Uncategorized

Sygnał dla Teheranu

Autor Joshua Hoffman

Podsumowanie w jednym zdaniu

Hoffman przekonuje, że zmodyfikowane przez Izrael myśliwce F-35I „Adir” stały się kluczowym elementem nowej doktryny obronnej, która przełamała dotychczasową strategiczną nietykalność Iranu i zneutralizowała rosyjskie systemy obrony powietrznej.


W czerwcu 2025 roku Izrael przeprowadził jedną z najśmielszych operacji wojskowych w swojej historii. Izraelskie myśliwce pokonały ogromny dystans i uderzyły w cele na terytorium całego Iranu — w infrastrukturę jądrową, obiekty rakietowe, systemy obrony powietrznej oraz centra dowodzenia.

W trakcie trwającej 12 dni kampanii Izrael zaatakował setki celów, zdobywając w irańskiej przestrzeni powietrznej swobodę działania, która jeszcze kilka lat wcześniej wydawała się niemal niewyobrażalna.

Iran to nie Gaza ani Liban. Leży ponad tysiąc mil od granic Izraela, dysponuje potężną armią, pociskami balistycznymi, rozbudowanym systemem radarowym oraz nowoczesną rosyjską obroną przeciwlotniczą, zaprojektowaną specjalnie po to, by uniemożliwić tego typu operacje.

A jednak izraelskie samoloty wciąż nadlatywały. W tym miejscu historia jednego konkretnego myśliwca staje się szczególnie fascynująca: chodzi o F-35, a dokładniej o jego izraelską wersję F-35I „Adir”.

Adir oznacza po hebrajsku „potężny”. To trafna nazwa, ale w maszynie tej najciekawszy nie jest sam fakt, że Izrael dysponuje jednym z najbardziej zaawansowanych myśliwców na świecie. Kluczowe jest to, co z nim zrobił. Izraelczycy mają bowiem w zwyczaju przejmować zagraniczne technologie i przekształcać je w rozwiązania jednoznacznie izraelskie — często znacznie lepiej dostosowane do wyznaczonych zadań.

F-35 to amerykańskie osiągnięcie. Koncern Lockheed Martin stworzył niezwykły samolot piątej generacji, łączący technologię trudnowykrywalności (stealth), zaawansowane czujniki, systemy walki elektronicznej i łączności oraz zdolność do przetwarzania ogromnych ilości danych z pola walki.

Izrael od początku rozumiał jednak jedno: samolot zaprojektowany na potrzeby globalnych wojen Ameryki nie musi być idealny do toczenia wojen w realiach Izraela. Stany Zjednoczone muszą być gotowe niemal na każdy scenariusz: walkę z Chinami lub Rosją, operacje na Pacyfiku, w Europie czy na Bliskim Wschodzie, działania lotniskowcowe, koalicyjne i ekspedycyjne.

Przed Izraelem stoi zadanie znacznie węższe, lecz fundamentalne: państwo żydowskie musi przetrwać. Wymagania wojskowe są więc brutalnie konkretne. Izraelczycy potrzebują samolotu zdolnego dziś uderzyć w Hezbollah w Libanie, jutro w irańskie transporty broni w Syrii, a pojutrze w infrastrukturę jądrową oddaloną o prawie tysiąc mil. Potrzebują systemów, które natychmiast dostosują się, gdy wróg zmieni częstotliwości radarowe, wdroży nowe rakiety lub zastosuje inne technologie walki elektronicznej.

Izrael nie chciał po prostu kupić F-35. Izrael chciał stworzyć własnego F-35. I co niezwykłe — Ameryka wyraziła na to zgodę.

Izraelska wersja została zintegrowana z rodzimymi systemami dowodzenia, kontroli, walki elektronicznej i uzbrojenia. Koncern Israel Aerospace Industries (IAI) opracował dla „Adira” unikalny system C4 (Command, Control, Communications, and Computers), a Izraelskie Siły Powietrzne stale wdrażają do tej platformy kolejne własne technologie.

Izraelczycy nie usunęli wszystkiego, co stworzył Lockheed Martin. Rzeczywistość jest bardziej złożona: zbudowali własne unikalne zdolności na bazie jednej z najpotężniejszych amerykańskich platform technologicznych. To doskonała metafora relacji amerykańsko-izraelskich: Ameryka daje gigantyczną skalę, a Izrael wąską, niezwykłą specjalizację.

Zaraz potem Izrael zrobił coś równie istotnego: zaczął intensywnie wykorzystywać te samoloty w warunkach bojowych. Izraelskie Siły Powietrzne ogłosiły gotowość operacyjną „Adirów” pod koniec 2017 roku, a niedługo później Izrael stał się pierwszym krajem, który oficjalnie potwierdził ich użycie w walce. To kluczowa różnica — technologia wojskowa nie istnieje w prezentacjach PowerPointa. Broń staje się naprawdę wartościowa dopiero wtedy, gdy piloci, analitycy wywiadu, inżynierowie i dowódcy sprawdzą jej rzeczywiste możliwości pod presją.

Każda operacja dostarcza cennych danych. Każdy kontakt z radarem wroga uczy czegoś nowego. Każda misja ujawnia słabe punkty, każda porażka definiuje wyzwanie inżynieryjne, a każdy sukces rodzi nową taktykę. Izrael funkcjonuje w warunkach przypominających nieustanny poligon doświadczalny.

Dla samych Izraelczyków nie jest to powód do radości. Z pewnością woleliby poziom bezpieczeństwa, jakim cieszy się Szwajcaria. Ponieważ jednak żyją w innych realiach, ich technologia rozwija się w odmienny sposób. Nie mają komfortu projektowania uzbrojenia na potrzeby hipotetycznych konfliktów za 20 lat. Tutejsi inżynierowie często osobiście znają żołnierzy, którzy korzystają z ich rozwiązań tu i teraz. Czasem pętla sprzężenia zwrotnego między polem bitwy a linią produkcyjną zamyka się w ciągu kilku tygodni. „Adir” stał się kluczowym elementem tego systemu.

Wtedy przyszedł czas na Iran.

W kwietniu 2024 roku Iran przeprowadził zmasowany bezpośredni atak na Izrael. W październiku tego samego roku Izrael odpowiedział na kolejną falę irańskich rakiet, uderzając w cele wojskowe w głębi kraju. Izraelskie dowództwo oświadczyło później, że operacja ta doprowadziła do zniszczenia ostatnich irańskich baterii S-300 dostarczonych przez Rosję (pierwsze zostały zneutralizowane we wcześniejszych uderzeniach).

Przez dziesięciolecia państwa takie jak Iran kupowały zaawansowaną rosyjską broń przeciwlotniczą w przekonaniu, że stworzy ona niedostępną tarczę ochronną wokół strategicznej infrastruktury. Izrael udowodnił, że tę tarczę można przebić i całkowicie zniszczyć.

Jawne dane nie precyzują, który myśliwiec zniszczył konkretny radar ani jaka broń przebiła dany system obronny — szczegóły operacyjne Izraela pozostają ścisłą tajemnicą. Sam F-35 nie opanował irańskiego nieba pojedynkę. Kluczową rolę rozegrały rozpoznanie wywiadowcze, walka radioelektroniczna, broń dalekiego zasięgu, drony, tajne operacje naziemne w samym Iranie oraz inne typy samolotów.

Izraelskie lotnictwo zadziałało jako jeden zintegrowany system, co w praktyce robi jeszcze większe wrażenie, jednak F-35I odgrywał w tej sieci rolę centralną.

W czerwcu 2025 roku Izrael zademonstrował efekty lat przygotowań. Pierwsze uderzenia w ramach operacji „Rising Lion” sparaliżowały irańską obronę powietrzną. W ciągu zaledwie kilku dni izraelskie myśliwce operowały z pełną swobodą nad kluczowymi obszarami Iranu, w tym w rejonie Teheranu.

Przez dekady dotychczasowa strategia Iranu opierała się na geografii: Teheran otaczał Izrael swoimi stronnikami — Hezbollah zagrażał od północy z Libanu, Hamas atakował ze Strefy Gazy, Huti wystrzeliwali rakiety z Jemenu, a sam Iran finansował i uzbrajał ich wszystkich, pozostając bezpieczny tysiąc kilometrów dalej.

To założenie przestało obowiązywać. Izrael pokazał, że odległość działa w obie strony: Iran może sięgnąć Izraela rakietami balistycznymi, ale Izrael potrafi odpowiedzieć lotnictwem (przy czym samoloty po wykonaniu zadania wracają do baz). Zmieniło to diametralnie układ sił na Bliskim Wschodzie.

Wymusiło to również trudne pytania pod adresem Rosji, która od lat sprzedaje swoje systemy obrony powietrznej jako jedne z najbardziej niezawodnych na świecie. Baterie S-300 i S-400 stanowiły wizytówkę rosyjskiego przemysłu zbrojeniowego. Tymczasem Izrael wielokrotnie przeprowadził operacje w strefach chronionych przez te systemy, całkowicie je obezwładniając.

To poważny cios dla Moskwy, która sprzedaje nie tylko rakiety, ale przede wszystkim poczucie bezpieczeństwa. Państwa kupują te tarcze w wierze, że uczynią one atak zbyt kosztownym. Izrael właśnie to przekonanie zburzył.

W całej tej historii kryje się coś charakterystycznego dla Izraela — kraju liczącego zaledwie około 10 milionów mieszkańców. Izrael nie prześcignie Chin w wielkości produkcji, nie dorówna Ameryce pod względem budżetu, nie może ponosić takich strat ludzkich jak Rosja ani opierać strategii na przewadze liczebnej. Dlatego od zarania swoich dziejów zamienia wywiad w zamiennik skali, szybkość w zamiennik głębi strategicznej, technologię w zamiennik zasobów ludzkich, a kreatywność w ekwiwalent surowców.

F-35I „Adir” jest idealnym ucieleśnieniem tej filozofii: wybierz najlepszą dostępną na rynku platformę, przestuduj ją z obsesyjną dokładnością, zmodyfikuj każdy możliwy element, połącz z własną technologią, trenuj bez przerwy, sprawdzaj w walce, wyciągaj wnioski i natychmiast udoskonalaj. Izrael zakontraktował już 75 maszyn F-35 (dostawy dla trzeciej eskadry mają ruszyć w 2028 roku), więc ten proces trwa bezustannie.

Co ciekawe, niektóre bardziej sensacyjne doniesienia na temat „Adira” należy traktować z rezerwą. Przez lata w mediach spekulowano o tajnych izraelskich modyfikacjach zwiększających zasięg bez tankowania. Tymczasem w maju 2026 roku izraelskie Ministerstwo Obrony oficjalnie podpisało nową umowę z koncernem Elbit Systems na opracowanie zewnętrznych zbiorników paliwa dla F-35I, mających na celu zmniejszenie zależności od latających cystern podczas misji dalekiego zasięgu.

Izraelczycy nie traktują technologii wojskowych jako gotowych produktów ze sklepu. Dla nich to żywe systemy, które trzeba nieustannie dostosowywać do bieżących potrzeb. I to jest prawdopodobnie prawdziwy powód, dla którego Teheran z takim niepokojem obserwuje izraelskie F-35. Dla Iranu amerykański F-35 to symbol potęgi USA. Izraelski F-35I to symbol tego, jak daleko jest w stanie posunąć się Izrael, by zagwarantować sobie przetrwanie.

Wrogowie państwa żydowskiego od dekad odbijają się od tej samej ściany: Izrael jest mały, ale gdy Izraelczycy uznają coś za zagrożenie egzystencjalne, zatrzymanie ich staje się niemal niemożliwe.

I to właśnie wyraża nazwa „Adir”. To nie tylko samolot, to doktryna. Jeśli Izrael uzna, że coś zagraża jego istnieniu, przestrzeń nie da wrogom ochrony. Obrona powietrzna nie da ochrony. Presja międzynarodowa również jej nie da. Izrael po prostu znajdzie sposób.

Przez niemal dwa tysiące lat naród żydowski patrzył na nadciągające niebezpieczeństwa, nie mając siły, by im zapobiec. Dziś, gdzieś nad Bliskim Wschodem, izraelski pilot zajmuje miejsce w kokpicie „Adira”. To chyba jeden z najbardziej wymownych symboli zmiany w całej historii tego narodu.

Izrael zadał cios Iranowi, wynosząc samoloty F-35 na zupełnie nowy poziom


Odkryj więcej z Oficjalny blog emigracji 1969

Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.

Kategorie: Uncategorized

Zostaw odpowiedź Czekam na Twoje przemyślenia! Napisz w komentarzu.

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.