
Po raz pierwszy od dziesięcioleci możliwe jest przeobrażenie sytuacji na Bliskim Wschodzie, oparte na wspólnym przekonaniu, że era Chameneiego musi się skończyć.
Rok po straszliwych wydarzeniach z 7 października 2023 roku, gdy 1200 Izraelczyków brutalnie zamordowano, a 252 wzięto jako zakładników Hamasu, premier Izraela Benjamin Netanjahu ogłosił nową fazę wojny. Oświadczył, że operacja znana dotąd jako „Żelazne Miecze” nosi teraz znacznie starszą i głębszą nazwę: „Wojna Tkuma”. W języku hebrajskim „tkuma” oznacza zmartwychwstanie – słowo zakorzenione w żydowskiej pamięci, walce i odrodzeniu.
To nie była tylko zmiana nazwy. To był sygnał. Wraz z symbolicznym zakończeniem sziwy – siedmiodniowego żydowskiego okresu żałoby – Netanjahu wyszedł z cienia smutku, gotowy do odzyskania przywództwa nie tylko nad narodem znajdującym się pod ostrzałem, ale także nad ludem ponownie wezwanym do powstania z popiołów. I powstał.
W tej pełnej znaczenia chwili, w niedzielę, Netanjahu umieścił notatkę w szczelinie Ściany Płaczu – była to już druga taka wiadomość w ciągu 10 dni – krótko po amerykańskim ataku na irańską infrastrukturę jądrową. Notatka głosiła: „Naród powstał jak lew – Am Yisrael Chai!”. Netanjahu odmówił również specjalną modlitwę za prezydenta USA Donalda Trumpa: „Niech prezydent Stanów Zjednoczonych zostanie wywyższony za podjęcie się odpowiedzialności za wygnanie zła i ciemności ze świata”. To nie była tylko modlitwa. To była historia w ruchu.

Atak był precyzyjny. Stany Zjednoczone wysłały swoje niewidzialne bombowce B-2, które zrzuciły 162 tony amunicji na irański zakład wzbogacania uranu w Fordow. W tym samym czasie izraelskie siły zbrojne uderzyły i zniszczyły kluczowe elementy reżimowego pieca jądrowego. W tym momencie sfotografowano Netanjahu rozmawiającego przez telefon z Trumpem i obserwującego historyczne wydarzenia o ogromnym znaczeniu.
Nie było to tylko zwycięstwo militarne. Jak ujął to izraelski komentator Hagai Segal, było to prawdopodobnie najważniejsze zwycięstwo dyplomatyczne od czasu, gdy David Ben-Gurion zapewnił Izraelowi poparcie ONZ dla niepodległości w 1947 roku.
Droga do tego momentu była długa i kręta. Od lat Netanjahu ostrzegał, że ambicje nuklearne Iranu nie są tylko problemem Izraela – stanowią zagrożenie dla całego wolnego świata. Jednak amerykańskie władze często się wahały. Czterech kolejnych prezydentów proponowało różne warianty polityki ustępstw, „czerwonych linii” i „zakazów”. Aż do Trumpa.
Trump i Netanjahu wspólnie sformułowali doktrynę: Iran nie może nigdy wejść w posiadanie broni jądrowej. Kiedy administracja Bidena powróciła do polityki uników i wahania, 7 października zburzył tę iluzję. Masakra dokonana przez Hamas nie była odosobnionym wybuchem przemocy – była ogniwem w łańcuchu ludobójczych działań Iranu, kampanii mającej na celu zniszczenie Izraela, napędzanej fanatyczną ideologią, podobną do nazistowskiej wizji eksterminacji Żydów.
Netanjahu, od zawsze student historii i syn wielkiego historyka, profesora Benziona Netanjahu, zrozumiał, co należy zrobić: uwolnić się od złudzeń, które nawet on sam żywił w czasach Oslo i podczas przemówienia w Bar-Ilan. Nowa rzeczywistość wymagała powrotu do podstawowych zasad: walki o przetrwanie, zniszczenia zagrożenia i podniesienia ducha. A ruach – święte hebrajskie słowo oznaczające „ducha” i „wiatr” – jest teraz po stronie Izraela.
Trump również to zrozumiał. Po latach działań wywiadowczych, kampanii nacisku i zerwanych negocjacji nadszedł moment. Pomimo sprzeciwu wewnętrznego podjął działania. Czyniąc to, mógł przypieczętować swoją wizję: nie tylko przywrócić wielkość Ameryce, ale także przywrócić jej moralny kompas jako strażniczki wolności i sojuszniczki tych, którzy nie chcą umrzeć w ciszy.
Iran może teraz albo się wycofać, albo ulec samozniszczeniu. Jego sojusznicy – Hamas, Hezbollah, Huti – są stopniowo likwidowani. Aura niepokonania reżimu została zburzona. Jego ludobójcze ambicje zostały ujawnione. Po raz pierwszy od dziesięcioleci możliwe jest przeorganizowanie układu sił na Bliskim Wschodzie – nie opartego na iluzjach, ale na wspólnym zrozumieniu, że era terroru najwyższego przywódcy Alego Chameneiego musi się skończyć.
Niektórzy twierdzili, że Trump porzucił Netanjahu. Mylili się. 60-dniowy termin na odpowiedź Iranu był realny. Netanjahu trzymał się linii. Trump dotrzymał słowa. Ta wojna, zrodzona z masakry, może jeszcze doprowadzić do odrodzenia: Tkuma.
Kategorie: Uncategorized

