
–Wiersze, piosenki i opowiadania zbieram od czasów szkolnych. Wyszperane z najbardziej zapomnianych zakamarków opuszczonych strychów oraz zakurzonych bibliotecznych półek, znalezione przypadkowo w starych czasopismach i książkach… Wpisywane mozolnie do zeszytów aż do 1996 roku, kiedy to postanowiłem „wrzucić” je do Internetu. Tak powstała strona „Listów z krainy snów…” (www.wiersze.co). Niech ponownie ożyją i będą źródłem nadziei i siły dla innych
Słowa na dziś i jutro
„Gdy patrzę na Ziemię, staje się dla mnie jasne, jak kruche i jednocześnie niezwykłe jest to, co mamy. Z góry nie widać granic, nie widać krajów – widać naszą piękną planetę z cienką atmosferą. Ten widok zapiera dech w piersi. Kontynenty, oceany, chmury są w nieustannym ruchu, a mimo to są tak harmonijne. Mamy wielką odpowiedzialność – za naszą planetę, za siebie nawzajem.”
„When I look at Earth, it becomes clear to me how fragile – and at the same time how extraordinary – what we have truly is. From up here, there are no borders, no countries – only our beautiful planet with its thin atmosphere. The view is absolutely breathtaking. The continents, oceans, and clouds are in constant motion, yet everything remains so harmonious. We carry a great responsibility for our planet, and for one another.”
Polski kosmonauta Sławosz Uznański-Wiśniewski
Anegdota
Kiedy indyjski miliarder Ratanji Tata został zapytany przez prezentera radiowego w wywiadzie telefonicznym:
– Proszę pana, co pan pamięta, kiedy był pan najszczęśliwszy w życiu?
Ratanji Tata odpowiedział:
– Przeszedłem przez cztery etapy szczęścia w życiu i w końcu zrozumiałem znaczenie prawdziwego szczęścia.
Pierwszym etapem było gromadzenie bogactwa i zasobów. Ale na tym etapie nie uzyskałem szczęścia, którego pragnąłem. Potem przyszedł drugi etap gromadzenia kosztowności i przedmiotów. Ale zrozumiałem, że efekt tej rzeczy jest również tymczasowy, a blask cennych rzeczy nie trwa długo. Potem przyszedł trzeci etap budowania dużego projektu. To było wtedy, gdy miałem 95% dostaw oleju napędowego w Indiach i Afryce. Byłem też właścicielem największej fabryki stali w Indiach i całej Azji. Ale nawet tutaj nie osiągnąłem szczęścia, które sobie wyobrażałem. Czwarty krok nastąpił, gdy mój przyjaciel poprosił mnie o zakup wózków inwalidzkich dla kilku niepełnosprawnych dzieci.
Na prośbę przyjaciela kupiłem 200 wózków. Ale przyjaciel nalegał, abym poszedł razem z nim i sam przekazał wózki dzieciom. Przygotowałem się i pojechałem. Na miejscu osobiście przekazałem potrzebującym dzieciom wózki inwalidzkie. Na twarzach dzieci zobaczyłem dziwny blask szczęścia. Widziałem je wszystkie siedzące na wózkach, poruszające się i bawiące. Zachowywały się tak, jakby dotarły na miejsce pikniku, gdzie dzieliły się zwycięskim prezentem. Czułem w sobie prawdziwe szczęście.
Kiedy postanowiłem odejść, jedno z dzieci złapało mnie za nogi. Próbowałem powoli wyzwolić się z uścisku, ale dziecko spojrzało na moją twarz i jeszcze mocniej trzymało moje nogi. Pochyliłem się i zapytałem: – Czy potrzebujesz czegoś jeszcze?
Odpowiedź, jakiej udzieliło mi to dziecko, nie tylko mnie zszokowała, ale także całkowicie zmieniła moje spojrzenie na życie. To dziecko powiedziało:
– Chcę zapamiętać Twoją Twarz, aby kiedy spotkam Cię w Niebie, móc Cię rozpoznać i jeszcze raz Ci podziękować…
Przypomnienie
Niemieckie obozy koncentracyjne – śmierć w skali przemysłowej: zaplanowana, zorganizowana, zbudowana i koordynowana przez Niemców w latach 40. XX wieku to jedno z najokrutniejszych i najobrzydliwszych przedsięwzięć w historii ludzkości…
Zdjęcie
Powyżej willa Hugona Nitscha w Bielsku-Białej w Polsce, przed i po jej renowacji, która miała miejsce w latach 2023-2024.
Wiersz na dzisiejszy wieczór
Hej, hej kochani, życie ucieka… W ubiegły piątek świętowaliśmy z przyjaciółmi w Klubie „Ave Pegaz” w Warszawie urodziny niezwykłego kawalerzysty. 22 lipca 1881 roku urodził się generał Bolesław Wieniawa-Długoszowski. Ulubiony adiutant Komendanta Józefa Piłsudskiego, wzorzec osobowy ostatniego pokolenia polskiej kawalerii, a przez pewien czas również i ambasador („W dyplomacji można czasem robić świństwa, ale nigdy głupstw. W kawalerii jest odwrotnie.”). Więzień moskiewskiego Czeka (przesłuchiwany osobiście przez Dzierżyńskiego), ukochany przez kobiety. No i – ciekawy poeta. Gdy poczuł smugę cienia, napisał poniższy wiersz. PS. Zdjęcia i filmy z tego wieczoru wrzuciłem na FB: https://bit.ly/kawalerzysta
Przeżyłem moją wiosnę szumnie i bogato
Dla własnej przyjemności, a durniom na złość,
W skwarze pocałunków ubiegło mi lato
I szczerze powiedziawszy - mam wszystkiego dość...
A przeto jestem gotów, kiedy chłodną nocą
Zapuka do mych okien zwiędły klonu liść,
Nie zapytam go o nic, dlaczego i po co,
Lecz zrozumiem, że mówi: "no, czas bracie iść".
Nie żałuję niczego, odejdę spokojnie,
Bom z drogi mych przeznaczeń nie schodząc na cal
Żył z wojną jak z kochanką, z kochankami - w wojnie
A przeto i miłości nie będzie mi żal...
A śmierci się nie boję - bo mi śmierć nie dziwna,
Nie słałem na nią Bogu nigdy nudnych skarg.
Więc kiedy z śmieszną kosą stanie przy mnie sztywna
W dwu słowach zakończymy nasz ostatni targ.
A potem mnie wysoko złożą na lawecie,
Za trumną stanie biedny sierota, mój koń.
I wy mnie, szwoleżerzy, do grobu zniesiecie,
A piechota w paradzie sprezentuje broń.
Ja wiem, że mi tam w niebie z karku łba nie zedrą,
Trochę się na mój widok skrzywi Święty Duch,
Lecz się tam za mną wstawią Olbromski i Cedro,
Bom był jak prawy ułan: lampart, ale zuch.
Może mnie wreszcie wsadzą w czyśćcu na odwachu,
By aresztem o wodzie spłacić grzechów kwit,
Ale myślę, że wszystko skończy się na strachu,
A stchórzyć raz - przed Bogiem - to przecie nie wstyd.
Lecz gdyby mi kazały wyroki ponure
Na ziemi się meldować, by drugi raz żyć,
Chciałbym starą z mundurem wdziać na siebie skórę,
Po dawnemu wojować, kochać się i pić.
Miłej, ciepłej nocy, otulonej dobrymi snami.
Jarosław Kosiaty
Listy z krainy snów
www.wiersze.co
Wszystkie wpisy Jarka TUTAJ
Odkryj więcej z Oficjalny blog emigracji 1969
Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.
Kategorie: Uncategorized

