SKĄD SIĘ WZIĄŁ TRUMPIZM?


SHERI BERMANBarnard College

−Jak to możliwe, że Republikanie są w stanie wprowadzać w życie strategie w tak jasny sposób sprzeczne z interesami szerszego amerykańskiego społeczeństwa, nie narażając się na odwet z jego strony? Odwracają uwagę wyborców, szerząc lęki i opowiadając o zagrożonej białej tożsamości − pisze Sheri Berman.

W listopadzie w Stanach Zjednoczonych odbędą się najważniejsze od wielu pokoleń wybory. Prezydentura Donalda Trumpa ujawniła i zaostrzyła głęboko zakorzenione problemy amerykańskiego społeczeństwa i demokracji. Jeśli Trump i republikanie zwyciężą i tym razem, wyrządzone przez nich szkody mogą okazać się nieodwracalne.

Zrozumienie, czemu najbogatszy i najpotężniejszy kraj na świecie zaczął być kojarzony z dysfunkcyjnym działaniem i schyłkowością, jest kluczowym zadaniem dla każdego, kto przejmuje się losem Stanów Zjednoczonych bądź przyszłością demokracji. Ogólnie rzecz biorąc, tłumaczenia tego stanu rzeczy wpisują się w dwa nurty.

Pierwszy ma charakter „oddolny” i koncentruje się na strukturalnych tendencjach gospodarczych. Podejście to podkreśla wzmagające się nierówności, zmniejszającą się mobilność, coraz większe ryzyko utraty pracy i coraz większy rozziew pomiędzy dynamicznymi regionami wielkich miast i podupadającymi obszarami wiejskimi. Te zmiany, od dziesięcioleci generowane przez kapitalistyczny postęp, stopniowo wpłynęły na preferencje i priorytety obywateli, przynosząc rozczarowanie demokracją i popychając ich w stronę prawicowego populizmu.

Inne wyjaśnienia z tego nurtu uwypuklają zmiany społeczno-kulturowe. Z tej perspektywy zwiększający się napływ imigrantów, mobilizacja mniejszości i kobiet oraz dramatyczne przemiany postaw wywołały w wielu obywatelach – zwłaszcza białych, niewykształconych, religijnych i zamieszkujących środkowe stany – poczucie „wyobcowania we własnym kraju”, niechęci wobec „elit”, które rzekomo szargają wyznawane przez nich wartości i tradycje, oraz wobec imigrantów i mniejszości, którzy jakoby odbierają im zasoby i możliwości.

Wyjaśnienia z drugiego nurtu mają charakter „odgórny” – skupiają się na decyzjach dzierżących władzę aktorów politycznych i na ich zachowaniu. W kontekście Ameryki oznacza to podkreślanie tego, jak (rzeczywiste) elity, a zwłaszcza możni, przekształcili Partię Republikańską w machinę zajmującą się pilnowaniem własnych interesów, kosztem głęboko podzielonego społeczeństwa i rozchwianej demokracji.

„WIELKIE PRZESUNIĘCIE”

Jacob Hacker i Paul Pierson są jednymi z najznamienitszych przedstawicieli tego właśnie podejścia. Ich świeżo opublikowana książka pt. Let Them Eat Tweets: How the Right Rules in an Age of Extreme Inequality (Niech jedzą tweety: jak prawica sprawuje rządy w czasach skrajnych nierówności) przedstawia poszerzoną analizę z ich poprzednich dzieł i dzieł innych badaczy, stanowiąc prawdopodobnie najbardziej pogrążającą polityków wersję tego argumentu.

Hacker i Pierson podkreślają długą historię prawicowego populizmu w Ameryce. To, co nazywają „wielkim przesunięciem”, nastąpiło przed dojściem do władzy Trumpa, którego należy rozumieć jako „zarówno konsekwencję, jak i czynnik umożliwiający” nieprzerwane przechodzenie jego partii na prawo. Podobnie jak inni badacze amerykańskiej polityki, Hacker i Pierson wskazują, jak o wiele bardziej „na prawo” sytuuje się Partia Republikańska w porównaniu z jej „siostrzanymi” ugrupowaniami w Europie – bliżej jej do francuskiego Zjednoczenia Narodowego niż do brytyjskich konserwatystów  podczas gdy demokraci utrzymują swój dość typowo centrolewicowy bądź wręcz centrowy profil.

Gospodarcze upodobania plutokratów napędzających tę zmianę znacznie różnią się od preferencji większości wyborców, nawet tych głosujących na republikanów: Hacker i Pierson podkreślają, podobnie zresztą jak i inni badacze, że większość Amerykanów ma w rzeczywistości centrolewicowe poglądy na gospodarkę. A jednak w ciągu ostatnich kilku dziesięcioleci Partia Republikańska konsekwentnie wprowadzała w życie swój prawicowy, „plutokratyczno-populistyczny” program gospodarczy. Jego wyrazem są dwie najbardziej krytykowane republikańskie inicjatywy ostatnich lat – reforma polegająca na cięciach podatków płaconych przez korporacje z 2017 r. oraz ponawiane próby wypatroszenia ustawy w sprawie powszechniej dostępnej opieki zdrowotnej, zwanej Obamacare – inicjatywy, które miały większościowe poparcie jedynie tych sponsorów partii, których dochody przekraczają 250 tysięcy dolarów rocznie.

Jak to możliwe, że republikanie są w stanie wprowadzać w życie strategie w tak jasny sposób sprzeczne z interesami szerszego amerykańskiego społeczeństwa, nie narażając się na odwet z jego strony? Mówiąc ogólniej, w jaki sposób partia ta godzi swoje poparcie dla systemu gospodarczego pogłębiającego wielkie nierówności z potrzebą pozyskania głosów wyborców, którzy z jego powodu są stratni? Hacker i Pierson dowodzą, że mamy tu do czynienia po prostu z długotrwałym „dylematem konserwatysty” – jak utrzymać przywileje elity w dobie powszechnych wyborów?

ODWRACANIE UWAGI

Według autorów odpowiedź jest jasna: w celu pozyskania głosów wymaganych do wygrania wyborów elity muszą odwrócić uwagę wyborców od negatywnych konsekwencji forsowanych przez nie strategii gospodarczych i przekierować ją na kwestie społeczne i kulturowe. „Republikanie” – jak twierdzą Hacker i Pierson – „wykorzystali białą tożsamość do obrony nierówności majątkowych. Podważyli demokrację w celu utrzymania plutokracji”.

Strategia ta opiera się na szerzeniu lęków związanych z imigrantami, podsycaniu niechęci wobec Afroamerykanów i inne zabiegi zmierzające do tego, aby biali wyborcy, a zwłaszcza biali należący do klasy robotniczej, odczuli, że wyznawane przez nich wartości, tradycje i tożsamość są zagrożone. Jak ujęli to Hacker i Pierson: „Ten brzemienny w skutkach zwrot ku plemienności, opierający się na niechęci rasowej i ciągłym napędzaniu strachu, wielce rozszerzył możliwości osiągania korzyści przez plutokratów. Wyborcy głosujący na republikanów trzymają się swojej ekipy nawet wtedy, kiedy ich ekipa wypłaca odebrane im w podatkach dolary bogatym, obcinając wspierające ich samych programy bądź odmawiając skorzystania z pojawiających się oczywistych szans na poprawienie ich własnego życia”.

Organizowanie i mobilizacja gniewnych białych wyborców przez republikańskie elity wspomagana była przez „agresywne i wąskie ugrupowania” specjalizujące się w „podsycaniu oburzenia” i „polityce niechęci”, takie jak Narodowe Stowarzyszenie Strzeleckie (National Rifle Association) oraz chrześcijańska prawica. Wysiłki te były także wspierane przez rozrastający się gwałtownie w ramach prawicowych mediów „sektor oburzenia”, który okazał się szczególnie pomocny w „eskalowaniu poczucia zagrożenia”.  A gdyby to wszystko nie wystarczyło, aby zdobyć większość głosów wyborców, republikanie mieli także w zanadrzu brudne zagrywki, „począwszy od odbierania prawa do głosowania wyborcom Demokratów, poprzez manipulację granicami okręgów wyborczych, aż po przepisy i praktyki umożliwiające masowy napływ wielkich pieniędzy”.

W skrócie, według Hackera i Piersona głębokie problemy stojące przed amerykańską gospodarką najlepiej zrozumieć można, koncentrując się na tym, jak republikańskie elity w sposób świadomy „skapitalizowały istniejące już uprzedzenia, czerpiąc z nich polityczne korzyści”. Autorzy twierdzą, że gdyby elity nie manipulowały i nie podsycały oburzenia, amerykańcy obywatele prawdopodobnie „byliby otwarci na bardziej umiarkowane podejścia i strategie”.

Wiele czynników uwypuklanych przez Hackera i Piersona w Europie Zachodniej nie występuje bądź występuje w złagodzonej postaci, a mimo to wyniki są podobne. Europa nie zaznała wszak tak samo nagłych nierówności, zmniejszającej się mobilności itp., które w Ameryce wywołane zostały przez plutokratyczne strategie republikanów, a mimo wszystko odnotowano zwiększenie ksenofobii, prawicowego populizmu i rozczarowania demokracją. Populiści w zachodniej Europie nie mogli także polegać na przesuwaniu granic okręgów wyborczych, zastraszaniu wyborców bądź ogromnych kwotach, z jakich korzystali republikanie, by zmanipulować wyniki wyborów, a mimo to udało im się uzyskać poparcie, a w niektórych przypadkach nawet dojść do władzy.

W dodatku brak uwzględnienia w tej analizie lewicy zaciemnia pewne rodzaje kluczowej dynamiki. Hacker i Pierson zasadnie twierdzą, że sukces Partii Republikańskiej i ogólniej rzecz biorąc, prawicowych populistów zależy od przesunięcia uwagi wyborców z kwestii gospodarczych na sprawy pozagospodarcze oraz z kwestii związanych z tożsamością klasową na tożsamość etniczną. Czy można jednak zrozumieć, jak do tego doszło, nie przyglądając się zarazem ugrupowaniom lewicowym, a zwłaszcza rozwadnianiu ich lewicowego profilu gospodarczego oraz postępującym w ciągu ostatnich dziesięcioleci zwiększeniu nacisku na kwestie pozagospodarcze i tożsamość niezwiązaną z klasowością?

Ponadto, mimo że prawdą jest, że prawicowe strategie gospodarcze wprowadzane przez Partię Republikańską odbiegają od centrolewicowych preferencji gospodarczych większości wyborców, prawdą jest również to, że większość amerykańskich wyborców wykazuje preferencje społeczne i kulturowe odbiegające od tych, które promują demokraci – jak zresztą wykazują te same sondaże, na których swoją analizę opierają Hacker i Pierson. To dotyczy także wyborców w Europie, których większość w kwestiach społecznych i kulturowych opowiada się na prawo od partii socjaldemokratycznych i innych ugrupowań lewicowych.

Trump oraz reprezentowany przez niego plutokratyczny populizm niszczą amerykańską demokrację. Jednakże jeśli chcemy w pełni zrozumieć problem, przed którym stoją Stany Zjednoczone oraz inne państwa demokratyczne, potrzebujemy nie tylko doskonałej jakości analiz konkretnych przypadków, ale także szerszej perspektywy porównawczej, która pozwoli nam ujawnić całą mnogość czynników stojących za rozczarowaniem demokracją i populizmem obecnie szerzących się na całym świecie i wiele sposobów prowadzących do niego.

**
Sheri Berman
 jest profesorką nauk politycznych w Barnard College oraz autorką wydanej przez Oxford University Press książki Democracy and Dictatorship in Europe. From the Ancien Régime to the Present Day.

**
Artykuł jest wspólną publikacją magazynów „Social Europe” i „IPS-Journal”. Z angielskiego przełożyła Katarzyna Byłów.


8 komentarzy to “SKĄD SIĘ WZIĄŁ TRUMPIZM?”

  1. Do Bronka, on the record:
    Rosenberg jest oskarzany o „rozpracowanie” lotniska Ben Gurion dla potrzeb PFLP .Jego informacje mialy byc uzyte przez Japonczyka Kozo Okamoto ktory w 1972 zamordowal 27 Izraelczykow na tym lotnisku.
    Zadne „zaslugi” Rozenberga w upamietnieniu Zydow z Auschwitz tego nie przeslonia.

  2. ml off the record:

    Upiór przeszlości Gontarz to niestety fikuś w zestawieniu z dzisiejszymi harcownikami
    w polskim parlamencie. Zaś ”dziennikarzyna” Göran Rosenberg to jedna z wybitniejszych postaci wspólczesnej szwedzkiej żurnalistyki, autor last but not least
    ”A Brief Stop on the Road from Auschwitz” (”Ett kort uppehåll på vägen från Auschwitz”)

  3. Do Bronka : Spiesze doniesc ze Tow. Gomulka jest mi drogi jak KOR i Solidarnosc ze swoim brodatym wiceprzewodniczacym ktory zupelnie slusznie oswiadczyl ze „Dobrze znamy Zydow, odwiecznych wrogow Narodu Polskiego..”
    I goraco zapewniam ze moje grasowanie na lamach tego forum jest mi tylko marnym erzatzem mojej ukochanej „Trybuny Ludu” z Towarzyszem Gontarzem

  4. Erystyka?
    Mam przyjaciela, ktory ma zwyczaj obrzucac wyzwiskami grob Gomulki na Powazkach.
    Podpowiem mu jeszcze jedno: Berni Sanders!

    Idiosynkrazja!
    Grasuje na tym blogu paszkwilant (paszkwilantka?) ml, jesli dobrze pamietam uzyl (uzyla?)
    juz sobie na Szwecji, Baumanie i Gôranie Rosenbergu, za to mniej dosadnie na Edelmanie.

  5. Ewa Korulska 19/09/2020 at 17:16

    Nieczytelny bełkot.

  6. Sheri Berman zarazila sie europejskim socjalizmem i nie zauwazyla, ze Ameryka w dalszym ciagu ma spoleczenstwo gdzie kazdy ma szanse na zdobycie majatku, ciezka praca i dobrym pomyslem. To ze tlumy wrzeszcza i podpalaja miasta tylko pokazuje do jakiego stopnia Chiny i Rosja nie chca silnej Ameryki a ludzie pchaja sie do Ameryki drzwiami i oknami. ML dobrze napisal.

  7. ten demokratyczny ruch w zachodniej Europie powoli i konsekwentnie oddaje Europe kolebke mysli zachodniej radykalnej islamizacji. Ci socjalisci sa zdrajcami bo ich pradziadowie przez wieki walczyli z Islamem i zdolali go powstrzymac a oni teraz dobrowolnie sie poddaja.Przeszkadza im obrzezanie zydowskich niemowlat ale pozwalaja tym muzulmanom stosowac radykalne prawa w stosunku do kobiet w swoich dzielnicach .

  8. Sheri Berman, prawdopodobnie Zydowka, niestety,p…,tak, p…, 3 po 3 jak amerykanski Gomulka Berni Sanders.
    Berni Sanders ma 3 domy, Elizabeth Warren inna lewicowa ma kilkaset milionow $ , Swiety Obama kupuje rezydencje jedna wykwintniejsza od drugiej w najbardziej ekskluzywnych gated communities gdzie taka Sheri nie bylaby wogole wpuszczona.
    Plutokracja amerykanska jest za Partia Demokratyczna: Gates, Beskos(najbogatszy czlowik na Swieci), Bill Gates, Zukerberg przescigaja sie w oddaniu dla BLM I walce z…przeciwko ”wyzyskowi”.
    Nie mowiac o miliarderze Bloombergu ktory tez zastartowal w wyborach u Demokratow-on bogatszy o wiele od Trumpa.
    Wiec o jakiej ”mobility” ta opetana prymitywka mowi ?!
    Przeciez Ilhan Omar wyrwala sie z brudu Mogadishu do Kongresu amerykansiego po to zeby powiedziec ze Zydzi= Benjamins , starodawna antysemicka bajka , teraz sluchana z zachwytem przez Demokrtow.
    Jaki przyklad na ”brak mobility ” ta Sheri wiec ma ? Komu nie pozwalaja sie wyrwac z bagna ? Do kogo ida te ”pieniadze zabrane biednym” jak nie do plutokracji z Partii Demokratycznej ?
    Wystarczy teraz p… stare przemowienia z ”Prawdy” czy ”Trybuny Ludu” zeby zostac profesorka ”nauk politycznych” w Ameryce ,jak Sheri,

Leave a Reply

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

%d bloggers like this: