Uncategorized

Międzynarodowy Trybunal Sprawiedliwości

Katarzyna Zmuda-Bryl

Podsumowanie w jednym zdaniu

Tekst autorstwa Katarzyny Zmudy-Bryl porusza problematykę zmian i prób reinterpretacji pojęcia ludobójstwa w orzecznictwie Międzynarodowego Trybunału Sprawiedliwości (MTS), ze szczególnym uwzględnieniem spraw dotyczących Mjanmy (Birmy) oraz Gazy.


Najpierw Mjanma (Birma), później Gaza.

Jak w Międzynarodowym Trybunale Sprawiedliwości próbuje się obniżyć próg ludobójstwa.

13 września w Wall Street Journal ukazał się artykuł opisujący zabiegi zmierzające do praktycznego obniżenia standardu, według którego udowadnia się zamiar ludobójczy w sprawie Gambia przeciwko Mjanmie. I nie chodzi o zmianę treści Konwencji. Chodzi o sposób, w jaki sędziowie wnioskują o zamiarze na podstawie czynów.

Definicja z 1948 r. zostaje. Ludobójstwo to nadal czyny popełnione z zamiarem zniszczenia, w całości lub w części, grupy narodowej, etnicznej, rasowej albo religijnej jako takiej. Bez tego zamiaru zostają inne zbrodnie: wojenne, przeciwko ludzkości, eksterminacja, głód jako metoda prowadzenia wojny. To są zbrodnie, które nie wypełniają definicji ludobójstwa.

Zamiar może mieć formę dokumentu: plan czy rozkaz. Państwa, które naprawdę chcą kogoś zgładzić, rzadko to spisują. Dlatego sędziowie MTS rozpoznawali wzorzec zachowania. I tu MTS, w sprawach Bośni z 2007 r. i Chorwacji z 2015 r., ustawił poprzeczkę wysoko. Wolno wywnioskować zamiar z czynów tylko wtedy, gdy zagłada grupy jest jedynym rozsądnym wnioskiem, jaki z tych czynów wynika. Nie jednym z kilku. Nie „prawdopodobnym”. Jedynym. Komory gazowe i transport wyłącznie Żydów nie zostawiają uczciwego wyjaśnienia wojennego. Bombardowanie Stalingradu ma wyjaśnienie wojenne. Srebrenica, według Trybunału — to było ludobójstwo. Sam sąd pisał, że zarzut tak ciężki wymaga dowodów w pełni rozstrzygających. Im cięższe oskarżenie, tym twardszy musi być dowód. To nie fanaberia. To elementarna ostrożność wobec słowa, które naznacza państwo na pokolenia.

W 2019 r. Gambia — małe państwo, członek Organizacji Współpracy Islamskiej — pozwała Mjanmę o ludobójstwo Rohingya. W sierpniu 2017 r., po atakach ARSA na posterunki, armia Mjanmy rozpoczęła to, co nazywała operacjami oczyszczającymi. Misja ONZ opisała rozstrzeliwania, palenie wiosek z ludźmi w środku, gwałty, zabójstwa dzieci z premedytacją. Satelity pokazały setki spalonych osad. Do Bangladeszu uszło ponad siedemset tysięcy ludzi. Władze Mjanmy powtarzają: to była wojna z terrorystami. Rozprawy co do istoty sprawy zakończyły się w styczniu 2026 r. Wyrok ma zapaść najprawdopodobniej w październiku, czyli znacznie wcześniej niż merytoryczne rozpatrzenie skargi RPA przeciwko Izraelowi.

Co łączy te dwie sprawy?

Sarah Scialom, adwokatka Izby Paryskiej zajmująca się międzynarodowym prawem karnym i sprawami o ludobójstwo, w tym obroną ocalałych z ludobójstwa w Rwandzie, napisała 15 września na X:

„Od kilku dni, w następstwie artykułu opinii w Wall Street Journal, mówi się, że Międzynarodowy Trybunał Sprawiedliwości szykuje się do «ponownego zdefiniowania ludobójstwa» w sprawie, która stawia Gambię przeciwko Mjanmie w kwestii Rohingya. To nie jest ścisłe i trzeba zacząć od tego. Trybunał nie przepisuje na nowo traktatu. Definicja ludobójstwa to ta z konwencji z 1948 roku i nie ulegnie zmianie. To, co może się zmienić, to sposób, w jaki udowadnia się element, który robi całą różnicę: zamiar zniszczenia grupy jako takiej. I właśnie tam sprawa birmańska łączy się ze sprawą Gazy.

Aby zrozumieć stawkę, trzeba wiedzieć, jak Trybunał orzeka dzisiaj. W swoich dwóch jedynych wyrokach merytorycznych, w sprawie Bośni w 2007 roku i Chorwacji w 2015 roku, ustalił zasadę prostą do sformułowania, lecz trudną do spełnienia: gdy nie dysponuje się jawnym planem, zamiar ludobójczy można wywnioskować z zachowania państwa, ale tylko wtedy, gdy to zachowanie nie daje się rozsądnie wyjaśnić niczym innym. Jeśli inne wyjaśnienie się broni, na przykład operacja wojskowa, ludobójstwo nie zostaje ustalone. Ten standard nie jest nieosiągalny: Trybunał zastosował go, by uznać ludobójstwo w Srebrenicy. Jest po prostu wymagający, ponieważ takie jest to słowo.

Kalendarz wyjaśnia resztę. Wyrok w sprawie Mjanmy jest oczekiwany przed końcem roku. Sprawa wszczęta przez Republikę Południowej Afryki przeciwko Izraelowi jest dopiero na początku swojej fazy pisemnej: Izrael złożył swój kontrmemoriał w marcu, replika południowoafrykańska jest wyznaczona na 22 listopada 2027 roku, a duplika Izraela na 22 maja 2029 roku. Innymi słowy, Trybunał powie, czym jest dowód zamiaru ludobójczego, w sprawie, w której Izrael nie jest stroną, kilka lat zanim Gaza zostanie rozpoznana. Republika Południowej Afryki napisze swoją replikę z tym wyrokiem na stole. Wszyscy, którzy zwracają się do Trybunału, o tym wiedzą.

Tu wkracza mało znana procedura, interwencja na podstawie artykułu 63. Gdy w grę wchodzi wykładnia konwencji, każde państwo-strona może przyjść do Trybunału i powiedzieć, jak ją odczytuje. Jedenaście państw zrobiło to w sprawie birmańskiej, czego nigdy wcześniej nie widziano w sprawie o ludobójstwo rozpoznawanej co do meritum. Siedem już w listopadzie 2023 roku, przed wnioskiem południowoafrykańskim. Cztery kolejne — Słowenia, Demokratyczna Republika Konga, Belgia i Irlandia — dołączyły w grudniu 2024 roku, rok po rozpoczęciu sprawy Gazy, i wszystkie w tej samej sprawie: zamiar. Przez pięć lat, jakie trwała procedura, żadne z tych czterech państw nie interesowało się definicją ludobójstwa. Zainteresowały się nią, gdy oskarżono Izrael. Irlandia żąda, by zamiar uznawano za ustalony, skoro sprawca «powinien wiedzieć», jakie skutki wywołują jego czyny, i by Trybunał orzekał «według równowagi dowodów». Nie trzeba już udowadniać woli zniszczenia. To niemal niedbalstwo.

Nie chodzi o domysły co do ukrytych myśli państw: związek między tymi dwiema sprawami jest zapisany w ich własnych dokumentach. Deklaracja Demokratycznej Republiki Konga w sprawie birmańskiej cytuje ponad dziesięć razy oświadczenia, które Meksyk, Turcja, Chile, Hiszpania i Kolumbia złożyły przeciwko Izraelowi, a także postanowienie wydane przeciwko Izraelowi w styczniu 2024 roku. Rząd belgijski 17 maja 2024 roku zdecydował się interweniować w obu sprawach jednocześnie, z tego powodu, że «podnoszą podobne kwestie» dotyczące «pojęcia zamiaru». Akta Rohingya służą za podstawę argumentacji, której odniesienia są palestyńskie.

Przypadek irlandzki jest najbardziej wymowny. 11 grudnia 2024 roku rząd zatwierdza tego samego dnia swoje dwie interwencje. Tánaiste wyjaśnia pierwszą: chce, aby Trybunał «poszerzył swoją interpretację» ludobójstwa, interpretację, która — jak mówi — «obejmuje to, co wydarzyło się w Gazie, w szczególności». Na temat Mjanmy — ani słowa wyjaśnienia. Irlandia składa pismo w sprawie Mjanmy 20 grudnia, a przeciwko Izraelowi 6 stycznia, z niemal identycznymi argumentami. Przez pięć lat los Rohingya nie skłonił jej do wystąpienia przed Trybunałem. Zainteresowała się definicją ludobójstwa w sprawie birmańskiej po tym — i tylko po tym — jak Republika Południowej Afryki zwróciła się do Trybunału przeciwko Izraelowi.

Spośród 22 państw, które interweniowały przeciwko Izraelowi, 14, w tym Hiszpania, Kolumbia, Meksyk, Turcja czy Brazylia, nigdy nie skorzystało z tej procedury w sprawie birmańskiej, która jednak była otwarta przez pięć lat.

Te czternaście państw zainteresowało się definicją ludobójstwa przed Trybunałem dopiero po wniosku Republiki Południowej Afryki przeciwko Izraelowi.

Dlaczego to ma znaczenie? Ponieważ zamiar szczególny jest tym, co przede wszystkim odróżnia ludobójstwo od pokrewnych zbrodni, eksterminacji albo głodu jako metody prowadzenia wojny, które to Międzynarodowy Trybunał Karny zresztą przyjął w listopadzie 2024 roku, nie przyjmując jednak ludobójstwa. Nie ma luki do wypełnienia; jest granica do wymazania. Obniżenie progu nie uczyniłoby potępienia Izraela pewnym, Trybunał musiałby jeszcze osądzić fakty. Uczyniłoby je jednak bardziej prawdopodobnym, a to wystarczy, by wyjaśnić energię włożoną w sprawę, w której Izrael nie może się bronić. Międzynarodowy Trybunał Sprawiedliwości nie ma izby apelacyjnej. To, co powie o Mjanmie, będzie cytowane przez całe pokolenie. Progu, który obniża się dlatego, że fakty są straszne, nie da się już utrzymać, gdy będą inne.

Gdy ktoś za wszelką cenę chce potępić Izrael za ludobójstwo, ale definicja do tego nie pasuje… zmienia definicję. Ale to nie jest prawo”.

Statut i traktaty, które stanowią fundament Międzynarodowego Trybunału Sprawiedliwości, są o państwach. W styczniu 2024 r. Trybunał nałożył środki tymczasowe na Izrael i jednocześnie przyznał, że nad Hamasem władzy nie ma. Trybunał nie ma żadnej jurysdykcji nad organizacjami terrorystycznymi takimi jak Hamas.

Sędziów MTS wybierają Zgromadzenie Ogólne i Rada Bezpieczeństwa. Skład ma odzwierciedlać systemy prawne świata; w praktyce jest odbiciem sojuszy wewnątrz ONZ. Przez 80 lat nie wybrano żadnego sędziego z Izraela.

Przez ostatnie trzy lata byliśmy i jesteśmy świadkami niezwykle agresywnej kampanii forsującej pogląd o Izraelu popełniającym ludobójstwo w Gazie. Media, niektórzy badacze ludobójstwa — łącznie z tymi, którzy wyznają pogląd, że Izrael dokonuje ludobójstwa od chwili swojego powstania — specjalna komisja ONZ, propagandzyści mają tworzyć wrażenie powszechnego konsensusu w tej sprawie. Ale jeśli rzeczywiście miałoby to być tak bezdyskusyjne, to po co zabiegać o obniżenie progu ludobójstwa tak, jak robi to Irlandia czy Belgia?

Dopóki RPA nie złożyło skargi w sprawie Izraela, nie było takiego zainteresowania dotychczasowym standardem MTS. Czyżby świadomość, że przy podejściu z 2007 r. sprawa ludobójstwa w Gazie jest po prostu krucha? Gdyby zamiar był oczywisty jak komory albo szeregi rozstrzelanych dzieci w Rakhine, nikt nie pisałby o „równowadze dowodów” i o sprawcy, który „powinien wiedzieć”. Irlandia nie prosiłaby o poszerzenie interpretacji. RPA nie potrzebowałaby osiemnastu miesięcy na lekturę akt, gdy — jak sama twierdzi — ludobójstwo dzieje się teraz. Sekwencja zdarzeń jest taka: najpierw język, potem zabiegi o zmiany w interpretacji. Jeśli próg spadnie w wyroku o Mjanmie, będzie cytowany w sprawie Izraela. Fakty z Gazy sąd i tak będzie musiał zważyć. Łatwiej będzie je zważyć na niekorzyść Izraela.

Dla Hamasu ta konstrukcja produkuje bodziec, którego nie da się zlekceważyć. Trybunał w Hadze ma jurysdykcję wyłącznie nad państwem. Nie trzeba zakładać, że Hamas kocha śmierć własnych cywilów dla niej samej. Wystarczy, że jego wojna polityczna na tej śmierci wygrywa. Czy to miał na myśli Ismail Haniya, mówiąc: „The blood of children, women and the elderly… we need this blood, because it fuels the spirit of the revolution”?

Zachód po 1945 r. zbudował system, który miał chronić przed agresją popełnianą przez suwerena z armią, bo to państwo niemieckie podpaliło Europę. Nie zbudował równoległego systemu dla organizacji terrorystycznych będących quasi-państwami — z armią, aparatem przymusu, propagandą, przestępczym finansowaniem.

Do tego dla tzw. Globalnego Południa to, co dla Zachodu jest terrorem, bardzo często nazywane jest ruchem narodowowyzwoleńczym, a przewaga w ONZ bardzo dobrze to pokazuje.

Z tego, o czym piszę, nie wynika, że każde uderzenie IDF jest czyste, ani że cytaty części izraelskich ministrów są niewinne. Zbrodnie wojenne nie potrzebują obniżania definicji ludobójstwa. Właśnie dlatego forsowanie jako pewnika „Izrael popełnia ludobójstwo” — przy jednoczesnych zabiegach o obniżenie progu ludobójstwa — wygląda jak przyznanie: przy prawie takim, jakie jest, nie ma pewności.

Międzynarodowy Trybunal Sprawiedliwości


Odkryj więcej z Oficjalny blog emigracji 1969

Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.

Kategorie: Uncategorized

Zostaw odpowiedź Czekam na Twoje przemyślenia! Napisz w komentarzu.

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.