Uncategorized

Oszczerstwo o „przemocy osadników”

Melanie Phillips

Izraelczycy mieszkający na Zachodnim Brzegu są demonizowani w ramach strategii mającej na celu rozbicie państwa żydowskiego

Właśnie w ten sposób mordercze ataki arabskie na żydowskich mieszkańców spornych terytoriów Judei i Samarii (znanych również jako Zachodni Brzeg) są przez wrogów narodu żydowskiego przedstawiane jako „przemoc osadników” wobec Arabów.

W ostatni piątek rano grupa żydowskich turystów spacerowała w pobliżu wsi Tel w Strefie B – na obszarze pod wspólną kontrolą bezpieczeństwa Izraela i Autonomii Palestyńskiej, do którego Izraelczycy nie mają wstępu bez uprzedniej koordynacji i zezwolenia Sił Obronnych Izraela (IDF).

Zgodnie z relacjami żydowskich organizacji społecznych oraz izraelskich mediów, co potwierdzają nagrania wideo, turyści zostali zaatakowani przez Arabów rzucających kamieniami i wymachujących pałkami. Jeden z turystów został uderzony w twarz. Grupa oddała strzały ostrzegawcze w powietrze i wycofała się w kierunku kontrolowanej przez Izrael Strefy C.

Godzinę później z trzech stron nadbiegły na nich dziesiątki Arabów. Na miejsce przybyli żołnierze IDF. Arabowie otworzyli ogień, jednak według relacji turystów izraelscy żołnierze początkowo odmawiali odpowiedzi ogniem. Na nagraniach wideo widać ich wahanie i próby zażegnania konfliktu. Dopiero gdy jeden z Arabów wyrwał karabin cywilnemu strażnikowi i zastrzelił żołnierza IDF oraz owego strażnika, oddziały IDF odpowiedziały ogniem, zabijając czterech napastników.

Anonimowi przedstawiciele resortu obrony poinformowali, że piechurzy zachowali się w sposób nieodpowiedzialny i prowokacyjny. Twierdzą oni, że to typowe zachowanie osób wędrujących po Judei i Samarii, które narażają izraelskich żołnierzy na niepotrzebne niebezpieczeństwo, oczekując, że IDF przybędzie im z pomocą w razie ataku.

Być może tak jest. Chodzi najwyraźniej o członków grupy turystycznej, która regularnie wędruje po tym regionie. Trudno nie dostrzec w ich działaniach motywacji politycznej – chęci zamanifestowania swojego prawa do przebywania na tej ziemi. Czy trzeba jednak przypominać, że nie zasługuje to na karę śmierci?

Faktem pozostaje, że to oni zostali zaatakowani i że zamordowano dwóch Izraelczyków. Każdy, kto zbywa to jako „syjonistyczną propagandę”, powinien przyjrzeć się ewidentnie niewiarygodnym twierdzeniom dr. Dżihada Ramadana, mieszkańca Tel i byłego funkcjonariusza Fatahu, który oświadczył:

„Osadnicy zaatakowali wioskę z kilku stron… Dokonali prawdziwej masakry na oczach kamer i mediów… Do przeprowadzania ataków z powietrza wykorzystują drony i bezzałogowe statki powietrzne.”

Był to jeden z wielu nasilających się ataków na Żydów, do których doszło w ciągu kilku dni w zeszłym tygodniu. Po nich nastąpiła seria żydowskich ataków odwetowych.

W ostatnią sobotę arabscy napastnicy zaatakowali przebywającego na urlopie izraelskiego żołnierza w pobliżu Susyi niedaleko Hebronu na Wzgórzach Judejskich i odebrali mu broń. Uderzyli go kamieniem w głowę, w wyniku czego trafił do szpitala w stanie średnio ciężkim. Następnie aresztowano czterech arabskich terrorystów.

W zeszły czwartek jeden z założycieli gospodarstwa rolnego w pobliżu Itamar, który udał się na miejsce, by pomóc w gaszeniu pożaru wywołanego podpaleniem, został zaatakowany i odniósł ciężkie obrażenia. Tego samego dnia w pobliżu osady Gannit w regionie Menasze Izraelczyk został pchnięty nożem w rękę. Później okazało się, że napastnikiem był palestyński policjant.

W sobotę wieczorem aresztowano siedmiu palestyńskich podejrzanych o udział w brutalnym incydencie w pobliżu gospodarstwa w okolicy Beitar Illit. Według policji podczas szamotaniny obywatel Izraela został zaatakowany włócznią i odniósł lekkie obrażenia.

Osiem dni temu około 30 budynków, w tym domy rodzinne i lokale użytkowe w pobliżu Hawat Gilad, zostało zniszczonych w wyniku ogromnego pożaru, który błyskawicznie rozprzestrzenił się po wysuszonych zaroślach. Mieszkańcy twierdzili, że z przejeżdżającego samochodu wyrzucono płonący przedmiot (po podobnym incydencie poprzedniej nocy), a podczas akcji gaśniczej z pobliskich arabskich wiosek odpalano fajerwerki.

Policja początkowo oświadczyła, że ogień wybuchł od niedbale wyrzuconego niedopałka papierosa i nie dopatrzyła się motywu terrorystycznego. Brzmiało to od początku mało wiarygodnie; w prywatnych rozmowach funkcjonariusze przyznają jednak podobno, że podejrzewają celowe podpalenie.

Izraelczycy obawiają się, że gwałtowny wzrost arabskiej przemocy na tych obszarach – z którą zmagają się każdego dnia – sygnalizuje zamiar rozpoczęcia nowej intifady, czyli zakrojonej na szeroką skalę, długotrwałej i skoordynowanej kampanii terrorystycznej. W radiu IDF korespondent wojskowy Doron Kadosh poinformował o rosnącej gotowości Arabów do konfrontacji z Żydami wkraczającymi do ich wiosek. W weekend IDF i policja antyterrorystyczna aresztowały dziesiątki Arabów.

Jednocześnie rośnie liczba ataków Izraelczyków na Arabów. W ciągu zaledwie kilku dni odnotowano co najmniej pięć takich incydentów, w tym podpalenia meczetów i pojazdów oraz próbę podpalenia zamieszkanego domu we wsi Beit Furik.

Biorąc pod uwagę, że żydowscy mieszkańcy tych obszarów są obiektem nieustannych i morderczych ataków, ich działania można postrzegać przede wszystkim jako odwet. Nie oznacza to jednak, że są one słuszne lub usprawiedliwione. Być może – jak się często twierdzi – wpływ ultranacjonalistycznego ministra bezpieczeństwa narodowego Itamara Ben-Gwira powstrzymał policję przed zdecydowaną reakcją wobec sprawców, którzy powinni zostać aresztowani i postawieni przed sądem. Nic nie usprawiedliwia jednak sprowadzania całej tej sytuacji do pojęcia „przemocy osadników”.

Nikt nie zaprzecza, że istnieje problem agresji ze strony Izraelczyków wobec Arabów. Jest ona jednak dziełem nielicznej mniejszości, składającej się głównie z młodocianych przestępców. Policja szacuje ich liczbę na kilkaset osób. Nawet gdyby było ich tysiąc, stanowiłoby to zaledwie 0,2% z półmilionowej populacji żydowskiej w Judei i Samarii.

Ponadto liczba ataków Żydów na Arabów jest nieporównywalnie mniejsza niż liczba ataków Arabów na Żydów. W zeszłym roku udaremniono tam ponad 1300 poważnych zamachów terrorystycznych przygotowywanych przez Arabów. Pięćdziesiąt cztery ataki doszły do skutku – zginęło w nich 25 Izraelczyków, a 197 zostało rannych. Odnotowano też tysiące drobniejszych incydentów, takich jak potencjalnie śmiertelne rzucanie kamieniami, podpalenia czy oślepianie laserami.

Gdy w zeszłym tygodniu sędzia Sądu Okręgowego Ron Sulkin zwolnił z aresztu izraelskiego rolnika, który ruszył w pościg za złodziejami swojego stada, argumentował:

„Musimy mieć na uwadze trudną, wręcz nie do zniesienia rzeczywistość, z jaką borykają się osadnicy w Judei i Samarii, ze szczególnym uwzględnieniem mieszkańców gospodarstw rolnych: codzienne ataki na drogach, próby wtargnięcia, nękanie, kradzieże rolnicze i podpalenia. Osadnicy mają do czynienia z wrogim otoczeniem, które często dąży do wyrządzenia im krzywdy, a nawet odebrania życia.

Niewielki błąd w nawigacji może skończyć się linczem i kalectwem lub śmiercią. Zwykła jazda do domu może doprowadzić do urazu głowy uderzeniem głazu. Stojąc na przystanku autostopowym, można zginąć od strzału z przejeżdżającego auta. Życie w ciągłym zagrożeniu wymaga od nich podejrzliwości i stanowczości, które dla kogoś z zewnątrz mogą wydawać się przesadzone. Ich reakcje należy oceniać przez pryzmat tej rzeczywistości, a nie w sterylnych, klimatyzowanych gabinetach. Oczywiście łamanie prawa w każdym przypadku musi spotkać się z konsekwencjami.”

Ta dramatyczna rzeczywistość jest jednak wymazywana przez globalną sieć humanitarną skupioną wokół ONZ, organizacji pozarządowych i zachodnich mediów. Przy współudziale lewicowych, postsyjonistycznych izraelskich grup aktywistów przeobrażają oni żydowskie ofiary w agresorów – podcboolean kaskadę kolejnych arabskich ataków. Jak zauważa organizacja HonestReporting:

„Od stycznia 2026 r. media opublikowały 984 artykuły na temat »przemocy osadników« na Zachodnim Brzegu, podczas gdy doniesień o palestyńskich atakach na żydowskich cywilów było zaledwie 9. To dysproporcja w stosunku 109 do 1. Przekaz międzynarodowy tworzy skrajnie wypaczony obraz, w którym żydowscy cywile są przedstawiani jako bezkarni samosądownicy atakujący Palestyńczyków.”

Powstała fałszywa narracja, oparta na statystykach zacierających różnicę między terrorystami a cywilami. „Przemoc osadników” stała się stałą matrycą, przez którą opowiada się o wydarzeniach na Zachodnim Brzegu, niezależnie od faktów.

W ostatni weekend magazyn Sunday Times opublikował artykuł Christiny Lamb, w którym cytowano Arabów oskarżających izraelskich żołnierzy i osadników o okrucieństwa i terroryzm. Autorka, sugerując, że IDF bez powodu zabija niemowlęta i pokojowych cywilów, powołała się na radykalne grupy B’Tselem i Peace Now, zarzucające Izraelowi czystki etniczne. O atakach Arabów na Żydów nie wspomniała ani słowem.

Następnego rana w programie Today na antenie BBC Radio 4 wyemitowano podobny materiał, w którym wypowiadali się Arabowie twierdzący, że padają ofiarą szalejących band osadników. Relację tę poparła Melina Ansari z organizacji Physicians for Human Rights Israel (oskarżającej Izrael o „ludobójstwo” w Gazie), twierdząc, że tysiące Palestyńczyków ucieka przed przemocą. Pytana o arabskie podżeganie i ataki na Żydów, zbyła temat, utrzymując, że osadnicy są „uzbrajani przez państwo niczym agresywna milicja”, pomijając fakt, że broń służy im do samoobrony.

W raporcie Jerozolimskiego Instytutu Strategii i Bezpieczeństwa (JISS) pt. „Kampania wpływowa dotycząca »przemocy osadników«” wskazano:

„Analiza danych wskazuje na systematyczną i doskonale finansowaną kampanię. Wywodzi się ona ze skrajnie lewicowych organizacji (Yesh Din, B’Tselem, Breaking the Silence), finansowanych przez UE, rządy europejskie i międzynarodowe fundacje. Działają one w porozumieniu z Autonomią Palestyńską i agendami ONZ, wykorzystując tę kwestię do promowania antyizraelskiej agendy.”

Pojęcie „przemocy osadników” nie powstało spontanicznie. To wyreżyserowana narracja kształtowana od ponad dwóch dekad. W latach 2004–2006, podczas fali zamachów samobójczych, w rejonach napięć pojawili się zagraniczni i izraelscy aktywiści anarchistyczni. Ich celem było prowokowanie incydentów przed kamerami: reżyserowanie konfrontacji z żołnierzami i publikowanie ich w mediach.

We współpracy z palestyńskimi „komitetami ludowymi” tworzyli obraz „brutalnej okupacji”. Materiały były jednostronne i manipulowane, a ich celem było przedstawienie obecności Żydów w Judei i Samarii jako symbolu opresji, z pominięciem kontekstu terroryzmu i historii.

Kampania przybrała na sile po 2010 roku. Raporty organizacji pozarządowych klasyfikowały niemal każdy spór czy wycieczkę jako „przemoc osadników”. Biuro ONZ ds. Koordynacji Pomocy Humanitarnej (OCHA) stworzyło wręcz specjalną bazę danych dedykowaną temu zjawisku.

Izraelska organizacja Regavim wykazała, jak sfałszowane są te dane. Z 8332 przypadków zarejestrowanych przez ONZ w latach 2016–2023 blisko 7500 nie miało żadnego związku z przemocą ze strony Izraelczyków.

Na liście ONZ jako „przemoc osadników” kwalifikowano m.in. incydenty, w których palestyńscy terroryści ginęli podczas własnych zamachów, pokojowe wizyty Żydów na Wzgórzu Świątynnym, wycieczki krajoznawcze, wypadki drogowe czy zwykłe budowy dróg.

Na konferencji JNS Naomi Kahn z Regavim oświadczyła:

„Co najmniej 95% incydentów zgłaszanych przez ONZ jako przemoc osadników albo nie dotyczyło osadników, albo nie wiązało się z przemocą, albo miało miejsce poza Judeą i Samarią.”

Zagraniczni aktywiści wjeżdżający na wizach turystycznych celowo prowokują starcia z udziałem mediów, a gdy do nich nie dochodzi – fabrykują dowody, czasem wręcz sami niszcząc mienie Palestyńczyków, by obarczyć winą wojsko lub osadników. Nawet z danych B’Tselem wynika, że żaden Palestyńczyk odnotowany jako zabity przez cywilów w 2022 roku nie był bezbronną ofiarą – wszyscy zginęli podczas dokonywania zamachów.

Na organizację Regavim nałożono sankcje w UE i Wielkiej Brytanii. Powód jest jasny: Regavim ujawnia nielegalną akcję budowlaną finansowaną przez UE w Strefie C, stanowiącą naruszenie porozumień z Oslo. Centrum Begina-Sadata potwierdza, że rządy europejskie wspierają powstawanie palestyńskich osiedli bez wymaganych prawem zezwoleń.

UE i Wielka Brytania wykorzystują pojęcie „przemocy osadników”, by demonizować 750 tysięcy Żydów mieszkających w Judei, Samarii i wschodniej Jerozolimie. Celem jest przekreślenie praw historycznych Żydów i stworzenie faktów dokonanych wymuszających powstanie państwa palestyńskiego.

Oskarżenie o „przemoc osadników” stało się strategicznym narzędziem wymierzonym w samą legitymizację i istnienie państwa Izrael.

Oszczerstwo o „przemocy osadnikow


Odkryj więcej z Oficjalny blog emigracji 1969

Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.

Kategorie: Uncategorized

Zostaw odpowiedź Czekam na Twoje przemyślenia! Napisz w komentarzu.

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.