W jednym zdaniu
Artykuł przedstawia historię i specyfikę izraelskich linii lotniczych EL AL, które ze względu na swoje unikalne procedury bezpieczeństwa, misje ewakuacyjne oraz ścisłą więź z losem państwa i narodu żydowskiego stanowią coś znacznie więcej niż zwykłe przedsiębiorstwo komercyjne.

Joshua Hoffman
W Izraelu działa wiele znanych firm. Żadna z nich nie opowiada jednak historii Żydów tak jak EL AL.
Istnieje pewna historia lotnicza, która wydaje się wręcz fizycznie niemożliwa.
W maju 1991 roku, podczas operacji „Salomon”, samolot Boeing 747 linii EL AL – zaprojektowany do przewozu kilkuset pasażerów – wystartował z Addis Abeby, zabierając do Izraela ponad 1000 etiopskich Żydów.
Samolot zmodyfikowano tak, aby pomieścił jak najwięcej osób: usunięto fotele, a rodziny usadzono gęsto obok siebie na podłodze. Podobno podczas lotu urodziło się dwoje dzieci, co oznacza, że samolot wylądował z większą liczbą pasażerów, niż miał w momencie startu.
Lot ten pozostaje jedną z najbardziej niezwykłych operacji transportu pasażerskiego w historii lotnictwa.
Niezwykłe jest jednak nie tylko to, że EL AL tego dokonał. Niezwykłe jest to, że po ponad siedmiu dekadach historia ta wydaje się całkowicie spójna z charakterem linii lotniczej, która przeprowadziła tę akcję.
Linie lotnicze EL AL były ostrzeliwane i porywane. Ich pasażerowie stawali się celem ataków terrorystycznych. W bagażach przeznaczonych do ich samolotów ukrywano bomby. W kierunku izraelskich maszyn wystrzeliwano rakiety. Wojny wielokrotnie opróżniały ich pokłady. Położenie geograficzne zmuszało je do wybierania okrężnych tras. Wymogi bezpieczeństwa generują koszty, jakich nie ponosi prawie żadna inna komercyjna linia lotnicza. Co więcej, linia ta dobrowolnie odmawia lotów w szabat, rezygnując w ten sposób z przychodów z jednego dnia w tygodniu.
Musiała zmierzyć się z niewypłacalnością, prywatyzacją, terroryzmem, wojną, pandemią COVID-19, kontrowersjami politycznymi i nieustanną konkurencją. A mimo to nadal działa. To sprawia, że EL AL to coś więcej niż tylko linia lotnicza. Pod wieloma względami to po prostu Izrael ze skrzydłami.
Większość linii lotniczych powstaje, ponieważ ktoś dostrzega w tym szansę biznesową. EL AL powstała, ponieważ Izrael musiał sprowadzić swoich obywateli do domu. We wrześniu 1948 roku państwo Izrael istniało zaledwie od kilku miesięcy i już znajdowało się w stanie wojny. Pierwszy prezydent kraju, Chaim Weizmann, utknął w Genewie, a zagraniczne linie lotnicze niechętnie latały do rejonu objętego konfliktem.
Izrael musiał więc improwizować. Wojskowy samolot transportowy Douglas C-54 pozbawiono oznaczeń wojskowych, nadano mu rejestrację cywilną i użyto go do sprowadzenia Weizmanna do kraju. To, co zaczęło się jako rozwiązanie awaryjne, wkrótce przekształciło się w stałe przedsiębiorstwo. Niedługo potem oficjalnie powołano linie lotnicze EL AL. Ich pierwsze regularne połączenie międzynarodowe ruszyło w 1949 roku na trasie z Tel Awiwu do Paryża.
Jednak komercyjny transport pasażerski nigdy nie miał być jedynym celem EL AL. Izrael przyjmował ogromne fale Żydów z całego świata, w tym uchodźców uciekających z wrogich lub niestabilnych rejonów. Samoloty stały się narzędziem narodowych akcji ratunkowych. EL AL i inne izraelskie maszyny ewakuowały Żydów z Jemenu, Iraku, Etiopii, rozpadającego się Związku Radzieckiego i wielu innych miejsc.
Dla większości tych pasażerów lot nie był podróżą wakacyjną – był powrotem do domu. Inne narodowe linie lotnicze stawały się symbolami swoich państw, ponieważ nosiły ich flagi. EL AL stała się symbolem Izraela, ponieważ bezpośrednio uczestniczyła w budowaniu i utrzymaniu państwa żydowskiego. I podobnie jak sam Izrael, bardzo szybko zrozumiała, że przetrwanie wymaga zupełnie innego podejścia do działania.
23 lipca 1968 roku lot EL AL nr 426 wystartował z Rzymu do Tel Awiwu. Porywacze przejęli Boeinga 707 i zmusili załogę do lądowania w Algierii. Kryzys zakładniczy trwał tygodniami. Choć pasażerowie ostatecznie powrócili żywi, EL AL wyciągnęła z tego zdarzenia typowo izraelski wniosek: raz wystarczy.
W kolejnych dziesięcioleciach terroryści wielokrotnie próbowali atakować lub porywać izraelskie samoloty. Linie EL AL zareagowały wypracowaniem rygorystycznych procedur bezpieczeństwa, które w oczach świata często uchodziły za przesadne – aż do momentu, gdy wielokrotnie okazywało się, że są absolutnie konieczne.
Uzbrojeni pracownicy ochrony stali się stałym elementem rejsów. Wzmocniono drzwi kokpitu, wprowadzono szczegółowe wywiady z pasażerami przed wylotem, a inspekcja bagażowa stała się niezwykle rygorystyczna. Linie EL AL zmieniły podejście do ochrony lotniskowej, odrzucając pogląd, że bezpieczeństwo zaczyna się dopiero przy bramce z detektorem metalu.
Ich filozofia opierała się na metodach wywiadowczych: Kim jest pasażer? Dokąd leci? Kto go pakował? Dlaczego podróżuje? Czy jego relacja spina się w logiczną całość?
Bywało to uciążliwe i frustrujące, a także wydłużało odprawę. EL AL dążyła jednak do zoptymalizowania zasady, której inne linie jeszcze nie rozumiały: wykryć zagrożenie zanim samolot w ogóle oderwie się od ziemi, zamiast neutralizować terrorystę na pokładzie.
Filozofia ta została poddana ciężkiej próbie w 1970 roku. Podczas skoordynowanej akcji porwań na lotnisku Dawson’s Field palestyńscy bojownicy zaatakowali kilka samolotów pasażerskich. Inne maszyny udało im się opanować, jednak próba przejęcia lotu EL AL nr 219 zakończyła się niepowodzeniem. Załoga wraz z ochroną stawili opór, a samolot bezpiecznie wylądował.

(Zdjęcie: Samolot EL AL Lockheed Constellation z 1951 roku / fot. David Eldan, Wikipedia)
Jeszcze bardziej wymowny jest fakt, że wspólnicy zamachowców zostali wyłapani i odrzuceni już podczas kontroli profilaktycznej na lotnisku. Nie mogąc dostać się na pokład izraelskiej maszyny, wybrali samolot innych linii. Wniosek był brutalny, ale prosty: środki bezpieczeństwa, które przed atakiem wydają się przesadne, po ataku okazują się całkowicie uzasadnione.
Najwyraźniejszym dowodem skuteczności tego systemu był rok 1986. Ciężarna Irlandka Anne-Marie Murphy przybyła na londyńskie lotnisko Heathrow, by odlecieć do Tel Awiwu na spotkanie z rodziną narzeczonego przed planowanym ślubem. Przeszła już standardową kontrolę lotniskową, lecz personel EL AL podczas rozmowy nabrał podejrzeń.
Coś się nie zgadzało: podróżowała sama, walizki nie pakowała osobiście, a jej wersja wydarzeń zawierała niespójności. Gdy pracownicy ochrony całkowicie opróżnili jej bagaż, zauważyli prosty detal – pusta walizka była nienaturalnie ciężka. W podwójnym dnie ukryto ładunek wybuchowy. Murphy nie miała o nim pojęcia; jej narzeczony, Nezar Hindawi, wykorzystał ją, by wysadzić samolot w powietrzu.
Zginąć mogły setki osób. Standardowa technologia przegapiła zagrożenie, wyłapał je człowiek – ktoś, kto zadał dodatkowe pytanie, zauważył drobną nielogiczność i podniósł walizkę, myśląc: „coś tu nie gra”.
Ten przypadek skupia w sobie całą filozofię EL AL: nie zakładaj niczego z góry, nie polegaj na jednym systemie i nie przepraszaj za czujność tylko dlatego, że sytuacja wydaje się opanowana. W historii Żydów poczucie bezpieczeństwa nierzadko znikało z dnia na dzień.
Z czasem zagrożenia wyszły poza granice porywaczy i podłożonych ładunków. W 2002 roku w kierunku izraelskiego samolotu czarterowego startującego z Mombasy w Kenii wystrzelono przenośne rakiety przeciwlotnicze. Pociski chybiły, a Izrael zareagował opracowaniem systemów obrony dla floty cywilnej. Izraelskie samoloty pasażerskie jako jedne z pierwszych na świecie zostały wyposażone w technologię wykrywającą nadlatujące rakiety termiczne i zakłócającą ich systemy naprowadzania.
Sam fakt, że cywilny samolot pasażerski musi posiadać wojskowe systemy antyrakietowe tylko ze względu na to, kogo przewozi, brzmi absurdalnie. Dla Izraela stał się on jednak po prostu kolejnym problemem technicznym do rozwiązania.
To powracający motyw w historii tego kraju: gdy pojawiają się okoliczności, które dla innych byłyby nie do zaakceptowania, Izraelczycy konstruują odpowiednie rozwiązania i działają dalej.
Linie EL AL stały się przewoźnikiem połączonym ze służbą wywiadowczą i organizacją wojskową. Generuje to ogromne koszty, ale stworzyło też unikalną wartość: instytucjonalną czujność przekształconą w perfekcyjną kompetencję.


(Zdjęcie: Operacja „Salomon” była tajną misją wojskową z 1991 roku, w ramach której w ciągu 36 godzin przetransportowano drogą powietrzną do Izraela 14 325 etiopskich Żydów / fot. Agencja Żydowska dla Izraela)
Do tego dochodzi specyfika ekonomiczna. EL AL nie funkcjonuje jak klasyczne linie lotnicze. Wydatki na bezpieczeństwo są ogromne, a przez większość historii wrogie państwa blokowały przeloty nad swoim terytorium. Zamiast korzystać z najkrótszych tras nad Bliskim Wschodem, samoloty musiały latać na około.
Kolejną przeszkodą jest szabat. Co tydzień, od piątkowego do sobotniego wieczoru, EL AL całkowicie wstrzymuje operacje. Samoloty to jedne z najdroższych aktywów firmy – zarabiają wtedy, gdy są w powietrzu. EL AL uziemia swoją flotę dobrowolnie, podczas gdy konkurencja lata bez przerw.
Wszystkie posiłki na pokładzie są koszerne, wymogi bezpieczeństwa śrubowane, a rynek turystyczny niezwykle wrażliwy na zawirowania geopolityczne. W efekcie EL AL zawsze miała trudny stosunek do rentowności. W czasach pokoju musi konkurować na wolnym rynku, a w momentach kryzysu oczekuje się od niej działania jak od elementu infrastruktury krytycznej państwa.
Gdy kraj potrzebuje transportu, optymalizacja zysków schodzi na drugi plan. Podczas konfliktów zbrojnych EL AL przewozi rezerwistów, zaopatrzenie, imigrantów oraz obywateli odciętych od powrotu do domu. Ten sam samolot, który w jednym miesiącu ma zarabiać pieniądze, w kolejnym staje się narzędziem ewakuacji narodowej. Z biznesowego punktu widzenia bywa to trudny model, ale z perspektywy państwa – nieoceniony.
Najlepszym tego przykładem była operacja „Salomon”. W 1991 roku, w obliczu chaosu politycznego w Etiopii, konieczna była natychmiastowa ewakuacja tamtejszej społeczności żydowskiej. W ciągu około 36 godzin sprowadzono do Izraela ponad 14 000 osób. Podczas jednego z rejsów Boeing 747 linii EL AL zabrał na pokład 1088 pasażerów, ustanawiając wszech czasów rekord w lotnictwie cywilnym.
Symbolika tej misji była niezwykła: kapitan samolotu, Aryeh Oz, jako dziecko przeżył Holokaust, ukrywany przez holenderską rodzinę. Kilkadziesiąt lat później siedział za sterami maszyny ratującej ponad tysiąc Żydów. Dziecko ocalałe z Zagłady transportowało uchodźców do ich nowej ojczyzny.
Trudno o bardziej przejmujący symbol narodowy. EL AL nie tylko wykonała lot transportowy – dokonała domknięcia pewnego rozdziału historii.
Historia EL AL przypomina historię samego Izraela z jeszcze jednego powodu: za każdym razem, gdy sytuacja wydaje się opanowana, pojawia się nowy kryzys.
Pandemia COVID-19 o mało nie doprowadziła linii do upadku. Ruch międzynarodowy zamarł, większość personelu wysłano na urlopy, a spółka zmagała się z gigantycznym zadłużeniem i koniecznością zwrotu pieniędzy za bilety.
W 2020 roku doszło do niezwykłego przejęcia: 27-letni Eli Rosenberg, student jesziwy z Jerozolimy nieposiadający doświadczenia w branży lotniczej, kupił pakiet kontrolny akcji za ułamek wartości jednego nowoczesnego samolotu. Kluczowa instytucja narodowa znalazła się w rękach jedynego inwestora, który zdecydował się podjąć ryzyko.
Choć ruch ten wydawał się ryzykowny, po latach okazał się strzałem w dziesiątkę. Spółka przeszła restrukturyzację, ruch pasażerski wrócił, a EL AL ponownie zaczęła przynosić zyski.

(Zdjęcie: Prezydent Izraela Chaim Weizmann wysiada z samolotu EL AL Douglas DC-4 we wrześniu 1948 roku / fot. Wikipedia)
A potem nadszedł 7 października.
Po atakach z 7 października i wybuchu wojny zagraniczne linie lotnicze masowo zawieszały rejsy do Tel Awiwu. Z lotniska Ben Guriona znikały kolejne połączenia, a Izrael po raz kolejny został odcięty od świata.
EL AL latała jednak bez przerwy. Po raz kolejny przestała być zwykłym przewoźnikiem, stając się jedynym mostem łączącym kraj ze światem: dla rezerwistów wracających do jednostek, rodzin i dostaw zaopatrzenia.
To, co w spokojnych czasach stanowiło obciążenie finansowe – zaawansowana ochrona, gotowość do lotów w rejon walk i stacjonowanie na miejscu – w warunkach wojennych okazało się decydującą przewagą.
W 2024 roku linia odnotowała rekordowe zyski.
Wywołało to dyskusje na temat wysokich cen biletów w warunkach monopolu, gdy konkurencja odwołała loty. Mimo debat nad polityką cenową w stanie wyjątkowym, jeden fakt pozostaje bezsporny: 7 października dał ostateczną odpowiedź na pytanie, po co Izraelowi linie o tak specyficznej konstrukcji. Gdy dochodzi do kryzysu, wszyscy inni mogą po prostu odlecieć.
Historia EL AL jest fascynująca nie ze względu na technikę lotniczą, lecz ze względu na swój żydowski charakter.
Nawet jej wewnętrzne sprzeczności odzwierciedlają ten los: jest nowoczesna, a zarazem tradycyjna; dysponuje zaawansowaną technologią, ale staje w miejscu na czas szabatu; działa w zglobalizowanej branży, służąc krajowi regularnie spychanemu w izolację.
Niebieska Gwiazda Dawida na statecznikach maszyn EL AL to coś więcej niż logo korporacyjne. Ona nie tylko wskazuje, skąd samolot nadlatuje – przypomina, do kogo wraca.
Najbardziej żydowska firma, jaką kiedykolwiek stworzono
Odkryj więcej z Oficjalny blog emigracji 1969
Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.
Kategorie: Uncategorized


Fantastyczne. Etos Izraela jest nieporównywalny z żadnym innym krajem.