Rozczarowanie i niepotrzebnie wydane pieniądze…

Przyslala Rimma Kaul


 Kupiłam sobie — wiedziona ciekawością — najnowszą książkę o Schulzu, która teoretycznie ma być zbeletryzowaną biografią i jak zaznacza autorka we wstępie, ma też korygować niektóre pomyłki innych biografów …

Wydawało się, że Znak, solidna oficyna, gwarantuje jakość publikacji, zamieszczając na okładce opinię „Niepokojący, barwny, niepokorny portret Schulza”.

Jak wielkie było moje rozczarowanie — i dlaczego po przeczytaniu części właściwie nie mam ochoty kontynuować lektury książki p. Anny Kaszuby-Dębskiej zatytułowanej  „Biografia Bruno. Epoka genialna” postaram się wskazać na kilku przykładach.

Autorka — nie wiem skąd czerpiąc wiedzę — napisała o tym, że Icyk Manger w 1938 roku wyjechał do Paryża — otóż nie tyle wyjechał, ile uciekł, gdyż był obywatelem rumuńskim i podlegał prawom, jakie zaczęły obowiązywać wówczas w jego ojczyźnie, która zyskała faszystowskie oblicze. Nie był też Manger nigdy mężem Racheli Auerbach, choć pozostawał z nią w partnerskim związku.

Pisząc o ilustratorce żydowskiej pracującej w Berlinie p. Kaszuba-Dębska wskazała, że robiła ona rysunki do książek pisarzy jidysz — takich jak Martin Buber. Konia z rzędem temu, kto udowodni, że Buber kiedykolwiek pisał w jidysz!

Odrębna kwestia to sprawa języka — któremu chyba nikt w redakcji Znaku nie poświęcił żadnej uwagi — gdyż w książce pojawiają się zdania godne rubryki „humor z zeszytów szkolnych” np.:

Mówi się, że Drohobycz jest miastem pół polskim, pół żydowskim i pół ukraińskim […].

W tym momencie można się jedynie gorzko uśmiechnąć i zrezygnować z dalszego czytania…..

Dr Alina Molisak

Alina Molisak

Doktor habilitowany

Pracownik Uniwersytetu Warszawskiego od 1993 roku, doktor nauk humanistycznych od 2003 roku. 
Opublikowała m.in. Judaizm jako los. Rzecz o Bogdanie Wojdowskim
Wydawnictwo Cyklady, Warszawa 2004;
Żydowska Warszawa — żydowski Berlin. Literacki portret miasta w pierwszej połowie XX wieku,
IBL PAN, Warszawa 2016.


Rozczarowanie i niepotrzebnie wydane pieniądze…

3 komentarze to “Rozczarowanie i niepotrzebnie wydane pieniądze…”

  1. Rysunki Schulca sa uwazane za dziela sztuki. A przeciez , dla oka przecietniaka, ktory o Schulcu nic nie slyszal sa na poziomie szkolnej niezdarnej pornografi. Porownujmy do rysunkow Hitlera, ktorego na akademie nie przyjeto, A w Polsce, grafoman ( w sensie grafiki) byl nauczycielem rysunkow,

    Ficewski, jest nadal najlepszym Szulca biografem.
    Ale kim byl Ficewski? Byl poeta oczywiscie pisarzem , ale czy byl Polakiem? czy Polskim Zydem. Mowiono ze byl Cyganem. Oczywiscie to pytania rasistowskie, wiec przepraszam nie wazne, niech spoczywa w spokoju. Slawe posmiertna Ficewskiego nie przynosza mu jego poezje, ale biografia Schulca.

  2. Tadeusz Lewandowski 13/10/2020 at 12:58

    Alino, czołem! Nie podchodź do tej biografii zbyt filologicznie, bo autorka rzeczywiście ma słabe pojęcie o profesjonalnym warsztacie, poczynając od zaplątania się w klasyczne błędne koło psychologizmu, czysta to jest ilustracja do wywodów Ingardena… Ale faktem pozostaje, że się porządnie przekopała przez archiwa (zgoda, może się tu i tam mylić, zwłaszcza w gęstwie judaików), ale też mnóstwo wygrzebała. Druga część zresztą ciekawsza niż pierwsza. Dla siebie znalazłem jedną wstrząsającą informację. Dopóki szło o literackie sublimacje popędów Schulza, rozumiem. Ale tam zostało expressis verbis zacytowane wspomnienie wówczas dzieciaka, dziewczyneczki w „schulzowskim” wieku, która opisała realny fakt molestowania przez korepetytora, co do starości jeszcze w niej tkwiło jako trauma. Dla mnie te niepoprawne politycznie, choć literacko wspaniałe teksty Bruna nabrały zbyt ciemnego odcienia. Dziś zresztą Schulz, bądź co bądź pedofil, masochista i człowiek po prostu chory na seks, nie przeszedłby przez sito #metoo. Choćby dla takich refleksji warto ten tom doczytać.
    Przy okazji pozdrawiam Cię serdecznie!
    Tadeusz Lewandowski

  3. Freda Uziyel 13/10/2020 at 10:17

    Myśle, ze nikt tak głęboko nie rozumiał Schulza i kultury oraz historii Żydów, jak Jerzy Ficowski . Nikt chyba nie zgłębił Bruna tak jak on .
    Jeśli chcecie wiedzieć coś o tym.niezwyklym pisarzu, to czytajcie nadal Ficowskiego.
    Ja tez lubię wzmianki o Bruno w Dziennikach Gombrowicza . Zacytuje tak jak pamietam: ‚Bruno mnie wielbił , a jego – nie” . Jest to cudowny wstęp do opisu stosunku obydwu pisarzy do siebie . Poza tym jednym słowem udało się Gombrowiczowi pokazać masochistyczną osobowość Bruna i swoją ogromna pozę na wielkość. .
    Dziękuje Alino za uwagi . Książki z takimi bykami , na pewno nie kupię.

Leave a Reply

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

%d bloggers like this: