
Podsumowanie w jednym zdaniu
Autor przekonuje, że istnienie AIPAC i amerykańskiego lobbingu proizraelskiego jest niezbędną odpowiedzią na rażące podwójne standardy i hipokryzję polityków, którzy krytykują i blokują pomoc dla Izraela, ignorując jednocześnie drastyczne naruszenia praw człowieka u innych sojuszników USA.
Rabin David Gerber
Jedno głosowanie w Senacie wyjaśniło to lepiej niż jakikolwiek artykuł publicystyczny
W tym tygodniu czterdziestu senatorów z Partii Demokratycznej zagłosowało za zablokowaniem sprzedaży broni do Izraela.
Nie była to wyrównana walka ani kwestia garstki postępowców. Aż osiemdziesiąt procent senackiego klubu Demokratów zagłosowało za odmową dostarczenia buldożerów i bomb demokratycznemu sojusznikowi, który prowadzi aktywną wojnę.
Kongresman Jared Moskowitz z Florydy wystąpił w CNN, twierdząc, że jego Partia Demokratyczna popełniła ogromny błąd. Jednak argument, który przedstawił, różnił się od tego, czego większość ludzi się spodziewała. Nie wracał do samej kwestii Strefy Gazy. Zadał prostsze pytanie: dlaczego akurat Izrael?
Dlaczego Izrael jest jedynym krajem, który nieustannie wywołuje rezolucje potępiające?
W maju 2025 roku administracja Trumpa sfinalizowała sprzedaż broni do Arabii Saudyjskiej o wartości 142 miliardów dolarów – określaną przez samą administrację jako największą umowę sprzedaży sprzętu wojskowego w historii Stanów Zjednoczonych. Arabia Saudyjska to kraj, który skazywał na śmierć własnych obywateli za wpisy na X (Twitterze); kraj, którego agenci zamordowali dziennikarza „Washington Post”; kraj, który od dekady prowadzi wyniszczającą wojnę w Jemenie przy użyciu amerykańskiej broni. I co? Żadnej rezolucji Senatu. Żadnego głosowania na posiedzeniu plenarnym. Żadna grupa parlamentarna – a tym bardziej w 80-procentowym składzie – nie stanęła w obronie wartości, by powstrzymać tę transakcję.
Ukraina otrzymała ponad sześćdziesiąt miliardów dolarów w ramach jednego pakietu pomocowego. Tajwan jest jednym z największych nabywców amerykańskiego sprzętu wojskowego na świecie. Katar — który od 2017 roku wydał ponad siedemdziesiąt milionów dolarów na lobbing w Waszyngtonie i gości polityczne kierownictwo Hamasu — zakupił od Stanów Zjednoczonych sto samolotów bojowych. Nikt nie zgłosił rezolucji potępiającej. Nikt nie nazwał tego kryzysem sumienia.
Izrael otrzymuje rocznie 3,8 miliarda dolarów w ramach dziesięcioletniego porozumienia – przy czym pieniądze te wracają niemal w całości do amerykańskiego przemysłu obronnego, służąc do zakupu broni wyprodukowanej w USA przez amerykańskich pracowników. Jest to jeden z najbardziej kluczowych partnerów wojskowych Ameryki, toczący obecnie wojnę, której sam nie rozpoczął, przeciwko reżimowi od trzydziestu lat próbującemu zdobyć broń jądrową.
A jednak to właśnie na Izrael spada całe uderzenie.
Moskowitz nie twierdzi, że Izrael zasługuje na specjalne, ulgowe traktowanie. Chodzi o to, że Izrael już jest traktowany w sposób szczególny – tyle że negatywny. W tym sensie, że ci sami senatorowie, którzy bez mrugnięcia okiem zatwierdzili sprzedaż broni do Arabii Saudyjskiej za 142 miliardy dolarów, nagle domagają się skrupulatnej kontroli kongresowej w sprawie dostawy buldożerów.
Jest na to konkretne określenie. Natan Szaranski — radziecki dysydent, były izraelski minister i jeden z najwybitniejszych myślicieli zajmujących się granicą między uzasadnioną krytyką a czymś znacznie mroczniejszym — opracował koncepcję trzech „D”: demonizacji, delegitymizacji i podwójnych standardów (double standards). Kiedy krytyka Izraela narzuca państwu żydowskiemu wymogi, których nie stosuje się wobec żadnego innego kraju na świecie, nie mamy do czynienia ze zwykłą różnicą poglądów politycznych. To właśnie trzecie „D”. To, co Moskowitz opisał na forum Kongresu, jest tego podręcznikowym, wręcz klinicznym przykładem. Czterdziestu senatorów nie tylko zagłosowało przeciwko dostawom dla Izraela. W jednym głosowaniu imiennym udowodnili, że zasady gry ulegają zmianie, gdy przedmiotem dyskusji staje się państwo żydowskie.
Co prowadzi nas bezpośrednio do AIPAC.
W tym samym tygodniu, w którym odbyło się głosowanie w Senacie, Krajowy Komitet Partii Demokratycznej (DNC) zebrał się w Nowym Orleanie i rozpatrywał rezolucję wymierzoną bezpośrednio w AIPAC – wymieniając go z nazwy jako siłę wywierającą korupcyjny wpływ na prawybory Demokratów. Nazwano to wpływem „brudnych pieniędzy” (dark money). Rezolucja co prawda nie przeszła, ale intencja, która za nią stała, pozostała czytelna.
Oto jak w rzeczywistości wyglądają zagraniczne fundusze na lobbing: w 2024 roku Arabia Saudyjska wydała 44 miliony dolarów na lobbing w Waszyngtonie. Japonia wydała 50 milionów dolarów, a Katar 19 milionów. Są to rządy zagraniczne – zobowiązane przez prawo do rejestracji na mocy ustawy FARA (Foreign Agents Registration Act), ponieważ reprezentują interesy obcych państw. Dla porównania, Izrael wydał 14 milionów dolarów – co plasuje go daleko w tyle, znacznie poniżej krajów, których wpływy w Waszyngtonie nie wywołują żadnych oburzystych rezolucji Komitetu Demokratów.
AIPAC to zupełnie inna kategoria. Jest to organizacja amerykańska, podlegająca tym samym krajowym przepisom co każda inna amerykańska grupa interesu. W ramach bezpośredniego lobbingu AIPAC wydał w 2024 roku około 3 milionów dolarów — co daje mu 191. miejsce wśród amerykańskich grup lobbingowych. Dla porównania: Amerykańska Izba Handlowa wydaje rocznie 72 miliony dolarów. Wszelkie środki AIPAC pochodzą od obywateli USA przekazujących darowizny na rzecz komitetu akcji politycznej (PAC). Wszystko jest jawne – każdy, kto ma dostęp do internetu, może to swobodnie sprawdzić.
I właśnie tę organizację DNC chciało wziąć na celownik.
AIPAC istnieje dokładnie z powodu zjawiska, które opisał Moskowitz. Kiedy standardy stosowane wobec Izraela całkowicie odbiegają od norm przyjmowanych wobec jakiegokolwiek innego kraju – gdy 142 miliardy dolarów dla Arabii Saudyjskiej przechodzą bez echa, a sprzedaż buldożerów do Izraela wywołuje burzliwą debatę w Senacie – amerykańscy Żydzi potrzebują siły politycznej, która sprawi, że koszty stosowania tej podwójnej moralności zaczną być realnie odczuwalne.
To nie są żadne „ciemne pieniądze”. To demokracja działająca dokładnie tak, jak powinna – w odpowiedzi na problem, który Jared Moskowitz, będący przecież Demokratą, miał odwagę i uczciwość nazwać po imieniu.
Niezwykle łatwo jest dostrzec tę hipokryzję. Wystarczy tylko zdjąć antysemickie klapki z oczu.
AIPAC (American Israel Public Affairs Committee, czyli Amerykańsko-Izraelski Komitet Spraw Publicznych) to jedna z najbardziej wpływowych organizacji lobbingowych w Stanach Zjednoczonych.Jej głównym celem jest umacnianie relacji i sojuszu strategicznego między USA a Izraelem oraz zapewnianie amerykańskiego wsparcia wojskowego i finansowego dla państwa żydowskiego.
Odkryj więcej z Oficjalny blog emigracji 1969
Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.
Kategorie: Uncategorized

