Trump odniósł sukces tam, gdzie ONZ zawiodło

Artykul zostal przetlumaczony przy pomocy googla

Richard Goldberg 

Przyslal Janusz G


Przemówienie prezydenta Trumpa w tym tygodniu przed Zgromadzeniem Ogólnym ONZ podkreśliło niewygodną prawdę dla wielu zagranicznych dyplomatów: czasami niekonwencjonalna polityka zagraniczna Trumpa odniosła sukces w ciągu czterech krótkich lat, w których tradycyjny multilateralizm ONZ zawodził od dziesięcioleci.

Weźmy na przykład niedawne porozumienia pokojowe podpisane między Izraelem, Zjednoczonymi Emiratami Arabskimi i Bahrajnem. Umowy te były wynikiem inicjatywy pokojowej kierowanej przez Stany Zjednoczone, szeroko potępionej przez zawodowych dyplomatów i samozwańczych ekspertów ds. Polityki zagranicznej. Po tym, jak Trump uznał Jerozolimę za stolicę Izraela, Stany Zjednoczone zawetowały rezolucję Rady Bezpieczeństwa potępiającą ten ruch. Zgromadzenie Ogólne przegłosowało później 128-9, aby potępić decyzję Ameryki.

Stanowisko Zgromadzenia Ogólnego w sprawie Jerozolimy, oczywiście, blednęło w porównaniu z długoletnim okresem finansowania przez ONZ nienawiści na Bliskim Wschodzie do Izraela i Żydów za pośrednictwem powielających się komitetów palestyńskich, walczącej z Izraelem Rady Praw Człowieka i agencji ONZ ds. tak zwani uchodźcy palestyńscy. Te wychowują i edukują pokolenie po pokoleniu, aby nienawidzić Izraelczyków i odrzucać pokój, który nie prowadzi do zniszczenia Izraela.

Jakże żenujące jest zatem uznanie dzisiaj, że wielostronna inicjatywa Trumpa doprowadziła do pokoju na Bliskim Wschodzie, podczas gdy multilateralizm ONZ tylko przedłużył konflikt. Dla pokoju na Bliskim Wschodzie ONZ była problemem, a nie rozwiązaniem

W tym tygodniu, zaledwie kilka dni po podpisaniu historycznych porozumień pokojowych, sekretarz generalny ONZ nie mógł się zmusić do wspomnienia o tych porozumieniach w swoim przemówieniu przed Zgromadzeniem Ogólnym. Czemu? Ponieważ zaprzeczają nieudanej logice ONZ, że pokój arabsko-izraelski nie może istnieć, dopóki nie zostanie ustanowione państwo palestyńskie.

Inicjatywa pokojowa Trumpa została przeprowadzona wbrew woli ONZ, ale nadal miała charakter wielostronny. Opowiedział się za cichym docieraniem do narodów Zatoki Perskiej i Izraela w miejsce głośnych szczytów i posiedzeń Rady Bezpieczeństwa lub Zgromadzenia Ogólnego. W ten sposób Trump obalił antyizraelskie ortodoksje agencji ONZ i odniósł sukces w budowaniu pokoju – pozornie porzuconej misji systemu ONZ.

Sytuacja jest taka sama, jeśli chodzi o utrzymanie bezpieczeństwa międzynarodowego. Bliski Wschód już teraz jest najbardziej niebezpiecznym regionem na świecie, a Iran, wiodący na świecie państwowy sponsor terroryzmu, jest jego najniebezpieczniejszym mieszkańcem. Sprzedaż broni konwencjonalnej Iranowi byłaby jak sprzedaż nafty i zapałek znanemu podpalaczowi, być może podręcznikowa definicja zagrożenia dla międzynarodowego pokoju i bezpieczeństwa.

Jednak Rada Bezpieczeństwa postanowiła w zeszłym miesiącu zezwolić na wygaśnięcie embarga ONZ na broń wobec Iranu w październiku. Co więcej, kiedy Trump zainicjował proces znany jako „snapback”, aby ponownie nałożyć wszystkie sankcje ONZ na Iran, w tym embargo na broń, Rada Bezpieczeństwa odmówiła uznania tego posunięcia.

Należy oczywiście pamiętać, że Iran jest jednym z największych łamaczy praw człowieka na świecie. Jest czołowym państwowym sponsorem antysemityzmu i wielokrotnie wzywał do zniszczenia Izraela. Reżim jest również badany przez Międzynarodową Agencję Energii Atomowej w związku z potencjalnym naruszeniem Układu o nierozprzestrzenianiu broni jądrowej. Mówiąc prościej, Iran jest antytezą każdej wartości założycielskiej ONZ, ale Rada Bezpieczeństwa uważa, że ​​dobrym pomysłem jest pozwolić Chinom i Rosji zalać to zbójeckie państwo zaawansowaną bronią konwencjonalną.

Tradycyjni sojusznicy amerykańscy w Radzie Bezpieczeństwa, tacy jak Wielka Brytania i Francja, niestety wycofali się do polityki zagranicznej lat trzydziestych XX wieku, starając się za wszelką cenę uniknąć konfrontacji z niebezpiecznymi reżimami. Ich poglądy pokrywają się z poglądami byłego wiceprezydenta Joe Bidena i innych elit Partii Demokratycznej, które opowiadają się za powrotem do porozumienia nuklearnego z Iranem. Ta transatlantycka oś ustępstw woli płacić irańskiemu biznesowi wymuszeń, unikając dzisiejszej konfrontacji, a jednocześnie gwarantując o wiele bardziej krwawy konflikt na drodze. Jak na instytucję zbudowaną na gruzach drugiej wojny światowej, 75 lat później Rada Bezpieczeństwa prawie zapomniała o lekcjach przeszłości.

Tutaj również widzimy przypadek, w którym multilateralizm ONZ jest problemem, a wielostronne podejście kierowane przez Amerykanów poza Radą Bezpieczeństwa stanowi rozwiązanie. Trump wydał w poniedziałek dekret grożący sankcjami wtórnymi wobec rosyjskich i chińskich firm zbrojeniowych, jeśli prześlą broń do Iranu. Odstraszająca siła amerykańskich sankcji, wraz z ekonomiczną dźwignią rynkową ze strony sojuszników z Zatoki Perskiej i Izraela, zmusi rosyjskich i chińskich nabywców broni do zerwania więzi z Moskwą i Pekinem, jeśli którykolwiek kraj naruszy te sankcje.

Krytycy Trumpa potępiają ten ruch jako jednostronny w obliczu izolacji USA. Prawdę mówiąc, snapback Trumpa jest wspierany przez sąsiadów Iranu i okaże się skuteczniejszy niż sama ONZ w wypełnianiu swojej misji.

Globaliści uważają, że multilateralizm ONZ jest lekarstwem na prawie każdy problem świata. Ale Trump doprowadził do pokoju na Bliskim Wschodzie i powstrzymał Rosję i Chiny przed uzbrojeniem państwowego sponsora terroryzmu pomimo ONZ, a nie z tego powodu. Jest to paradoks, z którym muszą się zmierzyć wszyscy Amerykanie, gdy ONZ wyrusza na następne 75 lat.

Richard Goldberg jest starszym doradcą w Fundacji Obrony Demokracji. Służył na Kapitolu, w Radzie Bezpieczeństwa Narodowego USA, jako szef sztabu gubernatora stanu Illinois oraz oficer wywiadu rezerwy marynarki wojennej. Śledź go na Twitterze @rich_goldberg .


3 komentarze to “Trump odniósł sukces tam, gdzie ONZ zawiodło”

  1. Marek Eyal 28/09/2020 at 09:42

    Centralnym problemem ONZ nie jest Izrael i nawet nie Trump ale cywilizacja zachodnia. ONZ jest areną wojny kulturowej między przerzedzonymi szeregami zwolenników demokracji liberalnej ( dzisiaj zwanymi „konserwatystami” – Orwell pokiwał by głową ze zrozumieniem ) i całą resztą czyli EU, tzw „trzeci świat” ( kiedyś zwany „blok niezaangażowany ” świetny dowcip polityczny)”, Rosją, Chinami i blokiem państw islamistycznych.

    Orwellowska zmiana nomenklatury i każde głosowanie w ONZ na ich korzyść jest jeszcze jednym zwycięstwem taktycznym i jeszcze jedną klęską demokracji liberalnej.

  2. Obserwator 27/09/2020 at 13:26

    Nie pomniejszając sukcesów Trumpa – nie jest trudno wyprzedzić ONZ w jakimkolwiek osiągnięciu . Ta organizacja w większości zrzeszające auktorytarywne dyktatury ,stała sie źródłem do nabijania kieszeni despotycznych elit tych krajów. A gdyby nie prawo weta w radzie bezpieczeństwa przeciw tej większości , to sprawy świata wyglądałyby wręcz przerażająco

  3. Ewa Korulska 27/09/2020 at 00:32

    Sama prawda, ktora tak wielu ludziom trudno jest przełknąć.

Leave a Reply

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

%d bloggers like this: