Uncategorized

Nasi wrogowie zachowują koncentrację


Caroline Glick

„Cisza” na frontach północnym i południowym, na którą wskazują izraelscy przywódcy, nie jest wynikiem izraelskiego odstraszania, jak twierdzą, ale odstraszania przez naszych wrogów.

Niemal codziennie dzieje się coś, co mówi nam, że wrogowie Izraela przygotowują się do wojny. Z drugiej strony reakcje Izraela na te wydarzenia wskazują, że Izrael nie przygotowuje się do wojny.

Trzy oddzielne wydarzenia w tym tygodniu ujawniły ten niepokojący stan rzeczy.

Po pierwsze, w poniedziałek Iran i jego pełnomocnicy w Strefie Gazy, Libanie, Syrii, Iraku i Jemenie obchodzili drugą rocznicę zabójstwa przez USA w Iraku dowódcy sił Quds Korpusu Strażników Rewolucji w Iranie, generała dywizji Qasema Soleimaniego. Podczas ceremonii w Teheranie prezydent Iranu Ebrahim Raisi obiecał zabić byłego prezydenta Donalda Trumpa i byłego sekretarza stanu Mike’a Pompeo.

Zgodnie z doniesieniami o negocjacjach, porozumienie oznacza całkowitą kapitulację USA wobec żądań Iranu. W zeszłym tygodniu brytyjski Spectator opublikował raport zatytułowany „Wewnątrz katastrofalnych negocjacji Joe Bidena z Iranem”. Opisano w nim, jak załamała się pozycja Zachodu z powodu radykalnej proirańskiej postawy amerykańskiego zespołu kierowanego przez Roberta Malleya.

Brytyjscy i inni negocjatorzy scharakteryzowali Malleya jako „najbardziej gołębiego urzędnika, jakiego kiedykolwiek widzieliśmy”.

Jeden z urzędników powiedział, że Malley pochylił się tak daleko do tyłu, że „teraz rozmawia z Teheranem między nogami”.

Wyjaśnili, że Malley przedstawił Irańczykom na sesji otwierającej negocjacje to, co miało być ostateczną propozycją USA „weź lub odejdź”. Po tym, jak oszołomieni Irańczycy „złapali oddech i wspięli się z powrotem na krzesła, zaczęli domagać się dalszych ustępstw”.

A stamtąd wszystko było w dół. Iran nie poszedł na żadne ustępstwa. Najwyraźniej w tych okolicznościach jedynym sposobem na osiągnięcie porozumienia – nawet częściowego – jest porzucenie przez USA rzekomego celu porozumienia – uniemożliwienie Iranowi osiągnięcia niezależnych wojskowych zdolności nuklearnych.

Odpowiedzią Izraela na upadek amerykańskiej pozycji dyplomatycznej było zamaskowanie oceanicznej przepaści między pozycją USA a Izraelem. Premier Naftali Bennett udał, że odrzucił problemy w zeszłym tygodniu, mówiąc: „Nie jesteśmy pluszowym misiem, który po prostu mówi „Nie”. Nie szukamy walki, może być dobry interes [z Iranem]”.

Krótko mówiąc, polityka USA polega na uspokojeniu Iranu, a polityką Izraela na uspokojeniu USA. Ale nikt nie stoi na przeszkodzie, by Iran stał się potęgą nuklearną.

Drugie wydarzenie miało miejsce dzień po tym, jak Raisi zagroził, że zamorduje Trumpa i Pompeo, a negocjatorzy Bidena ponownie przyklęknęli przed podwładnymi Raisiego. We wtorek libański libański legion cudzoziemski Hezbollah wystrzelił bezzałogowy statek powietrzny do Izraela. IDF odpowiedział zestrzeleniem drona.

Na pierwszy rzut oka historia dronów nie jest powodem do niepokoju. Ale nie można tego postrzegać jako odosobnionego wydarzenia. W ciągu ostatnich kilku miesięcy infiltracje i sondowania terytorium Izraela przez drony, „robotników”, przemytników narkotyków i inne osoby z Libanu stały się rutynowymi zdarzeniami wzdłuż granicy z Libanem.

Hezbollah, który sprawuje całkowitą kontrolę nad libańską stroną granicy, dopuszcza wszystkie te infiltracje i kieruje większością z nich. Na te działania jest metoda. Hezbollah wykorzystuje je między innymi do badania gotowości operacyjnej Izraela, jego struktury sił i rozmieszczenia, jego zdolności wywiadowczych, szybkości reakcji i kompetencji.

Z kolei działania Hezbollahu na granicy nie mogą być postrzegane w oderwaniu od jego „Planu Radwan”.

Około dziesięć lat temu Izrael odkrył, że Hezbollah planuje najechać Galileę w następnej wojnie i przejąć wioskę lub zakładników z wioski. Hezbollah zamierza wykorzystać porywanych Izraelczyków albo jako „ludzkie tarcze” dla operacji Hezbollahu, albo jako karty przetargowe w wymuszonych „negocjacjach”.

Szef Hezbollahu Hassan Nasrallah publicznie ujawnił plan Radwana w 2015 roku.   

Siły Radwan, elitarna jednostka Hezbollahu licząca 2500 żołnierzy, zostaje oskarżona o inwazję na Izrael. Jej członkami są weterani wojen w Syrii i Iraku. Chociaż Hezbollah ogłosił program wiele lat temu, a Izrael w 2018 r. odkrył wyrafinowane podziemne tunele, które Hezbollah zbudował w celu transportu sił do Izraela, Izrael jeszcze nie ufortyfikował granicy. Do tej pory zbudowano tylko 14 kilometrów (8,7 mil) betonowego muru granicznego z powodu braku funduszy na projekt. Żadna dyskusja na temat działań wyprzedzających mających uniemożliwić Hezbollahowi wykonanie planu Radwana nie weszła na arenę publiczną. I nic nie wskazuje na to, żeby takie operacje miały miejsce.

To prowadzi nas do trzeciego wydarzenia, które wrogowie Izraela zainicjowali w zeszłym tygodniu. A propos niczego, w sobotę Hamas wystrzelił dwie rakiety na Tel Awiw. Później zaatakował helikoptery IDF pociskami ziemia-powietrze.

Przywódcy Izraela rutynowo przypisują „ciszę” między pociskami Hamasu a atakami terroru odstraszającej sile Izraela. Ale w tym tygodniu mistrz terroru Hamasu Ismail Haniyeh odrzucił roszczenia Izraela.

W wywiadzie dla Al Jazeera Haniyeh powiedział, że od czasu operacji „Płynny ołów” w 2009 r. Hamas wykorzystuje każdą przerwę między kampaniami, aby ulepszyć swoje strategiczne zdolności. Zbudował swoje krajowe zdolności do produkcji rakiet i przemycił tysiące zaawansowanych pocisków z Iranu do Gazy między kampaniami. Zbudował kompleks podziemnych tuneli dla zdolności ofensywnych i defensywnych pomiędzy kampaniami. Przed ostatnią ofensywą Hamasu przeciwko Izraelowi w maju zbudował operacyjną koordynację z arabskimi Izraelczykami, co umożliwiło Hamasowi wykorzystanie arabskich izraelskich pogromów jako integralnego elementu ostatniego ataku.

Ocena, że ​​motłoch arabski, który linczował Żydów i palił żydowskie samochody, domy i firmy w mieszanych miastach żydowskich i arabskich, a także motłoch, który blokował główne arterie komunikacyjne w Negewie i Galilei był zaaranżowany przez Hamas, przesunął się z podejrzeń do pewności, gdy Izraelskich arabow przemoc zakończyła się, gdy tylko Hamas zgodził się na zawieszenie broni. 

Reakcja Izraela na atak rakietowy Hamasu na Tel Awiw przyniosła deflację. W interesie „zachowania ciszy” odwetowy nalot Izraela był w najlepszym razie letni. Rzeczywiście, według urzędników IDF, Kancelarii Premiera tak bardzo zależy na tym, by nie prowokować Hamasu reakcją, że poświęciła bezpieczeństwo operacyjne, przekazując mediom plan ataku, zanim samolot wystartował do Gazy. Kancelaria premiera zaprzeczyła zarzutom, ale Izrael koordynował swoją reakcję z Egipcjanami, którzy służą jako pośrednicy z Hamasem.

Nadzwyczajne wysiłki Izraela, by nie sprowokować Hamasu swoim kontratakiem, prowadzą do niepokojącego wniosku, że „cisza” między kampaniami Hamasu nie jest świadectwem odstraszającej siły Izraela. To świadectwo odstraszającej siły Hamasu.

Izrael zainicjował jedno wydarzenie w ciągu ostatniego tygodnia: spotkanie ministra obrony Benny’ego Gantza z przewodniczącym Autonomii Palestyńskiej Mahmoudem Abbasem w jego domu. Podobnie jak Bennett, Gantz upierał się, że spotkanie nie oznacza początku nowego „procesu pokojowego”. Obaj mężczyźni twierdzili, że spotkanie Gantza z Abbasem w prywatnej rezydencji Gantza było konieczne ze względu na bezpieczeństwo narodowe Izraela.

Podczas ich spotkania Gantz zgodził się przekazać AP setki milionów szekli, którymi Abbas będzie wypłacał pensje terrorystom i ich rodzinom. Gantz zgodził się zezwolić na masową budowę palestyńską na obszarze C Judei i Samarii, czego Izrael potrzebuje do obrony swojego bezpieczeństwa narodowego i społeczności na tych obszarach. Zgodził się też, by 10 000 zagranicznych Arabów nielegalnie przebywających w AP otrzymało status stałego rezydenta.

Oczywiście, wzięte razem i osobno, ustępstwa Gantza wobec Abbasa nie zwiększają bezpieczeństwa Izraela. Utrudniają bezpieczeństwo Izraela. Gantz nie próbował zwiększyć bezpieczeństwa Izraela przez spotkanie z Abbasem. Próbował uspokoić przeciwnika wspierającego terror.

Izrael pozostaje potężniejszy niż jego wrogowie. Ale nasi wrogowie nie są bezczynni. Brakuje im dywizji pancernych i lotnictwa. Ale zrekompensowali te deficyty, budując trójczłonowe siły dostosowane do walki z Izraelem. Ich elementami operacyjnymi są pociski, terror i broń niekonwencjonalna.   

Zagrożenie rakietowe, przed którym stoi Izrael ze strony Iranu i jego pełnomocników w Libanie, Syrii, Gazie, Jemenie i Iraku, nie ma żadnego historycznego ani globalnego precedensu. Izrael wycelował w niego więcej pocisków niż jakikolwiek naród na ziemi. W przyszłej wojnie Izrael może spodziewać się pochłaniania tysięcy pocisków dziennie z Libanu, tysięcy kolejnych z Gazy, a jeszcze więcej z Syrii, Iraku i Jemenu. Arsenały wroga obejmują dziesiątki tysięcy precyzyjnie naprowadzanych pocisków oraz rakiet. Chociaż Izrael ma najbardziej zaawansowany system obrony przeciwrakietowej na świecie, system ten nie jest w stanie wytrzymać tysięcy rakiet dziennie. Wielu przejdzie.

Co do terroru, Izrael będzie musiał stawić czoła zarówno wielkiemu terrorowi, typu przewidzianego w planie Radwan Hezbollahu, jak i lokalnemu terrorowi ze strony Autonomii Palestyńskiej Abbasa i arabskich Izraelczyków, którzy są teraz zintegrowani ze strukturą sił Hamasu. Celem terroru jest zakłócenie życia cywilnego, osłabienie mobilizacji IDF i transportu wojsk na pole bitwy, a w ekstremis rzucenie Izraela na kolana.

Jeśli chodzi o niekonwencjonalne zagrożenia, najbardziej złowrogie – program broni jądrowej Iranu – najwyraźniej nie działa w tym momencie. Syria ma jednak duży arsenał broni chemicznej. Iran i Hezbollah mają również znaczne zdolności ofensywne w cyberprzestrzeni. W ostatnich miesiącach cyberataki sparaliżowały izraelskie szpitale i inne krytyczne obiekty.

Dowódcy IDF rutynowo deklarują, że Izrael jest gotowy na zbliżającą się burzę. Ale trudno dostrzec dowody tej gotowości. Przez dziesięciolecia doktryna Dawida Ben-Guriona o przeniesieniu bitwy na terytorium wroga była koncepcją przewodnią izraelskiej doktryny obronnej. Dziś ta ofensywna doktryna jest ledwie przebłyskiem pamięci.

Izrael nie atakuje zapobiegawczo rakiet Hezbollahu i Hamasu w Libanie i Gazie. Nie zabija ich dowódców terroru. Arabscy ​​Izraelczycy, którzy uczestniczyli w zorganizowanej przemocy przeciwko Żydom i blokowali drogi podczas ofensywy rakietowej Hamasu w maju, w większości zostali zwolnieni z więzienia. Policja i siły wojskowe nie konfiskują ogromnych ilości skradzionej i przemycanej broni, która jest niemal wszechobecna w arabskich społecznościach izraelskich.

Ekonomiczna ruina Libanu nie dotyczy Hezbollahu, który jest w dużej mierze winny nędzy byłego Paryża na Bliskim Wschodzie. Nasrallah i jego siły terrorystyczne pozostają na celowniku, przygotowując się do ataku na Izrael po otrzymaniu rozkazu od Teheranu. Tak samo jest w przypadku Hamasu, który rządzi zubożałą Gazą żelazną pięścią.  

Przywódcy polityczni i wojskowi Izraela muszą uznać, że ustępstwo nie jest doktryną strategiczną. To ruch polityczny – a dla Izraela bardzo głupi. Nasi przywódcy wojskowi i narodowi muszą rozpoznać powagę sytuacji i dopasować działania Izraela, poziomy sił i zasoby do dynamicznej i śmiertelnej formy wojny, którą rozwinęli nasi wrogowie, aby nas zniszczyć

Nasi wrogowie zachowują koncentrację

Przetlumaczyl Sir Google Translate

Kategorie: Uncategorized

Leave a Reply

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.