Kacik poezji – Anna Grabowska-Goldschmidt cz.1

Anna Grabowska-Goldschmid

Głos w sprawach ważnych, czyli Migotanie gwiazd i przedsionków Anny Grabowskiej Mocna i odważna, ale nade wszystko przejmująca. Takie wrażenia po pierwszym czytaniu debiutanckiej książki poetyckiej Anny Grabowskiej (ur. 1969), która pisze o sobie na okładce krótko: jestem feministką i autorką wierszy. Dla poetki urodzonej w Paryżu (do dziś tam mieszka) język polski jest drugim językiem; jak mówi – po polsku rozmawiała jedynie z babcią. Tym bardziej imponują swoboda, biegłość i przewrotność jej lirycznej wypowiedzi, widoczne na wszystkich piętrach wiersza – od (często ironicznych) gier znaczeniami i symbolami:

Wiecej Kliknij tutaj

.

negatywnie

nie wierzymy w boga, ale jesteśmy dobrzy
w odtwarzaniu postaci fikcyjnych. na zdjęciach
wszystko. czarno białe-charaktery, pismo
śnięte między nami. pokój naszym duchom
.
potrzebny, najlepiej na godziny. opłata
z góry za odpłynięcie krwi. i jest wylewnie,
chociaż szczytowanie nie jest żadnym szczytem,
kiedy świadomie mamy ciągle puste ręce.
.
spójrz pod światło, w negatywie wycięłam ci numer;
mam zwiędnięte warkocze, białe usta z chłodu.
kamienny wyraz twarzy studiowałam długo,
do perfekcji. staliśmy się martwą naturą.
 .
wpiekłowstąpienie
 .
jest wielka niedziela, burza wisi w powietrzu,
jezus chrystus nad drzwiami. przed wejściem do domu
lepiej się przeżegnać. trzy pokoje i wojna
zawieszona na chwilę spożywania paschy.
przy stole stworzyciel skacowany piekielnie,
liczne stadko baranków niebiańsko cukrowych,
oraz ona – panna za dziesięć dni brzemienna
znowu. pięćdziesiątnica i jajeczkowanie.
.
z książeczki życia marty es
.
marta ma zadbane mieszkanie, dzieci, cerę. od niedawna
raka. jeszcze nie wie, jeszcze wiesza pranie, na byłym mężu
– psy. coś wyczuwają zwierzęta; kiedy się szwendają
pod nogami marty, liżą po łydkach, spuszczają łby.
.
w dugiej strofie marta zamyka się w sypialni,
w sobie. szuka wytłumaczenia, błędów. nie wierzy
w zmartwychwstanie, żywot wieczny. cuda i dziwy
zdarzają się innym. spektakularne powroty do zdrowia,
.
nawrócenia. można czekać nadaremnie, lepiej działać
inwazyjnie. pozbyć się komórek rakowych. myśleć
trzeźwo. ocenić sytuację, zaplanować zabieg, zapewnić
przyszłość, jeśli nie sobie, to dzieciom, psom.
.
po roku marta wygląda przez okno, żegna się z dziećmi
świadomie z daleka, żeby nie czuły zapachu rozkładu
życia. mało zostaje, kiedy się traci mieszkanie,
dzieci, psy i włosy. marta ma raka, metalowe łóżko,
naczynie w kształcie nerki i przypiętą do łóżka kartę choroby,
na której w piątej strofie – znudzona cudzym umieraniem
pielęgniarka, napisze od niechcenia: marta nie miała raka,
bo to rak miał martę od początku. było wiadomo.
.
w poczekalni
.
sami figuranci chorzy na nadmiar czasu
i bóle fantomowe po zmarłych małżonkach.
ledwo wiążą ścisłe diety. w woreczkach żółciowych
odkładają drobne, liczą na czarną godzinę.
dziesięć krzeseł zajętych, ja jedenasta, więc zdrowa
sztywno stoję i zaciskam pięści, zębów się boję,
mam jeszcze swoje postanowienie, więc czekam
w kolejce z numerkiem trzynaście. w oczach
.
ciemno. z bólu popuszczam w jedwabne majtki,
nikt mi tam dzisiaj nie zajrzy. klnę w duchu
lecz chyba słyszą, bo krzyżują na mnie spojrzenia
back projection – a pani na co choruje?
– na jajco – odpowiadam grzecznie.
.

 

No comments yet... Be the first to leave a reply!

Leave a Reply

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

%d bloggers like this: