Uncategorized

Najważniejsza rozmowa, jaką świat żydowski musi odbyć


Melanie Phillips
MELANIE PHILLIPS

Prawo do wspólnego obywatelstwa nie neguje szczególnej umowy obywatelskiej zawartej między rządem Izraela a samymi obywatelami.

Ten związek zawsze był ostry. To prawda, że ​​każda ze stron jest ostrożna, aby komplementować drugą i wyznawać lojalność.

Żydzi diaspory wyrażają miłość do Izraela, są dumni z jego osiągnięć i bronią go przed oczernianiem i bigoterią. Izrael uważa się za ostatecznego obrońcę Żydów z diaspory i uznaje znaczenie ich finansowego i emocjonalnego wsparcia.

Pod tymi powierzchownymi pobożnościami kryją się jednak liczne napięcia. Oczywiście część Żydów z diaspory to zagorzali syjoniści. Ale wielu zawsze było niespokojnych, że istnienie Izraela naraża ich na zarzut podwójnej lojalności.

W ostatnich latach coraz więcej osób kupiło fałsz, za pomocą którego Izrael jest demonizowany i delegitymizowany. Dla innych, którzy uważają się za całkowicie zintegrowanych z Ameryką, Wielką Brytanią lub gdzie indziej, Izrael jest tylko marginalnie zainteresowany, czy to w irytacji, czy w aprobacie.

Z kolei wielu w Izraelu postrzega diasporę z mieszaniną obojętności, zdumienia i irytacji. Nie ma najmniejszej urazy, że Żydzi z diaspory są ostrą krytyką Izraela, a jednak w przeważającej mierze decydują się nie dokonywać aliji . W ten sposób decydują się nie dzielić wielkiego projektu żydowskiej narodowości i nie znosić ofiar dokonanych przez Izraelczyków – z których najbardziej oczywistym jest to, że ich dzieci zostają wcielone do służby wojskowej, gdzie wielu jest bezpośrednio narażonych na niebezpieczeństwo.

Napięcia te pojawiły się niedawno z powodu strategii izraelskiego rządu polegającej na zamknięciu lotniska dla zagranicznych podróżnych przez większą część kryzysu COVID.

Spowodowało to znaczne cierpienie i trudności dla wielu Żydów z diaspory, którym uniemożliwiono odwiedzanie swoich dzieci i wnuków w Izraelu, a co najboleśniej uniemożliwiono im udział w pogrzebach, ślubach i innych ważnych wydarzeniach rodzinnych.

Dwa tygodnie temu William Daroff, szef Konferencji Przewodniczących Głównych Amerykańskich Organizacji Żydowskich, wygłosił zdecydowany protest przeciwko tym ograniczeniom, oskarżając izraelski rząd o „losowe, kapryśne, irracjonalne i niezbyt logiczne” zasady oraz o nieuznawanie poczucie odłączenia, jakie ta polityka powodowała wśród amerykańskich Żydów.

Obie strony mają rację. Rząd Izraela uważał, że ograniczenie liczby gości z zagranicy jest niezbędne do utrzymania niskiego wskaźnika infekcji. Żydzi z diaspory byli zirytowani wyjątkami uczynionymi od tej strategii, takimi jak wpuszczanie do kraju zawodników z całego świata na wybory  „ Miss Universe” w zeszłym miesiącu i Mistrzostwa w piłce nożnej  .

Ale tym, co naprawdę unislo brwi była sugestia Daroffa, że ​​Izrael ma obowiązek zawsze przyjmować Żydów, niezależnie od okoliczności. Powiedział też: „Państwo Izrael ma umowę z diasporą, w której Izrael jest dla nas miejscem schronienia, gdzie istnieje siatka bezpieczeństwa, która istnieje dla nas wszystkich. Ta umowa została zawieszona”.

Ponieważ ludzie przyjeżdżający z zagranicy nosili ryzyko przywiezienia ze sobą wirusa z krajów o wysokim wskaźniku infekcji, sugestia, że ​​Izrael ma obowiązek zaakceptować tych potencjalnych nosicieli tylko dlatego, że byli Żydami, źle się przyjęła wśród niektórych Izraelczyków.

I odwrotnie, wśród Żydów z diaspory idea, że ​​Izrael postrzega ich jako cudzoziemców, jest głęboko neuralgiczna. W końcu podkreślają, że Izraelczycy byli w stanie wylecieć z Izraela iz powrotem (inny niż do „czerwonych” krajów), mimo że równie dobrze mogli przywieźć ze sobą chorobę.

Tu jednak kryje się jeszcze bardziej newralgiczny błąd.

To prawda, że ​​Izrael ma wyjątkowe stosunki z żydowską diasporą. Znane jest to, że wszyscy Żydzi mają „prawo powrotu” do Izraela. Jest to jednoznaczne schronienie dla ludzi, którzy byli prześladowani i zmuszani do wędrówki po świecie przez prawie dwa tysiące lat, dopóki nie przywrócono im ich starożytnej ojczyzny.

Ale dopóki nie dokonają aliji , Żydzi z diaspory nie są obywatelami Izraela. Prawo do wspólnego obywatelstwa nie neguje szczególnej umowy obywatelskiej zawartej między rządem Izraela a samymi obywatelami.

Ten pakt — wspólny dla wszystkich demokratycznych narodów — nakłada na każdą ze stron wzajemne obowiązki i odpowiedzialność. Najważniejszym obowiązkiem każdego rządu jest zapewnienie bezpieczeństwa swoim obywatelom.

I chociaż strategia trzymania cudzoziemców z daleka była zawsze otwarta na krytykę, premier Izraela Naftali Bennett był uprawniony do podjęcia środków, które uważał za niezbędne, aby chronić Izraelczyków przed wirusem.

Ponieważ ta strategia rozpadła się pod ogromną falą infekcji Omicron, te ograniczenia podróżowania zostały właśnie zniesione. Jednak napięcia wysuwane na pierwszy plan przez uwagi Daroffa sięgają głębiej.

W przemyślanym poście na swoim blogu Substack Daniel Gordis pisze, że nigdy nie było uczciwej rozmowy między Izraelem a diasporą na temat obowiązków i prerogatyw każdej ze stron.

To, co w rezultacie zostało zaciemnione, jest czymś, co wielu Żydów spoza Izraela uważa za nieprzyjemne – absolutną centralną rolę aliyah dla Izraela . Założyciele kraju, pisze Gordis, nie wzywali do niczego innego, jak całkowitego zakończenia diaspory.

Gordis bez wątpienia ma rację, określając tę ​​kwestię jako ważną, ignorowaną i wciąż nierozwiązaną.

Jednak z pewnością jest jeszcze ważniejsze i bez odpowiedzi pytanie, które zagraża podkopaniem przyszłości narodu żydowskiego. To pytanie, które ustawia Żyda przeciwko Żydowi, brzmi, jak judaizm może powstrzymać zachodni hiperindywidualizm przed zerwaniem sznurów pamięci kulturowej i obyczajów, które do tej pory zapewniały Żydom przetrwanie.

W Ameryce szczególny niepokój budzi bardzo wysoki wskaźnik asymilacji. Jest to napędzane przez większość amerykańskich Żydów przyjmujących liberalne ideologie, takie jak relatywizm moralny i kulturowy, kultura ofiar i polityka tożsamości, które wszystkie odrzucają żydowskie kodeksy moralne.

Ale asymilacja niszczy także społeczność żydowską w Wielkiej Brytanii, podobnie jak w innych częściach diaspory. I te antyżydowskie ideologie nabierają tempa także w Izraelu.

Żydom ten problem nie jest obcy. Po zniszczeniu Drugiej Świątyni w 70 roku n.e., rabini Talmudu dokonali zdumiewającego wyczynu, odbudowując judaizm jako religię komunalną, opartą na synagogach. Ale postanowili także odeprzeć to, co uważali za największe zagrożenie dla żydowskiego przetrwania – pogańskie i bałwochwalcze praktyki społeczności przyjmujących diaspory, praktyki, do których tak wielu Żydów zostało przyciągniętych przez uwodzicielski, materialny atrakcyjność tych społeczności. oferta.

Dziś zagrożenie jest podobne, choć też inne. Ogólnie rzecz biorąc, przynależność religijna jest zagrożona, a dominująca kultura świecka umieszcza religię, obskurantyzm i autorytaryzm w jednym pudełku, a rozum, naukę i wolność w innym.

Jednak takie wartości jak , – tolerancja, współczucie, wolność, rządy prawa, rozum i nauka – można przekonująco powiedzieć, że zawdzięczają swoje istnienie Biblii hebrajskiej.

Problem polega na tym, że wielkie zadanie złożenia tych rzeczy razem w jednym pudełku nie jest nawet podejmowane w dzisiejszym żydowskim świecie.

To zamiast tego zdecydowało się na wzniesienie barykad wokół dwóch niemożliwych do pogodzenia obozów — postępowych Żydów, którzy postrzegają prawo Tory jako barierę dla zasadniczej zmiany kulturowej, oraz ortodoksyjnych Żydów, którzy postrzegają zmianę kulturową jako egzystencjalne zagrożenie dla prawa Tory.

Tak jak rabini Talmudu zrozumieli ogrom zagrożenia dla narodu żydowskiego i odpowiedzieli z wnikliwością i geniuszem, tak dzisiejsi rabini muszą wykazać, że autentyczny judaizm oferuje nieskończenie bardziej niezawodny sposób zaspokajania ludzkiej potrzeby zadowolenia, racjonalności i niż ideologie, które oferują jedynie hologramy wolności i sprawiedliwości społecznej.

Istnieje pilna potrzeba ominięcia Scylli postępowego judaizmu i Charybdy ultraobronnej ortodoksji. Można by pomyśleć, że współczesna ortodoksja zapewnia właśnie taki nieustraszony statek, który poprowadzi drogę przez te wzburzone morza.

Ktokolwiek jednak wytycza trasę, jak poruszać się w tej konkretnej podróży, jest z pewnością najważniejszą rozmową, jaką musi teraz przeprowadzić świat żydowski.

Melanie Phillips, brytyjska dziennikarka, prezenterka i pisarka, publikuje cotygodniowe felietony dla JNS. Obecnie felietonistka „The Times of London”, jej osobistych i politycznych pamiętników „Anioł Stróż”, została opublikowana przez firmę Bombardier, która opublikowała również jej pierwszą powieść „Dziedzictwo”. Wejdź na  melaniephillips.substack.com,  aby uzyskać dostęp do jej pracy.

Najważniejsza rozmowa, jaką świat żydowski musi odbyć

Przetlumaczyl Sir Google Translate

Kategorie: Uncategorized

2 odpowiedzi »

  1. Pisze Zdzisław Kroczak
    Żydzi diaspory wyrażają miłość do Izraela, są dumni z jego osiągnięć i bronią go przed oczernianiem i bigoterią. Izrael uważa się za ostatecznego obrońcę Żydów z diaspory i uznaje znaczenie ich finansowego i emocjonalnego wsparcia.
    Pod tymi powierzchownymi pobożnościami kryją się jednak liczne napięcia. Oczywiście część Żydów z diaspory to zagorzali syjoniści. Ale wielu zawsze było niespokojnych, że istnienie Izraela naraża ich na zarzut podwójnej lojalności.

  2. Dobry artykuł ale problem pozorny. Kto żąda wpływu na decyzje Izraela musi spełnić dwa, albo wszystkie z następujących warunków:
    1. Identyfikować się jako Żyd albo żyd – warunek konieczny.
    2. Być bardzo bogaty, albo
    3. Być obywatelem Izraela. Co jest i obowiązkiem i prawem obywatelskim.

    Jak łatwo zauważyć, punkty 2 i 3 nie wystarczą. Jestem przeciw wpływom mniejszości ideologicznych i etnicznych na centralne decyzje polityczne Izrael.
    A to z powodu konieczności egzystencjalnej, nie przez jakieś fochy ideologiczne.
    Państwo żydowskie na Bliskim Wschodzie przeżyło do dzisiaj dzięki decyzjom niepopularnym w oczach nie – Żydów. Natomiast każda z nielicznych decyzji izraelskich popartych przez organizacje międzynarodowe tylko pogorszyła sytuację żydowskiego państwa. Niektóre do skraju katastrofy.
    Los Libanu jest przykładem i przestrogą dla żydowskiego państwa, czego nie robić i na co się nie zgadzać.

    Izrael przeżyje dopóki jest pod pełną kontrolą Żydów. Inni mogą mieć prawa obywatelskie, ale nie prawo wpływu na centralne decyzje.
    Kluczem sukcesu i rękojmią fiaska jest demografia. Specyficznie demografia żydowska na BW. Na demografię żydowską w diasporze i tak nie ma co liczyć.

Leave a Reply

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.