
Zabicie Nasrallaha
Izrael pokazuje Ameryce, jak wygrywać wojny
Ratownik walczy z pożarem pośród tlących się gruzów budynku zniszczonego w izraelskim ataku lotniczym, w którym zginął przywódca Hezbollahu Hassan Nasrallah na południowych przedmieściach Bejrutu, 27 września 2024 r.
IBRAHIM AMRO/AFP PRZEZ GETTY IMAGES
W piątkowy wieczór w Lewancie Izrael zaatakował budynki na południowych przedmieściach Bejrutu, zabijając sekretarza generalnego Hezbollahu Hassana Nasrallaha. Ta operacja oznacza dramatyczną zmianę w izraelskiej strategii. Nie tylko w końcu zlikwidowali przeciwnika, którego od dawna byli w stanie zabić, ale także zignorowali swojego patrona supermocarstwa, który istniał przez ponad pół wieku. Jednak na tym etapie słuchanie rad Waszyngtonu w wojnie jest jak słuchanie rad anioła śmierci. Tak jak USA nie są już chętne ani zdolne do wygrywania wojen, do których zmuszają Amerykanów, tak administracja Joe Bidena nie pozwoli, aby sojusznicy USA wygrywali wojny.
Nakazując atak na Nasrallaha podczas obecności na Zgromadzeniu Ogólnym ONZ, premier Izraela Benjamin Netanjahu podkreślił niezależność państwa żydowskiego od globalnego konsensusu, który postanowił nie konfrontować się z terrorystami, ale raczej ich uspokajać, niezależnie od tego, czy spiskują na Bliskim Wschodzie, czy żyją wśród lokalnej ludności krajów zachodnich, w tym Stanów Zjednoczonych. Atak Izraela pokazuje również, że niemal wszystko, w co wierzyli amerykańscy i inni zachodni przywódcy cywilni i wojskowi na temat Bliskiego Wschodu przez ostatnie 20 lat, było po prostu zbiorem wymówek, aby przegrywać wojny. Pytania, nad którymi debatowali wysocy rangą decydenci i urzędnicy Pentagonu, eksperci think tanków i dziennikarze od czasu inwazji na Irak — pytania o naturę współczesnej wojny i właściwe prowadzenie stosunków międzynarodowych w świecie wielobiegunowym itp. — można teraz odłożyć na bok na dobre, ponieważ zostały ostatecznie rozwiązane.
Odpowiedzi są takie same, jak zawsze — przynajmniej przed rozpoczęciem „globalnej wojny z terroryzmem”. Wbrew przekonaniom neokonserwatystów z ery George’a W. Busha i proirańskich postępowych w obozie Baracka Obamy, zapewnienie pokoju w kraju nie ma nic wspólnego z wygrywaniem narracji, budowaniem narodu, równoważeniem sojuszników USA z waszymi wspólnymi wrogami dla dobra równowagi regionalnej ani żadną z innych teorii akademickich generowanych w celu zamaskowania porażek całego pokolenia. Raczej oznacza to zabijanie wrogów, przede wszystkim tych, którzy opowiadają się za i ucieleśniają sprawy, które inspirują innych do wyczerpania ich morderczej energii przeciwko wam. Zatem zabicie Nasrallaha było niezbędne.
Zdejmowanie oficerów demoralizuje siły. Zniszczenie łańcucha dowodzenia ją paraliżuje. Hezbollah jest funkcją Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej i jeśli pozwoli się mu przetrwać, libańska milicja zostanie uzupełniona i wyszkolona przez IRGC, aby zastąpić poległych. Nasrallah pochodził z innego źródła. Był protegowanym najwyższego przywódcy Iranu, Alego Chameneiego. Ich kadencje — do tej pory — były mniej więcej równoczesne: Chamenei zastąpił założyciela Republiki Islamskiej Ruhollaha Chomeiniego w 1989 r. i wybrał Nasrallaha na przywódcę Hezbollahu w 1992 r. Irańczycy zbudowali wokół Nasrallaha nie tylko sieć pełnomocników rozciągającą się od wschodniego Morza Śródziemnego do Zatoki Perskiej, ale także wszechstronny światopogląd — stały opór. Zabicie go oznacza decydujący moment, który kończy 30-letnie panowanie terroru.
Wojny wygrywa się zabijając wrogów,
zwłaszcza tych, którzy inspirują swój naród do zabijania twojego.
Kampania Izraela nabrała rozpędu 17 września, kiedy zdetonowano urządzenia komunikacyjne Hezbollahu, które izraelski wywiad podłożył ładunki wybuchowe, wycofując tysiące personelu medycznego i logistycznego organizacji terrorystycznej, a także bojowników. Ponieważ infrastruktura komunikacyjna Hezbollahu, a także jego łańcuch dostaw, zostały naruszone, wysocy rangą urzędnicy zostali zmuszeni do osobistego spotkania. W rezultacie Izrael był w stanie zlikwidować starszego dowódcę operacyjnego Ibrahima Aqila — który brał udział w atakach na ambasadę USA i koszary piechoty morskiej w Libanie w 1983 r. — oraz innych dowódców elitarnych sił Radwan w ataku na południowe przedmieścia Bejrutu 20 września. W atakach na twierdze Hezbollahu w całym Libanie Izrael zabił setki bojowników i zniszczył tysiące pocisków dalekiego i średniego zasięgu oraz wyrzutni. Po śmierci Nasrallaha i praktycznie całego jego dowództwa, Hezbollah został ścięty.
Bezpośrednim celem Izraela jest umożliwienie 60 000 Izraelczyków, którzy zostali przesiedleni z północy od 7 października, powrotu do swoich domów. Dlatego też, jak twierdzą izraelscy urzędnicy, siły Hezbollahu muszą zostać odepchnięte na północ od rzeki Litani, około 20 mil od granicy. Administracja Bidena twierdzi, że Izraelczycy nie mogą osiągnąć swoich celów siłą, a jedyną drogą naprzód jest dyplomacja. W rzeczywistości im mocniej Izrael uderzał w Hezbollah, szczególnie pokazując swoją zdolność do wyeliminowania jego przywódców, tym bardziej zdesperowany stawał się Biały Dom, aby zakończyć operacje IDF. Zespół Bidena wykorzystał Zgromadzenie Ogólne ONZ, aby współpracować z Francją nad oświadczeniem wzywającym do 21-dniowego zawieszenia broni, które zamknęłoby kampanię Izraela i chroniło Nasrallaha.
Nawet gdyby Izrael nie udowadniał co godzinę, że Biały Dom myli się co do zdolności Izraela do osiągania celów na ziemi, to i tak zapewnienia dyplomatyczne USA dotyczące Hezbollahu są bezwartościowe.
Urzędnicy USA zakończyli wojnę Izraela z Hezbollahem w 2006 r. rezolucją Rady Bezpieczeństwa ONZ nr 1701. Stanowiła ona, że na południe od Litani nie może znajdować się żaden uzbrojony personel ani broń, poza tymi należącymi do rządu libańskiego i sił pokojowych ONZ. Rezolucja była farsą, ponieważ obecność i możliwości Hezbollahu w południowym Libanie tylko wzrosły w ciągu dwóch dekad od jej uchwalenia. Oczywiste jest, że libański rząd nie podejmie żadnych działań przeciwko Hezbollahowi, który kontroluje rząd. USA, Francja ani żadne inne mocarstwo nie wyegzekwuje rezolucji Rady Bezpieczeństwa ONZ nr 1701 — poza poparciem libańskiego żądania zakończenia izraelskich przelotów nad terytorium Izraela i spełnieniem roszczeń granicznych Bejrutu.
Dla Izraela jeszcze większym problemem z 1701 jest to, że od 2006 r. Hezbollah stał się zdolny do wystrzeliwania pocisków praktycznie z dowolnego miejsca w Libanie, a także w Syrii, aby dotrzeć do każdej części Izraela. Odsunięcie Hezbollahu od granicy utrudniłoby milicji przeprowadzenie inwazji transgranicznej, takiej jak 7 października, ale nadal pozostawiłoby cały Izrael zagrożonym przez pociski dalekiego i średniego zasięgu. Doniesienia z piątku, że Izraelczycy będą kontynuować ataki na południowe przedmieścia, wskazują, że Jerozolima wie, że sedno problemu nie leży na granicy, ale w Bejrucie, stolicy Hezbollahu.
Netanjahu zdawał sobie sprawę, że jeśli zamierzał zrobić coś więcej niż tylko osłabić zdolności Hezbollahu do czasu jego przegrupowania i uzupełnienia zapasów, miał tylko niewiele czasu. Biały Dom Bidena zrobił wszystko, co w jego mocy, aby powstrzymać kampanię Izraela przeciwko Hamasowi, na przykład wstrzymując dostawy amunicji, która oszczędziłaby Izraelowi narażania życia swoich żołnierzy bojowych, a jednocześnie otwarcie sprzeciwiając się kampanii izraelskiej w Libanie. Dlatego minęło 11 miesięcy, zanim Netanjahu mógł zwrócić się na północ. Ale ponieważ opóźnienie zbiegło się z bezprecedensowymi wydarzeniami na arenie wewnętrznej USA — prezydent przeszedł na emeryturę ze służby czynnej, a wiceprezydent prowadził kampanię o najwyższe stanowisko, ukrywając się przed prasą — Izraelczycy wykorzystali okazję, aby oblegać Hezbollah, podczas gdy Gabinet Owalny był faktycznie pusty.
Nic dziwnego, że sukces Izraela w walce z Hezbollahem w ciągu ostatnich dwóch tygodni zaniepokoił byłych urzędników Obamy, którzy obsadzali obecną administrację. W końcu strategia Obamy, aby ponownie dostosować interesy USA do Iranu, opierała się na Wspólnym Kompleksowym Planie Działań z 2015 r., który umieścił irański program broni jądrowej pod parasolem międzynarodowego porozumienia gwarantowanego przez Stany Zjednoczone. Irańczycy uzbroili Hezbollah w rakiety, aby odstraszyć Izrael od działań przeciwko ich obiektom nuklearnym, co oznacza, że libańska milicja służy nie tylko interesom Iranu, ale także frakcji Obamy.
Zespół Bidena próbował powstrzymać Netanjahu przed kontynuowaniem kampanii Hezbollahu, w jaki sposób zamierza ukarać Izrael w okresie między wyborami w listopadzie a inauguracją w styczniu za pomocą sankcji i innych środków antyizraelskich. Jednak poprzez telegrafowanie swoich zamiarów Biały Dom nieumyślnie zachęcił Netanjahu do szybkiego działania. Ponieważ zwycięstwo Harrisa zapewnia cztery do ośmiu kolejnych lat Białego Domu wypełnionego przez współpracowników Obamy zdeterminowanych, aby chronić Irańczyków i ich pełnomocników, a zwycięstwo Donalda Trumpa oznacza, że działania karne Bidena znikają, Izrael uznał, że w obu przypadkach nie ma nic do stracenia. Tak więc w piątek Netanjahu zakończył erę stałego oporu, zabijając przywódcę kultu, którego frakcja Obamy tak rozpaczliwie pragnęła, ale nie mogła utrzymać przy życiu.
W przeszłości izraelscy urzędnicy ostrzegali przed atakowaniem przywódcy terrorystów. Obawiali się, że może to doprowadzić do powstania jeszcze bardziej bezwzględnego przywódcy, tak jak zabójstwo w 1992 r. ówczesnego przywódcy Hezbollahu Abbasa al-Mussawiego przez Izrael wywyższyło w ich oczach bardziej skutecznego Nasrallaha. Ale to, co uczyniło Nasrallaha wyjątkowym, co dało początek kultowi jednostki wokół człowieka, którego imię oznacza „zwycięstwo Boga”, to jego związek z Chameneim.
W 1989 roku Nasrallah opuścił Liban i udał się do Iranu, gdzie 29-letni duchowny poznał Chameneiego. W próżni pozostawionej przez śmierć Chomeiniego Chamenei pracował nad umocnieniem swojej władzy, co obejmowało przejęcie kontroli nad Hezbollahem, najważniejszym zewnętrznym atutem Teheranu. Zabójstwo Mussawiego uznał za okazję do wystawienia własnego człowieka, a wraz z operacjami Hezbollahu przeciwko siłom izraelskim w Libanie legenda Nasrallaha stale rosła. Nawet izraelscy urzędnicy przypisali Hezbollahowi wyparcie Izraela z południa w 2000 roku, wyjątkowy triumf godny imienia Nasrallah, zwycięstwo nad znienawidzonymi syjonistami, którego żaden inny arabski przywódca nie mógł się poszczycić.
Ale mit Nasrallaha jako Turbana Napoleona został rozwiany przez katastrofalną wojnę w 2006 roku, w którą wpadł, porywając dwóch izraelskich żołnierzy. Później powiedział, że gdyby wiedział, że Izrael odpowie tak stanowczo, nigdy nie wydałby rozkazu. A jednak pomimo tysięcy zabitych w Libanie, Hezbollahów i cywilów oraz strat wartych miliardy dolarów, twierdził, że Hezbollah wygrał tylko dlatego, że on przeżył. Przed swoją śmiercią ukrywał się od 2006 roku.
Ostatnie demonstracje Izraela dotyczące jego technologicznej sprawności pokazują, że Nasrallah przetrwał tak długo tylko dzięki cierpieniom rządu Jerozolimy. Netanjahu i inni najwyraźniej mieli nadzieję, że problem Hezbollahu rozwiąże się sam, gdy Amerykanie opamiętają się i dostrzegą zagrożenie, jakie Iran stanowi dla regionalnej hegemonii USA. Jednak Izraelczycy źle odczytali strategiczne implikacje inwazji na Irak w 2003 r.
Program wolności administracji George’a W. Busha dał szyickiej większości w Iraku nie do pokonania przewagę w wyborach powszechnych. A ponieważ praktycznie wszystkie frakcje szyickie były kontrolowane przez Iran, demokratyzacja Iraku położyła podwaliny pod regionalne imperium Iranu, a także strategię reorganizacji Obamy, obniżając rangę relacji z tradycyjnymi sojusznikami USA, takimi jak Izrael, i budując więzi z antyamerykańskim reżimem. Nawet Trump, którego zabójstwo irańskiego przywódcy terrorystów Kasema Soleimaniego i jego irackiego zastępcy Abu Mahdiego al-Muhandisa w styczniu 2020 r. było zdecydowanie najbardziej znaczącą operacją, jaką kiedykolwiek przeprowadziły siły USA na irackiej ziemi, nie mógł całkowicie złamać formy narzuconej przez swoich poprzedników, której Pentagon strzegł jak bezcennego klejnotu.
Siły USA nadal stacjonują w Iraku i Syrii, aby walczyć z ISIS i innymi sunnitami, których Irańczycy i ich sojusznicy uznają za zagrożenie dla swoich interesów. Ten szczegół wydaje się niemal średniowieczną klątwą nałożoną na przegraną stronę w wojnie. Po tym, jak Irańczycy zabili i okaleczyli tysiące żołnierzy USA w Iraku oraz pomogli zabić i zranić tysiące innych, namawiając swojego syryjskiego sojusznika Baszara Assada do wysłania sunnickich bojowników z lotniska w Damaszku na front iracki, najlepsi i najodważniejsi Amerykanie zostali skazani na wieczną niewolę, która wymaga od nich ochrony irańskich interesów na zawsze.
Pomysł wysunięty przez teoretyków spiskowych z amerykańskiego establishmentu politycznego i medialnego zarówno z lewej, jak i prawej strony, że Netanjahu próbuje wciągnąć USA w większą wojnę regionalną z Iranem — teza, która z pewnością będzie wielokrotnie cytowana po zabójstwie Nasrallaha — jest absurdalny. Frakcja Obamy, której częścią są Biden i Harris, jest po stronie Iranu. Co więcej, tylko głupiec mógłby być ślepy na fakt, że sposób prowadzenia wojny w Pentagonie, trzy dekady w XXI wieku i świat oddalony od ostatniego ostatecznego zwycięstwa Stanów Zjednoczonych, oznacza śmierć dla wszystkich, którzy go dążą.
Jeśli Waszyngton i Europejczycy są przerażeni kampanią Izraela w ciągu ostatnich dwóch tygodni, to dlatego, że Izraelczycy ponownie wyszli na jaw paskudną prawdę, której żadne modne teorie wojny, organizacje międzynarodowe, a nawet amerykańscy prezydenci nie mogli długo ukrywać. Wojny wygrywa się zabijając wrogów, przede wszystkim tych, którzy inspirują swoich ludzi do zabijania twoich. Zabicie Nasrallaha nie tylko umacnia zwycięstwo Izraela w Libanie, ale także przywraca stary paradygmat dla wszystkich zachodnich przywódców, którzy poważnie traktują swój obowiązek ochrony swoich rodaków i cywilizacji: zabijaj swoich wrogów.
Zrodło:
https://www.tabletmag.com/sections/israel-middle-east/articles/killing-nasrallah
Tlumaczenie.Zosia Braun (Tel Aviv)
Odkryj więcej z Oficjalny blog emigracji 1969
Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.
Kategorie: Uncategorized


Bush ktory przyczynil sie do objecia przez Szyitow wladzy w Iraku, spowodowal tez objecie wladzy w Gazie przez Hamas.
Sharon nie chcial wyborow tam, wiedzac zen Hamas dojdzie do wladzy, ale Bush & Condoleeza Rice zmusili go do zaakceptowania tego
Condoleeza Rice opisuje jej& State Department szok po wygranej Hamasu, ale zrobila juz swoje.
Mimo jej czolbitnosi wobec palestyncow, ci ja nazywali ” ziarnkiem kawy”( ”Cofee Bean”), nic nie zmywa w ich oczach to ze jest Murzynka.