OD NAZISTÓW DO DŻIHADYSTÓW

Nadeslal Pawel Jedrzejewski

pawel Jedrzejewski

 

fzp

 MIĘDZY II A III WOJNĄ ŚWIATOWĄNa początek ostatniego tygodnia przypadła rocznica znaczącego wydarzenia historycznego.

westerplate

Uroczystości na Westerplatte w rocznicę ataku niemieckiego na Polskę (fot. Reuters)

 

Nabiera ono szczególnego znaczenia w perspektywie rosnącego zagrożenia dla Zachodu ze strony muzułmańskich dżihadystów z kalifatu – Islamskiego Państwa w Iraku i Lewancie.

75 lat temu, w dniu 1 września o godzinie 4:45 rano niemiecki okręt wojenny otworzył ogień na polskie oddziały stacjonujące w forcie Westerplatte w portowym mieście Gdańsku, rozpoczynając tym samym II wojnę światową.

Taki był początek kataklizmu, który rozprzestrzenił się na cały świat, pochłaniając ponad 50 milionów istnień ludzkich i na stałe zmieniając ustalony porządek. Jeśli zaś wierzyć Winstonowi Churchillowi, brytyjskiemu premierowi z okresu wojny, wojna ta nie powinna była się wydarzyć. W przedmowie do „Nadciągającej burzy”, pierwszego tomu monumentalnej, sześciotomowej serii historii II wojny światowej, Churchill przytacza poniższą historię: „Pewnego dnia prezydent Roosevelt powiedział mi, że prosi publicznie o zaproponowanie jak najtrafniejszej nazwy dla niedawno zakończonej wojny. Odpowiedziałem bez chwili wahania: wojna niepotrzebna. W całej historii nie było chyba wojny łatwiejszej do uniknięcia od tej, która właśnie zniszczyła wszystko, co ocalało z poprzednich zmagań”.

We wstępie do swojego dzieła Churchill napisał, że jego zamiarem jest wyjaśnienie tego, „jak ludy anglojęzyczne, poprzez nieroztropność, beztroskę i dobroduszność pozwoliły nikczemnikom ponownie się uzbroić”.

Istotnie, Zachód na skutek swego wahania dopuścił do ponownego uzbrojenia Niemców po ich klęsce w I wojnie światowej. Determinacja i siła umożliwiłyby zahamowanie tego procesu w dowolnym momencie. Gdy kanclerz Adolf Hitler w marcu 1936 rozpoczął swoją ekspansjonistyczną działalność okupując Nadrenię i doprowadzając do jej remilitaryzacji, co stanowiło pogwałcenie Traktatu Wersalskiego, (który zakończył I wojnę światową), Zachód nic w tej sprawie nie zrobił.

Dalsze wydarzenia – Anschluss Austrii w marcu 1938, rozbiór Czechosłowacji i wojna na pełną skalę – nastąpiły szybko i były niemożliwe do uniknięcia.

Wydawałoby się, że seria tak katastrofalnych wydarzeń powinna sprawić, by społeczność międzynarodowa zapamiętała lekcję z nich płynącą. Pozwalając, by nazizm rozrastał się i infekował kolejne kraje świata i zachowując bierność, gdy umacniał swoją władzę, Zachód popełnił błąd, który o mało nie okazał się śmiertelny. A jednak dziś, gdy stoimy w obliczu zagrożenia ze strony kalifatu, Zachód demonstruje tę samą krótkowzroczność, brak poczucia celu i zdecydowania, co może raz jeszcze zaowocować niespotykanych rozmiarów tragedią.

Tę opieszałość najłatwiej dostrzec dziś w Waszyngtonie, gdzie prezydent Barack Obama poświęca więcej czasu na rozważania, jakiego kija golfowego użyć podczas rozgrywki, niż ile wojsk wysłać do Iraku i Syrii.  

 

 

Rozważmy, co następuje: w magazynie The New Yorker, opublikowanym w dniu 27 stycznia, niedługo po zajęciu przez islamistów irackiego miasta Falludża (położonego zaledwie 69 km na zachód od Bagdadu), Obama porównał terrorystów do graczy koszykarskiej ligi juniorów, pozujących na zawodowców z NBA.

„Czasami posługujemy się taką analogią, w mojej opinii trafną:, jeśli zespół z ligi juniorów założy na siebie koszulki Lakersów, żaden z nich nie stanie się od tego Kobe Bryantem” powiedział Obama, dodając: „Myślę, że musimy rozróżnić pomiędzy możliwościami i zasięgiem kogoś w rodzaju bin Ladena i jego sieci, czynnie planujących zamachy terrorystyczne na wielką skalę przeciwko Ameryce a możliwościami dżihadystów, którzy angażują się w walki o władzę i kłótnie o lokalnym zasięgu i nieraz sekciarskiej naturze”.

Mimo, że Biały Dom próbował później „wyjaśniać” wypowiedzi Obamy, jest absolutnie jasne, że prezydent USA lekceważy możliwości i potencjał kalifatu.

W następnych miesiącach, gdy islamiści z kalifatu zdobyli Mosul, drugie, co do wielkości miasto Iraku, oraz opanowali spore obszary sąsiedniej Syrii, nikt nie miał wątpliwości, że analiza naczelnego dowódcy armii USA była błędna.

Dziennikarz Jonah Goldberg tak skomentował ostatnio działalność kalifatu: “ta właśnie drużyna juniorów panuje obecnie nad największym opanowanym przez terrorystów terytorium w historii świata, dysponuje blisko 5000 zahartowanych w bojach dżihadystów z zachodnimi paszportami, budżetem sięgającym setek milionów dolarów i zarabia codziennie kolejne miliony, sprzedając ropę na czarnym rynku”.

Pomimo błyskawicznego rozrostu organizacji i zagrożenia, jakie w jasny i oczywisty sposób stanowi ona dla Zachodu, Obama nadal nie zdecydował się jeszcze, co uczynić w tej sprawie. Jak sam przyznał reporterom w ubiegły czwartek: „Nie będę odwracał kota ogonem: nie mamy jeszcze strategii w tej sprawie”.

Na co właściwie czeka Obama? Dżihadyści stanowią dziś dla cywilizacji Zachodu zagrożenie nie mniejsze, niż naziści w zeszłym stuleciu. Posługując się totalitarną ideologią i bezlitosną brutalnością zmierzają do zagarnięcia władzy nad światem.

A jeśli pozwoli się im nabrać rozpędu, podobnie jak miało to miejsce w latach trzydziestych w przypadku nazistów, powstrzymanie organizacji takich jak Państwo Islamskie, Al Kaida, Hamas i islamscy dżihadyści, będzie znacznie trudniejsze.

Mimo tego, że brytyjski premier David Cameron wystąpił w zeszły piątek z mocnym ostrzeżeniem przed kalifatem i narastającym ekstremizmem islamskim, Waszyngton nadal nie okazał w żaden sposób, że weźmie pod uwagę jego radę.

Nadal mamy czas by powstrzymać kalifat i inne organizacje terrorystyczne przed dalszą ekspansją w głąb Libanu, Jordanii i innych krajów. Im dłużej jednak Obama będzie się wahał, tym wyżej wystrzelą płomienie na Bliskim Wschodzie.

Wspominając wydarzenia sprzed 75 lat warto przypomnieć niepokojące słowa Churchilla: “tragedii II wojny światowej można było zapobiec”. Niestety jednak, jak to ujął Churchill, „słabość ludzi szlachetnych została wykorzystana przez nikczemników”.

To właśnie zbyt długie oczekiwanie doprowadziło do wybuchu II wojny światowej przeciwko nazistom. Dzisiaj, im dłużej Zachód czeka, tym szybciej stanie wobec konieczności prowadzenie III wojny światowej przeciwko dżihadystom.

Musimy zdławić to zagrożenie w zarodku, zanim okaże się, że jest już na to za późno.

http://www.fzp.net.pl/opinie/od-nazistow-do-dzihadystow-miedzy-ii-iii-wojna-swiatowa

Michael Freund

 

Tłum. MAB

http://www.jpost.com/Opinion/Fundamentally-Freund-From-World-War-II-Nazi…

No comments yet... Be the first to leave a reply!

Leave a Reply

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

%d bloggers like this: