
Melanie Phillips
Podsumowanie w jednym zdaniu
W ostrym artykule publicystycznym Melanie Phillips ostrzega, że rosnące wpływy islamskiego ekstremizmu w USA przypominają procesy, które dwie dekady temu opisała w Wielkiej Brytanii, i wzywa Amerykanów do pilnego przeciwdziałania temu zagrożeniu
To, przed czym ostrzegałam dwie dekady temu w Wielkiej Brytanii, dzieje się teraz po drugiej stronie Atlantyku
W przyszłym miesiącu, podczas weekendu z okazji Święta Pracy, kandydat do senatu stanu Michigan, Abdul El-Sayed, ma wygłosić przemówienie na konferencji, która stanie się trybuną dla całej galerii islamskich ekstremistów.
Konferencja w Detroit to 63. doroczna konwencja Islamskiego Stowarzyszenia Ameryki Północnej (ISNA) – organizacji powiązanej z Bractwem Muzułmańskim, która została wskazana jako niewspółoskarżony współsprawca w procesie z lat 2007–2008 dotyczącym finansowania terroryzmu w ramach sprawy „Holy Land Foundation”.
Wśród licznych islamistów wystąpi również Siraj Wahhaj, były wiceprezes ISNA, który sam był niewskazanym z nazwiska współsprawcą w sprawie dotyczącej zamachu bombowego na World Trade Center z 1993 roku.
Wahhaj, który wzywał do pełnego stosowania prawa szariatu – w tym amputacji, kamienowania i egzekucji osób homoseksualnych – nie ukrywa, że jego celem jest islamizacja Ameryki. Powiedział kiedyś: „Nie angażuję się w politykę, bo tak robią Amerykanie. Angażuję się w politykę, ponieważ jest ona bronią, którą można wykorzystać w imię islamu”.
Inny zaplanowany uczestnik kongresu, Zaid Shakir, stwierdził: „Gdyby tylko muzułmanie byli sprytni politycznie, mogliby przejąć władzę w Stanach Zjednoczonych i zastąpić tutejszy rząd konstytucyjny kalifatem. Gdybyśmy stworzyli ogólnokrajową infrastrukturę i zmobilizowali nasze zasoby, przejęlibyśmy ten kraj w bardzo krótkim czasie”.
Pomijając sam udział El-Sayeda, należy zadać pytanie: w jaki sposób ta konferencja rok po roku jest w stanie zapewniać platformę tak niebezpiecznym ekstremistom? Dlaczego takim osobom pozwala się prowadzić dżihadystyczne meczety i inne instytucje, które stanowią tak wielkie zagrożenie dla państwa? Jak to się stało, że Ameryka pozwoliła na swobodne propagowanie dżihadystycznej działalności wywrotowej?
Tak było w Wielkiej Brytanii
Dwie dekady temu, w 2006 roku, opublikowałam swoją bestsellerową i pionierską książkę Londonistan, w której opisałam, jak brytyjska elita – politycy, urzędnicy państwowi, a nawet funkcjonariusze służb bezpieczeństwa i kontrwywiadu – ulegała stopniowej islamizacji Wielkiej Brytanii.
Świadomi zagrożenia terroryzmem islamskim po 11 września oraz zamachach w londyńskim metrze i autobusach z 2005 roku, zaprzeczali jednak, że problem ten ma swoje korzenie w religii i kulturze islamskiej. Zamiast tego obwiniali mnóstwo innych czynników – niezadowolenie związane z konfliktami zagranicznymi (takimi jak konflikt izraelsko-palestyński), islamofobię oraz nieokreślone tendencje ekstremistyczne wśród rozgoryczonych młodych mężczyzn.
W szczególności nie chcieli uznać zagrożenia, jakie niosła ze sobą strategia Bractwa Muzułmańskiego, polegająca na masowej imigracji oraz wykorzystywaniu procesów demokratycznych do wprowadzania ekstremistów na stanowiska polityczne.
Nie potraktowali poważnie dżihadystycznej taktyki demonstrowania siły w celu przejęcia władzy. Zlekceważyli masowe modlitwy na ulicach, nie rozumieli, dlaczego minarety meczetów budowano wyżej niż wieże kościołów, a zawłaszczanie przestrzeni publicznej przez dżihadystyczne marsze nienawiści przeciwko Izraelowi nazywali „wolnością słowa”.
Skutki tego – muzułmańskie gangi gwałcicieli i pedofilów, pojawienie się posłów opowiadających się za hasłem „Gaza First”, sekciarski islamski blok polityczny czy nauczyciel ukrywający się od pięciu lat po tym, jak pokazał klasie wizerunek Mahometa podczas lekcji o wolności słowa – zostały albo wygładzone i zbagatelizowane, albo całkowicie zignorowane.
Moja książka jako pierwsza ostrzegała, że Wielka Brytania zmierza na ślepo ku cywilizacyjnej katastrofie. W tamtym czasie w Wielkiej Brytanii spotykałam się z pogardą, podczas gdy Amerykanie kręcili głowami ze zdumieniem na widok tego, co dzieje się z Brytyjczykami i Europejczykami, zastanawiając się, kiedy w końcu się obudzą. Teraz jednak dokładnie ten sam proces zachodzi w Ameryce.
Proces „Holy Land”, podczas którego ujawniono sieci Bractwa Muzułmańskiego i ich wywrotowy plan wobec Ameryki, nie zapobiegł gwałtownemu wzrostowi islamskiego ekstremizmu.
Nowy Jork wybrał islamistycznego burmistrza, Zohrana Mamdaniego, którego sfotografowano uśmiechającego się obok Wahhaja w jego meczecie Al-Taqwa, od dawna postrzeganym jako bastion dżihadu.
W Dearborn w stanie Michigan, a nawet w Teksasie, istnieją obecnie znaczące społeczności muzułmańskie – mimo że w skali całego kraju nadal stanowią one niewielką mniejszość.
Jednak plan podboju nie wymaga ogromnej liczby ludności. Liczy się nieproporcjonalnie wysoki poziom ekstremizmu i zaangażowania społecznego – bardzo wysoka frekwencja wyborcza, fakt, że imamowie instruują wiernych, jak mają głosować, oraz przemyślany dobór fanatycznych kandydatów na stanowiska publiczne, którzy potrafią uwieść łatwowiernych i nieostrożnych.
Wzrok skierowany na Biały Dom
Gdy Mamdani działa w Nowym Jorku, a El-Sayed w Michigan, wizja pojawienia się islamisty w Białym Domu przestaje wyglądać jak nierealna abstrakcja.
Niemniej jednak Ameryka ma znacznie lepszą pozycję niż Wielka Brytania, by stawić temu opór. W Wielkiej Brytanii nie ma już żadnego oporu – kraj trwa zjednoczony w upadku i demoralizacji. Stany Zjednoczone mogą ubolewać nad swoimi głębokimi podziałami politycznymi, ale przynajmniej część ich społeczeństwa walczy.
Kilka stanów próbuje zakazać stosowania prawa szariatu lub je ograniczyć. W Teksasie władze stanowe wszczynają dochodzenia w sprawie instytucji muzułmańskich i próbują blokować powstawanie wielkich enklaw. Trzeba jednak zrobić znacznie więcej.
Wielka Brytania jest najsurowszym możliwym ostrzeżeniem przed losem żaby powoli gotowanej w islamistycznym garnku. Czas ucieka.
Obudź się, Ameryko.
Po Wielkiej Brytanii czas na Amerykę.
Odkryj więcej z Oficjalny blog emigracji 1969
Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.
Kategorie: Uncategorized

