Uncategorized

Czy brytyjscy podatnicy nieświadomie finansują kampanie nienawiści skierowane przeciwko Izraelowi?

Autor Sally Prag

Podsumowanie w jednym zdaniu

Artykuł ukazuje, jak luki w brytyjskim prawie i systemie ulg podatkowych umożliwiają wykorzystywanie statusu organizacji charytatywnych do finansowania oraz legitymizowania antyizraelskiej propagandy i nienawistnych protestów politycznych za pieniądze podatników.


Pojawia się coraz więcej dowodów na to, że hojny system finansowy Wielkiej Brytanii jest nadużywany do celów politycznych.

Wczesnym popołudniem 7 października 2023 r. – gdy około 6 000 bojowników Hamasu wciąż przebywało na terytorium Izraela, podpalając domy, porywając ludzi (od niemowląt po starców), gwałcąc i brutalnie mordując Żydów – organizacja Palestine Solidarity Campaign (PSC) w Wielkiej Brytanii składała już wnioski o zezwolenia na zorganizowanie marszu antyizraelskiego następnego dnia. I to właśnie podczas tych demonstracji, 8 października, zaczęły się zakorzeniać oskarżenia o ludobójstwo, wymierzone w obronną operację wojskową Izraela.

Podczas gdy demonstranci maszerowali, wzywając do zniszczenia Izraela i obwiniając go o brutalne morderstwa oraz porwania jego własnych obywateli, kraj ten był wstrząśnięty do głębi. Rodzice wciąż gorączkowo szukali swoich dzieci, a ciała pomordowanych były dopiero odnajdywane i identyfikowane. Jednak już wtedy ruszyła zorganizowana kampania mająca na celu demonizowanie każdego Izraelczyka za sam fakt jego istnienia oraz nastawienie światowej opinii publicznej przeciwko Izraelowi.

Szybko stało się jasne, że struktura stojąca za tymi marszami oraz rozpowszechnianiem informacji w sieci była rozległa i wysoce wyrafinowana, a liczne organizacje działały w ścisłej koordynacji. Dla wielu z nas, obserwujących te wydarzenia, oczywiste było istnienie złożonej sieci powiązań, logistyki i przepływów finansowych – jakby cała ta infrastruktura czekała w gotowości i została wcześniej ostrzeżona o tym, co nadchodzi. Udowodnienie tego jest jednak znacznie trudniejszym zadaniem.

NGO Monitor – instytut badawczy z siedzibą w Jerozolimie, analizujący działania organizacji pozarządowych w kontekście konfliktu izraelsko-palestyńskiego – spędził ostatnie trzy lata na badaniu tej sieci, publikując w ubiegłym miesiącu szczegółowy raport. Wnioski, choć nie zaskakują, są wyjątkowo pouczające.

Wskazują one na dwa kluczowe obszary budzące niepokój opinii publicznej:

  • Luki w przejrzystości finansowej, sugerujące prawdopodobną próbę wywierania wpływu przez podmioty zagraniczne na brytyjską politykę.
  • System wspierania działalności charytatywnej, którego hojność sprawia, że pieniądze podatników trafiają do kieszeni organizacji pod deklarowanym pozorem pracy na rzecz dobra publicznego.

Wielka Brytania dysponuje jednym z najbardziej liberalnych systemów wspierania sektorów charytatywnych na świecie. Dzięki programowi Gift Aid – pozwalającemu organizacjom odzyskać od brytyjskiego urzędu skarbowego (HMRC) dodatkowe 25 pensów za każdy przekazany funt – a także licznym ulgom podatkowym, państwo przyznaje tym podmiotom przywileje niedostępne dla sektorów komercyjnych. Założenie jest proste: organizacje charytatywne służą społeczeństwu, a zatem wspieranie darowizn leży w interesie publicznym.

Organizacja charytatywna nie jest jednak podmiotem politycznym. Komisja ds. Organizacji Charytatywnych (Charity Commission) jednoznacznie zastrzega, że cel statutowy organizacji charytatywnej nie może mieć charakteru politycznego, a jej fundusze muszą służyć wyłączenie dobru społecznemu.

Pojawia się zatem pytanie: czy granice między działalnością dobroczynną a ideologicznymi kampaniami politycznymi są wystarczająco jasne i egzekwowane? Dotyczy to zwłaszcza sytuacji, w których podmioty korzystające ze statusu charytatywnego angażują się w demonstracje i agresywny lobbing.

Działania brytyjskiego ruchu protestacyjnego na rzecz Palestyny, który uformował się po 7 października, wzbudziły wystarczająco dużo wątpliwości, by poddać analizie potencjalne nadużycia tego systemu. NGO Monitor zbadał struktury prawne, źródła finansowania oraz zagraniczne powiązania podmiotów zaangażowanych w te Akcje. Wyniki opublikowano w raporcie zatytułowanym „Importowane wpływy: zagraniczne finansowanie, luki regulacyjne i powiązania z ekstremistami w brytyjskiej infrastrukturze protestacyjnej po 7 października”.

Raport mapuje zaplecze organizacyjne i finansowe demonstracji w Wielkiej Brytanii, analizując 40 kluczowych podmiotów.

Struktura prawna badanych 40 organizacji:

  • 10 – zarejestrowane organizacje charytatywne,
  • 8 – spółki handlowe,
  • 9 – podmioty o strukturze hybrydowej,
  • 13 – grupy działające bez formalnej rejestracji w Wielkiej Brytanii.

Dodatkowo ustalono, że 19 z tych organizacji otrzymuje wsparcie od rządu Wielkiej Brytanii – bezpośrednio z funduszy Ministerstwa Spraw Zagranicznych (FCDO) lub pośrednio w ramach programu Gift Aid. W raporcie wskazano również, że znaczne środki trafiają do sieci protestacyjnej poprzez darowizny i składki członkowskie, a precyzyjne ustalenie całkowitych kwot jest niemożliwe z powodu braku obowiązku pełnego ujawniania danych finansowych.

Kluczowe przykłady z raportu:

  • MAB Charitable Trust i Muslim Association of Britain
    MAB Charitable Trust (nr 1147031) to zarejestrowana organizacja charytatywna uprawniona do ulg w ramach Gift Aid. Równolegle funkcjonuje Muslim Association of Britain (MAB) – podmiot wchodzący w skład krajowej Koalicji na rzecz Palestyny. Choć brak bezpośrednich dowodów na to, że fundusze charytatywne zasiliły uliczne demonstracje, ścisłe powiązania personalne, lokalowe i finansowe między tymi dwiema strukturami wymagają szczegółowego zbadania.
  • War on Want
    War on Want (nr 208724) posiada status organizacji charytatywnej i korzysta z programu Gift Aid. W latach 2024–2025 jej dochody wyniosły 4,05 mln funtów, a wydatki 2,73 mln funtów. Sprawozdania roczne tej organizacji ujawniają szeroko zakrojone kampanie polityczne dotyczące Palestyny i Gazy. Choć prawo zezwala organizacjom charytatywnym na prowadzenie akcji społecznych w granicach ich celów statutowych, przypadek ten dobrze ilustruje, jak łatwo zaciera się granica między działalnością charytatywną a czystą polityką.
  • Islamic Human Rights Commission Trust
    Najbardziej jaskrawy przykład przepływów finansowych stanowi Islamic Human Rights Commission Trust (nr 1106120). W 2025 r. pozyskała ona 499 630 funtów z darowizn oraz 106 458 funtów z dopłat podatkowych Gift Aid. Jednocześnie przekazała 481 431 funtów swojej komercyjno-politycznej agendzie – Islamic Human Rights Commission Ltd – na zadania obejmujące m.in. lobbing i wydarzenia wokół Gazy. Pokazuje to, jak pieniądze podatników wspierające sektor charytatywny mogą być płynnie transferowane do podmiotów prowadzących bezpośrednią agitację polityczną.
  • Palestine Solidarity Campaign (PSC)
    Szczególny przypadek stanowi Palestine Solidarity Campaign (PSC) – główny koordynator ogólnokrajowych demonstracji. Dochodzenie NGO Monitor przeprowadzone w 2026 r. wykazało istotną lukę systemową: na podstawie ogólnodostępnych dokumentów nie sposób jednoznacznie ustalić pełnych źródeł finansowania PSC.
    PSC nie jest organizacją charytatywną, lecz spółką, co zwalnia ją z rygorystycznych wymogów przejrzystości finansowej. Mimo deklaracji, że nie przyjmuje środków od rządów ani korporacji i utrzymuje się wyłącznie ze składek, jej zgłoszony przychód w 2025 r. wzrósł do około 3,8 mln funtów. Opinia publiczna nie ma dostępu do listy głównych darczyńców. Brak możliwości weryfikacji pochodzenia miliona funtów u podmiotu wywierającego tak ogromny wpływ na nastroje społeczne stanowi poważną lukę w systemie kontroli publicznej.

Ostatecznie raport NGO Monitor jest zbiorem faktów opartym na oficjalnych rejestrach handlowych i skarbowych (Charity Commission, Companies House, bazy dotacji rządowych). Pokazuje jednak również, jak luki w prawie pozwalają radykalnym ideologiom paraliżować życie codzienne mieszkańców Londynu oraz nasycać debatę publiczną retoryką, która dehumanizuje cały naród – będący również częścią brytyjskiego społeczeństwa.

Mechanizm nadużywania statusu charytatywnego

Wszyscy pamiętamy przypadki „dziennikarzy”, którzy okazywali się członkami organizacji terrorystycznych, czy nagłówki prasowe bezrefleksyjnie powielające narrację stacji Al Jazeera. Schemat ten polega na wykorzystaniu instytucji cieszących się domniemanym zaufaniem społecznym.

Wykorzystanie sektora charytatywnego w Wielkiej Brytanii stwarza fałszywe wrażenie, że organizacje te działają z wyższych przesłanek humanitarnych, a nie ze złej woli czy nienawiści. Model ten buduje kapitał zaufania oparty na współczuciu, pod którym ukrywa się dobrze sfinansowana sieć polityczna. Jej celem jest promowanie przekazu kwestionującego prawo Izraela do istnienia.

Istnieje fundamentalna różnica między krytyką polityki rządu izraelskiego czy obroną praw Palestyńczyków – co mieści się w ramach dopuszczalnej debaty publicznej – a promowaniem ideologii odmowy prawa do samostanowienia i zbiorowego obwiniania całej grupy narodowej lub etnicznej.

Gdy podmiotu wpisujące się w tę agendę korzystają z ulg podatkowych i funduszy publicznych, sprawa przestaje być wyłącznie kwestią wolności słowa. Staje się pytaniem o to, czy środki podatników nie zasilają narracji marginalizującej obywateli pochodzenia żydowskiego i normalizującej wrogość wobec państwa Izrael. Tam, gdzie istnieją dowody na propagowanie takich postaw przez organizacje charytatywne, ich przywileje finansowe muszą zostać poddane bezwzględnej kontroli.

Zjawisko to prowadzi do postępującej delegitymizacji Izraela, narzucając narrację, jakoby jego obecność na bliskowschodniej mapie miała wyłącznie opresyjny charakter, a dążenie do zapewnienia bezpieczeństwa własnym obywatelom było pozbawione podstaw.

Dla Żydów mieszkających w diasporze – żyjących w otoczeniu ludzi podatnych na uproszczone przekazy, którzy słabo znają kontekst historyczny i kierują się odruchem serca – sytuacja ta rodzi poczucie bezsilności wobec narastającej fali demonizowania Izraela.

Taki był cel tych działań od samego początku. Stąd wynikała potrzeba stworzenia skomplikowanych struktur prawnych i pozyskania ogromnych środków finansowych, liczonych w milionach dolarów.

Dlatego właśnie rola organizacji niezależnych, takich jak NGO Monitor czy UN Watch, jest kluczowa w dokumentowaniu i ujawnianiu mechanizmów nadużywania systemów prawnych, które miały nas chronić, a w tej roli zawiodły. Naszym obowiązkiem jest dalsze zbieranie faktów i skrupulatne dokumentowanie tej rzeczywistości.


Odkryj więcej z Oficjalny blog emigracji 1969

Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.

Kategorie: Uncategorized

Zostaw odpowiedź Czekam na Twoje przemyślenia! Napisz w komentarzu.

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.