Uncategorized

Historia pierwszego żydowskiego komandora

Melissa Brodsky

Filadelfia, 1802 rok

Dziesięcioletni chłopiec o imieniu Uriah Phillips Levy wyszedł z domu, udał się do portu i zatrudnił jako chłopiec pokładowy na statku handlowym.

Jego rodzina należała do Żydów sefardyjskich, potomków tych, którzy wieki wcześniej uciekli przed hiszpańską inkwizycją. Dziadek Uriaha, Jonas Phillips, przybył do Ameryki z Niemiec w 1756 roku i walczył przeciwko Brytyjczykom podczas rewolucji amerykańskiej. Z kolei jego prapradziadek ze strony matki był jednym z pierwszych żydowskich osadników w Savannah w stanie Georgia w 1733 roku. Rodzina ta żyła w Ameryce, zanim Ameryka stała się niepodległym państwem.

Nic z tego nie osłabiło jednak pragnienia Uriaha, by poświęcić życie morzu.

Trzy lata później wrócił do domu tylko z jednego powodu – musiał wziąć udział w bar micwie. Swojej własnej. Świętował ją w 1805 roku w synagodze Mikveh Israel w Filadelfii, najstarszej gminie żydowskiej w Ameryce. Zaraz potem natychmiast powrócił na morze.

Zanim skończył dwadzieścia lat, przeszedł drogę od chłopca pokładowego do kapitana i właściciela własnych statków w marynarce handlowej. W 1812 roku, kiedy Wielka Brytania i Stany Zjednoczone ponownie wstąpiły na ścieżkę wojenną, wstąpił do US Navy jako kapitan nawigator. Walczył w wojnach berberyjskich oraz w wojnie roku 1812 na pokładzie USS Argus. Został pojmany przez Brytyjczyków i spędził w niewoli szesnaście miesięcy.

Po powrocie kontynuował służbę.

To, co nastąpiło później, było jedną z najbardziej niezwykłych i wyczerpujących karier w historii Marynarki Wojennej Stanów Zjednoczonych. Levy systematycznie piął się po szczeblach awansu, lecz aż sześć razy stawał przed sądem wojskowym.

Sześć razy.

Zarzuty wahały się od zwykłych sporów dyscyplinarnych po oskarżenia tak ewidentnie antysemickie, że nawet współcześni mu ludzie dostrzegali ten schemat. Inni oficerowie prosto w twarz nazywali go „Żydem”. Kwestionowali, czy człowiek jego wyznania ma prawo dowodzić amerykańskimi marynarzami, i wykorzystywali każdy dostępny kruczek proceduralny, by go usunąć. Dwukrotnie zwalniano go z marynarki.

Za każdym razem stawiał opór. Stawał przed każdą komisją, składał odwołania, wynajmował prawników, pisał listy i skrupulatnie dokumentował każdy fakt. Wierzył – i mówił to wprost – że walczy nie tylko o siebie, ale o każdego amerykańskiego Żyda, który po nim zechce służyć ojczyźnie.

Stoczył też pojedynek, w którym zabił przeciwnika.

Mimo to służył dalej.

W 1855 roku marynarka wojenna zwołała specjalny sąd śledczy w celu rozpatrzenia spraw zwolnionych oficerów. Levy stawił się przed nim i wygłosił przemówienie w obronie swojej służby – mowę, która stała się jednym z najbardziej znanych manifestów wolności religijnej i służby wojskowej w historii Stanów Zjednoczonych.

„Jestem Amerykaninem, marynarzem i Żydem” – oświadczył przed sądem. „Moi rodzice byli Izraelitami, a ja zostałem wychowany w wierze przodków. Decydując się na jej przestrzeganie, skorzystałem jedynie z prawa zagwarantowanego mi przez konstytucję mojego rodzinnego stanu oraz Stanów Zjednoczonych – prawa nadanego wszystkim ludziom przez ich Stwórcę. Przedstawiam wam moje poświęcenie i zmagania, przez które przeszedłem, nie po to, by zyskać waszą współczucie, lecz by dowieść, że nie byłem ani leniem, ani tchórzem”.

Został przywrócony do służby. W ciągu czterech miesięcy awansowano go do stopnia komandora (wówczas najwyższego stopnia w amerykańskiej marynarce) i powierzono mu dowództwo nad całą Flotą Śródziemnomorską.

Później marynarka wyznaczyła go do kierowania Komisją Sądów Wojskowych.

Uriah Levy – człowiek sześciokrotnie sądzony przez sądy wojskowe – stanął na czele instytucji, która wcześniej próbowała go zniszczyć.

W międzyczasie poświęcił się jeszcze jednej sprawie, angażując w nią swój czas i majątek.

Thomas Jefferson zmarł w 1826 roku, pozostawiając ogromne długi. Monticello, jego ukochana posiadłość w Wirginii, została sprzedana na pokrycie roszczeń wierzycieli i szybko popadła w ruinę. Levy, który podziwiał Jeffersona za jego walkę o wolność religijną – w tym o prawo Żydów do pełnego uczestnictwa w życiu społecznym – nie mógł znieść tego widoku.

W 1834 roku kupił Monticello.

Własnym kosztem przeprowadził gruntowną renowację i otworzył posiadłość dla zwiedzających. Zlecił także wykonanie z brązu pomnika Jeffersona w naturalnych rozmiarach i przekazał go w darze rządowi Stanów Zjednoczonych. Rzeźba ta po dziś dzień stoi w rotundzie Kapitolu w Waszyngtonie.

Przez lata prowadził również żarliwą kampanię przeciwko stosowaniu chłosty w amerykańskiej marynarce. Uważał tę karę za barbarzyńską, wielokrotnie potępiał ją w oficjalnej korespondencji i naciskał na jej zniesienie – aż w końcu Kongres uchwalił stosowny zakaz. Ustawa weszła w życie w roku jego śmierci.

Zmarł 22 marca 1862 roku i został pochowany zgodnie z żydowską tradycją, z pełnymi honorami wojskowymi. Nie pozostawił potomków. W testamencie przekazał Monticello rządowi Stanów Zjednoczonych z zastrzeżeniem, że jeśli władze federalne odrzucą darowiznę, posiadłość ma przypaść stanowi Wirginia. Gdyby i ten odmówił, majątek miał trafić do trzech synagog sefardyjskich (w Filadelfii, Nowym Jorku i Newport), by służyć jako szkoła dla dzieci wszystkich wyznań.

Ostatecznie Monticello przeszło w ręce jego siostrzeńca, Jeffersona Monroe Levy’ego, który opiekował się nim do 1923 roku, kiedy to Fundacja Pamięci Thomasa Jeffersona odkupiła posiadłość za 500 000 dolarów. Posiadłość wzniesiona przez Jeffersona, o której Ameryka na jakiś czas zapomniała, a którą uratował żydowski komandor, znajduje się dziś na liście światowego dziedzictwa UNESCO i jest odwiedzana przez pół miliona osób rocznie.

Na cześć komandora w czasie II wojny światowej nazwano niszczyciel eskortowy USS Levy. Okręt ten zdobył pięć gwiazdek bojowych na Pacyfiku.

Jego imię nosi również kaplica żydowska w Akademii Marynarki Wojennej Stanów Zjednoczonych w Annapolis.

Oto historia chłopca, który uciekł z domu w wieku dziesięciu lat i powrócił jako trzynastolatek na swoją bar micwę. Oficera, który sześć razy stawał przed sądem wojskowym, by w końcu stanąć na jego czele. Człowieka, który uratował dom Jeffersona, ponieważ głęboko wierzył w jego słowa: że wyznanie nie powinno nikogo dyskwalifikować w żadnej dziedzinie życia.

Uriah Phillips Levy poświęcił całe swoje życie, by to udowodnić.

Historia pierwszego żydowskiego komandora


Odkryj więcej z Oficjalny blog emigracji 1969

Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.

Kategorie: Uncategorized

Zostaw odpowiedź Czekam na Twoje przemyślenia! Napisz w komentarzu.

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.