Iran kontra Turcja – nieustanna rywalizacja na Bliskim Wschodzie

autor: Daniel Pipes

Oryginał angielski: Iran vs. Turkey, the MidEast’s Perpetual Rivalry
Tłumaczenie: Magda Keitz


Wiadomość o tym, że rządy Iranu i Turcji osiągnęły porozumienie w sprawie Idlib, syryjskiego miasta, które obecnie znajduje się w centrum zainteresowania Amerykanów, sprawia, że stosunki między dwoma największymi i najbardziej wpływowymi państwami Bliskiego Wschodu chwilowo wychodzą z cienia.

Ich rywalizacja sięga pół wieku wstecz, obejmowała jedenaście wojen, a teraz pozostaje, jak podaje Washington Institute Soner Cagaptay, „najstarszą grą o władzę w regionie”. Co oznacza ostatnie porozumienie i jak ich rywalizacja wpłynie na przyszłość regionu?

Podobieństwa irańskie i tureckie są godne uwagi. Oba kraje mają 80 milionów mieszkańców (Egipt, trzeci duży kraj w regionie, ma 96 milionów). Oba szczycą się starożytnymi cywilizacjami, długimi imperialnymi historiami, napięciami z Rosją i skutecznym unikaniem europejskiego kolonializmu. W czasach nowożytnych każda z nich przeszła po I wojnie światowej pod panowanie bezwzględnego modernizatora, a ostatnio jeszcze bardziej represyjnego islamisty.


Bezwzględni moderniści: Irański Reza Shah (z lewej) odwiedził Atatürka w 1934 roku.

Obecni przywódcy, irański Ali Khamene’i i i turecki Recep Tayyip Erdoğan, cieszą się prawie całkowitą władzą i obaj gorączkowo próbują ukryć tę rzeczywistość pod dużym i hałaśliwym aparatem wyborczym, parlamentarnym, gabinetami, ustawami i organizacjami pozarządowymi. Obydwaj aspirują do tego, by być może przewodzić pewnego dnia całej społeczności muzułmańskiej, twierdząc, że są kalifami. W erze wyciszonego antysyjonizmu państw arabskich Teheran i Ankara odgrywają wiodącą rolę w oskarżaniu, Islamska Republika Iranu głośno zaprzecza holokaustowi, a Republika Turcji porównuje Izraelczyków do nazistów.


Nawet bardziej represyjni islamiści: Turecki Erdoğan (z lewej) złożył wizytę Chomeiniemu w Iranie w 2012 roku.

Irańczycy wyprzedzają Turków na kilka sposobów, ale ci ostatni nadrabiają zaległości. Ajatollah Chomeini doszedł do władzy w 1979 roku, a Erdoğan w 2002 roku. Iran od dawna cieszy się ogromnymi zasobami ropy i gazu, ale ostatnio Turcja zbudowała imponującą bazę gospodarczą. Teheran rozmieszcza siły za granicą, dominując nad czterema stolicami arabskimi, podczas gdy Ankara nadal walczy z krajowymi przeciwnikami, zwłaszcza gülenistami i Kurdami. Oba rządy gardzą Zachodem, ale Iran jest otwarcie wrogo nastawiony, podczas gdy Turcja formalnie pozostaje w NATO i rzekomo dąży do członkostwa w Unii Europejskiej.

Bandyci kierowani przez Chomeiniego porywają amerykańskich marynarzy na pełnym morzu, podczas gdy Erdoğan bierze mieszkańców jako zakładników. Teorie spiskowe, długa Irańska forma sztuki, poczyniły w ciągu ostatnich dwóch dekad ogromne postępy w Turcji, która może się teraz pochwalić najbardziej fantastycznymi spekulacjami w regionie. Obaj stali się entuzjastycznymi sojusznikami dyktatora Wenezueli, Nicolása Maduro. Jako szef dyktatury o dłuższej tradycji Chomeini może pozwolić na względną wolność słowa w porównaniu z obsesyjną chęcią kontrolowania wypowiedzi przez Erdoğana, w tym tego, co mówią koszykarze w Stanach Zjednoczonych lub co myślą podróżni przejeżdżający tranzytem stambulskie lotnisko.

Największa różnica dotyczy postawy ich poddanych. Podczas gdy Chomeini cieszy się poparciem tylko około 15 procent mieszkańców, Erdoğan może liczyć na około 45 procent, dając Erdoğanowi legitymizację i pewność, o której Chomeini może tylko marzyć. Po części wynika to z długowieczności pod rządami islamu, po części z różnicy w dochodzie na głowę mieszkańca, który wynosi tylko 4 700 dolarów, a w Iranie jest w stagnacji, w Turcji 10 700 dolarów i rośnie.

Wybrane wskaźniki ekonomiczne (Zachodni Brzeg).

Upadek reżimu w Iranie jest w zasięgu wzroku, zmniejszy to siłę islamizmu, zachęcając muzułmanów do przejścia na bardziej nowoczesną i umiarkowaną formę ich religii. Większa popularność tureckiego rządu i bardziej zaawansowana wersja islamizmu daje mu większą siłę przebicia, co czyni go bardziej niepokojącym przeciwnikiem na dłuższą metę. W związku z tym na Bliskim Wschodzie prawdopodobnie nastąpi wielka zmiana, a Iran będzie zmierzał w kierunku umiarkowania, zaś Turcja stanie się największym zagrożeniem dla regionu.

Stosunki dwustronne rozkwitły w pierwszych latach rządów Erdoğana (2002-10), kiedy podzielał on islamski światopogląd i podejrzenia o amerykańskie intencje w Iraku. Ale potem stosunki się poprawiły, przede wszystkim dlatego, że oba reżimy szukają obcych wpływów i jako sąsiedzi nieuchronnie się ścierają. Wojna domowa w Syrii, gdzie Teheran wspiera szyickich dżihadystów, a Ankara wspiera sunnickich dżihadystów, jest ich największym, ale nie jedynym problemem. Inne sprawy również pogarszają stosunki, jak na przykład wspieranie przez nie przeciwnych stron w Jemenie, zainstalowanie radaru NATO przez Turcję śledzącego działania Iranu, a także wspieranie Al-Kaidy przez Iran przeciwko Turcji.

Napięcia osiągnęły poziom, na którym Ali Vaez z Międzynarodowej Grupy Kryzysowej stwierdza, że Teheran i Ankara znajdują się „na kursie kolizyjnym”. Pozostawione bez kontroli, oczekuje, że obecna dynamika wskaże na „większy rozlew krwi, rosnącą niestabilność i większe ryzyko bezpośredniej… konfrontacji wojskowej”. Bardziej poetycko, Cagaptay zauważa, że na Bliskim Wschodzie jest miejsce dla „jednego sułtana, ale nie szacha i sułtana”.

W tym kontekście, porozumienie Idliba wygląda na słabe i przemijające. Teheran i Ankara prawdopodobnie wkrótce zwrócą się przeciwko sobie i z nowym zapałem będą kontynuować swoją nieustanną rywalizację.

Ilustracja w Washington Times.

3 komentarze to “Iran kontra Turcja – nieustanna rywalizacja na Bliskim Wschodzie”

  1. Obserwator 26/09/2020 at 13:23

    Na szczęście , podobnie jak rywalizacja dwu innych wrogów Izraela , PLO i Hamasu, ta rywalizacja dwóch dyktatur: Iranu i Turcji daje Izraelowi względne bezpieczeństwo . Ani jedni ani drudzy nie mają też granicy z Izraelem co w praktyce uniemożliwia konwencjonalną wojnę , pozostaje im tylko wspieranie terrorystów . I aczkolwiek zagraża to życiu i spokojowi Izraelczyków , nie stanowi ekzystencjalnego zagrożenia państwa Izrael . I jeśli przyszłe starcie miedzy nimi , jak pisze autor , jest nieuniknione , to tym lepiej !

  2. Oni tez obie przywlaszczyli Hyksosow, ktorzy ze swoich baz w dzisiejszej Turcji podbili m.in. Egipt okolo 1500 B.C.
    W rzeczywistosci, ku ogromnemu zaskoczeniu tych ktorzy bezskutecznie przez dlugie lata usilowali rozszyfrowac ich pismo, bylo to plemie germanskie.
    Czeski uczony ktory rozszyfrowal to i stal sie natychmiast slawny na calym Swiecie, zauwazyl ze symbole na „chleb” ,ktore byl zgadniete, daja sie fonetycznie dopasowac do „brot” i dalo mu to mozliwosc rozszyfrowania reszty.
    Muzeum wykopalisk Hyksosow w Turcji jest nazywane „wykopaliska naszych przodkow”-i duzo im wierzy

  3. Turcja może się szczycić starożytnością, ale w rzeczywistości Turcy przyszli z Azji w około 10 wieku i stopniowo podbili starożytne kolonie greckie w Azji mniejszej i potem Bizancjum, też kulturę grecką.
    Czyli najeźdźcy i rabusie kultury greckiej.

    Dziwi mnie że autor odnosi się całkiem poważnie do tureckiego porównania starożytnego Iranu z najeźdźcą tureckim. Persowie nigdy by coś takiego nie napisali.

    Może chciał to zdanie o starożytności Turcji wstawić w nawias, ale zapomniał.

Leave a Reply

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

%d bloggers like this: