
Przyslal Piotr Jassem
Tekst ukazał się w piśmie Polonii kanadyjskiej „Gazeta” 11 września 2025
Wczoraj obejrzałem film The Road Between Us: The Ultimate Rescue, opowiadający historię bohaterskiej akcji ojca, który 7 października 2023 roku, wspólnie z żoną, ruszył na ratunek synowi, synowej i dwojgu maleńkich wnucząt. Cała rodzina ukrywała się w schronie w oblężonym przez terrorystów domu.
Krótko po włączeniu filmu do programu jubileuszowej, pięćdziesiątej edycji Międzynarodowego Festiwalu Filmowego w Toronto (TIFF), został on wycofany przez dyrektora festiwalu, Camerona Bailey’a. Decyzję tłumaczył brakiem odpowiednich autoryzacji dla części materiałów – w szczególności nagrań z kamer osobistych (bodycamów) członków Hamasu, które sami wcześniej udostępnili w mediach społecznościowych. Bailey wyraził również obawy dotyczące bezpieczeństwa w obliczu spodziewanych protestów.
Decyzja ta wywołała natychmiastowy skandal, który zakończył się kompromisem: film miał zostać pokazany tylko raz, bez specjalnego pokazu dla mediów, ale za to w największej sali Roy Thomson Hall, mieszczącej ponad 2600 widzów. Uzgodniono też zwiększone środki bezpieczeństwa we współpracy z policją. Wszystkie bilety zostały wyprzedane już pierwszego dnia sprzedaży – od rana.
Zgodnie z przewidywaniami, przed wejściem do budynku słychać było antyizraelskie slogany wykrzykiwane przez megafon i powtarzane przez grupkę protestujących. Na miejscu zobaczyłem liczne, profesjonalnie wykonane plakaty, tablice i palestyńskie flagi. Wśród około trzydziestu osób – wiele owiniętych kefijami, niektóre z zamaskowanymi twarzami – dało się wyczuć dobrze zorganizowaną strukturę. Po drugiej stronie ulicy znajdowała się znacznie mniejsza, niezorganizowana grupka osób z izraelskimi flagami. Obie grupy oddzielał silny kordon policyjny.
Podszedłem do wejścia. Ze względu na bardzo dokładne kontrole – przeszukiwanie torebek, przechodzenie przez detektory metalu i manualne sprawdzanie uczestników – spóźniłem się kilka minut, tracąc początek wydarzenia. Dopiero następnego dnia przeczytałem, że Cameron Bailey otworzył pokaz słowami:
„Chciałbym przeprosić, zwłaszcza społeczność żydowską, za błędy, które popełniłem w okresie poprzedzającym ten dzień. W obliczu rosnącego, niebezpiecznego antysemityzmu, pragnę przeprosić za krzywdę, jaką wyrządziliśmy.”
Te słowa przywitano oklaskami. Bailey dodał jeszcze:
„Dzisiejszy pokaz jest ważny i proszę każdego z Państwa o wspólne obejrzenie filmu z otwartością i szacunkiem.”
Film był wstrząsający i trzymał w napięciu przez pełne dwie godziny. Narracja była prosta, bezpośrednia i nienachalna, wolna od ocen.
Nie zawierał żadnych komentarzy politycznych – ukazywał wyłącznie fakty, często bardzo graficzne, dzięki wspomnianym nagraniom z bodycamów. Najważniejsze jednak były emocje: strach, bezsilność i niewyobrażalne bohaterstwo w obliczu niespotykanego terroru. To opowieść o rodzinie wciągniętej w sam środek historii. Wymowa filmu była jasna, ale reżyser nie narzucał interpretacji – jedynie skrupulatnie pokazał, jak było. Ocenę pozostawił widzowi.
Po seansie odbyło się spotkanie z bohaterami filmu – emerytowanym generałem IDF Noamem Tibonem i jego żoną, dr Gali Tibon – oraz twórcami: reżyserem Barrym Avrichem i producentem Markiem Selbym. Spotkanie prowadziła Lisa LaFlamme, dziennikarka z wieloletnim doświadczeniem w CTV. Rozmowa była przerywana wielokrotnie brawami, a wypowiedzi – wyważone, pozbawione odniesień politycznych i skoncentrowane na doświadczeniach tamtego dramatycznego dnia.
W końcowej części wieczoru LaFlamme powiedziała jednak:
„Reakcja Izraela ma w sobie coś z zemsty za upokorzenie tamtego dnia”, i dodała: „7 października nie użyto siły (odnosząc się do nieobecności sił zbrojnych Izraela), a teraz, jak wiemy, siła jest przytłaczająca, a szacuje się, że zginęło ponad 64 000 Palestyńczyków.”
Jej wypowiedź została natychmiast wygwizdana przez widownię za próbę upolitycznienia wydarzenia artystycznego. Była to jedyna negatywna reakcja publiczności podczas całego wieczoru. Pokaz zakończył się długotrwałą owacja na stojąco.
Dla obecnych było oczywiste, że tak jak w dzisiejszą rocznicę zamachów z 11 września pokazuje się filmy o ofiarach tragedii w Nowym Jorku – a nie o wojnie w Afganistanie, która była jej następstwem – tak i tutaj można opowiedzieć o dramacie, który rozegrał się w izraelskich kibucach i na festiwalu Nova, bez konieczności odnoszenia się do wojny w Gazie, którą te wydarzenia zapoczątkowały. O niej informują codzienne doniesienia. Dramat 7 października domagał się przypomnienia.
Późniejsze relacje medialne wspominały, co prawda o sukcesie filmu, ale koncentrowały się głównie na protestach, oddając głos antyizraelskim demonstrantom, którzy – nie widząc filmu – twierdzili, że to „izraelska propaganda” i że „nie ma miejsca na izraelski film”. Pomylili się pod każdym względem. Film jest kanadyjski – zarówno reżyser, jak i producent to obywatele Kanady, nie Izraela. To rzetelnie zrealizowany dokument: profesjonalny, głęboko poruszający, zrealizowany z ogromnym kunsztem i pozbawiony propagandy. Gorąco go polecam.
Po filmie zjadłem obiad z izraelsko-kanadyjskim producentem, reżyserem i aktorem – znanym z działalności edukacyjnej i promowania tolerancji. Opowiedział mi, że kanadyjski grant, który otrzymał na wystawienie swojej sztuki o Zagładzie w szkołach, centrach społecznościowych, a nawet w rezerwacie rdzennych mieszkańców, został nagle cofnięty. Jak powiedział:
„Nagle wszystko zostało odwołane. Zero pieniędzy.” Dodał gorzko: „Dla nich Izrael już po prostu nie istnieje.”
Po filmie zjadłem kolację z Howardem Ryppem, uznanym izraelsko-kanadyjskim producentem, reżyserem i aktorem, znanym ze swojej działalności edukacyjnej i promowania tolerancji, który w przeszłości otrzymywał dotacje z Canada Council. Powiedział mi, że jego ostatni wniosek o grant – na sztukę o Holokauście, którą planował wystawiać w szkołach, ośrodkach kulturalnych, a nawet w rezerwacie Pierwszych Narodów – został niespodziewanie odrzucony. I to pomimo rekomendacji rządowego komitetu federalnego, którego celem jest zachowanie pamięci o Zagładzie i potwierdzenie, że temat ten stanowi obowiązkowy element programu nauczania w kanadyjskich szkołach średnich.
„Zero funduszy” – powiedział, po czym dodał gorzko: „Dla nich Izrael już po prostu nie istnieje.”
Przypomniałem sobie wtedy niedawne słowa francuskiego dziennikarza Brice’a Couturiera:
„Hamas nie dąży do zwycięstwa; dąży do zniszczenia Izraela. Nie obchodzi ich, czy Gaza płonie, byleby Izrael krwawił. To strategia eschatologiczna: stracić wszystko, byleby inni polegli razem z tobą. Ich strategia opiera się na uwikłaniu, na emocjach, na manipulowaniu zachodnimi sumieniami. Ich siła nie leży w militarnej przewadze, lecz w dramaturgii. (…) Ich prawdziwym frontem jest zachodnia opinia publiczna, a nie armia Izraela.”
I niestety, mam wrażenie, że tę wojnę Hamas dziś właśnie wygrywa.Link do artykułu w „Gazecie”
P.S. Dwa dni po publikacji mojej recenzji, film otrzymal nagrodę publiczności jako najlepszy film dokumentalny festiwalu TIFF 2025 w Toronto.
Piotr Jassem
Odkryj więcej z Oficjalny blog emigracji 1969
Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.
Kategorie: Uncategorized


DO EWY. ŚWIETNIE SFORMUŁOWANA REAKCJA I PORÓWNANIE. POCZĄTEK KOŃCA CYWILIZACJI.
Ubiegać się o prawa autorskie u bandytów na film nakręcony z ich własnych zbrodni którymi się w dodatku przechwalali ?
To jakby prosić hitlerowcow o prawa autorskie za filmy z Auschwitz !
Szczyt cynizmu, tchórzostwa i upadku moralnego pod pretekstem « prawa »! Koniec cywilizacji za progiem.