Ożeniony ze szlachcianką (2)

Marian Marzynski


Jak to się dzieje, że jednych nie interesuje historia przodków, a drugich pasjonuje? W szlacheckiej rodzinie Grażyny był Adam Jankowski, niedawno zmarły historyk i zawodowy archiwista, którego nigdy nie udawało się namówić na szperanie w rodzinnych archiwach. Inny nieżyjący kuzyn Grażyny, Wojciech Jankowski, operator filmowy, miał kolekcję zdjęć, listów i dokumentów, ale strzegł ich własności. Po trzech małżeństwach i dwóch rozwodach pozostawił wdowę, której nie udaje się nam odnaleźć. Na polu genealogii Jankowskich zostali dziś Jacek Jankowski i jego daleka kuzynka (wspólny prapradziadek), moja szlachcianka, Grażyna Jankowska. Jacek liczy guziki na carsko-polskich mundurach i odczytuje medale, próbując się czegoś dowiedzieć o ich właścicielach.

Drogi Jacku, kiedy i gdzie zrobione zostało to zdjęcie Bartłomieja i Eweliny, moich pradziadków Jankowskich wysiedlonych na Syberię po Powstaniu Styczniowym 1963-1964 ? Co to za mundur i ordery na piersiach Bartłomieja, czy to te same, jakie nosił w Polsce na zdjęciu z młodych lat? Jaką rolę mógł mieć Bartłomiej Jankowski w tragicznie zakończonym Powstaniu Styczniowym, w którym kilkadziesiąt tysięcy zostało zabitych, a 38 tysięcy skazanych na katorgę lub zesłanych i po którym rozpoczęto intensywną rusyfikację kraju? Posiadłość Bartłomieja była jednym z 1600 skonfiskowanych majątków polskiej szlachty. Co to było za zesłanie, jeżeli po latach sfotografował się w mundurze carskiego oficera? Zrehabilitowany? Jesteś na forum rosyjskim, może coś wyszperasz. Grażyna.

Grażyna i ja szukamy losów dwanaściorga dzieci Bartłomieja i Eweliny z Okołowów, którzy w roku 1864 na syberyjskie zesłanie zabrali tylko jedno z nich, niemowlaka Jana Czesława (ur. 1963, a więc w czasie Powstania), dużo też wiemy o pradziadku Grażyny Witalisie Jankowskim (ur. 1870 — zm. 1924 w Radomiu), reszta jego rodzeństwa musiała się rodzić na zesłaniu albo w Jekaterynburgu, albo w Kazaniu, bo tam, jak wynika ze zdjęcia, Ewelina dożyła późnego wieku. Nie wiemy, kiedy oboje zmarli i gdzie. W latach rozrodczości (20-40?), Ewelina musiała 12 dzieci urodzić średnio co półtora roku; potrzebne są daty i miejsca urodzeń i śmierci. Żeby się nie rusyfikować, śladami najstarszego Jana Czesława, musiały być wysyłane na naukę i pracę do Polski, tam się żeniły (na Syberii czy w Kazaniu nie było wielkiego wyboru), i chyba (poza Witalisem) do rodziców nie wracały. Gdzie się osiedliły i co robiły? Witalis Jankowski wrócił do Kazania, dostał się do nadleśnictwa (przez ojca?) i tam przepracował dobre 20 lat; mamy złoty zegarek, który dostał od cara za wysługę lat. Gdy po niepodległości Polski , znalazł się w roku 1921 (?) w Radomiu , zostało mu już tylko trzy lata życia. Czy w Radomiu był dalej nadleśniczym? Mial 54 lata, gdy zmarł w 1924 roku. Dwaj jego synowie Alfred i Czeslaw pojechali do Łomży na studia miernicze; w linii Grażyny zaczyna się i kończy w lesie, jej ojciec był zwariowanym myśliwym, gdyby mógł, zamiast mierzyć ziemie, w lesie spędziłby cale życie.

Ale wróćmy do końca 18 wieku. Na jednym ze zdjęć w zbiorach Grażyny, jest ojciec jej prababki Eweliny, Józef Okołów, który żył w latach 1797-1877, nieźle jak na tamtą epokę. Obywatel powiatu słuckiego, przeżył Księstwo Warszawskie pod Napoleonem, Królestwo Polskie pod carem i oba powstania: listopadowe w roku 1831 i styczniowe, 1863-1864, po którym Polska nazywała się już tylko Kraj Nadwiślański. Zdjęcie zostało zrobione w pracowni Photographie Artistique, którego właścicielem był N. Okołów. Rodzina?

Gdy urodził się Józef Okołów Żydzi w Polsce nie nosili jeszcze nazwisk, nazywano ich Mojsze, syn krawca, David, syn rzezaka, Chaim, syn woźnicy, a nawet Jojne, krzywa morda. Dopiero Kodeks Napoleoński wprowadził w Księstwie Warszawskim (1807-1815)obowiązek nadawania nazwisk. I tak w miejscowości Stołpcy na dzisiejszej Białorusi, pojawiło się nazwisko rodowe mojego ojca: Kuszner, w oryginale Kusznir, z pewnością od zawodu kuśnierskiego, który wykonywał jakiś nasz przodek.

Moja matka urodziła się jako Bronisława Przedborska, w żydowskiej rodzinie, która swoje początki bierze w miasteczku Przedborze; tam, gdzie na miejscowym zamku Król Kazimierz Wielki miał osiedlić swoją żydowską nałożnicę — Esterkę. (Z legend wynika, że Esterka zmieniała zamki jak rękawiczki). Wciąż pozbawieni nazwisk Żydzi, dzierżawili tam od szlachty karczmy, młyny, browary i gorzelnie, handlowali zbożem i drewnem. Po odbiciu Przedborza z rąk szwedzkich w 1657 roku, wojska hetmana Stefana Czarnieckiego, na skutek oskarżenia miejscowych Żydów o sprzedawanie się najeźdźcy, urządziły ich pogrom. Sto lat później za sprawą królewskich przywilejów, gmina żydowska odrodziła się. W 1789 roku mieszkały już tam 83 rodziny, którym od 1825 roku zaczęto nadawać, jak leci, nazwisko Przedborski. Mój pradziadek Majer Ber (Markus) Przedborski, syn Barucha, urodził się w roku 1844 Łęczycy, był handlowcem w Kaliszu, a potem właścicielem podkaliskiego majątku Kuchary; pozycja dziedzica rzadko trafiała się Żydom. Gdy Kuchary zostały podpalone przez miejscowych chłopów, dziadek Markus Przedborski sprzedał majątek, przeniósł się do Łodzi gdzie w 1931 roku zmarł w żydowskim domu starców — jak głosi rodzinna legenda — na łonie, jeżeli się nie przesłyszałem, pani Natanson. W innej wersji kochanka nazywała się Gliksmanowa, dom starców był w Warszawie, a tylko pogrzeb był w Łodzi. Nie ma zdjęć ani dziedzica Markusa Przedborskiego, ani jego syna, mojego dziadka Henryka (Henocha) Przedborskiego, właściciela drukarni i radnego miastaŁęczycy.

Ale jest w Warszawie moja kuzynka, pisarka Agata Tuszynska, która napisała „Rodzinną historię lęku”, o swojej rodzinie Tuszyńskich i naszej wspólnej Przedborskich-Hermanów. Liczę na jej pomoc w dalszych odkryciach naszego rodowodu. I na Jacka Jankowskiego, który wdrapuje się na wspólne drzewo Jankowskich: jego i mojej szlachcianki — Grażyny.

Cdn


Ożeniony ze szlachcianką (2)


Wszystkie wpisy Mariana

TUTAJ

One Response to “Ożeniony ze szlachcianką (2)”

  1. Spiesze poinformowac Urbi et Orbi ze ja tez poinekad mam Herb, i to bez zadnej tam szlachcianki:

    Kiedys corka zauwazyla nasze nazwisko w jakiejs publikacji i wyslala zaraz email do autorki
    : „Dziadek jak jeszcze zyl to mi powiedzial ze kazdy z naszym nazwiskiem musi byc spokrewniony z nami, po wojnie usilowal odnalezsc swoja rodzine , ale wszystcy zgineli.”
    Dostala zaraz odpowiedz: „Hi, my name is T…, B. do ktorej napisalas jest moja zona.
    Nazwisko jakie mam to blad lekarza wypisujacego swiadectwo urodzenia 100 lat temu na amerykanskiej wsi.i dla ktorego jedno polskie nazwisko jest identyczne z drugim i usunal jedna litere.
    Znalezlismy w Polsce te orgyginalne nazwisko i krewniaka , Jacka[tak jak u Marzynskiego?!!], ktory nam tez herb przyslal, ktory zalaczam.
    Moze u ciebie twoje nazwisko to tez pomylka ?!”

    Bardzo ladny Herb, ale nazwisko to nie pomylka, pradziadek byl Zydem, drwalem, zadnym szlachcicem, i zginal przygnieciony drzewem w lesie ,Corka odpisala.
    Na to T. ” A moze jednak, Jacek napisal ze pra….. byl lesniczym !”
    Z typowo amerykanska naiwnoscia nie zauwazyl ze szlachcic-Zyd to jednak nie bardzo…

    Historia ma smieszne troche zakonczenie : Po dluzszej nieobecnosci w pracy slucham phone messages ktore sie nagromadzily, i jakas Amerykanka mi nagrala :

    ” Hi, my name is Mandy C…, byles moim szefem w ..[nigdy tam nie pracowalem],teraz znalazlam twoje nazwisko tutaj, bardzo bym sie chciala z toba spotkac, bardzo przyjemnie wspominam naszea wspolprace i wakacje w Arubie”

    Normalnie bym jej dal telefon T.., ale poniewaz napisal ze ma zone, wiec tylko oddzwonilem i powiedzialem ze to nie ten…

Leave a Reply

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

%d bloggers like this: