
.

Władymir Putin mówił, że Ukraina to nie jest kraj, to jest terytorium. Na kolejnym spotkaniu powiedział mi, że Krym to jest ziemia rosyjska. Następnie powiedział mi, że był bardzo niezadowolony z Mołdawii i że z Mołdawią coś trzeba zrobić. Powiedział mi też, że NATO nie da rady obronić krajów nadbałtyckich. A Tusk powtórzył mi to. Myślał, że Putin żartował. Ale on powiedział to samo Węgrom i powiedział to samo Rumunom.
- Autor: Micheil Saakaszwili
- Źródło: Saakaszwili: Nie tylko Polska otrzymała ofertę od Putina,
-Nie rozumiesz, George, ta Ukraina nawet nie jest państwem. Większość jej terytorium to prezent od nas. – 2008 r., do George’a Busha na szczycie NATO w Bukareszcie, mającym obradować nad członkostwem Ukrainy w NATO
- 17 mln obywateli Ukrainy to Rosjanie, Ukraina otrzymała olbrzymią połać rosyjskiego terytorium. Jeśli teraz dodamy do tych problemów kwestię członkostwa w NATO, egzystencja tego państwa może być zagrożona.
- Autor: Władimir Putin
- Opis: z depeszy wysłanej w kwietniu 2008 ze szczytu Sojuszu w Bukareszcie przez Kurta Volkera, amerykańskiego ambasadora przy NATO opubl. przez Wikileak
Czufut – Kale (Zydowska Twierdza) jest jednym z najslawniejszych i najlepiej zachowanych miast skalnych Krymu. Lezy na gòrze stolowej, w poblizu Bakczysaraju, 2,5 km od bylej stolicy chanòw. Miasto jest nieprzystepne, doskonale wkomponowane w otaczajaca go bujna zielen.
Mielismy je zwiedzic w towarzystwie przewodnika, ktòrego nazwalismy bocianem…chodzil jakos dziwnie i zaraz na poczatku wyciagnal z torby popakowane i zaopatrzone w instrukcje mini zestawy olejkòw eterycznych, niby pomagajacych na najròzniejsze dolegliwosci. Dotychczas nie udalo mi sie sprawdzic jakie jest ich realne dzialanie. Poniewaz w programie mielismy jeszcze odwiedzic Uspenskij monastyr do ktòrego by sie dostac trzebaby isc spacerkiem a potem pokonac duza ilosc schodòw chcialam juz zrezygnowac z tej wizyty, ale zapewniono nas ( polowa wycieczki byla w wieku balzakowym lub post ), ze bocian prowadzi delikatnie no i rzeczywiscie bez pospiechu tam dotarlismy.
Dla mnie zwiedzanie tego typu miast nie bylo niczym nowym widzialam miasta skalne i takiez klasztory w azjatyckiej czesci Turcji, w Bulgari, we Wloszech, w Tunezji.
Tego typu miast godnych zobaczenia jest conajmniej 5 na pòlwyspie, wejscie do kazdego z nich jest platne z rozròznieniem dla tubylcòw i dla turystòw. Nie musze dodawac, ze turysci placa o wiele wiecej.
Niektóre z nich upadły już w VIII-IX w. i te są najmniej zbadane (np. Tepe-Kermen), niektóre jak np. Mangup-Kale były ośrodkami niezależnych państw. Mangup – niezależnego księstwa Teodoro istniejącego do XV w. a będącego kontynuacją tradycji Bizancjum. Zostało zdobyte przez Tatarów w połowie XV w.
W Czut-Kale i w Mangup-Kale aż do XVIII w. mieszkali Karaimi – przedstawiciele odrębnego narodu i religii (zbliżonej do mojżeszowej, ale nie uznają Talmudu).
Początki twierdzy sięgają końca VI wieku n.e. Dane o pierwszych wiekach historii osady są bardzo skromne i często sprzeczne. Prawdopodobnie początkowo była to graniczna strażnica bizantyjska – Fulli, choć są też źródła mówiące, iż była to twierdza miejscowych Alanów, którzy w tym czasie podlegali cesarstwu bizantyjskiemu. Według niektórych źródeł w kolejnych stuleciach gród znalazł się pod kontrolą Połowców – z tego okresu pochodzi nazwa Kyrk Er (Kyrk Or), co po tatarsku znaczy 40 umocnień
W 1299 po oblężeniu z użyciem machin oblężniczych miasto zostało zdobyte i splądrowane przez Mongołów dowodzonych przez chana Nogaja. W XV wieku, aż do założenia Bakczysaraju, Czufut-Kale stanowiło stolicę niezależnego państwa tatarskiego na Krymie.
Ale co ważne, zanim został utworzony Chanat Krymski i nim wybudowano Bakczysaraj, to właśnie Czufut Kale było krymską stolicą, zamieszkiwaną przez muzułmanów, chrześcijan i karaimów i tutaj też swoje siedziby mieli pierwsi władcy; Hadżi Girej i Mengli Girej.
Dziś Czufut – Kale zajmuje dużą powierzchnię płaskowyżu nad Doliną Jozefata ( to nazwa nadana przez karaimów, którzy nawiązali tu do drogich im miejsc jerozolimskich) i składa się z kilku rodzajów obiektów: są tu jaskinie pierwotnych mieszkańców, ruiny zabytków muzułmańskich, w tym mauzoleum córki chana z XV wieku, domy mieszkalne i modlitewne karaimów (m. in. dobrze zachowana XIV wieczna kenasa), ruiny łaźni i studnia.
Czufut Kale prezentuje się pięknie. Pomieszczenia wykute w skałach wyglądają interesująco. Takie sztucznie stworzone jaskinie. Trudno sobie jednak wyobrazic, ze kiedys mieszkali tam ludzie, mala ilosc swiatla, jak sie ogrzewali, gdzie sie zalatwiali? Jak i czym sie zywil?
Byly tam ròwniez miejsca przeznaczone dla zwierzat i jak wyliczono zajmowaly one o wiele wieksza przestrzen niz ludzie. wiec zwierzeta mogly sie wypasac, ale zaduch musial tam byc znaczny. .
Na szczycie wzgórza naszą wyobraźnię pobudzają pozostałości twierdzy z wykutymi w skale lochami więziennymi. Tu, w skalnej grocie, przetrzymywany był w XVII wieku i to przez dwa lata hetman Mikolaj Potocki wslawiony zwyciestwem nad kozakami pod Kumejkami czekając na okup, który umożliwiłby mu uwolnienie.
Hetman Potocki jest przykladem tego jak zamilowanie do trunku i buta moze zniszczyc plany czlowieka i wodza a nawet wplynac na losy wlasnego kraju.
Zostal on wziety do niewoli po przegranej bitwie pod Korsuniem, ktòra to poròwnujac stosunek sil Polacy byli w stanie wygrac.
Zainteresowanych tematem polecam bardzo ciekawa gawede prof. Władysława Czaplińskiego na temat bitew pod Żółtymi Wodami i Korsuniem z cyklu „Glosa do Trylogii”. (PR, 15.06.1972)
W roku 1648 pod Korsuniem sily Korony dowodzone przez hetmana Potockiego w sile
około 7000 żołnierzy, starły się z liczniejszymi wojskami Kozacko-Tatarskimi pod wodzą Chmielnickiego i Tuhaj-Beja (około 20 000 ludzi), ponosząc druzgocącą klęskę. Po pierwszym starciu, które nie przyniosło rozstrzygnięcia wojsko polskie przystąpiło do odwrotu, oddając pole liczniejszemu przeciwnikowi. Warunki odwrotu byly byly uzgodnione wczesniej, kozacy nie mieli atakowac wycofajacych sie polskich wojsk.
Dziwi jednak fakt, ze Polacy uwierzyli Kozakom i Tatarom, skoro Rzeczpospolita byla przez nich w przeszlosci wielokrotnie zdradzana lupiona i nekana najazdami. -Nie dowierzaj nieprzyjacielowi, nawet gdy cię obdarza- powiedzial Aleksander Dumas ( Trzej muszkieterowie)- zaufali i przyplacili to zyciem.
W nocy z 25 na 26 maja silny oddział kozacki pod dowództwem Maksyma Krzywonosa przygotował zasadzkę w wąwozie (zwanym Krutą Bałką), przez który biegła droga odwrotu oddziałów polskich. W wykopane głębokie rowy wpadły polskie działa i wozy taborowe, a na zmieszanych tą sytuacją żołnierzy natarli z boków, ukryci do tej pory, Kozacy. Oddziały polskie zostały całkowicie pobite. Tylko około 650 jazdy polskiej (pod dowództwem pułkownika Koryckiego) zdołało się przebić, reszta poległa lub dostała się (także obaj hetmani) do niewoli. Znawcy problemu upatruja przyczyne przegranej polskiego wojska kwarcianego przede wszystkim w błędach dowodzenia oraz nieudolności hetmanów koronnych.
Mikołaj Potocki, miał skłonność do nadużywania alkoholu, a rozkazy często wydawał nietrzeźwy. Decyzje przez niego podejmowane cechowały także uprzedzenie, nadmierna duma oraz lekceważenie Kozaków, których powstanie krwawo stłumił w 1637 roku we wspomnianej juz wyzej bitwie pod Kumejkami (16 grudnia 1637). Z kolei hetman polny koronny Marcin Kalinowski miał dużą wadę wzroku. Jego pole widzenia ograniczało się do maksymalnie 250 m. Utrudniało mu to niewątpliwie dowodzenie tak dużym związkiem operacyjnym jazdy, piechoty oraz artylerii. Na polską niekorzyść złożyła się także kłótnia pomiędzy hetmanami. Pewni swojego zwycięstwa, nie docenili przeciwnika. Nie wiadomo też jak potoczyłyby się losy bitwy gdyby Potocki zawczasu zatroszczył się o zwiększenie swojego korpusu. W tym czasie na Ukrainie znajdowały się bowiem inne polskie. Dla Potockiego byla to juz druga niewola pierwszej tureckiej doswiadczyl w roku 1620 pod Cecora.
Widok, jaki roztacza się ze skalnego okna, musiał być dla niego przygnebiajacy, mozliwosc ucieczki ròwna zeru bowiem zaraz za ścianą lochu otwiera się przepaść o ktòrej dramatycznie pisał Mickiewicz, ktòry to miasto zwiedzil nie wiadomo podczas ktòrej wycieczki na Krym, dzis badacze uwazaja, ze moglo byc ich trzy.
Tu przybywały do dawnej twierdzy poselstwa i na pewno jej położenie robiło na nich kolosalne wrażenie. Po opuszczeniu skalnego miasta przez bramę doszliśmy do
– karaimskiego cmentarza. Jest to największa na świecie nekropolia karaimska, znajdujące się tu groby liczą kilkaset lat. Nagrobki są bardzo charakterystyczne: kamienne sarkofagi w kształcie siodła z hebrajskimi lub arabskimi napisami po jednej stronie. Niestety nagrobki sa zle utrzymane, poprzewracane, obrosniete mchem.
Stamtad wąwozem wzdluz muròw skalnych podazylismy do klasztoru z cerkwią wykutego w skale, ktòry sprawia wrazenie jakby byl do niej przyklejony . .
. Monastyr założony został przez greckich katolików w VIII wieku i funkcjonował mimo zajęcia Krymu przez Tatarów aż do końca XVIII wieku. Później wznowił działalność w połowie XIX wieku, ale już jako prawosławny i do początków XX wieku został rozbudowany i posiadał 5 cerkwi. Jego rozwojowi położyła kres władza radziecka – od 1921 roku klasztor popadał w ruinę. Dopiero w 1993 r. otwarto tu znowu klasztor męski, a główną cerkiew poddano renowacji wejscie jest darmowe, ale sa mile widziane datki. Na miejscu okazalo sie jednak, ze kto nie mial nakrycia glowy, – kobiety lub co gorsza byl w kròtkich spodniach do klasztoru nie zostal wpuszczony. Klasztor znajduje sie b. blisko dawnej stolicy chanòw.
Bakczysaraj obecnie jest malym miastem liczacym okolo 15 tys mieszkancòw, dzieli sie na Bakczysaraj Stary i Nowy – okolo 500 lat temu bylo stolica chanatu krymskiego w jezyku tureckim jego nazwa to miasto ogrodòw. Lagodny klimat sprzyja uprawie drzew owocowych, wokòl miasta jest duzo sadòw. Samo miasto dzieli na pòl przeplywajaca rzeka o niezbyt przyjemnej nazwie- zgnilej wody. Glòwna ulica nosila imie Lenina i pewnie nadal je nosi .
Dzis to miasteczko senne i bez znaczenia, ale w okresie swego najwiekszego rozkwitu byly tam az 32 meczety, cerkiew ormianska i grecka, prawoslawny sobòr sw Mikolaja synagoga i kenesa karaimska.
Usilowalam dociec ilu Zydòw w miescie tym przebywalo w ciagu jego dziejòw to ilosc ich sie wahala od 400 do przeszlo 200. Jak ktos dobitnie podsumowal na tym blogu dzialania Rosji- ona umie tylko krasc a bardziej elegancko to sie nazywa aneksja. I tak poraz pierwszy ukradla Krym w 1768 roku , a nastepnie juz na naszych oczach….gdyby Zachòd wtedy oczu nie zamknal moze obeszloby sie bez tylu ofiar i stresu zwiazanego z ciaglym straszeniem o dalszych podbojach i obecnej wojny.
A prawde powiedziawszy to i nas ciagle straszono- a robili to sprzedawcy kramòw ulicznych mòwiac, ze musimy nabyc petardy….Petardy? Corocznie z okazji Swiat Bozego Narodzenia i Nowego Roku na poludniu Wloch mamy kaleki z urwana dlonia czy palcami przez nie spowodowanymi, wiec sie boje ich jak przyslowiowy diabel swieconej wody. Pytalam do czego nam petardy na Krymie? Do odpedzania walesajacych sie psòw!- brzmiala odpowiedz.
Pytanie retoryczne- czy mieszkancy Ukrainy nie znaja innych bardziej ludzkich sposobòw traktowania zwierzat? Swego czasu widzialam duzo bezpanskich psòw w duzych miastach w Portugalii one odprowadzaly ludzi na przystanek autobusowy a potem tam na nich czekaly, gdy wracali z pracy. i witaly ich machajac ogonkami ….w cywilizowanym kraju tak bylo, ale czy Ukraina to napewno cywilizowany Kraj?
Ktos kiedys powiedzial, ze zeby ocenic stopien cywilizacji danego kraju nalezaloby sprawdzic stopien czystosci jego ubikacji. W Wielkiej Brytanii organizowano nawet konkursy na najladniejsza lazienke czy wychodek w miejscach publicznych.
Widzialam zdjecia – pelno kwiatòw nawet w takich miejscach.
We Wloszech mozna swe potrzeby zalatwiac w kazdym barze zamawjajac kawe, w Polsce stan ubikacji publicznych raczej dobry, ale na bylych tertoriach ZSRR to po prostu katastrofa.
Nawet przy znanych miejscach odwiedzanych przez turystòw na Ukrainie zwykla wygòdka z dziura w ziemi , pelna much, troche lepsza sytuacja byla na Litwie.
Bedac w Bakczysaraju dowiedzielismy sie, ze bardzo blisko Palacu Chanòw jest hotel prowadzony przez Polaka -rodowitego Warszawiaka. To -Hotel Meraba zrobił on na mnie pozytywne wrażenie choc widzialam go tylko zewnatrz. Oddzielony od ulicy wysokim murem zapewniał intymność i ciszę, a patrzac na wystròj pokoi w sieci lazienki ma europejskie. Przed głównym budynkiem znajdował się nieduży ogród, w którym postawiono trzy altanki urządzone w tatarskim stylu. Po zdjęciu butów można było usiąść (raczej polozyc sie ) przy niskim stoliku i zjeść posiłek czy posurfować na Internecie. Dzis juz nie pamietam czy bylismy akurat tam na kawie. Zaznaczam, ceny byly dosc wysokie we wszystkich lokalach polozonych blisko palacu.
Co bylo dla nas nowoscia to to, ze konsumujac nie siedzialo sie a lezalo na boku oczywiscie z wyciagnietymi nogami a kawe podawaly kelnerki przebrane za odaliski. Nastepna nowoscia jest to , ze w turystycznych miejscach mozna wypozyczyc stròj historyczny w ktòry mozna sie przebrac do pamiatkowego zdjecia. Nie wiem, czy w zwiazku z covidem jest to jeszcze aktualne, ale na Ukrainie o higiene nikt sie nie martwil.
Widzialam taki brud w niektòrych lokalach i fast foodach, ze gdyby to bylo w Polsce SANEPID by je dawno zamknal.
Wspomniany wyzej hotel 3 gwiazdkowy ma bardzo dobre recenzje i jak sprawdzilam dzisiaj przyjmuje rezerwacje czyli jest czynny i nie podzielil losu innych pensjonatòw, ktòre musialy zamknac na skutek aneksji. Recezje cudzoziemcòw skonczyly sie przed inwazja, reszta to tylko wpisy pozytywne Rosjan czyli ròwniez i naplyw twardej waluty zostal zahamowany.
Wiceprzewodniczący medżlisu ( Samorząd ) Tatarów krymskich Nariman Dżelal udzielil wywiadu polskiemu dziennikarzowi z ktòrego wynika,” ze po aneksji Krymu separatystyczne władze rozpoczęły nagonkę na Tatarów. „Pewnie za to, że byliśmy i jesteśmy przeciwni włączeniu półwyspu do Rosji” – wyjaśnia.” Straszą nas procesami, nękają przesłuchaniami i odgrażają się, że zaprowadzą porządek”. W jego opinii po aneksji mieszkańcom Krymu żyje się coraz gorzej. Na półkach brakuje podstawowych towarów, nawet o lekarstwa trudno. Nie działają bankomaty, a w sklepach, restauracjach i hotelach można płacić tylko gotówką. „Tysiące ludzi zostało bez pracy” – narzeka.Krym to taka bomba z opóźnionym zapłonem. W każdej chwili mogą wybuchnąć zamieszki. Tłumaczy też, że ważne jest, żeby w Kijowie nie zapominano o Tatarach, bo rdzenna ludność półwyspu jest sercem ukraińskości na tym okupowanym przez Rosjan kawałku ziemi.”
Przytaczam tytul publikacji z 2016-04-26 ktòra pojawila sie w sieci:
2016-04-26
Samorząd Tatarów krymskich, Medżlis, ogłasza stan wyjątkowy i przenosi działalność z zaanektowanego przez Rosję Krymu do stolicy Ukrainy, Kijowa – oświadczył we wtorek w rozmowie z PAP przewodniczący Medżlisu Refat Czubarow.
Przegladajac ostatnie doniesienia z Krymu zorientowalam sie, ze lista brakòw na pòlwyspie jest b.duza . – Brakuje turystòw- przed inwazja Krym byl odwiedzany przez 6 milionòw turystòw rocznie. W wiekszosci Ukraincòw, ale i Polakòw. Ci przybywali czesciowo na wycieczki zorganizowane z biurem, czesciowo organizowali je sami. Byl to potezny zastrzyk dla sektora prywatnego, bo w ten sposòb osoby niezamozne sobie dorabialy. Przykladowo w Jalcie -babuszki – chcialy za nocleg od osoby po 100$ za noc istne szalenstwo, dla poròwnania dodam, ze ja za cale nowe mieszkanie w miejscu oddalonym 7 km od atrakcji turystycznych we Wloszech placilam wtedy 20 .przy tym standart pokoju i lazienki na Krymie byl zawsze duzo nizszy niz we Wloszech. Obecnie na Krym jezdza ochotniczo-przymusowo Rosjanie, ale sa to wyjazdy zorganizowane, wiec nie korzystaja z restauracji poza hotelowych.
Największym problemem dla Krymu są ograniczenia transportowe, których nie są w stanie rozwiązać zwiększone przewozy promowe i lotnicze. Koszty transportu wzrosły, a ciężarówki często przez wiele dni oczekują w portach na transport.
Obawy mieszkańców budzi zaopatrzenie półwyspu w energię.
Brakuje wody i gazu. Krym pokrywa tylko 25 % swego zapotrzebowania, reszte ciagnie z Ukrainy, Rosjanie pròbuja temu zaradzic kopiac studnie artrezyjskie. Brakuje zywnosci , amunicji a przede wszystkim krwi dla rannych. By nie byc goloslowna przytaczam wypowiedz Ludmily Denisowej ukrainskiego rzecznika praw czlowieka – pisze ona :
Stale otrzymuję informacje o ogromnej liczbie rannych rosyjskich wojskowych w szpitalach i ośrodkach na tymczasowo okupowanym półwyspie” – napisała w komunikatorze Telegram Denisowa.
Placówki nie mogą poradzić sobie z takim obciążeniem, brakuje krwi. W związku z tym – jak kontynuowała rzeczniczka – na Krymie aktywnie prowadzona jest „przymusowa kampania krwiodawstwa”.
Denisowa relacjonuje, że ordynator szpitala rejonowego w Symferopolu wydał rozporządzenie o konieczności zwiększenia zapasów krwi wszystkich kategorii dla 1500 biorców oraz czasowym wstrzymaniu bezpłatnych usług medycznych. Z kolei w szpitalu wojskowym w Sewastopolu sale są przepełnione; na niektórych z nich leży do 40 osób – twierdzi Denisowa.
„By napełnić bank krwi, okupacyjne władze żądają od przedsiębiorców, by oddelegowywali pracowników do punktów oddawania krwi. Dawcą może być każdy – żadna dokumentacja medyczna nie jest wymagana, nie prowadzone są badania” – pisze rzeczniczka. „By nie stracić pracy, ludzie są zmuszeni do tego, by stawać się dawcami” – podsumowuje. (PAP) Czyli caly czas stosuje sie ochotniczy przymus ……
Aneksja Krymu przez Rosję uderzyła we wszystkie gałęzie krymskiej gospodarki. Doprowadziła do zerwania więzi produkcyjnych i kanałów dostaw, a także unieważnienia wielu umów z dostawcami i odbiorcami na Ukrainie i w UE, co spowodowało problemy dla produkcji przemysłowej i rolnej. Braki w zaopatrzeniu i wzrost cen towarów odczuwają klienci sieci handlowych. Dla uniknięcia niezadowolenia mieszkańców władze Krymu wydały postanowienie o ograniczeniu do 10% marży nakładanej na podstawowe artykuły spożywcze. Wiele zagranicznych przedsiębiorstw i sieci handlowych wycofało się z półwyspu[wiadomosc podana w sieci w artykule „Krym worek bez dna”).
Sa tez wypowiedzi z nagran Rosjan z ktòrych wynika, ze nie maja amunicji by roz…… c. Ukraincòw
Brakuje, nie ma nie dowiezli, oto sytuacja pod rosyjskim okupantem na Krymie pod rzadami ukrainskimi bylo wszystko, a teraz to pewnie jest tak jak podal czeski pisarz Stanislav Komárek, w powiesc i Czarny domek. Spotyka się dwóch intelektualistów przed Kremlem. Jeden mówi: „Boga nie ma!” Drugi na to: „A kiełbasa może jest?”.

Uspenskij monastyr – okolice Bakczysaraju
Odkryj więcej z Oficjalny blog emigracji 1969
Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.
Kategorie: Uncategorized

