (czy też, jak ją nazywali przyjaciele i wychowankowie, Maryny) Falskiej, która założyła z nim sierociniec „Nasz Dom”. Obie czuły w kontaktach z Korczakiem coś więcej niż tylko przyjaźń, podziw i przywiązanie. Obie ponad uczuciami stawiały obowiązki. Obie dzieliły z nim wszystkie prace domowe związane z funkcjonowaniem sierocińców (a nawet wzięły na siebie ogromną ich część). Obie, zainspirowane jego teorią wychowania, zaczęły z pasją wdrażać ją w życie. Stefania Wilczyńska przeszła z Korczakiem całą drogę aż do końca i podzieliła jego tragiczny los. To właśnie ona zadbała o to, by dzieci idące na Umschlagplatz miały kanapki, wodę i, w miarę możliwości, czyste i schludne ubrania. Maryna Falska, która miała za sobą aktywny udział w działalności konspiracyjnej i społecznej oraz tragedię rodzinną, jeszcze przed wojną, w połowie lat 30. odeszła od filozofii Korczaka i zrewidowała wiele postulatów, które wcześniej sformułowali we wspólnych pracach. Jednak kontakt między nimi, choć już nie tak bliski, trwał do końca życia doktora.

Maria Rogowska-Falska, 1926, fot. Wikipedia

Maria Rogowska-Falska, 1926, fot. Wikipedia

Emancypantka, aktywistka, „Smutna Pani”

Maryna Falska (z domu Rogowska) urodziła się w 1877 roku w zubożałej rodzinie szlacheckiej, która aktywnie działała na rzecz odrodzenia niepodległości Polski oraz systemu oświaty. Odebrała w domu staranną edukację, która wystarczyła jej do złożenia eksternistycznych egzaminów nauczycielskich. Pod wpływem starszego brata Bronisława zafascynowała się ideami socjalistycznymi i wstąpiła do nielegalnej wówczas Polskiej Partii Socjalistycznej (PPS). Nawiązała wiele znajomości, w tym z jednym z założycieli partii – Józefem Piłsudskim. Kiedy władze carskie odkryły w mieszkaniu Piłsudskich nielegalną drukarnię, aresztowały wszystkich, którzy je odwiedzali, w tym młodą Falską. Została skazana na trzy lata zesłania do Wołogdy.

Po powrocie zaczęła pracować w czytelni, wróciła do pracy nauczycielskiej i wyszła za mąż za Leona Falskiego – szanowanego lekarza i tak jak ona działacza PPS. Po ślubie młode małżeństwo osiedliło się w Wołożynie, niewielkim litewskim miasteczku (obecnie na Białorusi – przyp. red.), gdzie Falski zaczął pracować jako lekarz. Tam urodziła się im jedyna córka Hania. Jednak ich szczęście nie trwało długo – w Wołożynie wybuchła epidemia tyfusu. Falski, niosąc pomoc pacjentom, zaraził się i zmarł. Miejscowa społeczność zdążyła polubić doktora. Toteż na jego pogrzeb przyszły tłumy: biedacy, ziemianie, Żydzi, katolicy, rabin i pastor. Tylko wdowa nie przyszła – jako zdeklarowana ateistka, podchodząca do wszystkiego bezkompromisowo, nie chciała brać udziału w ceremonii religijnej. Po pogrzebie Falska wyjechała w poszukiwaniu pracy, początkowo do siostry w Kijowie, potem, obawiając się epidemii szkarlatyny, do drugiej siostry do Moskwy, pod której opieką zostawiła małą Hanię. Na początku wojny w 1914 roku dziewczynka  rozchorowała się  i zmarła. Maryna już do końca życia nosiła żałobę, ubierając się na czarno. Przestała się uśmiechać, zyskująс przezwiskо „Smutnej Pani”.

W pani Marynie było coś z mniszki. Ascetyczny wygląd – czarna suknia, biały wykrochmalony kołnierzyk, białe wykrochmalone mankiety, czarny fartuch do ziemi, ciemne włosy, upięte do góry. Papieros w ustach, jako jedyna widoczna słabość. „Bladą twarz o zaciśniętych wąskich ustach rozjaśniały niebieskie oczy, które w chwilach gniewu wydawały się mi się kawałkami lodu”. „Zawsze spokojna, opanowana i poważna”, „surowa i wymagająca” – tak widzieli ją wychowankowie.

Joanna Olczak-Ronikier, „Korczak. Próba biografii”

Janusz Korczak przy wejściu do Domu Dziecka na ul. Krochmalnej 92, Warszawa, ok.1938-39, fot. Centrum Badań i Dokumentacji "Korczakianum"

Janusz Korczak przy wejściu do Domu Dziecka na ul. Krochmalnej 92, Warszawa, ok.1938-39, fot. Centrum Badań i Dokumentacji „Korczakianum”

Przełomowe spotkanie

Po tym podwójnym nieszczęściu Falska postanowiła całkowicie poświęcić się pracy społecznej. W Kijowie nie miała za co żyć, nie mogła przedostać się do okupowanej przez Niemców Polski (trwała I wojna światowa), zaczęła więc prowadzić internat dla sześćdziesięciorga polskich dzieci, przeważnie sierot wojennych. Dom Wychowawczy należał do Polskiego Komitetu Pomocy Ofiarom Wojny i mieścił się w drewnianych budynkach przy ulicy Bogoutowskiej. Tam właśnie w grudniu 1915 roku doszło do spotkania Falskiej z Januszem Korczakiem, które zapoczątkowało zmiany w jej życiu. Jako poddany Imperium Rosyjskiego porucznik Henryk Goldszmit (prawdziwe nazwisko J. Korczaka – przyp. red.) został, tak jak wszyscy w tamtym czasie, wcielony do armii carskiej i służył jako ordynator w szpitalu polowym we wsi na Wołyniu. Do Kijowa przyjechał na trzydniowy urlop z okazji Bożego Narodzenia. Goldszmit już od kilku lat prowadził Dom Sierot na Krochmalnej. Był też znany jako autor niezwykle popularnej powieści „Dziecko salonu” oraz zbioru satyrycznych opowiadań „Koszałki Opałki”. Rozpoczynał wówczas również pracę nad drugą częścią tetralogii „Jak kochać dziecko”.

Siostra Józefa Czapskiego, Maria, nazywała „Dziecko salonu” „książką moich lat młodzieńczych”. Sam Czapski wspominał zabawny epizod związany z powieścią Korczaka:

(…) A nawet było straszne słowo, bo w jednym miejscu było powiedziane słowo dupa, zdaje się. To było potworne. Wiem, że administrator naszego majątku przyniósł tę książkę nauczycielce i zakleił tę stronę, bo to było zbyt gorszące. Ta książka zrobiła na nas bardzo wielkie wrażenie.

Józef Czapski, „Wyrwane strony”

W ciągu tych trzech dni charyzmatycznemu Korczakowi udało się zarazić Falską ideą sierocińca (co prawda Korczak nie cierpiał słowa „sierociniec”, wolał: „dom dzieci”) jako mikrospołeczności i zaszczepić w internacie demokratyczne zasady, które zdążył już wypróbować podczas pracy w Domu Sierot. W zakładzie powstały więc sąd koleżeński, samorząd i własna gazeta, w której każdy mógł napisać swoją notatkę.

Wizyta oficera, Polaka, znanego pisarza, który przybył tu prosto z frontu, a przecież jak mało kto rozumiał pedagogiczne problemy, stała się dla wszystkich przełomem. W ciągu trzydniowego pobytu w kijowskim ośrodku Korczak przeorganizował chaotyczne do tej pory życie sześćdziesięciu jego mieszkańców. Z przypadkowej zbieraniny agresywnych anarchistów zaczęli się zmieniać w demokratyczną społeczność. (…) Pomógł im zorganizować samorząd. Zaproponował swój ulubiony pomysł: wydawanie domowej gazetki, pokazał, jak się to robi, sam napisał felieton wstępny, później przysyłał artykuły z frontu.

Joanna Olczak-Ronikier, „Korczak. Próba biografii”

„Nasz Dom”: laboratorium nowego człowieka

Czas mijał, wojna dobiegała końca. Latem 1918 roku Maryna Falska wraz z grupą podopiecznych ewakuowała się z Kijowa do Warszawy. Tu ponownie musiała poszukać możliwości wykorzystania swojego doświadczenia pedagogicznego.

11 listopada 1918 roku Polska odzyskała niepodległość, 18 listopada powołano pierwszy suwerenny rząd, ale warunki, w których znalazł się kraj po okupacji, odbiegały od utopijnych ideałów, o których marzyli Polacy. Głód, zimno, epidemie, zgliszcza spalonych wsi, ogólne rozprężenie, grabieże, inflacja, zacięte spory polityczne, tłumy dzieci ulicy i sierot – tak wyglądała rzeczywistość, z którą zderzyła się Falska. Działacze społeczni próbowali organizować pomoc i opiekę nad potrzebującymi. Dołączyli do nich również członkowie PPS. We wrześniu 1919 roku przy Centralnej Komisji Związków Zawodowych powstał Wydział Opieki nad Dzieckiem Robotniczym, który postanowił stworzyć dom wychowawczy dla osieroconych lub żyjących w biedzie dzieci robotników i więźniów politycznych. Kierowanie przyszłą placówką powierzono Marynie Falskiej. Tak powołano robotniczy internat „Nasz Dom”, który 15 listopada 1919 roku otworzył swoje drzwi dla pięćdziesięciu wychowanków w wieku od siedmiu do czternastu lat:

Założyliśmy ją – w osób kilka w 1919 r., nie mając absolutnie nic. Pożyczyło się tysiąc marek na zadatkowanie lokalu i zaczęło się składać podania o przydział rzeczy do zagospodarowania domu i o produkty.

List M. Falskiej do pani Michalskiej i jej córki Izy, 13 i 15.12.1941 r.

Maryna Falska, Janusz Korczak, Maria Podwysocka i inni nauczyciele oraz dzieci "Naszego Domu" w latach 20. XX wieku, fot. Wikipedia

Maryna Falska, Janusz Korczak, Maria Podwysocka i inni nauczyciele oraz dzieci „Naszego Domu” w latach 20. XX wieku, fot. Wikipedia

Wydzierżawiona w podwarszawskim Pruszkowie przy ulicy Cedrowej dwupiętrowa kamienica niespecjalnie nadawała się na siedzibę placówki wychowawczej. Nie było tam kanalizacji i bieżącej wody. Brakowało jadalni i przestronnych pomieszczeń, w których dzieci mogłyby się bawić. Nie było też ogrodu ani nawet dużego podwórka, gdzie mogłyby spędzać czas na świeżym powietrzu. Pomimo tych wszystkich trudności w „Naszym Domu” już od pierwszych dni wdrożono Korczakowskie zasady i metody wychowawcze. Dom miał funkcjonować nie jako zwykły sierociniec dla dzieci, ale jako swoiste laboratorium pedagogiczne, w którym narodzi się nowy człowiek.

Dzieci były traktowane jak samodzielne, świadome swoich potrzeb istoty, rozumiejące konieczność ograniczeń i podporządkowania się zasadom na rzecz dobra ogólnego. „Dziecko – już mieszkaniec, obywatel i już człowiek” – uważał Korczak. W jednym ze swoich artykułów Maryna Falska pisała, że „porozumienie, układ, umowa” to główna zasada życia w „Naszym Domu”. Na wzór Domu Sierot przy ulicy Krochmalnej wprowadzono dyżury, praktykowano dobrowolną pomoc i sąd koleżeński. Organizowany był plebiscyt, w ramach którego dzieci przyznawały sobie wzajemnie kategorie obywatelskie:

„nowicjusz” (w pierwszym roku pobytu)

A – „towarzysz”,

B – „mieszkaniec”,

C – „obojętny mieszkaniec”,

D – „uciążliwy przybysz”.

Status można było podwyższyć albo obniżyć, w zależności od zachowania i chęci jego poprawy. „Kwalifikacje obywatelskie uczą poznać twarde prawo życia, że człowiek ponosi konsekwencje postępowania swego i swych czynów. (…) Dają przestrogę, że spaść znowu można. — I nową wiarę — w możliwość nowego zwycięstwa” – przekonywała Falska. Korczak przyjeżdżał do Pruszkowa jeden-dwa razy w tygodniu, doradzał wychowawcom i leczył dzieci.

Marzenia o kiełbasie

Pomimo otrzymywania robotniczych składek oraz pomocy ze strony warszawskiego magistratu ciągle brakowało pieniędzy na utrzymanie placówki. „Lokatorzy” marzyli o tym, by po prostu najeść się do syta. Wiemy o tych marzeniach dzięki gazecie, którą za namową Doktora prowadziły dzieci i wychowawcy:

A gdyby przyszedł duch i obiecał spełnić każde życzenie? Michaś chciałby kiszkę pasztetową, kapustę z kiełbasą i serdelek. Kazik – salceson i kiszkę pasztetową. Miruś kiszkę kaszaną. Miecio gęstą i dużą dolewkę. (…) Kiedy raz na śniadanie podano niespodziewanie chleb, mały Janek ukłonił się swojej kromce, potem pobożnie ją ucałował.

Joanna Olczak-Ronikier, „Korczak. Próba biografii”

Po siedmiu latach do powołanego w 1921 roku Towarzystwa „Nasz Dom” wstąpiła żona marszałka Piłsudskiego, Aleksandra. Dzięki jej staraniom Towarzystwo otrzymało odpowiedni plac od Zarządu Miejskiego, a także dochodową koncesję na prowadzenie hurtowni papierosów i składu soli. Udało się również uzyskać kredyt na budowę nowoczesnego domu na ówczesnych obrzeżach Warszawy  na Polach Bielańskich. Ogłoszono konkurs na projekt architektoniczny nowej siedziby. Jeden z postulatów głosił, że ma to być duży budynek, „który by wrażeniem wnętrza wywoływał miłe wzruszenie i  dawał ciepło własnego domu rodzinnego”. Zwyciężył projekt Zygmunta Tarasina – ascetyczny, funkcjonalny trzypiętrowy dom zbudowany na planie samolotu (dwa „skrzydła” i łączący je „kadłub” oraz „ogon”).

"Nasz Dom", Bielany, koniec lat 20., fot. Centrum Badań i Dokumentacji "Korczakianum"

„Nasz Dom”, Bielany, koniec lat 20., fot. Centrum Badań i Dokumentacji „Korczakianum”

Kiedy dwoje ludzi jednakowo się lubi, ale inaczej rozumie…

Przeprowadzka do nowego budynku na Bielanach odbyła się w 1928 roku, a uroczyste otwarcie internatu nastąpiło 29 maja 1930 roku. Wzięli w nim udział najbardziej wpływowi ludzie w kraju: Aleksandra Piłsudska, żona prezydenta Mościckiego, Michalina, premier Walery Sławek i inni. Po tych wydarzeniach w relacjach pomiędzy Korczakiem i Falską nastąpił kryzys, który doprowadził do wyraźnego ochłodzenia stosunków i w końcu  rozstania. Maryna – aktywna socjalistka i Stary Doktor inaczej rozumieli misję prowadzonej instytucji. Korczak uważał, że sierociniec powinien stać się bezpieczną przystanią, schronieniem, w którym dzieci przez jakiś czas mogą odgrodzić się od problemów otaczającego świata. Ona dążyła do tego, by otworzyć drzwi domu dla dzieci z pobliskiej dzielnicy mieszkaniowej, którą w tym czasie budowała spółdzielnia „Zdobycz Robotnicza”.

Chciała, by piękne, przestronne pomieszczenia budynku służyły także sąsiadom. Otworzyła w jednej z sal świetlicę dla bielańskich dzieci, gdzie dostawały obiady. Udostępniła im zakładowe boisko i domową bibliotekę. Korczak twierdził, że zamienia Nasz Dom w przechodnie podwórko.Joanna Olczak-Ronikier, „Korczak. Próba biografii

Poglądy Falskiej były bardzo zgodne z duchem czasu. Po odzyskaniu przez Polskę niepodległości, na fali entuzjazmu związanego z odbudową kraju, idee ruchu spółdzielczego i wzajemnej pomocy stały się bardzo popularne. Warszawa, stolica młodego wolnego państwa, stopniowo się rozrastała. Jak grzyby po deszczu mnożyły się instytucje i organizacje, ludzie przyjeżdżali do miasta w poszukiwaniu pracy i mieszkań. Państwo chętnie sprzedawało lub nawet bezpłatnie przekazywało grunty spółdzielniom mieszkaniowym. Zaczął się boom budowlany, zauważalny także w Bielanach. Jeszcze w 1914 roku o Bielanach pisano jak o „piaszczystej pustyni, gdzie hula wiatr”, a już pod koniec lat 20. i w pierwszej połowie lat 30. w tym miejscu wytyczono sieć ulic i wybudowano całe dzielnice. Jednak los spółdzielni mieszkaniowych w dużej mierze był przesądzony. Po przewrocie majowym w 1926 roku wszystkie inicjatywy inspirowane „lewicowymi” ideami zostały praktycznie zakazane. Spółdzielnie były nękane i bankrutowały. Ludzi bezlitośnie wyrzucano z własnych domów na ulice. Falska zaciekle protestowała przeciwko takim działaniom. W miarę możliwości starała się pomagać dzieciom z biednych robotniczych rodzin, dając im szansę korzystania z dobrodziejstw „Naszego Domu”.
Jeśli kiedyś była całkowicie pochłonięta ideami Korczaka (pisała do przyjaciółki: „Jakim szczęściem wiecznym – jest mi ten dar życia: być blisko myśli tego wielkiego Człowieka”), to jako dojrzała kobieta uznała, że zasady Korczaka są nadmiernie celebrowane, konstruują sztuczny świat, a w zamkniętej społeczności rodzi się roszczeniowy stosunek do życia. W wyniku narosłego konfliktu Korczak odszedł z „Naszego Domu” i przekazał funkcję stałego lekarza Janinie Dybowskiej, prowadzącej przychodnię na osiedlu „Zdobycz Robotnicza”. Dom stopniowo przekształcał się w centrum kultury Bielan. Nawet domowa biblioteka zamieniła się w oddział Miejskiej Biblioteki Publicznej. Zbliżało się jednak jeszcze jedno, znacznie cięższe doświadczenie…

Powojenna dokumentacja zniszczeń. Pomnik Syreny i zniszczony budynek klubu wioślarskiego "Syrena" nad brzegiem Wisły przy ul. Solec 8, widok na Pragę, 1945, fot. Eugeniusz Hahnemann

Powojenna dokumentacja zniszczeń. Pomnik Syreny i zniszczony budynek klubu wioślarskiego „Syrena” nad brzegiem Wisły przy ul. Solec 8, widok na Pragę, 1945, fot. Eugeniusz Hahnemann

Wojna: zamiast sypialni dzieci – szpitalne łóżka

Druga wojna światowa nie ominęła „Naszego Domu”. Od razu po rozpoczęciu działań wojennych we wrześniu 1939 roku dzieci i personel zostały ewakuowane, a w budynku zorganizowano szpital dla wojskowych i cywilów. Po kapitulacji wychowankowie wracają, jest ich już jednak znacznie więcej – 170 osób. Pod dachem „Naszego Domu” schronienie znajdują nie tylko polskie, ale i żydowskie dzieci, choć to bardzo ryzykowne. Podczas niemieckiej okupacji cały czas funkcjonuje przedszkole i czytelnia, organizowane są koncerty z udziałem wybitnych artystów.

Kiedy 1 sierpnia 1944 roku wybucha powstanie warszawskie, starsi wychowankowie walczą w powstańczych szeregach (stu dwudziestu z nich ginie), a w „Domu” zostaje utworzony szpital polowy Armii Krajowej nr 203.

Pomimo wcześniejszego rozstania z Maryną, podczas okupacji Doktor przychodził do „Naszego Domu”, nawet z getta. Falska proponowała mu pomoc i schronienie po aryjskiej stronie, on jednak odmówił.

Przyszedł w lipcu 1942 roku. Był bardzo zmęczony. Ciężko oddychał. Usiadł na krześle w kancelarii i powiedział: „Pani Maryno, przyszedłem pożegnać się z Naszym Domem”.

Joanna Olczak-Ronikier, „Korczak. Próba biografii”

Cudowne odkrycie

Jest jeszcze jedna, pośmiertna nić łącząca Korczaka z Falską i „Naszym Domem”. Właśnie tam cudem zachował się jego „Pamiętnik”. Już po tym, jak Korczak z dziećmi wyruszył w ostatnią drogę na Umschlagplatz, dokument wpadł w ręce Igora Newerlego. Ten jednak, ponieważ zajmował się działalnością konspiracyjną, a oprócz tego ukrywał żydowskie dzieci, uważał swoje mieszkanie za zbyt niebezpieczne, by przechowywać w nim tak cenny dokument. W styczniu 1943 roku rzeczywiście został aresztowany, ale jego żona zdążyła przekazać „Pamiętnik” Marynie Falskiej, która zamurowała go w ceglanym murze na strychu. Przeleżał tam całą wojnę, dopóki Newerly nie wrócił z obozów i z pomocą pracownika „Naszego Domu” Władysława Cichosza nie wydobył rękopisu na światło dzienne.

Maryna Falska przeżyła Starego Doktora o ponad dwa lata. 7 września 1944 roku hitlerowcy wkroczyli na Bielany i wręczyli jej zawiadomienie o ewakuacji całego sierocińca. Dowiedziawszy się o tym, kobieta dostała zawału serca. (Czy przyjęła truciznę? Tego się już nigdy nie dowiemy). Pochowano ją początkowo w ogrodzie przy „Domu”, gdzie podczas wojny urządzono niewielki, prowizoryczny cmentarz przy powstańczym szpitalu. Po wojnie prochy Falskiej przeniesiono na Cmentarz  Powązkowski.

Skwer Maryny Falskiej na warszawskich Bielanach, fot. razemdlabielan.waw.pl

Skwer Maryny Falskiej na warszawskich Bielanach, fot. razemdlabielan.waw.pl

Życie toczy się dalej

Dzieci wracają do „Naszego Domu” wkrótce po wyzwoleniu Warszawy, w marcu 1945 roku. W listopadzie Towarzystwo „Nasz Dom” przestaje istnieć. Władza nad budynkiem przechodzi w ręce Robotniczego Towarzystwa Przyjaciół Dzieci i Ministerstwa Oświaty. W 1946 roku „Dom” zyskuje imię Maryny Falskiej, jednak w czasach stalinowskich sierociniec zostaje najpierw przemianowany na Dom Młodzieży imienia Feliksa Dzierżyńskiego, później na Państwowy Dom Dziecka nr 1. Dopiero po odwilży odzyskuje imię założycielki, a do programu placówki wracają metody wychowawcze Korczaka i Falskiej. Na fali przemian politycznych lat 90. odradza się Towarzystwo „Nasz Dom”, które z powodzeniem funkcjonuje do dziś.

W 2015 roku na fasadzie budynku umieszczono pamiątkową tablicę, a w 2017 roku dzięki poparciu mieszkańców i samorządowców dzielnicy Bielany w pobliskiej okolicy utworzono skwer imienia Maryny Falskiej. W domu, w który Falska włożyła tyle energii, wiedzy, pracy i miłości, jej duch wciąż żyje.

Tłumaczenie: Anna Wolska

Autorka tekstu dziękuje przewodniczącej Stowarzyszenia im. Janusza Korczaka Barbarze Sochal oraz Marcie Ciesielskiej, kierowniczce Ośrodka Dokumentacji i Badań Korczakianum za pomoc w poszukiwaniu materiałów.

Polina Justova

Autor: Polina Justova

Absolwentka polonistyki Moskiewskiego Państwowego Uniwersytetu im. Łomonosowa. Językoznawczyni, redaktorka, tłumaczka polskiej literatury na język rosyjski.

No comments yet... Be the first to leave a reply!

Leave a Reply

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

%d bloggers like this: