Uncategorized

NAZA: Fikcja udająca dokument

Samantha Ettus

Podsumowanie w jednym zdaniu

Mimo rzekomego statusu dokumentu, film NAZA opiera się na anonimowych i nieweryfikowalnych źródłach, manipuluje faktami dotyczącymi działań izraelskiej armii oraz pomija kluczowy kontekst z 7 października, stając się de facto narzędziem propagandowym wykorzystywanym przez Hamas.


Z pewnością natraficie na kogoś, kto słyszał o nowym „dokumencie” zatytułowanym NAZA. Obraz ten rzekomo ujawnia istnienie izraelskiego systemu celowego zabijania palestyńskich cywilów w Strefie Gazy. Na Festiwalu Filmowym w Wenecji spotkał się z trwającą niemal 25 minut owacją na stojąco i zdobył Specjalną Nagrodę Jury.

Zanim jednak ktokolwiek potraktuje NAZĘ jako dowód na to, że Izrael celowo atakował ludność cywilną, warto zapoznać się z faktami.

Czym jest ten film?

NAZA to 80-minutowa produkcja autorstwa izraelskich twórców Yuvala Abrahama i Rachel Szor – dwojga spośród czterech reżyserów nagrodzonego Oscarem, lecz budzącego kontrowersje i wprowadzającego w błąd filmu No Other Land.

Projekt opiera się na relacjach 24 anonimowych Izraelczyków przedstawionych jako osoby związane z wojskiem i wywiadem. Ich twarze zamazano, a głosy zniekształcono. Widzowie nie poznają ich nazwisk, stopni, jednostek, dat, miejsc ani szczegółów pozwalających na samodzielną weryfikację. Twórcy zapewniają, że sami sprawdzili źródła, jednak publiczność musi dać im wiarę na słowo, nie mając dostępu do dowodów.

Kiedy Raviv Drucker – jeden z czołowych izraelskich dziennikarzy śledczych, a zarazem nielicznych, którzy obejrzeli całość – przeprowadził w Kanale 13 wywiad z Yuvalem Abrahamem, przyznał, że sam nigdy nie wyemitowałby takiego materiału ze względu na brak potwierdzonych źródeł. Zwrócił uwagę na całkowity brak danych pozwalających na niezależną weryfikację.

Odpowiedź Abrahama była symptomatyczna: „To film gazety »The Guardian«” – stwierdził, wyjaśniając, że to brytyjski dziennik przejrzał materiały źródłowe.

Kulisy produkcji

The Guardian nie tylko wyprodukował obraz, lecz oparł go na wcześniejszych reportażach własnych oraz magazynów +972 i Local Call. Producentem wykonawczym został z kolei Jonathan Glazer – reżyser oscarowego filmu o Holokauście Strefa interesów, którego przemowa podczas gali zawierała ostry atak na Izrael. Trudno mówić o niezależnym potwierdzeniu faktów w sytuacji, gdy redakcja analizuje materiał, w którego powstaniu sama brała udział.

Główne zarzuty i manipulacje

  • Kalkulacja szkód a intencja: Tytułowa NAZA to termin używany przez Siły Obronne Izraela (IDF) na określenie przewidywanych strat wśród cywilów podczas planowanych operacji. Film traktuje sam fakt prowadzenia takich obliczeń jako dowód na istnienie systemu zaprojektowanego do zabijania, co mija się z prawdą – szacowanie ryzyka szkód ubocznych jest standardową procedurą wojskową i nie dowodzi intencji ich celowego krzywdzenia. Co więcej, sam Abraham przyznał, że żadne z jego 24 źródeł nie twierdziło, iż IDF celowo atakowało palestyńskich cywilów. Dylematy związane ze szkodami ubocznymi dotykają zresztą wszystkich zachodnich armii operujących w strefach miejskich, takich jak USA, Wielka Brytania czy Francja w Iraku, Afganistanie czy Syrii.
  • Skandaliczna liczba 500: Najgłośniejszy zarzut w filmie opiera się na twierdzeniu anonimowego źródła, jakoby zatwierdzono atak niosący śmierć 500 cywilów. Obraz nie podaje nazwy operacji, celu, daty, lokalizacji ani liczby ocalałych lub faktycznie zabitych (samo źródło przyznało, że tego nie wie). IDF nazwało te rewelacje „całkowicie fałszywymi”, podkreślając, że nigdy nie planowało ani nie przeprowadziło uderzenia o takiej skali. Dziennikarz Amit Segal zauważył, że nawet strona palestyńska nigdy nie zgłaszała strat liczących 500 osób w wyniku pojedynczego ataku. To klasyczny przykład informacji, która rozchodzi się w sekundy, podczas gdy późniejsze sprostowanie nie dociera do szerokiego grona odbiorców.
  • Mit sztucznej inteligencji: Produkcja sugeruje, że to algorytmy decydują o życiu i śmierci w Izraelu. Choć armia korzysta z narzędzi cyfrowych do przetwarzania danych i oznaczania celów, ostateczne decyzje o uderzeniu zawsze podejmuje personel ludzki, a nie sztuczna inteligencja. Film celowo zaciera tę granicę.
  • Pominięcie kontekstu 7 października: Trudno mówić o wojnie w Gazie, traktując masakrę z 7 października – w której Hamas zamordował około 1200 osób, uprowadził 251 zakładników i zastosował przemoc seksualną – jako marginalny przypis. Twórcy niemal całkowicie ignorują ten kontekst oraz fakt, że Hamas prowadził walkę z gęsto zaludnionych obszarów cywilnych i spod ziemi. Kiedy Drucker zapytał Abrahama o brak szerszego spojrzenia na losy zakładników oraz brak porównania z działaniami innych armii, ten odpowiedział wymijająco: że dziennikarz mógł nakręcić własny film.

Reakcja IDF i ocalałych

Siły Obronne Izraela nie otrzymały przed premierą pełnej wersji filmu, opierając się jedynie na zwiastunach i materiałach promocyjnych. Generał brygady Effie Defrin określił te doniesienia jako „poważne, fałszywe i zniekształcone”, zapraszając twórców do przekazania pełnego materiału celem merytorycznej weryfikacji.

Głos zabrali także ci, którzy przeżyli piekło wojny. Była zakładniczka Liri Albag zarzuciła twórcom, że „sprzedali własny naród ludziom, którzy pragną ich śmierci”, a Eliya Cohen stwierdził, że na ich rękach spoczywa krew poległych żołnierzy i rodaków. Kiedy Drucker zapytał Abrahama, czy któreś z 24 anonimowych źródeł miało zastrzeżenia co do sposobu wykorzystania ich słów, reżyser odmówił odpowiedzi pod pretekstem ochrony informatorów.

Polityczne wykorzystanie filmu

Entuzjazm, z jakim Hamas przyjął film, pokazuje, jak łatwo produkcja oparta na anonimowych i nieweryfikowalnych przesłankach staje się narzędziem propagandowym. Organizacja terrorystyczna już wezwała Międzynarodowy Trybunał Karny (MTK) oraz ONZ do wykorzystania zawartych w filmie tez w procesach przeciwko Izraelu.

Cień historii w Wenecji

Warto odnotować kontekst festiwalowy. We wrześniu 1940 roku na tym samym Festiwalu Filmowym w Wenecji odbyła się premiera Juda Süßa – jednego z najbardziej znanych antysemickich filmów propagandowych III Rzeszy, który spotkał się tam z entuzjastycznym przyjęciem. Choć obie produkcje powstały w skrajnie różnych realiach, historia zatoczyła koło na tym samym parkiecie.

O czym warto pamiętać?

Rozmawiając o filmie NAZA, warto mieć w pamięci siedem kluczowych faktów:

  1. Opiera się na anonimowych i niemożliwych do zweryfikowania zeznaniach.
  2. Zawiera absurdalne i zdementowane przez wojsko twierdzenia o jednorazowej śmierci 500 cywilów.
  3. Myli wsparcie algorytmów AI z autonomicznymi decyzjami bojowymi maszyn.
  4. Celowo pomija kontekst z 7 października i dramat zakładników.
  5. Powstał przy udziale i w oparciu o materiały dziennikarskie gazety The Guardian.
  6. Twórcy odmówili przekazania pełnej wersji filmu IDF w celu weryfikacji zarzutów.
  7. Hamas aktywnie wykorzystuje go jako broń dyplomatyczną przed trybunałami międzynarodowymi.

Mimo szyldu „dokumentu”, w świetle faktów NAZA bliższa jest fikcji politycznej.

NAZA: Fikcja udająca dokument


Odkryj więcej z Oficjalny blog emigracji 1969

Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.

Kategorie: Uncategorized

Zostaw odpowiedź Czekam na Twoje przemyślenia! Napisz w komentarzu.

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.