Uncategorized

Przełomowa decyzja w sprawie terrorysty pochodzenia palestyńskiego: Nidal Hasan skazany na śmierć

Autor Becia Elonowa


Podsumowanie w jednym zdaniu

Artykuł analizuje zatwierdzenie przez prezydenta USA Donalda Trumpa kary śmierci przez rozstrzelanie dla byłego majora Nidala Hasana za krwawy zamach w Fort Hood z 2009 roku, osadzając tę decyzję w szerszym kontekście niebezpieczeństw związanych z poprawnością polityczną, ideologią woke oraz systemowym lekceważeniem zagrożenia terrorystycznego zarówno w Stanach Zjednoczonych, jak i w Europie oraz Izraelu.


Wczoraj, 5 października 2026 roku, prezydent USA Donald Trump oficjalnie zatwierdził wyrok śmierci przez rozstrzelanie (wykonany przez pluton egzekucyjny armii USA) dla Nidala Hasana.

Nidal Hasan, Palestyńczyk, były major i psychiatra wojskowy armii USA, przeprowadził krwawy zamach 5 listopada 2009 roku w bazie wojskowej Fort Hood w Teksasie. Krzycząc „Allahu Akbar”, otworzył ogień do nieuzbrojonych żołnierzy przygotowujących się do misji zagranicznych. W wyniku ataku zginęło 13 osób (w tym ciężarna żołnierka), a 32 zostały ranne. Służby obezwładniły Hasana, raniąc go – od tamtej pory jest sparaliżowany od pasa w dół.

W 2013 roku sąd wojskowy jednogłośnie skazał go na karę śmierci. Hasan wyczerpał całą ścieżkę odwoławczą, a Sąd Najwyższy ostatecznie odrzucił jego ostatnie wnioski w 2025 roku. Decyzja podjęta na rekomendację sekretarza obrony Pete’a Hegsetha oznacza, że będzie to pierwsza egzekucja wojskowa w USA od 1961 roku oraz pierwsze rozstrzelanie przez armię od czasu II wojny światowej. Dokładna data i miejsce wykonania wyroku zostaną wkrótce wyznaczone przez sekretarza armii. Zgodnie z procedurami wojskowymi egzekucja musi odbyć się w terminie od 60 do 150 dni od zatwierdzenia jej przez prezydenta.

Przebieg zamachu w Fort Hood

Hasan uderzył w Soldier Readiness Processing Center (Centrum Przygotowania Żołnierzy) – zatłoczony kompleks medyczny, w którym nieuzbrojeni wojskowi przechodzili ostatnie badania, szczepienia i formalności przed misjami bojowymi w Iraku i Afganistanie. Około godziny 13:30 napastnik wszedł do budynku, usiadł na chwilę przy jednym ze stolików, po czym nagle wstał, wykrzyknął po arabsku „Allahu Akbar” i otworzył ogień. Użył zaawansowanego technicznie, półautomatycznego pistoletu FN Five-seven, strzelającego amunicją zdolną przebijać kamizelki kuloodporne. Broń wyposażył dodatkowo w celowniki laserowe.

Świadkowie i prokuratorzy wojskowi opisali, że Hasan stworzył w budynku prywatną „strefę śmierci”. Strzelał z zimną krwią, celując bezpośrednio w uciekających lub ukrywających się pod biurkami żołnierzy. Oddał w sumie ponad 100 strzałów w ciągu zaledwie 10 minut. Kilku rannych i nieuzbrojonych żołnierzy oraz pracowników cywilnych próbowało desperacko rzucić się na Hasana z krzesłami i improwizowaną bronią, starając się go obezwładnić. Część z nich zapłaciła za to życiem.

Krwawą masakrę przerwała dopiero interwencja policjantki cywilnej i żandarmerii wojskowej. Amerykańska policjantka Kimberly Munley oraz sierżant Mark Todd zaangażowali Hasana w bezpośrednią wymianę ognia na zewnątrz budynku. Hasan został postrzelony kilkukrotnie, co doprowadziło do jego paraliżu, obezwładnienia i zatrzymania. W zamachu zginęło 13 osób (12 żołnierzy i 1 pracownik cywilny). Najbardziej poruszającym symbolem tej tragedii była śmierć 21-letniej żołnierki Francheski Velez, która była w zaawansowanej ciąży i za kilka dni miała wrócić do domu. Ponad 30 innych osób odniosło ciężkie rany postrzałowe.

Radykalizacja i zagrożenie wewnętrzne

Hasan, z pochodzenia Palestyńczyk, uległ silnej radykalizacji islamskiej. Podczas późniejszego procesu otwarcie przyznał, że celem zamachu była „święta wojna” – dżihad. Tłumaczył, że strzelał do amerykańskich żołnierzy, aby „chronić swoich muzułmańskich braci” oraz przywódców talibów w Afganistanie przed działaniami armii Stanów Zjednoczonych.

Fakt, że Nidal Hasan był majorem armii USA i dyplomowanym psychiatrą wojskowym, czyni jego radykalizację jednym z najbardziej szokujących przypadków tzw. zagrożenia wewnętrznego. Jako lekarz szkolony w prestiżowych amerykańskich instytucjach (m.in. Uniformed Services University of the Health Sciences), przez lata sprawnie ukrywał głębokie zmiany ideologiczne, które w nim zachodziły. Jako psychiatra w słynnym szpitalu wojskowym Walter Reed, Hasan przez lata pracował z setkami żołnierzy wracających z misji w Iraku i Afganistanie. Codziennie słuchał drastycznych opowieści o walkach z terrorystami islamskimi, a jego nienawiść do USA rosła. Zamiast zachować dystans lekarza, wykształcił w sobie głęboką nienawiść wobec amerykańskiej polityki zagranicznej oraz silny konflikt lojalnościowy pomiędzy byciem amerykańskim oficerem a muzułmaninem.

Najbardziej alarmującym dowodem jego radykalizacji był fakt, że Hasan nawiązał bezpośredni kontakt z Anwarem al-Awlakim – radykalnym jemeńsko-amerykańskim duchownym i czołowym propagandystą Al-Kaidy. Między grudniem 2008 a 2009 rokiem Hasan wysłał do al-Awlakiego około 20 wiadomości e-mail. Pytał w nich wprost o religijne przyzwolenie na akty przemocy przeciwko amerykańskim żołnierzom oraz o to, czy muzułmanie służący w armii USA i ginący w zamachach samobójczych mogą być uznani za męczenników.

Ignorowane sygnały i poprawność polityczna

Wokół radykalizacji Hasana narosło wiele kontrowersji, ponieważ wysyłał on sygnały, które zostały zignorowane z powodu politycznej poprawności oraz biurokratycznych zaniedbań. Podczas jednego z oficjalnych seminariów medycznych dla starszych lekarzy wojskowych, zamiast wykładu o psychiatrii, Hasan wygłosił prezentację na temat islamu i zamachowców-samobójców. Ostrzegał w niej, że jeśli muzułmanie nie będą mogli odejść z armii jako osoby odmawiające służby ze względów sumienia, dojdzie do „niepożądanych incydentów”.

Służby przechwyciły jego maile do al-Awlakiego przed zamachem. Agenci uznali je jednak za… „legalne badania naukowe” psychiatry badającego ekstremizm i zamknęli sprawę, nie informując o tym Departamentu Obrony. Komisja lekarska, która później badała Hasana przed procesem, oceniła, że nie cierpiał on na chorobę psychiczną uniemożliwiającą ocenę swoich czynów. Jego decyzja była w pełni świadoma. Pod wpływem radykalnych treści uznał, że armia USA jest wrogiem islamu, a jego obowiązkiem religijnym jest zmiana stron w tym konflikcie. Impulsem do działania stał się nakaz jego własnego wyjazdu na misję do Afganistanu – nie chciał tam jechać walczyć z muzułmanami, więc postanowił zaatakować swoich.

Przełożeni Hasana oraz koledzy z pracy wielokrotnie zauważali jego radykalne wypowiedzi. Podczas prezentacji w szpitalu wojskowym Walter Reed otwarcie bronił on zamachów samobójczych i twierdził, że prawo szariatu stoi ponad konstytucją USA. Wyżsi oficerowie przyznali później przed komisjami śledczymi, że bali się wszcząć procedurę dyscyplinarną czy zwolnić go ze służby, aby nie zostać oskarżonymi o islamofobię lub profilowanie rasowe.

Szok opinii publicznej pogłębił fakt, że administracja prezydenta Baracka Obamy przez lata odmawiała zaklasyfikowania zamachu w Fort Hood jako aktu terroryzmu. W oficjalnych dokumentach Pentagonu atak ten figurował jako „przemoc w miejscu pracy”. Dopiero po latach presji politycznej i procesowej, w 2015 roku, ofiarom zamachu oficjalnie przyznano Purpurowe Serca – odznaczenia zarezerwowane dla żołnierzy rannych lub zabitych z rąk wroga USA.

Szerszy kontekst: paraliż decyzyjny i ideologia woke

Debata nad paraliżem decyzyjnym, poprawnością polityczną oraz strachem przed oskarżeniami o islamofobię nie ogranicza się tylko do USA. Przeniosła się ona również do Europy, wywołując dyskusje w Parlamencie Europejskim i stolicach państw Unii Europejskiej. Wiele niezależnych raportów eksperckich oraz analiz wywiadowczych wskazuje, że europejskie instytucje i służby bezpieczeństwa borykały się i dalej borykają z bardzo podobnymi problemami systemowymi, gdzie strach przed posądzeniem o dyskryminację lub uprzedzenia religijne negatywnie wpływał na bezpieczeństwo obywateli.

W Europie doszło do kilku głośnych zamachów terrorystycznych, w których, podobnie jak w przypadku Nidala Hasana, sprawcy byli wcześniej znani służbom lub otoczeniu, jednak nie podjęto na czas stanowczych kroków. Osoby pracujące w placówkach socjalnych, szkołach czy urzędach imigracyjnych w krajach takich jak Francja, Belgia, Hiszpania czy Niemcy wielokrotnie przyznawały w ankietach i śledztwach, że unikały zgłaszania niepokojących, radykalnych zachowań młodzieży czy petentów. Powodem była obawa przed wewnętrznymi procedurami dyscyplinarnymi, oskarżeniami o rasizm ze strony organizacji pozarządowych, napiętnowaniem w miejscu pracy, a nawet możliwością utraty pracy.

Przez lata unijne fundusze oraz programy społeczne nakierowane na integrację i walkę z rasizmem trafiały i dalej trafiają m.in. do organizacji powiązanych z fundamentalistycznymi ruchami (np. Bractwa Muzułmańskiego). Urzędnicy w Brukseli przez długi czas przymykali oko na radykalne powiązania tych grup, obawiając się, że odcięcie ich od funduszy lub zaostrzenie kryteriów kontroli zostanie zinterpretowane jako atak na mniejszość religijną i wywoła polityczny skandal. Z kolei ogromne środki finansowe miały „ułagodzić” radykalnych islamistów i dać złudzenie pozornego spokoju oraz bezpieczeństwa. Podobnie jak amerykańskie określenie zamachu w Fort Hood mianem „przemocy w miejscu pracy”, unijne instytucje przez długi czas unikały w oficjalnych komunikatach pojęć takich jak „radykalny terroryzm islamski”, maksymalnie neutralizując język.

W Wielkiej Brytanii posunięto się jeszcze dalej – śledzono wpisy obywateli w mediach społecznościowych, a osoby krytykujące islam bywały aresztowane i karane.

Podobny mechanizm – napędzany przez ideologię woke wśród elit – dał o sobie znać w strukturach izraelskich. Osoby zajmujące najwyższe stołki w armii, służbach specjalnych, urzędach i niezależnych sądach zlekceważyły sygnały o zbliżającym się ataku z 7 października. Nie podjęto działań, obawiając się posądzeń o rasizm i krytyki ze strony lewicowych mediów na całym świecie, wmawiając sobie i rządowi, że Hamas jedynie „trenuje” i nie stanowi zagrożenia. Ludzi myślących inaczej wyjęto spod prawa, nazywając ich terrorystami, rasistami czy nazistami (jak np. Itamara Ben Gvira), dbając o odpowiednią narrację w mediach międzynarodowych. Ludzie ci woleli zaryzykować życiem własnych obywateli, niż zostać oskarżonymi o ekstremizm.

Światowy ruch woke ponosi odpowiedzialność za śmierć tysięcy ludzi – ofiar ataków terrorystycznych, których można było uniknąć. Strach przed nagonką i krytyką całkowicie oślepił tych, którzy mieli czuwać nad bezpieczeństwem, świadomie lub nieświadomie wystawiając społeczeństwa na ciosy światowego dżihadu w imię liberalnej poprawności politycznej.

Barak Obama

Protoplasta światowego woke

https://www.facebook.com/becia.elonowa


Odkryj więcej z Oficjalny blog emigracji 1969

Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.

Kategorie: Uncategorized

Zostaw odpowiedź Czekam na Twoje przemyślenia! Napisz w komentarzu.

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.