Uncategorized

Poza granicami precedensu

Andrzej Pessin

Posumowanie w jednym zdaniu

Powyższy tekst wykazuje, że Izrael staje przed bezprecedensowymi wyzwaniami w wojnie miejskiej z Hamasem, będąc jednocześnie poddawanym wyjątkowo rygorystycznym i niemożliwym do spełnienia standardom wojskowym oraz moralnym, co wynika z głęboko zakorzenionych uprzedzeń, manipulacji informacyjnych i skrajnej asymetrii ocen.


Wprowadzenie

Dlaczego od jedynego państwa żydowskiego wymaga się spełnienia standardów, których niemal nigdy nie stosowano wobec innych?

Wojny nie poddają się porównaniom laboratoryjnym. Różnią się ukształtowaniem terenu, technologią, celami politycznymi czy charakterem moralnym. Historycy potrafią dostrzegać precedensy, lecz żaden z nich nie sprowadzi konfliktu do kontrolowanego eksperymentu.

To istotne zastrzeżenie nie może jednak stanowić pretekstu do całkowitego zaniechania porównań. Choć walka w tunelach, starcia miejskie czy kryzysy zakładników mają swoje historyczne odpowiedniki, mało jest w historii nowożytnej konfliktów, w których naraz wystąpiło tyle niezwykłych cech. Żadna też demokracja stawiająca im czoła nie mierzyła się z tak bezprecedensową kombinacją oczekiwań wojskowych, podejrzeń moralnych i amnezji historycznej.

7 października 2023 roku Hamas i powiązane z nim ugrupowania zbrojne przełamały granicę Izraela pod osłoną tysięcy rakiet. Zginęło około 1200 osób, a 251 uprowadzono do Strefy Gazy. Wymordowano całe rodziny, dopuszczono się przemocy seksualnej i pojmano dzieci oraz osoby starsze. Był to najkrwawszy dzień dla Żydów od czasów Holokaustu.

Dla niemal każdego narodu naturalną reakcją byłoby zniszczenie agresora i uwolnienie zakładników. Tymczasem w tym przypadku chronologia moralna uległa natychmiastowej demontażowi: masakra szybko zeszła na drugi plan, a w centrum uwagi znalazła się odpowiedź Izraela. Inwazja stała się zaledwie „kontekstem”, a kontrofensywa – przestępstwem. Prawo do samoobrony formalnie potwierdzano, lecz równocześnie obwarowywano warunkami, które paraliżowały jego egzekwowanie.

Wojna w Strefie Gazy stanowi wyjątkowe wyzwanie operacyjne. Żadna armia nie walczyła dotąd z wrogiem, który spędził dwadzieścia lat na przygotowywaniu podziemnego pola bitwy, dążąc przy tym do maksymalizacji ofiar wśród własnych obywateli na potrzeby propagandowe. Ponadto ludność cywilna Gazy została pozbawiona drogi ucieczki przez południową granicę, zamkniętą przez Egipt.

1. Wymóg prowadzenia wojny bez ofiar cywilnych

Od Izraela oczekiwano zniszczenia silnie uzbrojonej organizacji terrorystycznej na jednym z najgęściej zaludnionych obszarów świata, uwolnienia zakładników, ochrony własnych żołnierzy oraz wyeliminowania ofiar postronnych na skalę, jakiej nie osiągnęła dotąd żadna armia. Świat domagał się wręcz operacji chirurgicznej w środowisku celowo zaprojektowanym tak, by ją uniemożliwić.

Żadne państwo nie potrafiło dotąd uniknąć strat cywilnych w podziemnych walkach miejskich – ani Amerykanie w Faludży, ani koalicja w Mosulu, ani Rosjanie w Groznym. Działania w Manili, Aleppo czy Mariupolu pozostawiły po sobie gruzy i tysiące ofiar. Jak wskazuje ekspert ds. walk miejskich John Spencer, żaden współczesny konflikt nie toczył się na terytorium o tak gęstej sieci tuneli umieszczonych pod szpitalami, szkołami i domami, z których wróg nieustannie wyłania się do ataku.

Dodatkowo Hamas celowo zacierał granicę między bojownikami a cywilami, wliczając do bilansu ofiar poległych terrorystów. Informacje te bez weryfikacji powielano w mediach. Ignorowano przy tym fakt, że około jedna piąta rakiet Hamasu spadała na terytorium samej Gazy, generując dodatkowe zniszczenia.

W bitwie o Manilę w 1945 roku zginęło 100 000 cywilów. Historycy nie podważają jednak prawa USA do pokonania tamtejszego garnizonu japońskiego, traktując te straty jako tragiczną konsekwencję walk miejskich. Podczas wojny w Somalii czy w Korei ginęły dziesiątki tysięcy cywilów miesięcznie, lecz nie wywołało to na świecie trwałego ruchu protestacyjnego ani powszechnego potępienia moralnego. Jeśli od Izraela wymaga się pokonania wroga bez ofiar cywilnych, krytycy powinni wskazać realną metodę wojskową, która na to pozwala.

2. Demokracja zwracająca terytoria

Obraz Izraela jako państwa niezdolnego do wycofania się z zajętych ziem jest fałszywy. Na mocy traktatu pokojowego z Egiptem Izrael zwrócił cały Półwysep Synaj – obszar kilkukrotnie większy od własnego terytorium, likwidując tam osiedla i bazy wojskowe. Zlikwidował też obecność w południowym Libanie, a w 2005 roku całkowicie wycofał się ze Strefy Gazy, przymusowo ewakuując własnych obywateli.

Zwycięskie mocarstwa rzadko oddają zdobycze w nadziei na pokój – Rosja nie oddała Krymu, Chiny Tybetu, a Turcja północnego Cypru. Izrael wielokrotnie podejmował to ryzyko. Odpowiedzią ze Strefy Gazy były jednak rządy Hamasu, rozbudowa infrastruktury terrorystycznej i wydarzenia z 7 października.

3. System ostrzegania i korytarze humanitarne

Odwrotnie niż w przypadku większości współczesnych konfliktów, Izrael zbudował na masową skalę system ostrzegania cywilów wroga: od ulotek, przez wiadomości SMS i połączenia telefoniczne, po precyzyjne mapy stref ewakuacyjnych. Ostrzeżenia te ratują cywilów, lecz jednocześnie pozbawiają siły zbrojne elementu zaskoczenia i dają czas bojownikom na zmianę pozycji czy ukrycie zakładników.

Izrael tworzył i modyfikował korytarze humanitarne oraz strefy bezpieczne na terytorium kontrolowanym przez wroga. W realiach wojny trasami takimi ewakuują się również bojownicy w cywilnych ubraniach, co stwarza ogromne zagrożenie operacyjne. Zamiast docenić ten wysiłek, zachodnia opinia publiczna wykorzystywała wszelkie niedociągnięcia jako pretekst do kolejnych oskarżeń.

4. Zaopatrzenie dla terytorium wroga

Sytuacja, w której państwo w trakcie wojny ułatwia transport żywności, wody, paliwa i leków na terytorium kontrolowane przez przeciwnika, nie ma precedensu. Izraelscy żołnierze ginęli na przedpolach, podczas gdy kilkaset metrów dalej przepuszczano ciężarówki z pomocą dla społeczeństwa, które według sondaży w większości popierało Hamas.

Powstał nierozwiązywalny paradoks: ograniczenie dostaw skutkowało oskarżeniami o wywoływanie głodu, zaś ich zwiększenie i przejmowanie przez cywilne bojówki Hamasu uznawano za błąd dystrybucyjny Izraela.

5. Wiarygodność i legitymizacja organizacji terrorystycznej

Niezwykłym zjawiskiem stało się traktowanie struktur Hamasu jako wiarygodnego źródła danych. Podczas walk z ISIS czy reżimem Saddama Husajna nikt nie przyjmował oświadczeń agresorów jako neutralnych statystyk. W przypadku Gazy dane o ofiarach podawane przez Hamas publikowano bez weryfikacji. Najlepszym przykładem był wybuch w szpitalu Al-Ahli – natychmiast przypisany Izraelowi, podczas gdy późniejsze analizy dowiodły, że przyczyną była wadliwa rakieta palestyńska. Sprostowania nie zdołały już odwrócić fali protestów.

Co więcej, część zachodnich elit akademickich i medialnych otoczyła Hamas moralną dwuznacznością, opisując jego działania jako „opór”. Przemoc, która w przypadku Al-Kaidy czy ugrupowań supremacjonistycznych zostałaby jednoznacznie potępiona, w odniesieniu do Hamasu zyskała pobłażliwy „kontekst”. W ramach czarno-białego schematu „oprawca–ofiara” Izraelowi przypisano stałą winę, a działania przeciwko jego obywatelom usprawiedliwiano niezależnie od ich okrucieństwa.

6. Ofiara inwazji przedstawiana jako główny agresor

7 października doszło do naruszenia granic suwerennego państwa i zmasakrowania jego obywateli. W proporcjach ludnościowych odpowiadało to nagłej śmierci 45 000 Amerykanów. W ciągu zaledwie kilku dni nastąpiło jednak odwrócenie ról: państwo napadnięte stało się głównym oskarżonym.

Sama logika obrony została sparaliżowana przez sprzeczne oczekiwania. Izrael mógł walczyć z Hamasem, ale nie tam, gdzie ten się ukrywał; mógł niszczyć tunele, ale bez uszkadzania infrastruktury powyżej; mógł ratować zakładników, ale bez podejmowania ryzyka operacyjnego. Narzucono mu standardy, które w praktyce wymuszały bierność.

Wnioski

Złożenie wszystkich tych elementów tworzy obraz wyjątkowy w historii wojskowości. Nie chodzi tu o przypisywanie Izraelowi idealnej bezgrzechowości, gdyż wojna z natury wyklucza doskonałość. Chodzi o dostrzeżenie asymetrii ocen. Jeśli stawiane wymagania są niemożliwe do spełnienia przez jakąkolwiek armię świata, przestają być standardami prawnymi – stają się narzędziem politycznego potępienia.

Dlaczego jedyna liberalna demokracja na Bliskim Wschodzie stała się obiektem tak skrajnej wrogości? Odpowiedź leży na styku trzech czynników:

  1. Ewolucja antysemityzmu: Zwyczaj stosowania wyjątkowych kryteriów wobec Żydów okazał się niezwykle trwały i po prostu przybrał nową, polityczną formę.
  2. Era szumu informacyjnego: Powszechny dostęp do danych w mediach społecznościowych nie przełożył się na wiedzę. Brak znajomości kontekstu historycznego sprawia, że emocjonalne obrazy i półprawdy zastępują rzetelną analizę.
  3. Dominacja narracji: Hamas i Bractwo Muzułmańskie od lat skutecznie prowadzą wojnę informacyjną. Skrojona pod zachodniego odbiorcę opowieść o „oporze uciśnionych” wygrała ze złożoną rzeczywistością prawną i historyczną.

Tylko uwzględniając te zjawiska, można zrozumieć, dlaczego skomplikowana wojna miejska została na Zachodzie sprowadzona do uproszczonej powieści moralnej, w której rolę jedynego winnego wyznaczono napadniętemu państwu.


Odkryj więcej z Oficjalny blog emigracji 1969

Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.

Kategorie: Uncategorized

1 odpowiedź »

  1. Szkoda, że autor wspominając o oddaniu Egiptowi półwyspu synajskiego autor pominął milczeniem istnienie tam pól naftowych, znalezionych i rozwiniętych przez Izrael. Z innych rewelacji, autor nie mógł wiedzieć, że raport UNICEF dopiero co opublikowany zawiera informację o 4 procentach gazańskich dzieci wykazujących chorobliwą nadwagę co obala wcześniejsze doniesienia o głodującym tamtejszym narybku.

Zostaw odpowiedź Czekam na Twoje przemyślenia! Napisz w komentarzu.

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.