Uncategorized

Dla postępowców Netanjahu nie jest problemem, jest nim Izrael

Caroline Glick

Przetlumaczyl Sir Google Translate

Senator Elizabeth Warren została pierwszym przywódcą politycznym Stanów Zjednoczonych, który otwarcie wezwał do obalenia przywódcy siostrzanej demokracji.

Zaledwie kilka lat temu senator Elizabeth Warren była trochę żartem. Z jej poglądami stawiającymi ją na lewicowym skraju politycznego spektrum, Warren był postrzegany jako postać marginalna w polityce krajowej. Najbardziej znana była z cynicznego oszustwa, którego popełniła w czasach akademickich.

Warren, biały protestant z Bostonu, twierdził, że jest potomkiem rdzennych Amerykanów i dostał pracę jako profesor w Harvard Law School. Donald Trump zmienił jej oszustwo w parodię, nadając jej przydomek Pocahontas.

Dziś, gdy Demokraci kierują zarówno izbami Kongresu, jak i Białym Domem, a progresywne skrzydło partii jest w dużej mierze jego dominującą siłą, wraz z Berniem Czerwonym, Warren stał się jednym z najpotężniejszych senatorów w Ameryce. Na większości frontów to, co mówi, jest aktualne.

W zeszłym tygodniu Warren zwróciła się do Izraela w przemówieniu, które wygłosiła na dorocznej konferencji J Street.Zasubskrybuj The JNS Daily Syndicate przez e-mail i nigdy nie przegap naszych najważniejszych artykułów

Przemówienie Warrena było dla niej wyraźnie ważne, ponieważ opublikowała je na YouTube, gdy tylko je dostarczyła. Miała rację, chcąc to wyrzucić. W tym przemówieniu przeszła do historii.

Na konferencji J Street Warren został pierwszym amerykańskim przywódcą politycznym, który otwarcie wezwał do obalenia przywódcy siostrzanej demokracji. W swoim przemówieniu Warren wezwała przeciwników premiera Benjamina Netanjahu, aby „zjednoczyli się, aby rozpocząć trudne zadanie wykorzenienia korupcji i przywrócenia rządów prawa”, poprzez odsunięcie Netanjahu od władzy.

Warren twierdził, że Trump został pokonany tylko dlatego, że wszystkie siły z całego amerykańskiego spektrum politycznego, które mu się przeciwstawiały, połączyły się. „Wybrani przywódcy Izraela” – warknęła – „powinni zrobić to samo i dać Izraelowi nowego premiera”.

Niewątpliwie wielu Izraelczyków trudno byłoby odczuć szokiem po wezwaniu Warrena. Przecież tłum nienawidzących Netanjahu w Izraelu „Never Bibi” mówi od lat podobne rzeczy.

Ale są dwie duże różnice między izraelskimi antagonistami Netanjahu a Warrenem. Po pierwsze, nie jest Izraelką. Jej wezwanie do przeciwników Netanjahu, by go usunęli, i to raczej poprzez sztuczki parlamentarne niż wybory, stanowi rażącą ingerencję w wewnętrzne sprawy sojusznika. Drugą różnicą między wezwaniem Warrena do usunięcia Netanjahu a apelami przywódcy opozycji Yair Lapid o jego usunięcie z polityki jest to, że jej wezwanie nastąpiło w trakcie jednego z najbardziej antyizraelskich przemówień, jakie kiedykolwiek wygłosił amerykański przywódca.

Oczywiście Warren nie przedstawiła się jako nienawidząca Izraela. Wręcz przeciwnie, na początku swoich uwag Warren stwierdził: „Jestem oddany stosunkom USA-Izrael i dbam o bezpieczeństwo i ochronę Izraela”.

Niestety, interpretacja Warrena terminu „popełniony” nie jest pierwszą definicją, jaką prawdopodobnie znajdziesz w słowniku. Zaraz po ogłoszeniu swojego „oddania” państwu żydowskiemu Warren powiedział: „Ale jednym z najświętszych aspektów przyjaźni jest mówienie szczerze, a czasem okazywanie twardej miłości”.

Wystawa Warrena o „twardej miłości” rozpoczęła się od okaleczenia Trumpa. Trump, wrzasnęła, „podkopał pięćdziesiąt lat przywództwa USA jako skutecznego mediatora, porzucając wszelkie pozory neutralności” i faworyzując Izrael. To się musi skończyć.

Ale powrót do neutralności jest niewystarczający w świecie trudnej miłości Warrena.

„W przeszłości” – wyjaśniła – „administracje Stanów Zjednoczonych i członkowie Kongresu polegali na wygodnym punkcie do rozmowy, że strony muszą się spotkać i wypracować różnice w drodze negocjacji. Takie podejście już nie wystarcza. Kiedy nierównowaga sił między obiema stronami jest tak ogromna, jak między Izraelem a Palestyńczykami, bierne wezwania do wynegocjowania rozwiązania niewiele więcej niż utrwalają status quo ”.

Wyjaśniwszy, że twarda miłość i oddanie Izraelowi wiąże się ze stanięciem po stronie Palestyńczyków przeciwko Izraelowi, Warren przystąpił do wyjaśniania, jak należy to zrobić. Po pierwsze, powiedziała, że ​​Izrael musi działać na rzecz Palestyńczyków, którzy „cierpią pod izraelską okupacją”.

Warren twierdził, że Izrael jest zobowiązany na mocy prawa międzynarodowego do zapewnienia szczepień przeciwko COVID-19 Palestyńczykom. W rzeczywistości taki obowiązek nie istnieje na mocy prawa międzynarodowego. Ale cokolwiek.

Następnie Warren przedstawił kroki, jakie Stany Zjednoczone muszą podjąć, aby wzmocnić pozycję Palestyńczyków. Wezwała administrację Bidena do ponownego otwarcia konsulatu USA w Jerozolimie dla Palestyńczyków i ponownego otwarcia przedstawicielstwa OWP w Waszyngtonie. Oba posunięcia wiązałyby się ze znaczącymi wyzwaniami prawnymi ze względu na wsparcie władz Palestyny ​​dla terroryzmu.

Wezwała Stany Zjednoczone do udzielenia pomocy kontrolowanej przez Hamas Strefie Gazy. I wezwała Stany Zjednoczone do poparcia wyborów w Palestynie, chociaż przyznała, że ​​„Hamas jest organizacją terrorystyczną i prawdopodobnie zdobędzie wiele miejsc” w Palestyńskiej Radzie Legislacyjnej.

To prawda, przyznał Warren, wspieranie wyborów organizacji terrorystycznej „jest trudne”. Ale, nalegała, nie można po prostu „stanąć na drodze demokracji lub odrzucać demokratycznych wyników, których nie lubimy”.

Wreszcie Warren przedstawiła ostatni element swojej twardej polityki miłosnej wobec państwa żydowskiego: osłabienie Izraela.

Legalizując przyszły reżim terrorystyczny Hamasu w Judei, Samarii i Gazie, Warren zwróciła się do tego, co nazywała „słoniem w pokoju – amerykańskiej pomocy wojskowej dla Izraela”. Warren, który z pewnością jest „oddany bezpieczeństwu Izraela”, powiedział, że Izraelowi należy zakazać używania amerykańskiej pomocy wojskowej „na terytoriach okupowanych”.

Innymi słowy, dla królowej demokratów, Hamas może rządzić, ale Izraelowi nie wolno się bronić. Pomijając to, jak jej plan współgra z jej zaangażowaniem w bezpieczeństwo Izraela, z pewnością osiągnie on jej cel, jakim jest zmniejszenie „nierównowagi sił” między Izraelem a Palestyńczykami.

Bernie Sanders, który również przemawiał na konferencji J Street, powtórzył wezwanie Warrena do zakazania Izraelowi wykorzystywania amerykańskiej pomocy wojskowej do obrony przed agresją palestyńską w Judei, Samarii i Gazie.

To z kolei prowadzi nas z powrotem do wezwania Warrena do obalenia Netanjahu. Jej propozycje polityczne jasno pokazują, że nienawiść Warrena do Izraela nie ma z nim nic wspólnego. Ta polityka, której celem jest wzmocnienie wrogów Izraela i osłabienie Izraela, jest tą, którą ona i jej towarzysze starają się wprowadzić wraz z nowym premierem Izraela.

J Street z pewnością jest na pokładzie w ich programie. Przed konferencją J Street dołączył do Peace Now, aby poprzeć projekt ustawy Rep. Betty McCollum wzywającej do takiego uwarunkowania. McCollum jest jednym z najbardziej antyizraelskich prawodawców na Kapitolu. Nienawidząc Izraela, który nie jest już adwokatem w Izbie Reprezentantów, przewodnicząca Nancy Pelosi awansowała ją na przewodniczącą podkomisji obrony Komisji ds. Przydziałów Izby Reprezentantów.

Z tego stanowiska McCollum przedstawił w zeszłym tygodniu ustawę, która zabrania Izraelowi korzystania z amerykańskiej pomocy wojskowej w Judei i Samarii. Projekt McColluma, który fałszywie oskarża IDF o celowe i systematyczne krzywdzenie dzieci palestyńskich, opiera się na raporcie palestyńskiej organizacji pozarządowej mającej bliskie powiązania z organizacją terrorystyczną Ludowego Frontu Wyzwolenia Palestyny ​​(LFWP).

Oczywiście, podczas gdy J Street rośnie, jest daleka od reprezentowania głównego nurtu poglądów amerykańskich Żydów. Tak więc Warren, McCollum i Sanders są głowami najpotężniejszej i najszybciej rozwijającej się frakcji Partii Demokratycznej. Ale do tej pory chęć wyrządzenia krzywdy Izraelowi nie jest podzielana przez większość ich kolegów demokratów, przynajmniej jeśli chodzi o pomoc wojskową dla Izraela.

Po konferencji J Street AIPAC skłonił większość Demokratów do podpisania listu do szefów Komitetu ds. Środków sprzeciwiających się jakimkolwiek warunkom dotyczącym amerykańskiej pomocy wojskowej dla Izraela. AIPAC, którego znaczenie maleje wraz ze wzrostem potęgi postępowców, nadal jest w stanie zebrać głosy w celu zatwierdzenia pomocy wojskowej dla Izraela.

Chociaż obraz postępowej siły, która ma zaszkodzić Izraelowi, jest mieszany, z przemówienia Warren i jej kolegów Demokratów na konferencji J Street można wyciągnąć dwa wyraźne wnioski. Pierwsza lekcja na wynos dotyczy samej ulicy J Street. W czasach swojej świetności AIPAC było czymś więcej niż tylko ochroną amerykańskiej pomocy wojskowej dla Izraela. AIPAC przewodził inicjatywom proizraelskim w Kongresie. Lobbyści AIPAC skupiliby się na problemie, takim jak przeniesienie ambasady USA do Jerozolimy, i lobbowaliby prawodawców, aby postępowali zgodnie z tym, aż ich pomysł wejdzie w życie.

Jako antyizraelskie lobby żydowskie, J Street działa zupełnie inaczej niż AIPAC. Zadaniem J Street nie jest inicjowanie antyizraelskiej polityki jako odpowiednika AIPAC. Zadaniem J Street jest służyć jako żydowski listek figowy dla antyizraelskich Demokratów.

Warren nie stara się blokować Izraela przed obroną przed palestyńską agresją, ponieważ J Street ją o to poprosił. J Street popiera warunki dotyczące amerykańskiej pomocy wojskowej dla Izraela, ponieważ Warren i jej towarzysze chcą warunkować pomoc. Antyizraelscy Demokraci przychodzą co roku na konferencję J Street, aby otrzymać żydowską pieczęć J Street z aprobatą dla ich antyizraelskiej polityki. Można przypuszczać, że im potężniejszy Warren i jej towarzysze, tym mniejszą będą potrzebowali żydowskiego listka figowego. Z biegiem czasu rozwój postępowców prawdopodobnie sprawi, że J Street stanie się jeszcze bardziej nieistotny niż AIPAC.

Drugą lekcją z przemówienia Warrena i bardziej ogólnie konferencji J Street jest to, że era ponadpartyjnego wsparcia dla Izraela w zasadzie dobiegła końca. Izrael stał się kwestią partyzancką.

Partia Republikańska jest partią proizraelską. Republikanie prawie do ostatniej chwili chcą utrzymać i wzmocnić sojusz USA-Izrael. Podczas gdy większość Demokratów nadal będzie popierać pomoc militarną Stanów Zjednoczonych dla Izraela, większość Demokratów woli milczeć na swoich stanowiskach, ponieważ ich baza sprzeciwia się Izraelowi. Przywództwo Demokratów w obu izbach nie tylko odmawia podjęcia jakichkolwiek kroków przeciwko nienawidzącym Izraela postępowcom. Przywódca większości w Senacie Charles Schumer i Pelosi promują je, nawet gdy polityka jawnie ukierunkowana na wzmocnienie wrogów Izraela i osłabienie Izraela.

Przez wiele lat lewicowcy w Izraelu i Stanach Zjednoczonych oskarżali izraelską prawicę – a w szczególności Netanjahu – o traktowanie amerykańskiego poparcia dla Izraela kwestią partyzancką. Ale przemówienie Warrena i jej kolegów w zeszłym tygodniu dowiodło, że ani prawo w Izraelu, ani Netanjahu nie są odpowiedzialne za to, co się stało.

W swoim 15-minutowym przemówieniu Warren odniósł się do swojego żądania wycofania się Izraela z Judei i Samarii pięciokrotnie jako o imperatyw „moralny”. Jak widzą ona i jej obóz, każdy, kto uważa, że ​​Izrael powinien zachować swoją obecność na tych obszarach, jest niemoralny. A jeśli przeciwnicy wycofania się są niemoralni, to oczywiście wynika z tego, że nie podzielają wartości Ameryki Warrena. A ponieważ nie podzielają progresywnych wartości, nie mogą być sojusznikami Ameryki Elizabeth Warren czy Berniego Sandersa.

Jeśli chodzi o prezydenta Joe Bidena, jak dotąd różnica między nim a nimi jest trudna do znalezienia. Chociaż może nie podążać antyizraelską ścieżką tak szybko, jak by sobie tego życzył Warren, Sanders i ich towarzysze, Biden nie zrobił nic, z czym się nie zgadzają. Jego trajektoria, podobnie jak ich, jest wyraźna.

Caroline Glick jest wielokrotnie nagradzaną felietonistką i autorką książki „The Israeli Solution: A One-State Plan for Peace in the Middle East. 


Dla postępowców Netanjahu nie jest problemem, jest nim Izrael

Kategorie: Uncategorized

2 odpowiedzi »

  1. Oto konsekwencje tego ze amerykanscy Żydzi nie głosowali na prezydenta Trumpa. Czasem wydaje mi się ze dzisiejszy świat stanął na głowie, ze zyjemy w jakimś koszmarnym śnie z którego obudzi nas wielka katastrofa. I nie dotyczy to tylko US, w Europie nie dzieje się lepiej.

  2. Sa tutaj na blogu kontrybutorzy dla ktorych Warren byla najlepsza kandydatka na Prezydenta USA. Mowiacy z taka miloscia o szlachcie szaraczkowej i o pomocy dla BLM , tacy jak oni ,nawet ci bez szaraczkow, sa prawdziwym zagrozeniem dla Izraela, nawet wiekszym niz ta Pocahonta .

Leave a Reply

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.